*Cześć*
Minęły trzt miesiące dopiero teraz poczułam że jestem w ciąży nie wiem czemu ale wcześniej jakoś nie mogła ta myśl do mnie dojść. Został mi tylko i wyłącznie miesiąc nauczania w szkole i wyjazd do Anglii tak właśnie tam wyjeżdżam. Bilet zarezerwowany wszystkie sprawy kończę załatwiać.
-Dzień dobry jak się dziś czujecie. - Jak zawsze w soboty Any jest u mnie od samego rana przynosi sok pomarańczowy i świeże bułeczki zachowuje się tak jakbym była małym dzieckiem - nie wiem jak ty sobie poradzisz tak daleko ode mnie.
-Ej spokojnie jestem dużą dziewczynką mam nadzieje że nie mówiłaś nic Poncho o mojej ciąży prawda ?.
-No jasne że nie ale za to zrobiłam mały wywiadzik o Uckerze wiesz cała szkoła już plotkuje o tej jego rehabilitacji i zmianie jakiej przeszedł.
-Ja nic nie słyszałam a jestem tam codziennie wiesz o tym bardzo dobrze.
-Ty nie chcesz nic słyszeć a teraz słuchaj czego się dowiedziałam a więc podobno twój Ucker.
-Nie mój- nie lubie gdy tak mówi.
-Dobrze, dobrze nie twój a więc podobno przeszedł niesamowitą metamorfozę ma teraz indywidualny tok nauczania i podchodzi do matury w tym roku. Poncho mówi że jego rodzice są bardzo z niego dumni a i niedługo zacznie już samodzielnie chodzić teraz ma już tylko kule.
-Cieszę się bardzo z tego że mu się powodzi ale z pewnością jak zacznie chodzić znowu będzie taki sam kochanie więc nie ma co się cieszyć z jego przemiany mnie jakoś ona nie kręci za bardzo uwierz mi poznałam go dość dobrze.
-Ja też go poznałam i bardzo polubiłam jest mega miły.
-Możemy zmienić temat nie mam ochoty słuchać o nim mdli mnie gdy słyszę jego imię.
-Bez przesady okej, to ojciec twojego dziecka.
-Moje dziecko nie ma ojca.
-Jesteś okropna chyba nie przemówię ci to tego malutkiego rozumku nic nie da Ci się wytłumaczyć kochanie zeroooooooo.
-Już już spokojnie okej, trzeba dać już w gazecie ogłoszenie że sprzedaje mieszkania.
-Wstrzymaj się jeszcze bo może zmienisz zdanie.
-Nie zmienię już postanowiłam czas zacząć życie od nowa. Powstał nowy Ucker będzie i nowa Dulce. - W tym momencie przypomniałam sobie moje ostanie spotkanie z Uckerem :
-Widzisz nie chce żebyś tu przychodziła bo nie potrzebuje litości pamiętam co mi mówiłaś, dzięki tej sytuacji zrozumiałem że każda sekunda mojego życia jest ważna a ja muszę korzystać z tego co mam.Więc jeśli mogłabyś wyjdź.
-Wszystko z Tobą w porządku ostatnio byłeś inny.
-Człowiek się zmienia, wszystko może go zmienić ja zrozumiałem że nie jesteś warta mojego poniżania się dostałem nowe życie i mimo iż mogę nie być władny to ty jesteś nikim. - Tak on się zmienił wiem że to moja wina jednak nie będę się obwiniała bo to najmniejszego sensu nie ma. Trzeba żyć tym co się ma a nie gubić się w swoim cierpieniu. We mnie jest mała istota, która daje siłę i nadzieje na lepsze jutro. Po tym jak Any wyszła czyli koło południa zdrzemnęłam się moje myśli mnie kiedyś zabiją. Wstałam o 19 zrobiłam sobie kanapki i cieplutką herbatkę, założyłam grube skarpetki by było cieplutko usiadłam przed telewizorem zajadając się moimi całkiem niezłymi kanapkami.Oczywiście musiało mi coś przerwać ten jebany dzwonek do drzwi, z wielką niechęcią wstałam z łóżka. Otworzyłam drzwi na wejście usłyszałam krótkie - Cześć - i Ucker wtoczył się do mojego mieszkania że ujmę to tak.
***
