Epilog- Karta z pamiętnika
Minęło 10 lat od śmierci Leona i Alexy tak mojej Alexy właśnie jestem na ich grobie. Leżą tu 3 moje skarby Alexa, Leon Martina. Nie wiedziałem ze tak szybko zostanę wdowcem.
Widzisz kochanie, przychodzę tu codziennie i kładę te 3 róże, nie umiem sobie ułożyć życia bez Ciebie. Dziś są urodziny Alexy nasza wnuczka jest tak strasznie podobna do Ciebie, mówiłem ci już to przecież pewnie wieczorem odwiedzi Cię z Marianną. Wiesz nadal nie mogę przekonać naszej córki aby wzięła ślub z Jorge ona mi mówi że nie chce w przyszłości rozwodu a ja uważam że oni są na prawdę dla siebie stworzeni. Marianna powiedziała mi w tajemnicy że jest w drugiej ciąży, niesamowite prawda. Ostatnio spotkałem tu Ninę, jestem pewien że wiesz ona mieszka teraz we Włoszech, przeprowadziła się tam po twoim pogrzebie, bardzo go przeżyła musiałem jej opowiedzieć wszystko dokładnie wszystko. Na początku opowiedziałem jej o rozwodzie twoich rodziców, i że May razem z Mirandą trafiły do psychiatryka, czasem je odwiedzam ze względu na Ciebie jednak nic nie zmieni przeszłości. Kochałem, kocham i będę Cię kochać całe moje marne życie. Zapomniałbym ci napisać Marianna ostatnio zdobyła świetny kontrakt kwiatuszku a ja zrezygnowałem z pracy by pomóc naszej córce prowadzić twoją firmę. Miej w opiece nas Leona i Martinę kocham was.
Nie wiek który to już list wkładam to tej skrytki na ich grobie, czasami jak nie wiem co pisać wkładam kartkę z napisem Kocham Was, jednak nic nie zmieni bólu, jaki cała moja rodzina doznała tam tego dnia. Nic ani nikt nie przywróci życia najbliższym, czuje że ona jest przy mnie blisko razem z Leonem i maleństwem. Gdybym mógł cofnąć czas to wolałbym leżeć tu zamiast tej trójki.
***
No więc tak kończę to opowiadanie mam nadzieje że przypadło wam do gustu. Bohaterowie nowego opowiadania już się pojawili jutro za to powinien pojawić się prolog :).
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Złamane serce. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Złamane serce. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 5 stycznia 2015
sobota, 3 stycznia 2015
Rozdział 21 - Złamane serce.
*Koniec *
-Babcia mi mówiła że ojciec jest związany z Niną. - byłam dość zdziwiona tym co Leon do mnie mówi.
-Mamo, uwierz mi tata nie może się pozbierać po tym jak wyjechałaś i nie dajesz znaku życie, on bez Ciebie kompletnie zwariował.
-Oj synku tata jest dużym chłopcem i sobie poradzi, opowiadaj co u Amandy. - chciałam zmienić szybko temat.
-Moja przyjaźń z Amandą się skończyła znalazła sobie faceta a mi powiedziała ze jestem tylko jej przyjacielem dlatego wolałem zakończyć z nią znajomość.
-Nie zawsze chcemy tak jak chcesz, teraz powiedz mi dlaczego przyjechałeś przez Amandę czy tatę ?. - musiałam się dowiedzieć.- Tylko synku patrz mi się prosto w oczy.
-No dobrze, tak na prawdę przyjechałem przez babcie, ostatnio powiedziała że chodzisz na jakieś imprezy poznajesz facetów a tata powiedział ze to na pewno kłamstwo bo ty go kochasz i nas, po prostu byś go nie zostawiła bo taka miłość jak wasz nie zdarza się często. - uśmiechnęłam się Leon mówił prawdę taka miłość jak moja i Diego nie jest częstym zjawiskiem.
-Wytłumaczę Ci, nie spotykam się z żadnym innym mężczyzną babcia pewnie powiedziała tak aby zdenerwować tatę.
-Mamo kiedy do nas wrócisz ?. - tego pytania się bałem, boje się chyba każdego pytania mojego dziecka.
-Nie wiem synku jeszcze nie jestem gotowa na spotkanie z twoim tatą.
-No domyślam się ale chciałbym abyś była już przy nas wiesz, bardzo mi Cię brakuje.
-Mi was też. -miałam zły w oczach.
-Przynajmniej mogłabyś przeprowadzić się z powrotem do kraju aby być bliżej nas.
-Wiesz synku do bardzo dobry pomysł, moje życie tu jest monotonne a blisko was przynajmniej zajmę się pracą i wami lecz nie wrócę do domu.
-A gdzie zamieszkasz mamo ?.
-Może u babci, lub cioci May nie wiem jeszcze synku ale chodź zarezerwujemy bilety jutro wracamy.-Nie wiem czy to dobra decyzja jednak jestem matką mojej córce życia to już nie zwróci a jest jeszcze Marianna i Leon oni mnie potrzebują kocham ich dlatego muszę być blisko nich.
-Głowa mnie boli, Marianno - krzyczał jak oszalały.
-O już wstałeś tatku, proszę zrobiłam ci rosołek a tu masz aspirynę.
-Jesteś kochana córeczko, czemu masz taki dobry humor ?. -spytał zdziwiony.
-Zacznę do tego że mama z Leonem dziś wieczorem lądują w kraju.
-Na prawdę niesamowite pojedziemy ich odebrać.
-Pojedziemy, pojedziemy tatku raczej ja pojadę ty będziesz moim pasażerem.
-Oj skarbie, domyślam się będę musiał się ogarnąć do przylotu mamy.
-Tato muszę Ci jeszcze coś powiedzieć.
-Słucham Cię...
-Bo ja tato jestem w ciąży. -Diego spojrzał na córkę jego oczy zrobiły się 100 razy większe. - tato słyszysz zostaniesz dziadkiem.
-Jestem za młody na dziadka - zaczął się śmiać.
-Tato, nie udawaj poważnego, cieszysz się ?. - spytała.
-No oczywiście że się cieszę będziemy mieli bobasa w domu, powiedziałaś już Jorge ?.
-Powiedziałam, powiedziałam jest szczęśliwy nawet mi się oświadczył patrz.
-No ma chłopak gust, dobra dość tego ja idę się wykąpać a później posprzątamy musi być wszystko idealnie na przylot waszej matki.
Barcelona - lotnisko
-Mamo dostałem sms od Marianny. - powiedział z wielkim uśmiechem na twarzy.
-No i co tam synku napisała ?.
-Mamo ona jest w ciąży. -aż otworzyłam buzie ze zdziwienia
-No i to jest dopiero powód powrotu do Meksyku, zostanę babcią. - dobra wiadomość, lubię dobre wiadomości.
-Mamo a ja będę wujkiem - zaśmiał się.
-Przystojnym wujaszkiem będziesz synku - przeszliśmy przez odprawę... samolot ruszył miałam dziwne uczucie w brzuchu ale to dlatego że nie lubię latać. Przez cały lot rozmawiałam z Leonem na temat Marianny o dziecku, ślubie, który będzie trzeba zorganizować lecz nagle... zaczęły być turbulencje, zapieliśmy pasy cały czas trzymałam Leona za rękę z całej siły.
Wiadomości : Dzisiejszego wieczora rozbił się samolot lecący z Barcelony do Meksyku, nikt nie przeżył.
***
Krótki ale treściwy, przepraszam za takie zakończenie jednak nie umiałam inaczej zakończyć tego opowiadania niż jakąś katastrofą miałam wiele pomysłów jednak ten wydał mi się najlepszy. Przykro mi lecz w tym opowiadaniu Vondy nie będą żyli długo i szczęśliwie. Mama nadzieje że krzywdy mi nie zrobicie. Niedługo będzie epilog oraz bohaterowie do nowego opowiadania.
-Babcia mi mówiła że ojciec jest związany z Niną. - byłam dość zdziwiona tym co Leon do mnie mówi.
-Mamo, uwierz mi tata nie może się pozbierać po tym jak wyjechałaś i nie dajesz znaku życie, on bez Ciebie kompletnie zwariował.
-Oj synku tata jest dużym chłopcem i sobie poradzi, opowiadaj co u Amandy. - chciałam zmienić szybko temat.
-Moja przyjaźń z Amandą się skończyła znalazła sobie faceta a mi powiedziała ze jestem tylko jej przyjacielem dlatego wolałem zakończyć z nią znajomość.
-Nie zawsze chcemy tak jak chcesz, teraz powiedz mi dlaczego przyjechałeś przez Amandę czy tatę ?. - musiałam się dowiedzieć.- Tylko synku patrz mi się prosto w oczy.
-No dobrze, tak na prawdę przyjechałem przez babcie, ostatnio powiedziała że chodzisz na jakieś imprezy poznajesz facetów a tata powiedział ze to na pewno kłamstwo bo ty go kochasz i nas, po prostu byś go nie zostawiła bo taka miłość jak wasz nie zdarza się często. - uśmiechnęłam się Leon mówił prawdę taka miłość jak moja i Diego nie jest częstym zjawiskiem.
-Wytłumaczę Ci, nie spotykam się z żadnym innym mężczyzną babcia pewnie powiedziała tak aby zdenerwować tatę.
-Mamo kiedy do nas wrócisz ?. - tego pytania się bałem, boje się chyba każdego pytania mojego dziecka.
-Nie wiem synku jeszcze nie jestem gotowa na spotkanie z twoim tatą.
-No domyślam się ale chciałbym abyś była już przy nas wiesz, bardzo mi Cię brakuje.
-Mi was też. -miałam zły w oczach.
-Przynajmniej mogłabyś przeprowadzić się z powrotem do kraju aby być bliżej nas.
-Wiesz synku do bardzo dobry pomysł, moje życie tu jest monotonne a blisko was przynajmniej zajmę się pracą i wami lecz nie wrócę do domu.
-A gdzie zamieszkasz mamo ?.
-Może u babci, lub cioci May nie wiem jeszcze synku ale chodź zarezerwujemy bilety jutro wracamy.-Nie wiem czy to dobra decyzja jednak jestem matką mojej córce życia to już nie zwróci a jest jeszcze Marianna i Leon oni mnie potrzebują kocham ich dlatego muszę być blisko nich.
-Głowa mnie boli, Marianno - krzyczał jak oszalały.
-O już wstałeś tatku, proszę zrobiłam ci rosołek a tu masz aspirynę.
-Jesteś kochana córeczko, czemu masz taki dobry humor ?. -spytał zdziwiony.
-Zacznę do tego że mama z Leonem dziś wieczorem lądują w kraju.
-Na prawdę niesamowite pojedziemy ich odebrać.
-Pojedziemy, pojedziemy tatku raczej ja pojadę ty będziesz moim pasażerem.
-Oj skarbie, domyślam się będę musiał się ogarnąć do przylotu mamy.
-Tato muszę Ci jeszcze coś powiedzieć.
-Słucham Cię...
-Bo ja tato jestem w ciąży. -Diego spojrzał na córkę jego oczy zrobiły się 100 razy większe. - tato słyszysz zostaniesz dziadkiem.
-Jestem za młody na dziadka - zaczął się śmiać.
-Tato, nie udawaj poważnego, cieszysz się ?. - spytała.
-No oczywiście że się cieszę będziemy mieli bobasa w domu, powiedziałaś już Jorge ?.
-Powiedziałam, powiedziałam jest szczęśliwy nawet mi się oświadczył patrz.
-No ma chłopak gust, dobra dość tego ja idę się wykąpać a później posprzątamy musi być wszystko idealnie na przylot waszej matki.
Barcelona - lotnisko
-Mamo dostałem sms od Marianny. - powiedział z wielkim uśmiechem na twarzy.
-No i co tam synku napisała ?.
-Mamo ona jest w ciąży. -aż otworzyłam buzie ze zdziwienia
-No i to jest dopiero powód powrotu do Meksyku, zostanę babcią. - dobra wiadomość, lubię dobre wiadomości.
-Mamo a ja będę wujkiem - zaśmiał się.
-Przystojnym wujaszkiem będziesz synku - przeszliśmy przez odprawę... samolot ruszył miałam dziwne uczucie w brzuchu ale to dlatego że nie lubię latać. Przez cały lot rozmawiałam z Leonem na temat Marianny o dziecku, ślubie, który będzie trzeba zorganizować lecz nagle... zaczęły być turbulencje, zapieliśmy pasy cały czas trzymałam Leona za rękę z całej siły.
Wiadomości : Dzisiejszego wieczora rozbił się samolot lecący z Barcelony do Meksyku, nikt nie przeżył.
***
Krótki ale treściwy, przepraszam za takie zakończenie jednak nie umiałam inaczej zakończyć tego opowiadania niż jakąś katastrofą miałam wiele pomysłów jednak ten wydał mi się najlepszy. Przykro mi lecz w tym opowiadaniu Vondy nie będą żyli długo i szczęśliwie. Mama nadzieje że krzywdy mi nie zrobicie. Niedługo będzie epilog oraz bohaterowie do nowego opowiadania.
środa, 31 grudnia 2014
Rozdział 20 - Złamane serce
*Zamarłam*
-Bądź prawdziwym facetem, co nie jestem nim ?.
-Jej Diego nie chodzi mi o to, wiem że jestem tylko i wyłącznie twoją sekretarką lecz przez kilka lat byłam również twoją powiernicą wiem że bałeś się okazywać uczucia Alexie jednak może pora. Miej odwagę zmienić się i dojrzeć do rozmowy szczerej rozmowy z nią.
-Ona nie chce ze mną rozmawiać a rozwodu jej nie dam.
-Rozwodu jej nie dasz ale szczerej rozmowy z nią nie przeprowadzisz?.
-Przeprowadzę gdy ona się do mnie odezwie.
-Ona się do Ciebie nie odezwie, wiesz o tym doskonale dlatego wykonaj jakiś ruch aby ratować to co stworzyliście przez tyle lat.
-Wykonuje.
-No słucham co takiego zrobiłeś ?.
-Po prosiłam dzieci aby do niej pojechały.
-Nie no brawo Diego de la Rosa prezes banku aby ratować swoje małżeństwo wysyła dzieci do rozmów ze swoją żona, gratuluje zaraz pójdę do jakiegoś dziennikarza wiesz i po proszę aby opisał waszą historię.
-Coś jeszcze masz mi do powiedzenia ?, czy możesz już łaskawie opuścić mój dom ?.
-Znikam, jak dorośniesz do daj znać. - Samanta wyszła pozostawiając Diego samego.
Po jej wyjściu on wziął butelkę, zacząć pić nie umiał poradzić sobie dalej z tym wszystkim.
-Masz wszystko ?.
-Przestaniesz ?.
-Nie Leon nie przestanę nie jesteś jeszcze pełnoletni boje się o Ciebie.
-Przestań no, jestem dużym chłopcem a i majtki wziąłem na zmianę.
-Nie śmiej się ze mnie teraz ja muszę to wszystko ogarniać.
-Ty kochana siostrzyczko lepiej ogarnij tego pana tam na górze bo sobie rady nie da bez Ciebie.
-Wiem, zaraz przyjedzie Jorge pomoże mi.
-Po co była ta Samanta przyszła, wiesz ?
-Jakieś dokumenty do podpisania tacie przyniosła.
-Długo je podpisywał tata.
-Przestań, to tylko zwykła koleżanka z pracy dobrze że przyszła tata potrzebuje kontaktu z innymi ludźmi.
-Dobra, ja się zbieram za godzinę mam samolot.
-Może pojadę z Tobą co ?.
-Nie sam sobie dam radę, babciu co ty tu robisz ?.
-O gdzieś się wybierasz Leon ?. - spytała zdziwiona Miranda, Marianna tylko kręciła głową żeby Leon nie mówił prawdy.
-Wiesz babciu -zacinał się- bo ja ten no.
-Babciu Leon jedzie z Amandą na krótką wycieczkę.
-A to gdzie się wybierasz ze swoją wybranką ?.
-Wiesz babciu Leon jedzie na kilka dni do Cozumel.
-No łał cudownie, zabieraj ją w takie miejsca gdzie Diego?.
-Tata, jest w pracy.
-To ja już idę pa, będę za kilka dni.- powiedział zestresowany Leon.
-Dobrze baw się dobrze, byłam w pracy powiedziano mi że od kilku dni nie pojawiał się w pracy co się dzieje ?.
-Nic babciu, tata się nie pojawiał w pracy bo wyjechał w podróż służbową.
-No tak, myślałam że będzie walczył o małżeństwo z Alexą chciałam z nim na ten temat porozmawiać no ale coż, zostałaś sama może się wprowadze do Ciebie na kilka dni ?. - uśmiechnęła się sztucznie
-Nie Jorge ma zaraz u mnie być chcemy pobyć troszkę sami więc jakbyś mogła mam nadzieje że się nie obrazisz jak ci powiem że mogłabyś już wyjść.
-Nie skądże jak tata wróci niech skontaktuje się ze mną dobrze ?.
-Oczywiście przekaże mu wszystko.
Marianna szybko pozbyła się nie chcianego gościa i powędrowała na górę jednak to co zobaczyła przeraziło ją Diego leżał na łóżku ledwo trzymając pustą butelkę po whisky podeszła i zabrała po chwili pojawił się Jorge.
-Już wiem czemu miałem szybko przyjść.
-O kochanie już jesteś, pomożesz mi ?.
-Jasne co z nim zrobić.
-Rozbierz go żeby nie spał w ubraniu ja zaczną sprzątać.
Barcelona
-Na prawdę mamo, wyjechał w podróż, myślałam że chodź trochę będzie mu zależało ale jak widzę praca mu tylko w głowie.
...
-Masz rację, nie powinno mnie to interesować, muszę kończyć ktoś puka do drzwi zadzwonię później całuje - Poszłam odtworzyć drzwi jednak zdziwiło mnie to co zobaczyłam przed moimi oczami.
-Synku a ty co tu robisz ?. - spytałam nie zadowolona z tego że go widzę.
-Jak to co, mamo jestem twoim najukochańszym dzieckiem dlatego postanowiłem że przyjdę.
-Cieszę się synku że przyjechałeś, lecz prosiłam Cię abyś nie... - nie dokończyłam
-Mamo, słuchaj, wiem że nie chcesz widzieć nikogo ale uważam że powinna być przy Tobie osoba, na której ci zależy. - Leon miał racje potrzebowałam go w sumie dobrze że przyjechał nie będę siedziała sama.
-No coż czego się napijesz, a co najważniejsze co u Ciebie i Marianny ?.
-No wiesz mamo u nas ni się nie zmieniło wszystko w porządku Mariannie świetnie układa się z Jorge.
-A co z Amandą ? - spytałam wiem że Leonowi zależy na niej.
-Nie spytasz co z tatą ?. - bałam się tego pytania chciałam uciec, schować się pod łóżko oby tylko nie odpowiadać na to cholerne pytanie.
-Nie chce rozmawiać o twoim tacie, wiem że tata ułożył już sobie życie a ja mu nie jestem potrzebna.
-Mamo z kim tata miał sobie ułożyć życie jeśli mogę wiedzieć ?.
-No c ciocią Niną, tak babcia powiedziała.
-Mamo tata leży w łóżku użalając się nad sobą. - W tym momencie zamarłam nie mogłam się ruszyć. ***
Szczęśliwego nowego roku !. :)
-Bądź prawdziwym facetem, co nie jestem nim ?.
-Jej Diego nie chodzi mi o to, wiem że jestem tylko i wyłącznie twoją sekretarką lecz przez kilka lat byłam również twoją powiernicą wiem że bałeś się okazywać uczucia Alexie jednak może pora. Miej odwagę zmienić się i dojrzeć do rozmowy szczerej rozmowy z nią.
-Ona nie chce ze mną rozmawiać a rozwodu jej nie dam.
-Rozwodu jej nie dasz ale szczerej rozmowy z nią nie przeprowadzisz?.
-Przeprowadzę gdy ona się do mnie odezwie.
-Ona się do Ciebie nie odezwie, wiesz o tym doskonale dlatego wykonaj jakiś ruch aby ratować to co stworzyliście przez tyle lat.
-Wykonuje.
-No słucham co takiego zrobiłeś ?.
-Po prosiłam dzieci aby do niej pojechały.
-Nie no brawo Diego de la Rosa prezes banku aby ratować swoje małżeństwo wysyła dzieci do rozmów ze swoją żona, gratuluje zaraz pójdę do jakiegoś dziennikarza wiesz i po proszę aby opisał waszą historię.
-Coś jeszcze masz mi do powiedzenia ?, czy możesz już łaskawie opuścić mój dom ?.
-Znikam, jak dorośniesz do daj znać. - Samanta wyszła pozostawiając Diego samego.
Po jej wyjściu on wziął butelkę, zacząć pić nie umiał poradzić sobie dalej z tym wszystkim.
-Masz wszystko ?.
-Przestaniesz ?.
-Nie Leon nie przestanę nie jesteś jeszcze pełnoletni boje się o Ciebie.
-Przestań no, jestem dużym chłopcem a i majtki wziąłem na zmianę.
-Nie śmiej się ze mnie teraz ja muszę to wszystko ogarniać.
-Ty kochana siostrzyczko lepiej ogarnij tego pana tam na górze bo sobie rady nie da bez Ciebie.
-Wiem, zaraz przyjedzie Jorge pomoże mi.
-Po co była ta Samanta przyszła, wiesz ?
-Jakieś dokumenty do podpisania tacie przyniosła.
-Długo je podpisywał tata.
-Przestań, to tylko zwykła koleżanka z pracy dobrze że przyszła tata potrzebuje kontaktu z innymi ludźmi.
-Dobra, ja się zbieram za godzinę mam samolot.
-Może pojadę z Tobą co ?.
-Nie sam sobie dam radę, babciu co ty tu robisz ?.
-O gdzieś się wybierasz Leon ?. - spytała zdziwiona Miranda, Marianna tylko kręciła głową żeby Leon nie mówił prawdy.
-Wiesz babciu -zacinał się- bo ja ten no.
-Babciu Leon jedzie z Amandą na krótką wycieczkę.
-A to gdzie się wybierasz ze swoją wybranką ?.
-Wiesz babciu Leon jedzie na kilka dni do Cozumel.
-No łał cudownie, zabieraj ją w takie miejsca gdzie Diego?.
-Tata, jest w pracy.
-To ja już idę pa, będę za kilka dni.- powiedział zestresowany Leon.
-Dobrze baw się dobrze, byłam w pracy powiedziano mi że od kilku dni nie pojawiał się w pracy co się dzieje ?.
-Nic babciu, tata się nie pojawiał w pracy bo wyjechał w podróż służbową.
-No tak, myślałam że będzie walczył o małżeństwo z Alexą chciałam z nim na ten temat porozmawiać no ale coż, zostałaś sama może się wprowadze do Ciebie na kilka dni ?. - uśmiechnęła się sztucznie
-Nie Jorge ma zaraz u mnie być chcemy pobyć troszkę sami więc jakbyś mogła mam nadzieje że się nie obrazisz jak ci powiem że mogłabyś już wyjść.
-Nie skądże jak tata wróci niech skontaktuje się ze mną dobrze ?.
-Oczywiście przekaże mu wszystko.
Marianna szybko pozbyła się nie chcianego gościa i powędrowała na górę jednak to co zobaczyła przeraziło ją Diego leżał na łóżku ledwo trzymając pustą butelkę po whisky podeszła i zabrała po chwili pojawił się Jorge.
-Już wiem czemu miałem szybko przyjść.
-O kochanie już jesteś, pomożesz mi ?.
-Jasne co z nim zrobić.
-Rozbierz go żeby nie spał w ubraniu ja zaczną sprzątać.
Barcelona
-Na prawdę mamo, wyjechał w podróż, myślałam że chodź trochę będzie mu zależało ale jak widzę praca mu tylko w głowie.
...
-Masz rację, nie powinno mnie to interesować, muszę kończyć ktoś puka do drzwi zadzwonię później całuje - Poszłam odtworzyć drzwi jednak zdziwiło mnie to co zobaczyłam przed moimi oczami.
-Synku a ty co tu robisz ?. - spytałam nie zadowolona z tego że go widzę.
-Jak to co, mamo jestem twoim najukochańszym dzieckiem dlatego postanowiłem że przyjdę.
-Cieszę się synku że przyjechałeś, lecz prosiłam Cię abyś nie... - nie dokończyłam
-Mamo, słuchaj, wiem że nie chcesz widzieć nikogo ale uważam że powinna być przy Tobie osoba, na której ci zależy. - Leon miał racje potrzebowałam go w sumie dobrze że przyjechał nie będę siedziała sama.
-No coż czego się napijesz, a co najważniejsze co u Ciebie i Marianny ?.
-No wiesz mamo u nas ni się nie zmieniło wszystko w porządku Mariannie świetnie układa się z Jorge.
-A co z Amandą ? - spytałam wiem że Leonowi zależy na niej.
-Nie spytasz co z tatą ?. - bałam się tego pytania chciałam uciec, schować się pod łóżko oby tylko nie odpowiadać na to cholerne pytanie.
-Nie chce rozmawiać o twoim tacie, wiem że tata ułożył już sobie życie a ja mu nie jestem potrzebna.
-Mamo z kim tata miał sobie ułożyć życie jeśli mogę wiedzieć ?.
-No c ciocią Niną, tak babcia powiedziała.
-Mamo tata leży w łóżku użalając się nad sobą. - W tym momencie zamarłam nie mogłam się ruszyć. ***
Szczęśliwego nowego roku !. :)
poniedziałek, 29 grudnia 2014
Rozdział 19 - Złamane serce
*Bądź prawdziwym facetem*
-Dzieciaki musimy porozmawiać - powiedział zdenerwowany Diego wchodząc do mieszkania.
-Tato co się stało ?. - Marianna wyczuła że coś jest nie tak.
-Potrzebuje waszej pomocy musimy uratować mamę...
-Co ?, tato ty zgłupiałeś, mama jest w Barcelonie wszystko u niej jest dobrze, świetnie się bawi.
-Leonie skąd to wiesz ?. - spytał Diego zainteresowany takimi wieściami.
-Babcia, dzwoniła rozmawiała z mamą mówiła że mama świetnie się tam bawi, ponoć ostatnio było na jakieś imprezie i poznała jakiegoś Gustawa to chyba dobrze tato nie uważasz mama trochę się rozluźni
-Te głupoty opowiedziała Ci babcia jestem pewien że to wszystko jest kłamstwem.
-Tato babcia by mnie nie okłamała.
-Owszem okłamałaby bo to nie jest twoja babcia.
-Jak to tato ?. -wtrąciłam się Marianna.
-To nie jest wasza babcia tyle mam wam do powiedzenia nie możecie jej ufać nie wierzcie w żadne jej słowo, to jest oszustka.
-Jakieś dowody masz ?. -spytał rozbawiony Leon.
-Nie mogę powiedzieć wam całej prawdy ale Leon proszę Cię to co mówię wam nie ma prawa wyjść po za ten dom.
-Słuchaj mnie tatusiu... Teraz ty kart nie rozdajesz tylko mama z tego co wiem to jej adwokat powinien się z Tobą skontaktować.
-Leon ty też zostałaś omotany sam mówiłeś jaka jest ciocia May... - powiedział już zdenerwowany Diego.- słuchaj mnie uważnie, jeśli chcesz dobra mamy to musisz mi zaufać mimo wszystko.
-Wiem jaka jest ciocia May, ale babcia jest inna rozumiesz ?. Babcia zawsze była dla nas dobra dawała miłość.
-Wiem synu jednak babcia wami manipuluje słuchajcie mama nie jest biologiczną córką babci dlatego też planuje zemstę, zwracam się do was ponieważ Leonie, Marianno jedno z was musi polecieć do Barcelony.
-Tato mama potrzebuje samotności - powiedział wściekły Leon.
- Mama potrzebuje poczuć że jest ktoś kto ją kocha i na kogo może liczyć dlatego zwracam się z prośbą do Ciebie synu zawsze wspierałeś mamę w najgorszych dla niej chwilach błagam Cię wspieraj ją i teraz ona potrzebuje czułości i bliskości. Wasza mama jest kruchą istotą, jedyne co umie robić to płakać a gdy płacze musi ktoś do niej przyjść i ją przytulić nie umie być twarda nawet udawać. Ja wiem że ona cierpi dlatego chce jej pomóc, ja mogę jej pomóc dzięki wam. Ona kocha waszą dwójkę najbardziej na świecie jesteście jej skarbami kiedy ja oddalałem się od waszej matki to wy obydwoje dawaliście jej szczęście, radość gdy tylko mnie nie było. I właśnie teraz też mnie nie ma, nie ma mnie przy mojej największej miłości skarbie, który nadał sens mojemu życiu dlatego, właśnie dlatego proszę was dzieciaki o pomoc.
-Tato ja... -Leon się zaciął
-Nie wiesz co powiedzieć synu, wiem że może wam to wszystko wydać się dziwne jednak kocham waszą matkę jak nikogo, ja ją skrzywdziłem lecz nie pozwolę nikomu innemu. Wiem że nigdy nie okazywałem waszej matce uczuć na jakie zasłużyła a to wszystko wina ciotki May gdy zobaczyłem ją tam tego dnia przy swoim boku wiedziałem że przez całe życie będę płacić za tam ten błąd. Ciotka May była w tedy gówniarą tylko że to nic nie zmienia. To ja zniszczyłem Alexie życie będę za to płacić do końca swoich dni zaczęło się od zdrady od tam tej pory fatum ciągnie się za mną.
-Może ja pojadę - odezwała si Marianna, która płakała.
-Nie ja jadę i nie ma innej opcji mama ze mną zawsze była najbliżej nic tego nie zmieni.
-Czemu ty ja też chce pomóc mamie.- Marianna ścisnęła pięści.
-Siostrzyczko ty będziesz potrzebna ojcu spójrz tylko na niego wygląda jak duch trzeba się nim zająć a ja mu gotować nie będę.
-Może i masz rację, idź się spakuj ja pozbieram tatę. - Tak o to dzieci postanowiły uratować związek swoich rodziców.
-Diego dzwonie do Ciebie od 3 dni miło się rozmawia z twoją pocztą. Możesz przyjechać do banku mamy tu tyle pracy nie wiem za co sie zabrać, wiem że masz problemy rodzinne jednak nie możesz zaniedbywać pracy. Góra wypytuje o Ciebie wiesz że jeśli tak dalej pójdzie wyrzucą Cię z pracy. A jak coś powiedziałam że jesteś chory masz zapalenie płuc. Więc jak łaskawie ogarniesz sie to skontaktuj się ze mną. Samanta a i wiedz że możesz na mnie liczyć.
-Cześć słodziaku żonka w Barcelonie a Tobie smutno jeździsz do tej głupiej Niny a ona Ci wcale nie pomaga kochanie ale wiesz ja zawsze mogę Ci pomóc wiesz że jestem chętna mam wielką ochotę na Ciebie. Całuje May.
-Synku włacz telefon martwimy się z tatą. Mama.
I multum innych wiadomość w telefonie Diego jednak jedna go zainteresowała.
-Cześć, nie powinnam dzwonić a tym bardziej nagrywać się na twoja skrzyknę. Dzwonie w ważniej sprawie rozmawiałam z moim adwokatem, wiem że nie chcesz rozwodu jednak ja proszę Cię o szybki rozwód bez przeszkód nie chce mieć z Tobą nic wspólnego jak o Tobie myśle to mi nie dobrze. Alexa.
Kochanie, odezwałaś się a to już coś dałaś mi nadzieje i wiem że mnie kochasz, pragniesz ze mną być jakbyś nie chciała to nawet na pocztę byś nie nagrała.
-Tato !. Samanta przyszła....
-Powiedz ze mnie nie ma....
-Nie wcale Cie nie ma Diego ślepa to ja nie jestem co się z Tobą dzieje.
-Mam coś podpisać ? - spytał zdenerwowany bo wyrwała go z myśli o Alexie.
-Tak tu potrzebuję twojego podpisu. - podpisał
-To już wszystko, bo jak widzisz jestem zajęty....
-Widzę jesteś zajęty użalaniem się nad samo, żal mi Ciebie bo nawet nie walczysz o Alexe powinieneś do niej pojechać, błagać na kolanach o wybaczenie a wiesz co robisz, robisz to co ona gdy zostawiałeś ja samą. Jestem pewna że ona też patrzyła na wasze wspólne zdjęcie i płakała tak jak ty teraz wiec weź się zbierz w sobie i postaw się wszystkim przeciwnością losu bądź prawdziwym facetem.
***
Informacja : Powoli to opowiadania dobiega końca.
Nie tak sobie wyobrażałam ten rozdział jednak musi tak być wydaje mi się dziwny no ale nie wiem czemu coś takiego napisałam.
-Dzieciaki musimy porozmawiać - powiedział zdenerwowany Diego wchodząc do mieszkania.
-Tato co się stało ?. - Marianna wyczuła że coś jest nie tak.
-Potrzebuje waszej pomocy musimy uratować mamę...
-Co ?, tato ty zgłupiałeś, mama jest w Barcelonie wszystko u niej jest dobrze, świetnie się bawi.
-Leonie skąd to wiesz ?. - spytał Diego zainteresowany takimi wieściami.
-Babcia, dzwoniła rozmawiała z mamą mówiła że mama świetnie się tam bawi, ponoć ostatnio było na jakieś imprezie i poznała jakiegoś Gustawa to chyba dobrze tato nie uważasz mama trochę się rozluźni
-Te głupoty opowiedziała Ci babcia jestem pewien że to wszystko jest kłamstwem.
-Tato babcia by mnie nie okłamała.
-Owszem okłamałaby bo to nie jest twoja babcia.
-Jak to tato ?. -wtrąciłam się Marianna.
-To nie jest wasza babcia tyle mam wam do powiedzenia nie możecie jej ufać nie wierzcie w żadne jej słowo, to jest oszustka.
-Jakieś dowody masz ?. -spytał rozbawiony Leon.
-Nie mogę powiedzieć wam całej prawdy ale Leon proszę Cię to co mówię wam nie ma prawa wyjść po za ten dom.
-Słuchaj mnie tatusiu... Teraz ty kart nie rozdajesz tylko mama z tego co wiem to jej adwokat powinien się z Tobą skontaktować.
-Leon ty też zostałaś omotany sam mówiłeś jaka jest ciocia May... - powiedział już zdenerwowany Diego.- słuchaj mnie uważnie, jeśli chcesz dobra mamy to musisz mi zaufać mimo wszystko.
-Wiem jaka jest ciocia May, ale babcia jest inna rozumiesz ?. Babcia zawsze była dla nas dobra dawała miłość.
-Wiem synu jednak babcia wami manipuluje słuchajcie mama nie jest biologiczną córką babci dlatego też planuje zemstę, zwracam się do was ponieważ Leonie, Marianno jedno z was musi polecieć do Barcelony.
-Tato mama potrzebuje samotności - powiedział wściekły Leon.
- Mama potrzebuje poczuć że jest ktoś kto ją kocha i na kogo może liczyć dlatego zwracam się z prośbą do Ciebie synu zawsze wspierałeś mamę w najgorszych dla niej chwilach błagam Cię wspieraj ją i teraz ona potrzebuje czułości i bliskości. Wasza mama jest kruchą istotą, jedyne co umie robić to płakać a gdy płacze musi ktoś do niej przyjść i ją przytulić nie umie być twarda nawet udawać. Ja wiem że ona cierpi dlatego chce jej pomóc, ja mogę jej pomóc dzięki wam. Ona kocha waszą dwójkę najbardziej na świecie jesteście jej skarbami kiedy ja oddalałem się od waszej matki to wy obydwoje dawaliście jej szczęście, radość gdy tylko mnie nie było. I właśnie teraz też mnie nie ma, nie ma mnie przy mojej największej miłości skarbie, który nadał sens mojemu życiu dlatego, właśnie dlatego proszę was dzieciaki o pomoc.
-Tato ja... -Leon się zaciął
-Nie wiesz co powiedzieć synu, wiem że może wam to wszystko wydać się dziwne jednak kocham waszą matkę jak nikogo, ja ją skrzywdziłem lecz nie pozwolę nikomu innemu. Wiem że nigdy nie okazywałem waszej matce uczuć na jakie zasłużyła a to wszystko wina ciotki May gdy zobaczyłem ją tam tego dnia przy swoim boku wiedziałem że przez całe życie będę płacić za tam ten błąd. Ciotka May była w tedy gówniarą tylko że to nic nie zmienia. To ja zniszczyłem Alexie życie będę za to płacić do końca swoich dni zaczęło się od zdrady od tam tej pory fatum ciągnie się za mną.
-Może ja pojadę - odezwała si Marianna, która płakała.
-Nie ja jadę i nie ma innej opcji mama ze mną zawsze była najbliżej nic tego nie zmieni.
-Czemu ty ja też chce pomóc mamie.- Marianna ścisnęła pięści.
-Siostrzyczko ty będziesz potrzebna ojcu spójrz tylko na niego wygląda jak duch trzeba się nim zająć a ja mu gotować nie będę.
-Może i masz rację, idź się spakuj ja pozbieram tatę. - Tak o to dzieci postanowiły uratować związek swoich rodziców.
-Diego dzwonie do Ciebie od 3 dni miło się rozmawia z twoją pocztą. Możesz przyjechać do banku mamy tu tyle pracy nie wiem za co sie zabrać, wiem że masz problemy rodzinne jednak nie możesz zaniedbywać pracy. Góra wypytuje o Ciebie wiesz że jeśli tak dalej pójdzie wyrzucą Cię z pracy. A jak coś powiedziałam że jesteś chory masz zapalenie płuc. Więc jak łaskawie ogarniesz sie to skontaktuj się ze mną. Samanta a i wiedz że możesz na mnie liczyć.
-Cześć słodziaku żonka w Barcelonie a Tobie smutno jeździsz do tej głupiej Niny a ona Ci wcale nie pomaga kochanie ale wiesz ja zawsze mogę Ci pomóc wiesz że jestem chętna mam wielką ochotę na Ciebie. Całuje May.
-Synku włacz telefon martwimy się z tatą. Mama.
I multum innych wiadomość w telefonie Diego jednak jedna go zainteresowała.
-Cześć, nie powinnam dzwonić a tym bardziej nagrywać się na twoja skrzyknę. Dzwonie w ważniej sprawie rozmawiałam z moim adwokatem, wiem że nie chcesz rozwodu jednak ja proszę Cię o szybki rozwód bez przeszkód nie chce mieć z Tobą nic wspólnego jak o Tobie myśle to mi nie dobrze. Alexa.
Kochanie, odezwałaś się a to już coś dałaś mi nadzieje i wiem że mnie kochasz, pragniesz ze mną być jakbyś nie chciała to nawet na pocztę byś nie nagrała.
-Tato !. Samanta przyszła....
-Powiedz ze mnie nie ma....
-Nie wcale Cie nie ma Diego ślepa to ja nie jestem co się z Tobą dzieje.
-Mam coś podpisać ? - spytał zdenerwowany bo wyrwała go z myśli o Alexie.
-Tak tu potrzebuję twojego podpisu. - podpisał
-To już wszystko, bo jak widzisz jestem zajęty....
-Widzę jesteś zajęty użalaniem się nad samo, żal mi Ciebie bo nawet nie walczysz o Alexe powinieneś do niej pojechać, błagać na kolanach o wybaczenie a wiesz co robisz, robisz to co ona gdy zostawiałeś ja samą. Jestem pewna że ona też patrzyła na wasze wspólne zdjęcie i płakała tak jak ty teraz wiec weź się zbierz w sobie i postaw się wszystkim przeciwnością losu bądź prawdziwym facetem.
***
Informacja : Powoli to opowiadania dobiega końca.
Nie tak sobie wyobrażałam ten rozdział jednak musi tak być wydaje mi się dziwny no ale nie wiem czemu coś takiego napisałam.
piątek, 26 grudnia 2014
Rozdział 18 - Złamane serce
*Wieści*
-Nie wiem jak to powiedzieć.
-Najlepiej wprost Andres. - powiedział Diego.
-To nie jest takie trudne, myślałem że to będzie łatwiejsze ale jednak nie. Ja z Mirandą bardzo długo staraliśmy się o dziecko jednak przez wiele lat nie udawało się jej zajść w ciążę dlatego postanowiliśmy szukać kandydatki, która mogłaby urodzić nam dziecko. Wiecie teraz też tak się robi jak kobieta nie może zajść w ciąże jednak już rzadziej można to spotkać. Wracając była to Angela piękna kobieta, nadal pamiętam jej uśmiech, Alexa ma taki sam. A więc Angela była wyjątkowa bardzo się z nią zaprzyjaźniłem, zauroczyła mnie.
-Nie rozumiem, a May...- spytał Diego.
-May jest córką moją i Mirandy, to był cud gdy dowiedziała się że jest w ciąży, nie mogła w to uwierzyć, bardzo dbała o siebie oraz ja o nią ciąża przeszła bez większych przeszkód, May stała się jej największym skarbem cała swoją miłość oddał jej.
-Czekaj Andres ja nie rozumiem, skoro ta Angela tak jest matką Alexy przez narodziny May, Miranda przestała ją akceptować to co się stało z matką Alexy ?- spytała Nina .
-Widzicie Angela kochała mnie za bardzo, dla mnie to była przelotna miłość jednak dla niej było to coś więcej, dowiedziałem się z listu o tym, zostawiła go po tym jak popełniła samobójstwo.
-Nie no to jakiś żart, nie możliwe jest to. - powiedziała Nina - Andres, czy ty wyobrażasz sobie jak poczuje się Alexa gdy dowie się prawda.
-Tato ja nic nie rozumiem, Miranda sama się zgodziła na tą Angele to czemu teraz zachowuje się tak w stosunku do Alexy.
-Widzisz Diego, trudno to zrozumieć jednak May urodziła Miranda a to co innego niż dziecko męża.
-Ja sobie nie wyobrażam ten całej sytuacji tyle lat, jednak dlaczego Angela się zabiła.
-Widzisz ja tak bardzo byłem zauroczony Angelą że chcieliśmy wziąć Alexe i uciec a ja zrezygnowałem. W dniu, w którym miałem uciec od żony Miranda powiedziała mi że jest w ciąży, zostawiłem Angele zabrałem jej Alexe po tym popełniła samobójstwo dlatego że ją odrzuciłem.
-Niesamowite, czemu zostawiłeś Angele ?.
-Widzisz Miranda zgodziła się abym przespał się z nią to nie jej wina że ja i Angela poczuliśmy coś więcej.A nie mogłem Mirandy zostawić przecież jej ciąża to był cud...
-Nie to jest niesamowita historia Andres, teraz rozumiem czemu moja żona różni się tak bardzo od May i Mirandy taka dobra.
-Wszystko ma po swojej matce, urodę, wdzięk, charakter, uśmiech...
-Angela, zakochała się w Tobie a ty ją odrzuciłeś, czyli Alexa przez tą cała sytuację może popełnić samobójstwo ?.
Barcelona
Ach, kolejny dzień w Barcelonie nie czuje się tu dobrze. Jednak nie mogę przestać myśleć o Diego, mój mąż mam do niego wielki żal, tęsknie tęsknie za nim jak głupia. Moja mama ma rację, Diego mnie zdradził przez to straciłam córkę moje nieszczęścia w życiu to jest jego wina. Chce zapomnieć. Wynajęłam mały pokój, jestem już tu kilka dnia a tak na prawdę nie wychodziłam na dwór, do sklepu się nie liczy. Boje się wyjścia do ludzi a jeśli nie będę umiała się zachować, wypale coś głupiego. Nie nigdzie nie wychodzę, jeszcze jest za wcześnie, obejrzę jakiś film, zadzwonie do mamy.
-Co u Ciebie mamo ?.
-Wszystko dobrze, a u Ciebie ?.
-Ciężko mamo, nie mogę przestać myśleć o Diego to jest zbyt trudne.- powiedziałam smutna.
- Córeczko mam dla Ciebie złe wieści i chodzi o Diego. - zaczynam się bać.
-Mamo ale coś mu się stało...
-Widzisz, dowiedziałam się że Diego codziennie przesiaduje kilka godzin u Niny obawiam się że znalazł sobie pocieszenie po twoim wyjeździe, najpierw zabrał się za twoją siostrę teraz chce być z twoją najlepszą przyjaciółką, przykro mi córeczko musiałam ci o tym powiedzieć.
-Dziękuję mamo co raz bardziej uświadamiasz mi jaki to jest dupek, i że nie chce z nim być. Rozmowa z Tobą dodaje mi siły.
-Cieszę się skarbie że mogę Ci pomóc. - Rozmowa z mamą tak na prawdę mnie zdołowała nie lubię złych wieści, Diego najpierw wykorzystał z May teraz Nine będę musiała do niej zadzwonić jednak teraz najważniejszy jest rozwód chcę jak najszybciej rozwieść się z Diego. Jeśli jak najszybciej tego nie zrobię to trudniej będzie mi się od niego uwolnić pozbyć jedynie co nas będzie łączyło to dzieci.
***
Krótki lecz mam nadzieje że wiele wyjaśnia :)
-Nie wiem jak to powiedzieć.
-Najlepiej wprost Andres. - powiedział Diego.
-To nie jest takie trudne, myślałem że to będzie łatwiejsze ale jednak nie. Ja z Mirandą bardzo długo staraliśmy się o dziecko jednak przez wiele lat nie udawało się jej zajść w ciążę dlatego postanowiliśmy szukać kandydatki, która mogłaby urodzić nam dziecko. Wiecie teraz też tak się robi jak kobieta nie może zajść w ciąże jednak już rzadziej można to spotkać. Wracając była to Angela piękna kobieta, nadal pamiętam jej uśmiech, Alexa ma taki sam. A więc Angela była wyjątkowa bardzo się z nią zaprzyjaźniłem, zauroczyła mnie.
-Nie rozumiem, a May...- spytał Diego.
-May jest córką moją i Mirandy, to był cud gdy dowiedziała się że jest w ciąży, nie mogła w to uwierzyć, bardzo dbała o siebie oraz ja o nią ciąża przeszła bez większych przeszkód, May stała się jej największym skarbem cała swoją miłość oddał jej.
-Czekaj Andres ja nie rozumiem, skoro ta Angela tak jest matką Alexy przez narodziny May, Miranda przestała ją akceptować to co się stało z matką Alexy ?- spytała Nina .
-Widzicie Angela kochała mnie za bardzo, dla mnie to była przelotna miłość jednak dla niej było to coś więcej, dowiedziałem się z listu o tym, zostawiła go po tym jak popełniła samobójstwo.
-Nie no to jakiś żart, nie możliwe jest to. - powiedziała Nina - Andres, czy ty wyobrażasz sobie jak poczuje się Alexa gdy dowie się prawda.
-Tato ja nic nie rozumiem, Miranda sama się zgodziła na tą Angele to czemu teraz zachowuje się tak w stosunku do Alexy.
-Widzisz Diego, trudno to zrozumieć jednak May urodziła Miranda a to co innego niż dziecko męża.
-Ja sobie nie wyobrażam ten całej sytuacji tyle lat, jednak dlaczego Angela się zabiła.
-Widzisz ja tak bardzo byłem zauroczony Angelą że chcieliśmy wziąć Alexe i uciec a ja zrezygnowałem. W dniu, w którym miałem uciec od żony Miranda powiedziała mi że jest w ciąży, zostawiłem Angele zabrałem jej Alexe po tym popełniła samobójstwo dlatego że ją odrzuciłem.
-Niesamowite, czemu zostawiłeś Angele ?.
-Widzisz Miranda zgodziła się abym przespał się z nią to nie jej wina że ja i Angela poczuliśmy coś więcej.A nie mogłem Mirandy zostawić przecież jej ciąża to był cud...
-Nie to jest niesamowita historia Andres, teraz rozumiem czemu moja żona różni się tak bardzo od May i Mirandy taka dobra.
-Wszystko ma po swojej matce, urodę, wdzięk, charakter, uśmiech...
-Angela, zakochała się w Tobie a ty ją odrzuciłeś, czyli Alexa przez tą cała sytuację może popełnić samobójstwo ?.
Barcelona
Ach, kolejny dzień w Barcelonie nie czuje się tu dobrze. Jednak nie mogę przestać myśleć o Diego, mój mąż mam do niego wielki żal, tęsknie tęsknie za nim jak głupia. Moja mama ma rację, Diego mnie zdradził przez to straciłam córkę moje nieszczęścia w życiu to jest jego wina. Chce zapomnieć. Wynajęłam mały pokój, jestem już tu kilka dnia a tak na prawdę nie wychodziłam na dwór, do sklepu się nie liczy. Boje się wyjścia do ludzi a jeśli nie będę umiała się zachować, wypale coś głupiego. Nie nigdzie nie wychodzę, jeszcze jest za wcześnie, obejrzę jakiś film, zadzwonie do mamy.
-Co u Ciebie mamo ?.
-Wszystko dobrze, a u Ciebie ?.
-Ciężko mamo, nie mogę przestać myśleć o Diego to jest zbyt trudne.- powiedziałam smutna.
- Córeczko mam dla Ciebie złe wieści i chodzi o Diego. - zaczynam się bać.
-Mamo ale coś mu się stało...
-Widzisz, dowiedziałam się że Diego codziennie przesiaduje kilka godzin u Niny obawiam się że znalazł sobie pocieszenie po twoim wyjeździe, najpierw zabrał się za twoją siostrę teraz chce być z twoją najlepszą przyjaciółką, przykro mi córeczko musiałam ci o tym powiedzieć.
-Dziękuję mamo co raz bardziej uświadamiasz mi jaki to jest dupek, i że nie chce z nim być. Rozmowa z Tobą dodaje mi siły.
-Cieszę się skarbie że mogę Ci pomóc. - Rozmowa z mamą tak na prawdę mnie zdołowała nie lubię złych wieści, Diego najpierw wykorzystał z May teraz Nine będę musiała do niej zadzwonić jednak teraz najważniejszy jest rozwód chcę jak najszybciej rozwieść się z Diego. Jeśli jak najszybciej tego nie zrobię to trudniej będzie mi się od niego uwolnić pozbyć jedynie co nas będzie łączyło to dzieci.
***
Krótki lecz mam nadzieje że wiele wyjaśnia :)
wtorek, 23 grudnia 2014
Rozdział 17 - Złamane serce
*Rozwód*
-Andres jak to wyjechała, gdzie ?.
-Diego spokojnie, jest w Barcelonie, podobno złożyła papiery o rozwód.
-Co ?.
-Przykro mi Diego, Miranda mi dopiero co powiedziała podobno dzieci wiedziały.
-Nie możliwe powiedzieliby mi Andres do jasnej cholery podaj mi jej adres, czy mam przeszukać każde mieszkanie w Barcelonie.
-Nic nie wiem May i Miranda wszystko trzymają w ukryciu nic nie chcą mi powiedzieć.
-Dziękuje Andres, tylko na Ciebie mogę liczyć.
-Powiedzmy tacie...
-Nie !. -Krzyknął Leon.
-Dlaczego, powinien wiedzieć.
-Rozumiesz że mama tego nie chce.
-Jestem pewna że mama nadal kocha tate i będą kiedyś razem.
-Marianno zdrady nigdy się nie wybacza.
-Skąd do wiesz przecież ty nigdy z nikim nie byłeś.
-Mam Amandę.
-On nie jest twoją dziewczyną a nie wiesz co tata przeżywa zdradził mamę kilkanaście lat tamu.
-Marianno zostaw mnie samego z Leonem.
-Nie chce z Tobą rozmawiać.
-Niestety musisz mnie wysłuchać.
-Mów szybko.
-Leon, słuchaj nie jest mi łatwo okazywać uczucia ale wiedz jedno nigdy nie zdradź kobiety, którą kochasz a jeśli już to zrobisz i ona Ci wybaczy to znaczy że Cię bardzo kocha.
-Chcesz mi powiedzieć że mama Cię nie kocha.
-Nie o to mi chodzi, mama bardzo mnie kocha czuje że wybaczyła już mi zdradę jednak ma żal do mnie, niestety dowiedziała się prawdy w najgorszym momencie w tedy gdy odżyła. Ty wróciłeś synu, dzięki Tobie znowu jej życie nabrało sensu dlatego jeśli mogę mieć do Ciebie prośbę...
-Tato, nie zrobię niczego dla Ciebie.
-Proszę Cię Leon, pojedź do mamy zaopiekuj się nią, bądź przy niej jeśli mnie przy niej nie ma proszę Cię bądź ty.
-Tato mam nie chce mojej obecności.
-Może nie chcieć lecz w głębi serca potrzebuje osoby, bliską jej sercu.
-Tato ja wiem tyle co ty rozumiesz, mama powiedziała tylko że wyjeżdża do Barcelony nic więcej tato.
-Kto coś może wiedzieć...
-Babcia, ciocia May.
-Nie no zaraz nie wytrzymam.
-Tato gdzie ty idziesz - spytał zdenerwowany chłopak.
-Jadę do Niny powiedz Mariannie że wrócę późno.
-Czemu mi nic nie powiedziałaś, czekałam na jakieś wiadomości a ty nic milczałaś oszalałaś...
-Ej ej Diego spokojnie proszę Cię, to nie było tak.
-No słucham a jak ?.
-Diego, mówiłam jej żeby zadzwoniła do Ciebie porozmawiała a ona nie chciała o Tobie słyszeć a jakbym ci powiedziała o wyjeździe to co przyjechałbyś na lotnisko i ją zatrzymał było by jeszcze gorzej uwierz mi.
-Miałaś jej wszystko wytłumaczyć prosiłem jej abyś powiedziała jej jak to wszystko było.
-Diego opowiedziałam jej całą historie, jednak Alexa nic nie rozumie, nie dociera nic do niej. Gdy była u mnie prawie cały czas rozmawiała z Mirandą przez telefon to ona wmówiła jej głupoty.
-Nina co ja mam zrobić, jeśli się zabije to Alexie zrobi się lepiej ?.- zapytał wściekły.
-Nie Diego nie mów tak, wiesz co ona by w tedy przeżyła nie wiesz jaki to ból.
-Przepraszam Nino ja nie chciałem aby to tak brzmiało - przytulił ją.
-Nie, Diego to nie twoja wina, postaram się aby Ci pomóc tyle lat pomagałam ci to dalej mogę, jednak pamiętaj mam do Ciebie wielki żal.
-Wiem, teraz nie popełniłbym takiego błędu.
-Ty nawet nie pamiętasz tego błędu...
-Właśnie ja nic nie pamiętam z tego dnia, jaką mam pewność że spałem z May.
-Teraz nie udowodnisz, tego co było kilkanaście lat temu.
-Może wynajmę jakiego detektywa, pójdę do wróżki...
-Jesteś szalony nikt nie znajdzie dowód na to po takim czasie Diego proszę Cię myśl racjonalnie. Wróżka pójdziesz i co spytasz się Czy zdradziłem 20 lat temu moją żonę głupota Diego - krzyknęła -Prawdę zna tylko i wyłącznie May a ona nic nie powie wiesz o tym bardzo dobrze. Chyba że jakimś podstępem byśmy wyciągnęli to od niej, sama nie wiem.
-Przepraszam, poczekaj chwilkę - uśmiechnął się i odszedł dalej - tak słucham -powiedział
...
-Zgadza się to ja w jakiej sprawie Pani dzwoni ?.- spytał zdziwiony.
...
-Proszę przekazać mojej żonie że nie zgadam się na rozwód, na żadnych rozprawach czy spotkaniach nie będę się pojawić adwokata też nie wyśle i niech zapomni wolności bo zawsze będę w jej życiu nic tego nie zmieni a na sam koniec proszę jej powiedzieć że jako dorosła kobieta powinna sama zadzwonić w tej sprawie a nie posługiwać się jakąś obcą babą żegnam.
-Czyli na prawdę do zrobiła.
-Nina bądźmy szczery moje dziecko umarło przez May, moje małżeństwo ona też zniszczyła a teraz pewnie razem śmieją się ze mnie.
-Jeśli mogę Ci powiedzieć one nie cieszą się z twojego nieszczęścia tylko Alexy to jej nigdy Miranda nie kochała, zresztą May nigdy nie traktowała jej jak siostrę bardziej jak służącą.
-Tylko nie mogę zrozumieć dlaczego, dlaczego tak krzywdzą Alexę.
-Diego, wiedziałem że Cię tu znajdę.
-Andres co ty tu robisz ?.
-Muszę z wami porozmawiać szczerze, musicie uratować moją córkę dość tych kłamstw. Czas walczyć a ja muszę stawić czoło przeciwnością losu.
-Nie rozumiem - powiedział Deigo.
-Rozmawiałem z Mirandą wiem dlaczego ma taki stosunek do Alexy jest to po części moja wina.
***
-Andres jak to wyjechała, gdzie ?.
-Diego spokojnie, jest w Barcelonie, podobno złożyła papiery o rozwód.
-Co ?.
-Przykro mi Diego, Miranda mi dopiero co powiedziała podobno dzieci wiedziały.
-Nie możliwe powiedzieliby mi Andres do jasnej cholery podaj mi jej adres, czy mam przeszukać każde mieszkanie w Barcelonie.
-Nic nie wiem May i Miranda wszystko trzymają w ukryciu nic nie chcą mi powiedzieć.
-Dziękuje Andres, tylko na Ciebie mogę liczyć.
-Powiedzmy tacie...
-Nie !. -Krzyknął Leon.
-Dlaczego, powinien wiedzieć.
-Rozumiesz że mama tego nie chce.
-Jestem pewna że mama nadal kocha tate i będą kiedyś razem.
-Marianno zdrady nigdy się nie wybacza.
-Skąd do wiesz przecież ty nigdy z nikim nie byłeś.
-Mam Amandę.
-On nie jest twoją dziewczyną a nie wiesz co tata przeżywa zdradził mamę kilkanaście lat tamu.
-Marianno zostaw mnie samego z Leonem.
-Nie chce z Tobą rozmawiać.
-Niestety musisz mnie wysłuchać.
-Mów szybko.
-Leon, słuchaj nie jest mi łatwo okazywać uczucia ale wiedz jedno nigdy nie zdradź kobiety, którą kochasz a jeśli już to zrobisz i ona Ci wybaczy to znaczy że Cię bardzo kocha.
-Chcesz mi powiedzieć że mama Cię nie kocha.
-Nie o to mi chodzi, mama bardzo mnie kocha czuje że wybaczyła już mi zdradę jednak ma żal do mnie, niestety dowiedziała się prawdy w najgorszym momencie w tedy gdy odżyła. Ty wróciłeś synu, dzięki Tobie znowu jej życie nabrało sensu dlatego jeśli mogę mieć do Ciebie prośbę...
-Tato, nie zrobię niczego dla Ciebie.
-Proszę Cię Leon, pojedź do mamy zaopiekuj się nią, bądź przy niej jeśli mnie przy niej nie ma proszę Cię bądź ty.
-Tato mam nie chce mojej obecności.
-Może nie chcieć lecz w głębi serca potrzebuje osoby, bliską jej sercu.
-Tato ja wiem tyle co ty rozumiesz, mama powiedziała tylko że wyjeżdża do Barcelony nic więcej tato.
-Kto coś może wiedzieć...
-Babcia, ciocia May.
-Nie no zaraz nie wytrzymam.
-Tato gdzie ty idziesz - spytał zdenerwowany chłopak.
-Jadę do Niny powiedz Mariannie że wrócę późno.
-Czemu mi nic nie powiedziałaś, czekałam na jakieś wiadomości a ty nic milczałaś oszalałaś...
-Ej ej Diego spokojnie proszę Cię, to nie było tak.
-No słucham a jak ?.
-Diego, mówiłam jej żeby zadzwoniła do Ciebie porozmawiała a ona nie chciała o Tobie słyszeć a jakbym ci powiedziała o wyjeździe to co przyjechałbyś na lotnisko i ją zatrzymał było by jeszcze gorzej uwierz mi.
-Miałaś jej wszystko wytłumaczyć prosiłem jej abyś powiedziała jej jak to wszystko było.
-Diego opowiedziałam jej całą historie, jednak Alexa nic nie rozumie, nie dociera nic do niej. Gdy była u mnie prawie cały czas rozmawiała z Mirandą przez telefon to ona wmówiła jej głupoty.
-Nina co ja mam zrobić, jeśli się zabije to Alexie zrobi się lepiej ?.- zapytał wściekły.
-Nie Diego nie mów tak, wiesz co ona by w tedy przeżyła nie wiesz jaki to ból.
-Przepraszam Nino ja nie chciałem aby to tak brzmiało - przytulił ją.
-Nie, Diego to nie twoja wina, postaram się aby Ci pomóc tyle lat pomagałam ci to dalej mogę, jednak pamiętaj mam do Ciebie wielki żal.
-Wiem, teraz nie popełniłbym takiego błędu.
-Ty nawet nie pamiętasz tego błędu...
-Właśnie ja nic nie pamiętam z tego dnia, jaką mam pewność że spałem z May.
-Teraz nie udowodnisz, tego co było kilkanaście lat temu.
-Może wynajmę jakiego detektywa, pójdę do wróżki...
-Jesteś szalony nikt nie znajdzie dowód na to po takim czasie Diego proszę Cię myśl racjonalnie. Wróżka pójdziesz i co spytasz się Czy zdradziłem 20 lat temu moją żonę głupota Diego - krzyknęła -Prawdę zna tylko i wyłącznie May a ona nic nie powie wiesz o tym bardzo dobrze. Chyba że jakimś podstępem byśmy wyciągnęli to od niej, sama nie wiem.
-Przepraszam, poczekaj chwilkę - uśmiechnął się i odszedł dalej - tak słucham -powiedział
...
-Zgadza się to ja w jakiej sprawie Pani dzwoni ?.- spytał zdziwiony.
...
-Proszę przekazać mojej żonie że nie zgadam się na rozwód, na żadnych rozprawach czy spotkaniach nie będę się pojawić adwokata też nie wyśle i niech zapomni wolności bo zawsze będę w jej życiu nic tego nie zmieni a na sam koniec proszę jej powiedzieć że jako dorosła kobieta powinna sama zadzwonić w tej sprawie a nie posługiwać się jakąś obcą babą żegnam.
-Czyli na prawdę do zrobiła.
-Nina bądźmy szczery moje dziecko umarło przez May, moje małżeństwo ona też zniszczyła a teraz pewnie razem śmieją się ze mnie.
-Jeśli mogę Ci powiedzieć one nie cieszą się z twojego nieszczęścia tylko Alexy to jej nigdy Miranda nie kochała, zresztą May nigdy nie traktowała jej jak siostrę bardziej jak służącą.
-Tylko nie mogę zrozumieć dlaczego, dlaczego tak krzywdzą Alexę.
-Diego, wiedziałem że Cię tu znajdę.
-Andres co ty tu robisz ?.
-Muszę z wami porozmawiać szczerze, musicie uratować moją córkę dość tych kłamstw. Czas walczyć a ja muszę stawić czoło przeciwnością losu.
-Nie rozumiem - powiedział Deigo.
-Rozmawiałem z Mirandą wiem dlaczego ma taki stosunek do Alexy jest to po części moja wina.
***
niedziela, 21 grudnia 2014
Rozdział 16 -Złamane serce
*Sens życia*
-Dziadku jaka ona mała-powiedział Leon na widok swojej młodszej siostry- Dziadku mówię coś do Ciebie.
-Czemu te wszystkie nieszczęścia spotykają nasz rodzinę, spójrz tylko ona była by największą radością twojej mamy.
-Dziadku, to wszystko wina tej całej May - powiedział zdruzgotany chłopak.
-Wiem, ale postaram się ją wywieź z kraju nie będzie już sprawiała problemów twojej mamie.
-Dziadku, czemu ona spójrz tylko taka nie winna malutka.
-Diego powinien ją zobaczyć.
-Nie dziadku tata załamie się jeszcze bardziej.
-Pojadę załatwić wszystkie sprawy, nie mogę patrzeć przepraszam Leonie nie mam już siły.- Andres zaczął płakać.
Diego stał z Marianną czekając aż Alexa się obudzi.
-Tato wiem że nie powinnam nie tutaj ale czemu zdradziłeś mamę ?.
-Skąd to wiesz .
-Tato, wszystko było słychać.
-Córeczko nie teraz, zobacz mama się budzi.
-Pójdę po lekarza. - Powiedziała Marianna, która nie chciała drążyć tematu widziała zakłopotanie ojca i jednocześnie jego ból.
-Skarbie budzisz się, a ja BOŻE PROSZĘ O WYBACZENIE.- Lekarz przyszedł po chwili od razu kierując się w stronę pacjentki jednak gdy tylko do niej doszedł zaczęły się krzyki Alexy.
-Co ja tu robię !, gdzie moje dziecko ?.
-Niestety dziecka nie dało sie uratować...
-Chce zobaczyć moją córkę ona żyje proszę w tej chwili ją przywieźć do mnie. Wypuście mnie chce wyjść na własne żądanie.
-Niech się Pani uspokoi proszę podać jej leki uspakajające i zadzwonić po psychologa.
-Chce Nine proszę wezwać Nine czy ty debilu jesteś głuchy.
-Pani de la Rosa proszę o spokój zraz wszystko Pani powiemy. - Lekarze uspakajali Alexę jednak nie dało się dostała zastrzyk.
-Panie de la Rosa żona prosi o rozmowę z jakąś Niną.
-Czy mogę do niej wejść ?.
-Nie sądzę aby to był dobry pomysł ale w tej chwili może potrzebować obecności kogoś bliskiego.
-Tato może ja wejdę - powiedziała Marianna.
-Nie ja pójdę do mamy, ty zadzwoń po ciocię Ninę .- Diego wszedł Alexa leżała na łóżku patrząc się w sufit.
-Kochanie, ja...
-Idź sobie.
-Przepraszam...
-Zabiłeś ją...
-Kochanie przepraszam ale jaki miałem inny wybór powiesz mi co miałem zrobić, nigdy nie chciałem Cię skrzywdzić.
-Zabiłeś ją, zabiłeś mnie w dzień naszego ślubu.
-Nie nie prawda, wiesz że moglibyśmy nadal tworzyć rodzinę...
-Nie nigdy więcej nie będziesz blisko mnie, zabiłeś moją córkę, zabiłeś mnie.
-Ja.. Alexa na prawdę...
-Spakuj moje rzeczy przeprowadzam się do Niny nie chce mieć z Tobą nic wspólnego.
-Proszę Cię...
-Wynoś się i to już - krzyknęła wściekła.
Nikt nie wie co czułam w takiej chwili moje życie rozpadło się na milion kawałków, nie mam już serca. Osoba dla której robiłam wszystko zniszczyła moje dotychczasowe życie. Przeprowadziłam się do Niny miała małe mieszkanie ale bardzo przytulne z Diego nie rozmawiam od 2 miesięcy dzwoni do mnie codziennie jednak żadnego telefonu od niego nie odebrałam. Dzieci odwiedzają mnie, nie wspominają nic o swoim ojcu wiedzą że nie chce o nim słuchać.
-Alexo chyba pora abyśmy porozmawiały szczerze.
-Nino nie chce rozmawiać.
-Wiem, ale minęły już 2 miesiące od śmierci Martiny.
-Ja mam wszystko przed oczami jakby to działo się wczoraj.
-Wiem ale pora już na szczerą rozmowę ze mną a co najważniejsze z Diego.
-Nie będę rozmawiał z tym mordercą.
-On nie jest mordercą.
-Jest zabił moje dziecko zniszczył moje życie zdradził mnie.
-Do jasnej cholery mam już serdecznie dość, Diego dzwoni do mnie codziennie muszę mu opowiadać co u Ciebie jak się czujesz co robisz... A wiesz co jest najgorsze że trudno jest mi mówić : Diego ona leży prawie nic nie je z łaską przyjmuje własne dzieci ojca... Nie mówię mu czegoś takiego bo wiem że by to zabolało.
-Nie stawaj w jego obronie nigdy do nie lubiłaś.
-Wiesz dlaczego go nie lubiłam bo widziałam jak noc przed twoim ślubem May prowadziła go do swojej sypialni, widziałam to przez te wszystkie lata oszukiwałam Cię bo Diego o to mnie prosił prosił żeby nie niszczyć twojego życia. Wiesz dlaczego nie zaakceptował Leona dlatego że bał się że on kiedyś też będzie mógł skrzywdzić jakąś kobietę nie dlatego że były komplikacje przy porodzie nigdy nie chciał mieć syna bał się rozumiesz to, nie chciał aby był taki jak on .W dodatku ty byłaś zaślepiona w swoją siostrę mówiłaś jaka ona jest cudowna a wiesz jaka jest prawda May to zwykła ćpunka, dziwka zniszczyła ci życie.
-Przestań mam dość Diego nigdy nie był świetny nigdy nie obchodziłam go ja zabił mnie i moje dziecko niszczy życie wszystkim. Przecież wypadek Antonia i Eryka był z winy Diego to on kazał mu szybko przyjechać.
-Dość Alexo to nie było tak, nie jest winą Diego to że wjechała w samochód Antonia ciężarówka.
-To jest wina Diego
-Czy ty nie zrozumiesz że to nie Diego zniszczył Ci życie tylko May i twoja matka czy widziałaś aby przyszła przynajmniej od szpitala.
-Dzwoniła do mnie mówiła że była ale tata ją wyrzucił.
-Przyszła z May aby jeszcze bardziej Cię zdenerwować.
-Nie prawda im na mnie zależy to Diego zmusił May do sexu, mama mi wszystko opowiedziała.
-Tak tak a May przy kolacji powiedziała to wszystko w dobrej wierze.
-Dokładnie tak, rozmawiam z mamą i May wszystko mi wytłumaczyły znam całą sytuację Diego zniszczył życie mojej siostrze i mi.
-Może porozmawiaj z nim...
-Nie mam o czym z nim rozmawiać, jednak mam jedną prośbę poproś Leona aby przywiózł resztę rzecz z mojego byłego domu.
-Po co ci one przecież tam wrócisz.
-Nie wrócę Nino, wyjeżdżam...
-To chyba jakiś żart.
-Nie moje życie w tym mieście już się skończyło.- Dokładnie już nie istnieje nie będzie mnie w tym mieście, chce zapomnieć o Diego, o tym co się stało. Moja mama przekonała mnie do wyjazdu uważam że to świetny pomysł za kilka dni mam samolot do Barcelony zniknę z życia wszystkich, nikt już o mnie nie usłyszy. Może i czas leczy randy jednak moich nic nie wyleczy. Chce stanąć na nogi sama, nie powinnam zostawiać Leona i Marianny jednak nie umiem nim się teraz zająć. Jeśli tu kiedyś wrócę to tylko po to aby zemścić się na Diego de la Rosa.
***
-Dziadku jaka ona mała-powiedział Leon na widok swojej młodszej siostry- Dziadku mówię coś do Ciebie.
-Czemu te wszystkie nieszczęścia spotykają nasz rodzinę, spójrz tylko ona była by największą radością twojej mamy.
-Dziadku, to wszystko wina tej całej May - powiedział zdruzgotany chłopak.
-Wiem, ale postaram się ją wywieź z kraju nie będzie już sprawiała problemów twojej mamie.
-Dziadku, czemu ona spójrz tylko taka nie winna malutka.
-Diego powinien ją zobaczyć.
-Nie dziadku tata załamie się jeszcze bardziej.
-Pojadę załatwić wszystkie sprawy, nie mogę patrzeć przepraszam Leonie nie mam już siły.- Andres zaczął płakać.
Diego stał z Marianną czekając aż Alexa się obudzi.
-Tato wiem że nie powinnam nie tutaj ale czemu zdradziłeś mamę ?.
-Skąd to wiesz .
-Tato, wszystko było słychać.
-Córeczko nie teraz, zobacz mama się budzi.
-Pójdę po lekarza. - Powiedziała Marianna, która nie chciała drążyć tematu widziała zakłopotanie ojca i jednocześnie jego ból.
-Skarbie budzisz się, a ja BOŻE PROSZĘ O WYBACZENIE.- Lekarz przyszedł po chwili od razu kierując się w stronę pacjentki jednak gdy tylko do niej doszedł zaczęły się krzyki Alexy.
-Co ja tu robię !, gdzie moje dziecko ?.
-Niestety dziecka nie dało sie uratować...
-Chce zobaczyć moją córkę ona żyje proszę w tej chwili ją przywieźć do mnie. Wypuście mnie chce wyjść na własne żądanie.
-Niech się Pani uspokoi proszę podać jej leki uspakajające i zadzwonić po psychologa.
-Chce Nine proszę wezwać Nine czy ty debilu jesteś głuchy.
-Pani de la Rosa proszę o spokój zraz wszystko Pani powiemy. - Lekarze uspakajali Alexę jednak nie dało się dostała zastrzyk.
-Panie de la Rosa żona prosi o rozmowę z jakąś Niną.
-Czy mogę do niej wejść ?.
-Nie sądzę aby to był dobry pomysł ale w tej chwili może potrzebować obecności kogoś bliskiego.
-Tato może ja wejdę - powiedziała Marianna.
-Nie ja pójdę do mamy, ty zadzwoń po ciocię Ninę .- Diego wszedł Alexa leżała na łóżku patrząc się w sufit.
-Kochanie, ja...
-Idź sobie.
-Przepraszam...
-Zabiłeś ją...
-Kochanie przepraszam ale jaki miałem inny wybór powiesz mi co miałem zrobić, nigdy nie chciałem Cię skrzywdzić.
-Zabiłeś ją, zabiłeś mnie w dzień naszego ślubu.
-Nie nie prawda, wiesz że moglibyśmy nadal tworzyć rodzinę...
-Nie nigdy więcej nie będziesz blisko mnie, zabiłeś moją córkę, zabiłeś mnie.
-Ja.. Alexa na prawdę...
-Spakuj moje rzeczy przeprowadzam się do Niny nie chce mieć z Tobą nic wspólnego.
-Proszę Cię...
-Wynoś się i to już - krzyknęła wściekła.
Nikt nie wie co czułam w takiej chwili moje życie rozpadło się na milion kawałków, nie mam już serca. Osoba dla której robiłam wszystko zniszczyła moje dotychczasowe życie. Przeprowadziłam się do Niny miała małe mieszkanie ale bardzo przytulne z Diego nie rozmawiam od 2 miesięcy dzwoni do mnie codziennie jednak żadnego telefonu od niego nie odebrałam. Dzieci odwiedzają mnie, nie wspominają nic o swoim ojcu wiedzą że nie chce o nim słuchać.
-Alexo chyba pora abyśmy porozmawiały szczerze.
-Nino nie chce rozmawiać.
-Wiem, ale minęły już 2 miesiące od śmierci Martiny.
-Ja mam wszystko przed oczami jakby to działo się wczoraj.
-Wiem ale pora już na szczerą rozmowę ze mną a co najważniejsze z Diego.
-Nie będę rozmawiał z tym mordercą.
-On nie jest mordercą.
-Jest zabił moje dziecko zniszczył moje życie zdradził mnie.
-Do jasnej cholery mam już serdecznie dość, Diego dzwoni do mnie codziennie muszę mu opowiadać co u Ciebie jak się czujesz co robisz... A wiesz co jest najgorsze że trudno jest mi mówić : Diego ona leży prawie nic nie je z łaską przyjmuje własne dzieci ojca... Nie mówię mu czegoś takiego bo wiem że by to zabolało.
-Nie stawaj w jego obronie nigdy do nie lubiłaś.
-Wiesz dlaczego go nie lubiłam bo widziałam jak noc przed twoim ślubem May prowadziła go do swojej sypialni, widziałam to przez te wszystkie lata oszukiwałam Cię bo Diego o to mnie prosił prosił żeby nie niszczyć twojego życia. Wiesz dlaczego nie zaakceptował Leona dlatego że bał się że on kiedyś też będzie mógł skrzywdzić jakąś kobietę nie dlatego że były komplikacje przy porodzie nigdy nie chciał mieć syna bał się rozumiesz to, nie chciał aby był taki jak on .W dodatku ty byłaś zaślepiona w swoją siostrę mówiłaś jaka ona jest cudowna a wiesz jaka jest prawda May to zwykła ćpunka, dziwka zniszczyła ci życie.
-Przestań mam dość Diego nigdy nie był świetny nigdy nie obchodziłam go ja zabił mnie i moje dziecko niszczy życie wszystkim. Przecież wypadek Antonia i Eryka był z winy Diego to on kazał mu szybko przyjechać.
-Dość Alexo to nie było tak, nie jest winą Diego to że wjechała w samochód Antonia ciężarówka.
-To jest wina Diego
-Czy ty nie zrozumiesz że to nie Diego zniszczył Ci życie tylko May i twoja matka czy widziałaś aby przyszła przynajmniej od szpitala.
-Dzwoniła do mnie mówiła że była ale tata ją wyrzucił.
-Przyszła z May aby jeszcze bardziej Cię zdenerwować.
-Nie prawda im na mnie zależy to Diego zmusił May do sexu, mama mi wszystko opowiedziała.
-Tak tak a May przy kolacji powiedziała to wszystko w dobrej wierze.
-Dokładnie tak, rozmawiam z mamą i May wszystko mi wytłumaczyły znam całą sytuację Diego zniszczył życie mojej siostrze i mi.
-Może porozmawiaj z nim...
-Nie mam o czym z nim rozmawiać, jednak mam jedną prośbę poproś Leona aby przywiózł resztę rzecz z mojego byłego domu.
-Po co ci one przecież tam wrócisz.
-Nie wrócę Nino, wyjeżdżam...
-To chyba jakiś żart.
-Nie moje życie w tym mieście już się skończyło.- Dokładnie już nie istnieje nie będzie mnie w tym mieście, chce zapomnieć o Diego, o tym co się stało. Moja mama przekonała mnie do wyjazdu uważam że to świetny pomysł za kilka dni mam samolot do Barcelony zniknę z życia wszystkich, nikt już o mnie nie usłyszy. Może i czas leczy randy jednak moich nic nie wyleczy. Chce stanąć na nogi sama, nie powinnam zostawiać Leona i Marianny jednak nie umiem nim się teraz zająć. Jeśli tu kiedyś wrócę to tylko po to aby zemścić się na Diego de la Rosa.
***
sobota, 20 grudnia 2014
Rozdział 15 - Złamane serce
*Szpital*
- Co to ma wszystko znaczyć, spałeś z moją siostrą Diego ?. - byłam taka zdenerwowana Nina do mnie podeszła.
-Alexa proszę Cię nie denerwuj się proszę.
-Jak mam się nie denerwować skoro mój mąż spał z moją siostrą.
-Wiesz co synu nie spodziewałam się tego po Tobie Alexo usiądź nie możesz się denerwować.
-Do jasnej cholery spałem z nią 20 lat temu byłem zalany w trupa nawet tego nie pamiętam.
-Tato co tu się dzieje...
-Idź na górę w tej chwili.
-Tato spójrz na mame jest cała blada.
-Idź na górę Marianno.
-Nino weź kilka moich rzeczy i zabierz mnie do siebie.
-Nigdzie nie pojedziesz.
-Nie będę z Tobą pod jednym dachem nawet nie waż się do mnie podchodzić. -Byłam wściekła, nigdy nie spodziewałam się czegoś takiego po moim Diego.
-Alexa uspokój się to nie służy dziecku.
-Teraz myślisz o dziecku, teraz myślisz o moim samopoczuciu mogłeś o tym pomyśleć kilkanaście lat temu za nim pieprzyłeś się z moją siostrą.
-Córeczko proszę Cię uspokój się.
-Nie tato, co on sobie wyobraża poświęciłam mu tyle lat życia a on co czymś takim odpłaca mi się....
-Kochanie proszę Cię nie denerwuj się tak.
-Nie mów do mnie kochanie.- nie wytrzymałam zaczęłam rzucać jedzeniem talerzami w niego musiałam wyładować swój gniew.
-Oj siostrzyczko, bez nerwów twój mąż na prawdę miał w tedy straszną ochotę na sex ze mną.
-Andres wyprowadź ją...- usłyszałam ostatnie zdanie Diego...
-Alexa kochanie...
-Nina zadzwoń szybko po karetkę- powiedział Andres.
-Mamo - krzyknął Leon.
-Do jasnej cholery gdzie ta karetka....
W domu zapadło nie zamieszanie Diego przeniósł Alexę na kanapę, Nina zadzwoniła po karetkę, która przyjechała w przeciągu 15 minut. Przewieziono kobietę do miejskiego szpitala. Andres zabrał swoją drugą córkę i zamknął w swoim mieszkaniu nie chciał więcej problemów pojechał od razu do szpitala.
W szpitalu cała rodzina czekała na lekarz, który miał powiedzieć co będzie z Alexą.
-Pan Diego de la Rosa - powiedziała pielęgniarka.
-Tak to ja co z moją żoną.
-Lekarz zaprasza do gabinetu....
-Co z moją żoną ?.
-Jest już na sali operacyjnej musi Pan zdecydować kogo chce Pan ratować dziecko czy żonę...
-Czy to jakiś żart.
-Przykro nam ale musi Pan zdecydować...
-Co on tam tak długo robi ?.
-Spokojnie Marianno, jestem pewien że z mamą wszystko w porządku.
-Już jestem co z Alexą ?. -spytał zdyszany Andres
-Dziadku nic nie wiem, tata poszedł do lekarza.
-Może ja tam wejdę ...
-Tato...
-Diego czemu płaczesz ?.
-Andres powiedz mi co ja miałem zrobić czemu ja musiałem wybierać a co jeśli ona będzie miała mi za złe to co zrobiłem...
-Tato ale o co chodzi ?.
-Nie umiałem dzieciaki na prawdę nie umiałem inaczej postąpić...
-Diego do cholery co się stało...
-Zabiłem swoje własne dziecko,
-Co...
-Zabiłem swoje dziecko....- Zaczął płakać....
-Tatusiu, proszę Cię uspokój się...- powiedziała zrozpaczona Marianna.
-Rozumiecie oni kazali mi wybierać albo dziecko albo ona Andres do cholery co ja miałem zrobić powiedz mi wybrałem ją ona mi nigdy nie wybaczy że nie uratowałem...
-Diego spokojnie, synu proszę Cię...
-Przepraszam pomóc w czymś ?.- spytała pielęgniarka
-Mogłaby Pani dać mu coś na uspokojenie ?.- powiedział Andres.
-Tak oczywiście proszę tu... - Leon mocno przytulił swoją siostrę patrząc jak Andres prowadził ojca do pokoju pielęgniarek.
Po kilkunastu godzinach dzieci ojciec Alexy i Diego nafaszerowany lekami zobaczyli jak Alexa wyjeżdża z sali operacyjnej... W tedy Diego ponownie zaczął panikować wydzierać się na cały szpital widząc Alexę. W tym momencie pojawili się rodzice Diego oraz Miranda z May. Gdy tylko zobaczył May kierował się w jej stronę powstrzymał go Andres, który szybko wyprowadził swoją córkę i żonę.
-Po co tu przyjechałyście.
-May chce zobaczyć siostrę.
-Macie zniknąć, Diego nie chce was tu widzieć May wystarczająco namieszała w życiu Alexy i Diego.
-Tatusiu ja nie chciałam tego powiedzieć na prawdę.
-Dobrze, Mirando macie już iść zrozumiałyście ?.
-Dobrze już idziemy, nie powinieneś wyrzucać nas,
-Idźcie już,.. -Andres szybko wrócił do szpitala, Diego dostał kolejną dawkę leków uspakajających stał przy sali po operacyjnej patrząc razem z dziećmi na śpiącą Alexę, Fernanda i Pablo siedzieli i czekali aż obudzi się ich synowa.
-Co z nią ?.
-Śpi - powiedział Diego, ze łzami w oczach.
-Andresie, widzieliśmy naszą wnuczkę...
-Fernando spokojnie...
-To wszystko moja wina ja na prawdę nigdy nie chciałem jej skrzywdzić nigdy.
-Tato ale to nie twoja wina - powiedziała smutna Marianna.
-Doktorze, kiedy ona się obudzi ?. -powiedział zdenerwowany Diego.
-Myślę że z kilka godzin Panie de la Rosa chcieliśmy poinformować że ciało pańskiej córki...
-Przepraszam nie chce teraz o tym rozmawiać, Andresie czy mógłbyś zająć się ja muszę wszystko wytłumaczyć Alexie muszę ja przeprosić i błagać o wybaczenie.
-Tato ja pomogę dziadkowi ty zostań z Marianną. - Leon odszedł, rodzice Diego pojechali ze szpitala on stał i czekał, czekał aż jego Alexa się obudzi i mu wybaczy.
***
Dziś to już drugi nie mogłam się powstrzymać aby nie napisać nowego.
- Co to ma wszystko znaczyć, spałeś z moją siostrą Diego ?. - byłam taka zdenerwowana Nina do mnie podeszła.
-Alexa proszę Cię nie denerwuj się proszę.
-Jak mam się nie denerwować skoro mój mąż spał z moją siostrą.
-Wiesz co synu nie spodziewałam się tego po Tobie Alexo usiądź nie możesz się denerwować.
-Do jasnej cholery spałem z nią 20 lat temu byłem zalany w trupa nawet tego nie pamiętam.
-Tato co tu się dzieje...
-Idź na górę w tej chwili.
-Tato spójrz na mame jest cała blada.
-Idź na górę Marianno.
-Nino weź kilka moich rzeczy i zabierz mnie do siebie.
-Nigdzie nie pojedziesz.
-Nie będę z Tobą pod jednym dachem nawet nie waż się do mnie podchodzić. -Byłam wściekła, nigdy nie spodziewałam się czegoś takiego po moim Diego.
-Alexa uspokój się to nie służy dziecku.
-Teraz myślisz o dziecku, teraz myślisz o moim samopoczuciu mogłeś o tym pomyśleć kilkanaście lat temu za nim pieprzyłeś się z moją siostrą.
-Córeczko proszę Cię uspokój się.
-Nie tato, co on sobie wyobraża poświęciłam mu tyle lat życia a on co czymś takim odpłaca mi się....
-Kochanie proszę Cię nie denerwuj się tak.
-Nie mów do mnie kochanie.- nie wytrzymałam zaczęłam rzucać jedzeniem talerzami w niego musiałam wyładować swój gniew.
-Oj siostrzyczko, bez nerwów twój mąż na prawdę miał w tedy straszną ochotę na sex ze mną.
-Andres wyprowadź ją...- usłyszałam ostatnie zdanie Diego...
-Alexa kochanie...
-Nina zadzwoń szybko po karetkę- powiedział Andres.
-Mamo - krzyknął Leon.
-Do jasnej cholery gdzie ta karetka....
W domu zapadło nie zamieszanie Diego przeniósł Alexę na kanapę, Nina zadzwoniła po karetkę, która przyjechała w przeciągu 15 minut. Przewieziono kobietę do miejskiego szpitala. Andres zabrał swoją drugą córkę i zamknął w swoim mieszkaniu nie chciał więcej problemów pojechał od razu do szpitala.
W szpitalu cała rodzina czekała na lekarz, który miał powiedzieć co będzie z Alexą.
-Pan Diego de la Rosa - powiedziała pielęgniarka.
-Tak to ja co z moją żoną.
-Lekarz zaprasza do gabinetu....
-Co z moją żoną ?.
-Jest już na sali operacyjnej musi Pan zdecydować kogo chce Pan ratować dziecko czy żonę...
-Czy to jakiś żart.
-Przykro nam ale musi Pan zdecydować...
-Co on tam tak długo robi ?.
-Spokojnie Marianno, jestem pewien że z mamą wszystko w porządku.
-Już jestem co z Alexą ?. -spytał zdyszany Andres
-Dziadku nic nie wiem, tata poszedł do lekarza.
-Może ja tam wejdę ...
-Tato...
-Diego czemu płaczesz ?.
-Andres powiedz mi co ja miałem zrobić czemu ja musiałem wybierać a co jeśli ona będzie miała mi za złe to co zrobiłem...
-Tato ale o co chodzi ?.
-Nie umiałem dzieciaki na prawdę nie umiałem inaczej postąpić...
-Diego do cholery co się stało...
-Zabiłem swoje własne dziecko,
-Co...
-Zabiłem swoje dziecko....- Zaczął płakać....
-Tatusiu, proszę Cię uspokój się...- powiedziała zrozpaczona Marianna.
-Rozumiecie oni kazali mi wybierać albo dziecko albo ona Andres do cholery co ja miałem zrobić powiedz mi wybrałem ją ona mi nigdy nie wybaczy że nie uratowałem...
-Diego spokojnie, synu proszę Cię...
-Przepraszam pomóc w czymś ?.- spytała pielęgniarka
-Mogłaby Pani dać mu coś na uspokojenie ?.- powiedział Andres.
-Tak oczywiście proszę tu... - Leon mocno przytulił swoją siostrę patrząc jak Andres prowadził ojca do pokoju pielęgniarek.
Po kilkunastu godzinach dzieci ojciec Alexy i Diego nafaszerowany lekami zobaczyli jak Alexa wyjeżdża z sali operacyjnej... W tedy Diego ponownie zaczął panikować wydzierać się na cały szpital widząc Alexę. W tym momencie pojawili się rodzice Diego oraz Miranda z May. Gdy tylko zobaczył May kierował się w jej stronę powstrzymał go Andres, który szybko wyprowadził swoją córkę i żonę.
-Po co tu przyjechałyście.
-May chce zobaczyć siostrę.
-Macie zniknąć, Diego nie chce was tu widzieć May wystarczająco namieszała w życiu Alexy i Diego.
-Tatusiu ja nie chciałam tego powiedzieć na prawdę.
-Dobrze, Mirando macie już iść zrozumiałyście ?.
-Dobrze już idziemy, nie powinieneś wyrzucać nas,
-Idźcie już,.. -Andres szybko wrócił do szpitala, Diego dostał kolejną dawkę leków uspakajających stał przy sali po operacyjnej patrząc razem z dziećmi na śpiącą Alexę, Fernanda i Pablo siedzieli i czekali aż obudzi się ich synowa.
-Co z nią ?.
-Śpi - powiedział Diego, ze łzami w oczach.
-Andresie, widzieliśmy naszą wnuczkę...
-Fernando spokojnie...
-To wszystko moja wina ja na prawdę nigdy nie chciałem jej skrzywdzić nigdy.
-Tato ale to nie twoja wina - powiedziała smutna Marianna.
-Doktorze, kiedy ona się obudzi ?. -powiedział zdenerwowany Diego.
-Myślę że z kilka godzin Panie de la Rosa chcieliśmy poinformować że ciało pańskiej córki...
-Przepraszam nie chce teraz o tym rozmawiać, Andresie czy mógłbyś zająć się ja muszę wszystko wytłumaczyć Alexie muszę ja przeprosić i błagać o wybaczenie.
-Tato ja pomogę dziadkowi ty zostań z Marianną. - Leon odszedł, rodzice Diego pojechali ze szpitala on stał i czekał, czekał aż jego Alexa się obudzi i mu wybaczy.
***
Dziś to już drugi nie mogłam się powstrzymać aby nie napisać nowego.
Rozdział 14 - Złamane serce
Nadszedł ten oczekiwany wieczór jestem taka szczęśliwa, wszyscy których bardzo kocham będą przy mnie. Najbardziej cieszę się z obecności May tak długo się nie widziałyśmy, w dzieciństwie uwielbiałyśmy spędzać ze sobą czas mimo jej długiej nie obecności mam wielką nadzieje że nasze relacje się aż tak bardzo nie zmieniły. Założyłam na siebie sukienkę świetnie uwydatniały mój brzuszek dopiero teraz cieszę się ciążą chce wszystkim pokazać moje szczęście. Jak dobra żona przygotowałam strój dla Diego oczywiście jego garnitur idealnie będzie pasował do mojej sukienki. Kolacja jest na godzinę 20, muszę wcześniej być gotowa na 100% aby wszystko wyszło idealnie, co prawda sukienkę już miałam jednak nie wiedziałam loki czy proste włosy, delikatny makijaż a może mocniejszy, szpilki i czy buty płaskie... Diego lubi mnie w lokach i delikatnym makijażu dlatego zaczęłam kręcić swoje włosy, zrobiłam delikatny makijaż jednak nie wiedziałam co z butami założyć szpilki czy płaskie w końcu jestem w ciąż gdybym założyła szpilki to Fernanda od razu by mnie oceniła a nie chce od samego początku kłótni. Gdy byłam prawie gotowa Diego wrócił z pracy miał smutno minę...
-Coś się stało kochanie ?.- spytałam zaciekawiona.
-Problemy w pracy, skarbie ślicznie wyglądasz. - Uśmiechnął się przy tym tak słodziutko.
-Dziękuje, przygotowałam Ci wszystko idź weź prysznic ja schodzę już na dół.
-Kochanie, może jednak zmienimy datę tej kolacji ?.
-Nie, wszystko jest już gotowe, ja schodzę na dół szykuj się zostało tylko pół godziny.- Pewnym krokiem zeszłam na dół, Marianna pomagała służącej, nie lubię gdy pojawiają się obcy ludzie w mojej kuchni jednak sama nie dałabym rady przygotować kolacji. Wszystko było już prawie gotowe Diego z Leonem zeszli na dół moi chłopcy przystojniacy, Diego podszedł i mnie pocałował akurat w tym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi
- Mamo, tato cieszę się że was widzę proszę do środka. - Uwielbiam jak mój Diego reaguję na swoich rodziców, zawsze tak samo jest aż za miły dla niech. Od razu po wejściu Fernanda zaczęła patrzeć na mnie tym swoim okropnym wzrokiem nie znoszę go. Gdy tylko na mnie nim spojrzy od razu czuje że coś ze mną nie tak boje się. Chwilę po państwu de la Rosa przyszli moi rodzice i May na jej widok mocno ją przytuliłam wycałowałam za wszystkie czasy.
-Też się za Tobą stęskniłam. Muszę Ci tylko rzeczy opowiedzieć Alexo, tyle się wydarzyło a ty kwitniesz, nic się nie zmieniłaś a trzecia ciąża służy Ci strasznie.
-Ty za to strasznie schudłaś, musisz zacząć przychodzić do mnie na obiady.
-Przestań siostrzyczko. - Po moich rodzicach przyszła Nina, Jorge i Amanda bardzo miła dziewczyna. A więc tak Diego usiadł na środku jako ja po prawej stronie, obok mnie May i moi rodzice na przeciwko Marianna z chłopakiem, Leoś z Amandą i rodzice Diego no i oczywiście moja kochana Nina. Na początku było dość dziwna atmosfera patrzyłam tylko na Diego, który siedział z nadąsaną miną nic na to nie poradzę jednak trzeba było jakoś rozluźnić sytuację.
-Fernando, jak myślisz może w tym roku świetna urządzimy u nas ?.
-Nie sądzę aby to był dobry pomysł za miesiąc będziesz w 7 miesiącu nie dasz sobie rady z przygotowaniami.
-Oj Fernando ja bym pomogła córce po za tym teraz jest May jako siostry obydwie będą sobie pomagały. - Moja mama zawsze wie co powiedzieć w odpowiedniej chwili.
-Mirando, May wyjeżdża za dwa tygodnie.
-Jak to tato?. -Byłam taka zła gdy to usłyszałam.
-Nie będziemy rozmawiać o tym teraz córciu, później podyskutujemy, Amado jesteś dziewczyną Leona ?.- Czemu nie teraz nie rozumiałam Diego złapał mnie za rękę abym się uspokoiła.
-Jesteśmy, dobrymi przyjaciółmi proszę Pana.
-Dziadku nie zadawaj Amandzie takich pytań.
-Nie Leon nie ma problemu. -Amanda mało mówi lecz jest bardzo sympatyczna.
-Amando może opowiesz nam coś o sobie z tego co Leoś opowiadał to jesteś dziennikarką ?.
-Tak to prawda studiuje dziennikarstwo, i pracuje w lokalnej gazecie.
-Na którym jesteś roku ?. -Byłam bardzo ciekawa przyjaciółki Leona.
-Jestem na 2 roku.
-Też chciałam studiować kiedyś dziennikarstwo. - Powiedział May oj pamiętam jak uwielbiała pisać.
-Na prawdę May, przecież ty zniknęłaś z domu w wieku 16 lat - Fernanda mogłaby czasem się nie odzywać.
-Mamo ja z Jorge pójdziemy na górę dobrze ?.
-Świetny pomysł mamo ja Amandę też zabiorę pokaże jej dom.
-Dobrze dzieci.
-Mamo dzieci już poszły nie powinnaś mówić takich rzeczy.
-Zgadzam się z Diego jestem najlepszą przyjaciółką Alexy a pani zachowuje się ordynarnie.
- Nino ty chcesz mi zwracać uwagę jak śmiesz, wyjdź już z tego domu.
-Nie jesteś u siebie aby mnie wyrzucać, wiesz Fernando powiem ci jedno czemu ty tak nie znosisz Alexy gdyby nie ona twój syn nie był by tak szczęśliwy.
-Szczęśliwy powiadasz ja to widzę inaczej. Gdyby nie Alexa Diego nie musiał by pomagać tej narkomance May oraz by miał normalną służbę w domu z jego stanowiskiem to kpina że nie posiadają nawet sprzątaczki wiesz o tym ?.
-Pochodzisz ze biednej rodziny gdyby nie Pablo byłabyś nikim.
-Ja do tej rodziny też wniosłam majątek.
-Chyba swoją kropną twarz - May to powiedziała byłam w szoku nie spodziewałam się.- Słuchaj wyzywasz mnie od narkomanów a sama jesteś biedaczką haha no nie mogę wiecie dość już tej farsy. Może jako kochająca siostra Alexy zacznę od początku dobrze że tych bachorów nie ma bo zaraz by było że jestem źle wychowana i na takie tematy nie powinno rozmawiać się przy dzieciach. Fernadno nawet nie wiesz jak mi Cię strasznie żal wywyższasz się a tak na prawdę gówno masz nic nie posiadasz oprócz swojej obrzydliwej twarzy, Pablo dobry z Ciebie człowiek jednak ani syn ani żona ci się nie udali haha, Nino no cóż jesteś najlepszą przyjaciółką mojej siostrzyczki a jednak nie powiedziałaś jej prawdy związanej z moim...
-Dość !. -Aż podskoczyłam Diego tak krzyknął.- Andres, wyprowadź May z mojego domu nikt nie będzie słuchaj jej obelg. Tak jak sądziłem nie umie się zachować w towarzystwie.
-Oj szwagierku no tak ja nie umiem się zachować a ty jesteś taki porządny nie można złego słowa ci powiedzieć a powinnam być ci wdzięczna za to że tak mi pomagałeś odnalazłeś mnie a tak na prawdę nie jestem nikomu z was wdzięczna jesteście żałośni udając kochającą się rodzinę śmiesznie to jest kolacja powitalna a ja się już z wami wszystkim żegnam a co do Ciebie Diego będę pamiętała tą noc przed dzień ślubu z Alexą
-Co .....
***
-Coś się stało kochanie ?.- spytałam zaciekawiona.
-Problemy w pracy, skarbie ślicznie wyglądasz. - Uśmiechnął się przy tym tak słodziutko.
-Dziękuje, przygotowałam Ci wszystko idź weź prysznic ja schodzę już na dół.
-Kochanie, może jednak zmienimy datę tej kolacji ?.
-Nie, wszystko jest już gotowe, ja schodzę na dół szykuj się zostało tylko pół godziny.- Pewnym krokiem zeszłam na dół, Marianna pomagała służącej, nie lubię gdy pojawiają się obcy ludzie w mojej kuchni jednak sama nie dałabym rady przygotować kolacji. Wszystko było już prawie gotowe Diego z Leonem zeszli na dół moi chłopcy przystojniacy, Diego podszedł i mnie pocałował akurat w tym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi
- Mamo, tato cieszę się że was widzę proszę do środka. - Uwielbiam jak mój Diego reaguję na swoich rodziców, zawsze tak samo jest aż za miły dla niech. Od razu po wejściu Fernanda zaczęła patrzeć na mnie tym swoim okropnym wzrokiem nie znoszę go. Gdy tylko na mnie nim spojrzy od razu czuje że coś ze mną nie tak boje się. Chwilę po państwu de la Rosa przyszli moi rodzice i May na jej widok mocno ją przytuliłam wycałowałam za wszystkie czasy.
-Też się za Tobą stęskniłam. Muszę Ci tylko rzeczy opowiedzieć Alexo, tyle się wydarzyło a ty kwitniesz, nic się nie zmieniłaś a trzecia ciąża służy Ci strasznie.
-Ty za to strasznie schudłaś, musisz zacząć przychodzić do mnie na obiady.
-Przestań siostrzyczko. - Po moich rodzicach przyszła Nina, Jorge i Amanda bardzo miła dziewczyna. A więc tak Diego usiadł na środku jako ja po prawej stronie, obok mnie May i moi rodzice na przeciwko Marianna z chłopakiem, Leoś z Amandą i rodzice Diego no i oczywiście moja kochana Nina. Na początku było dość dziwna atmosfera patrzyłam tylko na Diego, który siedział z nadąsaną miną nic na to nie poradzę jednak trzeba było jakoś rozluźnić sytuację.
-Fernando, jak myślisz może w tym roku świetna urządzimy u nas ?.
-Nie sądzę aby to był dobry pomysł za miesiąc będziesz w 7 miesiącu nie dasz sobie rady z przygotowaniami.
-Oj Fernando ja bym pomogła córce po za tym teraz jest May jako siostry obydwie będą sobie pomagały. - Moja mama zawsze wie co powiedzieć w odpowiedniej chwili.
-Mirando, May wyjeżdża za dwa tygodnie.
-Jak to tato?. -Byłam taka zła gdy to usłyszałam.
-Nie będziemy rozmawiać o tym teraz córciu, później podyskutujemy, Amado jesteś dziewczyną Leona ?.- Czemu nie teraz nie rozumiałam Diego złapał mnie za rękę abym się uspokoiła.
-Jesteśmy, dobrymi przyjaciółmi proszę Pana.
-Dziadku nie zadawaj Amandzie takich pytań.
-Nie Leon nie ma problemu. -Amanda mało mówi lecz jest bardzo sympatyczna.
-Amando może opowiesz nam coś o sobie z tego co Leoś opowiadał to jesteś dziennikarką ?.
-Tak to prawda studiuje dziennikarstwo, i pracuje w lokalnej gazecie.
-Na którym jesteś roku ?. -Byłam bardzo ciekawa przyjaciółki Leona.
-Jestem na 2 roku.
-Też chciałam studiować kiedyś dziennikarstwo. - Powiedział May oj pamiętam jak uwielbiała pisać.
-Na prawdę May, przecież ty zniknęłaś z domu w wieku 16 lat - Fernanda mogłaby czasem się nie odzywać.
-Mamo ja z Jorge pójdziemy na górę dobrze ?.
-Świetny pomysł mamo ja Amandę też zabiorę pokaże jej dom.
-Dobrze dzieci.
-Mamo dzieci już poszły nie powinnaś mówić takich rzeczy.
-Zgadzam się z Diego jestem najlepszą przyjaciółką Alexy a pani zachowuje się ordynarnie.
- Nino ty chcesz mi zwracać uwagę jak śmiesz, wyjdź już z tego domu.
-Nie jesteś u siebie aby mnie wyrzucać, wiesz Fernando powiem ci jedno czemu ty tak nie znosisz Alexy gdyby nie ona twój syn nie był by tak szczęśliwy.
-Szczęśliwy powiadasz ja to widzę inaczej. Gdyby nie Alexa Diego nie musiał by pomagać tej narkomance May oraz by miał normalną służbę w domu z jego stanowiskiem to kpina że nie posiadają nawet sprzątaczki wiesz o tym ?.
-Pochodzisz ze biednej rodziny gdyby nie Pablo byłabyś nikim.
-Ja do tej rodziny też wniosłam majątek.
-Chyba swoją kropną twarz - May to powiedziała byłam w szoku nie spodziewałam się.- Słuchaj wyzywasz mnie od narkomanów a sama jesteś biedaczką haha no nie mogę wiecie dość już tej farsy. Może jako kochająca siostra Alexy zacznę od początku dobrze że tych bachorów nie ma bo zaraz by było że jestem źle wychowana i na takie tematy nie powinno rozmawiać się przy dzieciach. Fernadno nawet nie wiesz jak mi Cię strasznie żal wywyższasz się a tak na prawdę gówno masz nic nie posiadasz oprócz swojej obrzydliwej twarzy, Pablo dobry z Ciebie człowiek jednak ani syn ani żona ci się nie udali haha, Nino no cóż jesteś najlepszą przyjaciółką mojej siostrzyczki a jednak nie powiedziałaś jej prawdy związanej z moim...
-Dość !. -Aż podskoczyłam Diego tak krzyknął.- Andres, wyprowadź May z mojego domu nikt nie będzie słuchaj jej obelg. Tak jak sądziłem nie umie się zachować w towarzystwie.
-Oj szwagierku no tak ja nie umiem się zachować a ty jesteś taki porządny nie można złego słowa ci powiedzieć a powinnam być ci wdzięczna za to że tak mi pomagałeś odnalazłeś mnie a tak na prawdę nie jestem nikomu z was wdzięczna jesteście żałośni udając kochającą się rodzinę śmiesznie to jest kolacja powitalna a ja się już z wami wszystkim żegnam a co do Ciebie Diego będę pamiętała tą noc przed dzień ślubu z Alexą
-Co .....
***
niedziela, 14 grudnia 2014
Rozdział 13 - Złamane serce
*Nowi ?.*
-Skarbie słuchaj musisz dużo leżeć, zaraz jadę do apteki po witaminy musisz wypoczywać.
-Dobrze już nie przejmuj się tak, wszystko jest już w najlepszym porządku i kochanie po proszę Cię jestem strasznie głodna spójrz tylko jak Leon zmarniał nam zmówmy dwie duże pizze co ?.
-Alexa bez większych ruchów kochanie.
-Diego przestań, mamy dużo do obgadanie z Leonem zawołaj Marianne niech się nacieszy bratem.- Nigdy nie byłam aż tak szczęśliwa jak dzisiejszego dnia jednak zachowanie Diego strasznie mnie denerwowało. Nie wiedziałam o co chodzi ale trudno liczył się fakt że mój syn jest w domu.
-Mamo, tata na chyba racje przez większość ciąży nie robiłaś zbyt większych ruchów fizycznych więc teraz musisz opanować swoje ruchy fizyczne- Czy ja wyglądam jak dziecko ?. To coś niesamowitego kobieta w moim wieku która jest w 3 ciąży a mówią mi co ja mam robić. Śmieszni się Ci moi mężczyźni, teraz gdy mogę cieszyć się z nowego maluszka którego noszę pod serduszkiem i co najważniejsze z powrotu Leosia oni każą mi odpoczywać i leżeć świat jest niesprawiedliwy.
-Synku no ale co z ciocią May prawda że to cudowne.
-Mamo ale co - spytał zdziwiony.
-No że się odnalazła, nawet nie wiesz jak się cieszę trzeba będzie zorganizować kolacje na jej cześć, muszę wszystko przygotować zawołaj kochanie Mariannę.
-Już idę. - Tak zostałam sama można powiedzieć że nawet jest mi z tego powodu dobrze bo przez pół roku cały czas musiał ktoś przy mnie być jak nie mama to Nina jak nie Nina to Marianna a no i Diego od czasu do czasu jakbym była małą dziewczyną a teraz chwila dla mnie. Chodź najśmieszniejszą sytuacją, którą pamiętam w przeciągu tego czasu to jak Diego sprawdzał podczas mojego snu czy oddycham no nie mogłam się w tedy powstrzymać od śmiechu.
-Mamo wołałaś mnie ?.
-Tak córeczko słuchaj chce zorganizować kolację na cześć Leona i cioci May.- powiedziałam uśmiechnięta.
-Świetny pomysł.- mina moje córki wyrażał co innego.
-No właśnie zadzwoniłabyś do rodziców taty moich i oczywiście twój chłopak też ma być.
-Na prawdę mamo.
-Oczywiście Jorge jest twoim chłopakiem i chciałabym go poznać.
-Jej mamo a ciocia Nina.
-Właśnie zapomniałabym o niej dziadkowie Jorge nasze czwórka, Nina i ciocia May.
-Mamo ciocia May ja uważam że to zły pomysł aby przyszła do nas do domu nie znam jej.
-No córeczko moja siostra się odnalazła musi być na tej uroczystości czemu się nie cieszysz, będziemy witać wszystkich którzy się odnaleźli ?. -spytałam dość zdziwiona w końcu wszyscy powinni cieszyć się z powrotu mojej siostry.
-Dobrze mamo zadzwonię do wszystkich jednak najpierw porozmawiam z tatą co on o tym sądzi dobrze ?. Bo nie czujesz się najlepiej i...
-Nie masz o czym rozmawiać z tatą jutro jest kolacja wszyscy mają być a i przynieś mi laptopa zrobię zakupy przez internet poproś tatę żeby kupił dobre wino.
-Mamo tata wyszedł...
-Jak to wyszedł- spytałam dość zniesmaczona.
-No zamówił pizze i pojechał do babci Mirandy i do apteki.
-A no dobrze.
-Mamo pizze !- krzyknął z dołu Leon.
-Słyszysz córeczko chodźmy na dół. - powiedziałam uradowana.
-Co wy sobie wyobrażacie...
-Diego spokojnie.
-Andres co spokojnie, wy sobie żartujecie... Przez twoją żonę Alexa dowiedziała się wszystkiego.
-Nie no to nie możliwe jak to się stało?.
-Miranda nic ci nie powiedziała.
-Nie Diego nic mi nie mówiła chyba jeszcze jest u was nie wróciła do domu jeszcze.
-No proszę to ja ci zaraz wszystko wyjaśnię Alexa usłyszała moją rozmowę z Mirandą na temat May wszystko było by dobrze gdyby nie wasza córka, która udaje tylko przed wami świętoszkę.
-Diego sam chciałeś żeby Alexa dowiedziała się prawy.
-Po rozmowie z May żałuje tego że Alexa o niej wie.
-Jak to ?.
-Jest bezczelna, zarozumiała chce skrzywdzić Alexe.
-Nie możliwe,
-Owszem to możliwe Andres mówię Ci prawdę May może Mirandzie mydlić oczy ale nie Tobie do cholery Andres nie Tobie.
-Oj widzę że już tu jesteś jak miło Diego.
-Mirando jak to możliwe że stajesz w obronie May ?.
-A w czyjej obronie mam stać Alexy chyba żartujecie.
-Jak to Mirando...
-Kochanie May potrzebna jest pomoc ona potrzebuje naszego wsparcia.
-Mamo czy ty masz na myśli moje pieniądze to jest dla Ciebie pomoc May tak ?.
-Diego bez przesady.
-Prosiłem May o pomoc w sprawie Leona nie chciała mi podać ręki to dlaczego do cholery ja mam jej pomóc.
-Rozmawiałam z May chciała ci pomóc jednak nie miała jak ona już nie zadaje się z takim towarzystwem.
-Z pewnością. Mirando Leon wrócił do domu a twoja córka to zwykła tania dziwka ja już jej żadnych pieniędzy nie dam nie macie co na mnie liczyć może w końcu pokaże swoją prawdziwą twarz.
-Nie była bym taka pewna nie możesz przestać dawać jej pieniędzy bo wyda twoje sekrety.
-Może je wydać Mirando mi nie zależy teraz będę się cieszył tym że mój syn wrócił do domu a kolejne dziecko jest w drodze.
-Teraz to twój syna a przez ponad 15 lat nie akceptowałeś go.
-To nie prawda.
-Nie wcale Diego Alexa mi się żaliła na to jak traktujesz Leona.
- Nie wiesz jak było w domu.
-Nie wcale, Diego przestań już.
-Zajmij się wychowaniem własnej córki a nie moim zrozumiałaś ?.
-Nie bądź taki wyniosły.
-Nie mamy już o czym rozmawiać.
-Mirando tak nie powinno być rozumiesz mamy dwie córki nie jedną.
-Zawsze stałeś murem za Alexą dlatego May się stoczyła, nawet nie wiesz jak ona jest delikatna.
-A Alexa jest w 6 miesiącu ciąży wiesz jak mogą źle na nią wpłynąć niepotrzebne nerwy...
-Alexa to Alexa tam to a co z May.
- Porozmawiam spokojnie z Diego na jej temat może wyślemy ją do USA do jakiejś porządnej kliniki.
- A co z klinikami w Meksyku ?.
- Była już w każdej zawsze uciekła trzeba.
-Nie zgadzam się.
-Nie masz tu nic do gadania i tak ja bym poleciał z nią do Stanów.
-Żartujesz sobie ?.
-Nie, Mirando ty wszystko widzisz inaczej.
-Nie Andres ja patrze oczami matki, która chce jak najlepiej dla swojego dziecka.
-A ja wiem co dla niej będzie dobre trzeba ją wywieźć z kraju musi się odciąć od towarzystwa.
-Nie zgadzam się z Tobą.
-W tym momencie nie masz nic do powiedzenia Mirando.
-Zawiodłam się na Tobie Andres....
-Dzień dobry.
-Jorge tak ?.- spytałam zajadając się kawałkiem pizzy.
-Co tu robisz kochanie ?.
-Wpadłem po Ciebie bo mieliśmy iść dziś na basen.
-Faktycznie, Leon może pójdziesz z nami ?.
-Nie, nie zostawię mamy samej.
-Nie musicie się martwić ja już jestem w domu, zrobiłem małe zakupy i byłem w aptece te witaminy musisz brać 3 razy dziennie.
-Dobrze dobrze, chodź jeszcze coś dla Ciebie zostało.
-Tato to jest Jorge mój chłopak.
-Miło mi Diego, Leon idź z nimi trochę się rozerwiesz.
- Marianno może moja koleżanka Amanda z nami będzie chciała pójść.
-Świetny pomysł.
-Leoś zaproś jutro na kolacje Amandę, Jorge ty też jesteś zaproszony oczywiście. -Powiedziałam zadowolona z siebie i ze swojego pomysłu na cudowny rodzinny wieczór.
-Jaką kolacje kochanie.
-Właśnie tato mama chce zorganizować kolacje na cześć cioci May i Leona.
-Skarbie uważam że to jeszcze za wcześnie może po twoim porodzie. - Dlaczego Diego chce mi wybić ten pomysł z głowy.
-Nie jutro ma być zamówiła już wszystkie potrzebne produkty na kolacje będzie cudownie jestem zachwycona. A wy dzieciaki idzie już.
-Tak mamo już wychodzimy.
-Bawcie się dobrze dzieciaki- powiedziałam zadowolona sama z siebie, byłam na prawdę szczęśliwa.
-Nie jest to dobry pomysł Alexo.
-Diego to wspaniały pomysł możesz nie psuć mi humoru, może obejrzymy jakiś film.
-Tak kochanie obejrzymy, nalać ci soku ?.
-Tak po proszę.- Diego nie miał tak dobrego humoru jak ja nie rozumiałam o co chodzi czemu moja rodzina tak źle jest nastawiona do mojej siostry. Jestem szczęśliwa tak jak jeszcze nigdy nie była. Po południe spędzone z moim ukochanym mężem coś wspaniałego dawno nie czułam się tak jak dziś.
***
Jorge- Chłopak Marianny, jest z nią bardzo szczęśliwy. Chłopak jest na prawie w przyszłości chce być prokuratorem. Ma bardzo dobry wpływ na Mariannę.
Amanda - przyjaciółka Leona pomogła mu w najgorszych chwilach. Była jego oparciem. Jest młodą dziennikarką.
Życzę miłego czytania :)
-Skarbie słuchaj musisz dużo leżeć, zaraz jadę do apteki po witaminy musisz wypoczywać.
-Dobrze już nie przejmuj się tak, wszystko jest już w najlepszym porządku i kochanie po proszę Cię jestem strasznie głodna spójrz tylko jak Leon zmarniał nam zmówmy dwie duże pizze co ?.
-Alexa bez większych ruchów kochanie.
-Diego przestań, mamy dużo do obgadanie z Leonem zawołaj Marianne niech się nacieszy bratem.- Nigdy nie byłam aż tak szczęśliwa jak dzisiejszego dnia jednak zachowanie Diego strasznie mnie denerwowało. Nie wiedziałam o co chodzi ale trudno liczył się fakt że mój syn jest w domu.
-Mamo, tata na chyba racje przez większość ciąży nie robiłaś zbyt większych ruchów fizycznych więc teraz musisz opanować swoje ruchy fizyczne- Czy ja wyglądam jak dziecko ?. To coś niesamowitego kobieta w moim wieku która jest w 3 ciąży a mówią mi co ja mam robić. Śmieszni się Ci moi mężczyźni, teraz gdy mogę cieszyć się z nowego maluszka którego noszę pod serduszkiem i co najważniejsze z powrotu Leosia oni każą mi odpoczywać i leżeć świat jest niesprawiedliwy.
-Synku no ale co z ciocią May prawda że to cudowne.
-Mamo ale co - spytał zdziwiony.
-No że się odnalazła, nawet nie wiesz jak się cieszę trzeba będzie zorganizować kolacje na jej cześć, muszę wszystko przygotować zawołaj kochanie Mariannę.
-Już idę. - Tak zostałam sama można powiedzieć że nawet jest mi z tego powodu dobrze bo przez pół roku cały czas musiał ktoś przy mnie być jak nie mama to Nina jak nie Nina to Marianna a no i Diego od czasu do czasu jakbym była małą dziewczyną a teraz chwila dla mnie. Chodź najśmieszniejszą sytuacją, którą pamiętam w przeciągu tego czasu to jak Diego sprawdzał podczas mojego snu czy oddycham no nie mogłam się w tedy powstrzymać od śmiechu.
-Mamo wołałaś mnie ?.
-Tak córeczko słuchaj chce zorganizować kolację na cześć Leona i cioci May.- powiedziałam uśmiechnięta.
-Świetny pomysł.- mina moje córki wyrażał co innego.
-No właśnie zadzwoniłabyś do rodziców taty moich i oczywiście twój chłopak też ma być.
-Na prawdę mamo.
-Oczywiście Jorge jest twoim chłopakiem i chciałabym go poznać.
-Jej mamo a ciocia Nina.
-Właśnie zapomniałabym o niej dziadkowie Jorge nasze czwórka, Nina i ciocia May.
-Mamo ciocia May ja uważam że to zły pomysł aby przyszła do nas do domu nie znam jej.
-No córeczko moja siostra się odnalazła musi być na tej uroczystości czemu się nie cieszysz, będziemy witać wszystkich którzy się odnaleźli ?. -spytałam dość zdziwiona w końcu wszyscy powinni cieszyć się z powrotu mojej siostry.
-Dobrze mamo zadzwonię do wszystkich jednak najpierw porozmawiam z tatą co on o tym sądzi dobrze ?. Bo nie czujesz się najlepiej i...
-Nie masz o czym rozmawiać z tatą jutro jest kolacja wszyscy mają być a i przynieś mi laptopa zrobię zakupy przez internet poproś tatę żeby kupił dobre wino.
-Mamo tata wyszedł...
-Jak to wyszedł- spytałam dość zniesmaczona.
-No zamówił pizze i pojechał do babci Mirandy i do apteki.
-A no dobrze.
-Mamo pizze !- krzyknął z dołu Leon.
-Słyszysz córeczko chodźmy na dół. - powiedziałam uradowana.
-Co wy sobie wyobrażacie...
-Diego spokojnie.
-Andres co spokojnie, wy sobie żartujecie... Przez twoją żonę Alexa dowiedziała się wszystkiego.
-Nie no to nie możliwe jak to się stało?.
-Miranda nic ci nie powiedziała.
-Nie Diego nic mi nie mówiła chyba jeszcze jest u was nie wróciła do domu jeszcze.
-No proszę to ja ci zaraz wszystko wyjaśnię Alexa usłyszała moją rozmowę z Mirandą na temat May wszystko było by dobrze gdyby nie wasza córka, która udaje tylko przed wami świętoszkę.
-Diego sam chciałeś żeby Alexa dowiedziała się prawy.
-Po rozmowie z May żałuje tego że Alexa o niej wie.
-Jak to ?.
-Jest bezczelna, zarozumiała chce skrzywdzić Alexe.
-Nie możliwe,
-Owszem to możliwe Andres mówię Ci prawdę May może Mirandzie mydlić oczy ale nie Tobie do cholery Andres nie Tobie.
-Oj widzę że już tu jesteś jak miło Diego.
-Mirando jak to możliwe że stajesz w obronie May ?.
-A w czyjej obronie mam stać Alexy chyba żartujecie.
-Jak to Mirando...
-Kochanie May potrzebna jest pomoc ona potrzebuje naszego wsparcia.
-Mamo czy ty masz na myśli moje pieniądze to jest dla Ciebie pomoc May tak ?.
-Diego bez przesady.
-Prosiłem May o pomoc w sprawie Leona nie chciała mi podać ręki to dlaczego do cholery ja mam jej pomóc.
-Rozmawiałam z May chciała ci pomóc jednak nie miała jak ona już nie zadaje się z takim towarzystwem.
-Z pewnością. Mirando Leon wrócił do domu a twoja córka to zwykła tania dziwka ja już jej żadnych pieniędzy nie dam nie macie co na mnie liczyć może w końcu pokaże swoją prawdziwą twarz.
-Nie była bym taka pewna nie możesz przestać dawać jej pieniędzy bo wyda twoje sekrety.
-Może je wydać Mirando mi nie zależy teraz będę się cieszył tym że mój syn wrócił do domu a kolejne dziecko jest w drodze.
-Teraz to twój syna a przez ponad 15 lat nie akceptowałeś go.
-To nie prawda.
-Nie wcale Diego Alexa mi się żaliła na to jak traktujesz Leona.
- Nie wiesz jak było w domu.
-Nie wcale, Diego przestań już.
-Zajmij się wychowaniem własnej córki a nie moim zrozumiałaś ?.
-Nie bądź taki wyniosły.
-Nie mamy już o czym rozmawiać.
-Mirando tak nie powinno być rozumiesz mamy dwie córki nie jedną.
-Zawsze stałeś murem za Alexą dlatego May się stoczyła, nawet nie wiesz jak ona jest delikatna.
-A Alexa jest w 6 miesiącu ciąży wiesz jak mogą źle na nią wpłynąć niepotrzebne nerwy...
-Alexa to Alexa tam to a co z May.
- Porozmawiam spokojnie z Diego na jej temat może wyślemy ją do USA do jakiejś porządnej kliniki.
- A co z klinikami w Meksyku ?.
- Była już w każdej zawsze uciekła trzeba.
-Nie zgadzam się.
-Nie masz tu nic do gadania i tak ja bym poleciał z nią do Stanów.
-Żartujesz sobie ?.
-Nie, Mirando ty wszystko widzisz inaczej.
-Nie Andres ja patrze oczami matki, która chce jak najlepiej dla swojego dziecka.
-A ja wiem co dla niej będzie dobre trzeba ją wywieźć z kraju musi się odciąć od towarzystwa.
-Nie zgadzam się z Tobą.
-W tym momencie nie masz nic do powiedzenia Mirando.
-Zawiodłam się na Tobie Andres....
-Dzień dobry.
-Jorge tak ?.- spytałam zajadając się kawałkiem pizzy.
-Co tu robisz kochanie ?.
-Wpadłem po Ciebie bo mieliśmy iść dziś na basen.
-Faktycznie, Leon może pójdziesz z nami ?.
-Nie, nie zostawię mamy samej.
-Nie musicie się martwić ja już jestem w domu, zrobiłem małe zakupy i byłem w aptece te witaminy musisz brać 3 razy dziennie.
-Dobrze dobrze, chodź jeszcze coś dla Ciebie zostało.
-Tato to jest Jorge mój chłopak.
-Miło mi Diego, Leon idź z nimi trochę się rozerwiesz.
- Marianno może moja koleżanka Amanda z nami będzie chciała pójść.
-Świetny pomysł.
-Leoś zaproś jutro na kolacje Amandę, Jorge ty też jesteś zaproszony oczywiście. -Powiedziałam zadowolona z siebie i ze swojego pomysłu na cudowny rodzinny wieczór.
-Jaką kolacje kochanie.
-Właśnie tato mama chce zorganizować kolacje na cześć cioci May i Leona.
-Skarbie uważam że to jeszcze za wcześnie może po twoim porodzie. - Dlaczego Diego chce mi wybić ten pomysł z głowy.
-Nie jutro ma być zamówiła już wszystkie potrzebne produkty na kolacje będzie cudownie jestem zachwycona. A wy dzieciaki idzie już.
-Tak mamo już wychodzimy.
-Bawcie się dobrze dzieciaki- powiedziałam zadowolona sama z siebie, byłam na prawdę szczęśliwa.
-Nie jest to dobry pomysł Alexo.
-Diego to wspaniały pomysł możesz nie psuć mi humoru, może obejrzymy jakiś film.
-Tak kochanie obejrzymy, nalać ci soku ?.
-Tak po proszę.- Diego nie miał tak dobrego humoru jak ja nie rozumiałam o co chodzi czemu moja rodzina tak źle jest nastawiona do mojej siostry. Jestem szczęśliwa tak jak jeszcze nigdy nie była. Po południe spędzone z moim ukochanym mężem coś wspaniałego dawno nie czułam się tak jak dziś.
***
Jorge- Chłopak Marianny, jest z nią bardzo szczęśliwy. Chłopak jest na prawie w przyszłości chce być prokuratorem. Ma bardzo dobry wpływ na Mariannę.
sobota, 13 grudnia 2014
Rozdział 12 - Złamane serce
*Szczęście*
-Leon...
-Tak tato to ja...
-Jak to możliwe synu bo takim czasie.
-Tato wszystko wytłumaczę wam później teraz muszę...
-Czekaj czekaj chłopczyku ty jesteś Leon ten Leon ty mały podstępny gówniarzu.
-May o co ci chodzi?.
-Chcesz wiedzieć, ten chłopiec wydał Facu na policji tak dokładnie pamiętam Cie.
-Facu ... Co..
-Marianna nie wtrącaj się....
-A ty jesteś tą dziwką co z nim się pieprzyła gdy policja wtargnęła.
-Leon czekaj tu ja wyprowadzę waszą ciocie.
-Tato pójdę zobaczyć co u mamy...
-Oj twój synek wrócił czyli nie jestem już Ci potrzebna.
-Dokładnie, znikaj do swoich ćpunów.
-Ej ej zapłać moje rachunki, i pożycz mi troszkę kasy.
-Ostatnio ci dawałem.
-Oj kiedy to było.
-Wczoraj.
-Nie możliwe przynajmniej miesiąc.
-Tyle Ci starczy ?.
-Tak, pamiętaj moja siostrzyczka już o mnie wie, więc liczę na to że będę tu miłym gościem.
-Znikaj już.
-Tak łatwo się mnie nie pozbędziesz kochanie.
-Słuchaj jeśli chodź raz powiesz coś co mogłoby mi zaszkodzić.
-Oj szwagierku groźby z twojej strony nie ładnie, bardzo nie ładnie. Wiem że opiekujesz się mną tylko dlatego aby mój język nie stał się zbyt długi ale jak na razie nie masz się o co martwić.
-Znikaj.
-I tak się Ciebie nie boje.
-Nie boisz się, czekaj aż przekonam twojego ojca aby wywiózł Cię do USA do jakiejś specjalistycznej kliniki a i wiesz co będzie najlepsze że z miłą chęcią za to zapłacę.
-Jesteś arogancki pożałujesz tych słów.
-Zobaczymy kto wygra tą walkę.
Obudziłam się w głowie miałam mętlik, siedział przy mnie lekarz jednak w głowie miałam tylko to że moja ukochana siostra się znalazła jednak nie wiedziałam co się się dzieje. Lekarz coś do mnie mówił jednak ja przez natłok moich myśli nie mogłam się skupić na jego słowach pamiętam tylko coś o braku nerw i odżywianiu. Rozglądałam się po pokoju zwróciłam uwagę drzwi które były uchylone chyba mam omamy albo widzę uśmiech mojego Losia.
-Leon-szepnęłam miałam nadzieje że to nie tylko moje majaczenie.
-Słyszy mnie Pani ?.
-Panie doktorze, kto stoi za tymi drzwiami?.- spytałam nie pewnie.
-Z pewnością Pani mąż.
-Nie to nie mój mąż może Pan po prosić tą osobę aby tu weszła.
-Oczywiście Pani de la Rosa - lekarz wstał i podszedł drzwi się otworzyły a ja zobaczyłam mojego cudownego synka.
-Leoś-szepnęłam.
-Panie doktorze mógłby Pan zostawić mnie z mamą sam na sam, na dol czeka mój tata z pewnością chce z porozmawiać.
-Leoś co ty tu robisz jak synku...
-Mamo spokojnie wszystko Ci wytłumaczę ale tylko nie denerwuj się dobrze.
-Jestem taka szczęśliwa. - ledwo co wydukałam cała byłam zalana łzami nie mogłam się powstrzymać.
-Mamo nawet nie wiesz jak się za Tobą stęskniłem.
-Synku co się z Tobą działo.
-Mamo byłem cały czas blisko już Ci wszystko mówię.
Historia Leona
Gdy wyszedłem z chłopakami byliśmy świadkami zabójstwa osoba którą tego dokonała to był Facu. Oglądaliśmy z chłopakami całe to wydarzenie, jednak oni uciekli ja gdy zobaczyłem że Facu i jego koledzy zniknęli ja podszedłem do tego chłopaka sprawdzałem czy żyje jednak nie nagle znowu pojawił się Facu zaczął mnie bić z ledwością uciekłem. Przez 3 miesiące ukrywałem się po piwnicach. Facu mnie znalazł i zabrał do swojej rudery byłem jego jakby ''służącym''. Spałem na podłodze w jego burdelu, pewnej nocy zobaczyłem go z May wciągali koks pili alkohol a później się z nią przespał to był straszny widok. Tej nocy uciekłem do niego i wydałem go policji. Chodziłem po mieście szukając jakiegoś noclegu jednak niczego nie znalazłem. Pojechałem do babci Mirandy tam z okna zobaczyłem tatę, babcie i właśnie May postanowiłem jak najszybciej zniknąć. Otrzymałem pomoc od jednej dziewczyny Amandy bardzo mi pomogło zamieszkałem z nią doprowadziła mnie to stanu normalności. Ten chłopak którego ostatnio znaleźli na dachu to brat Facu gdy dowiedziałem się o jego śmierci postanowiłem wrócić wiedziałem że już mi nic nie grozi....
-Ciąża jest zagrożona...
-Nie możliwe...
-Ona musi cały czas leżeć Diego dbaj o to aby zdrowo sie odżywiał.
-Zaopiekuje się nią.
-Masz tu recepty musi brać te witaminy, ona jest wycieńczona psychicznie i fizycznie.
-Wiem, wszystko się zmieni.
-Powinienem zabrać ja do szpitala.
-Nie, nie ona się nie zgodzi.
-Wiem dlatego opiekuj się nią.
-Będę.
-Jak będzie się coś działo poważnego dzwoń.
-Zawsze dzwonie.
- Mamo przepraszam.
-Cieszę że już wróciłeś.
-Mamo proszę Cię dość już tych łez wróciłem wszystko ze mną w porządku.
-Nawet nie wiesz jak strasznie tęskniłam za Tobą synku.
-Mamo ja też ale musiałam zniknąć.
-Gdybyś chociaż dał znak że żyjesz.
-Przepraszam mamo nie chciałem Cię tak bardzo zranić.- Moj syn przytulił mnie od dawna tego potrzebowałam moje serce poczuło ciepło na które czekało od pół roku.
Od tej chwili stałam się najszczęśliwszą kobieta na świecie.
-Kochanie jak się czujesz?.
-Cudownie.
-Cieszę się.
-Diego coś nie tak ?.
-Nie tylko musimy porozmawiać na temat twojej ciąży.
-Ale już wszystko dobrze kochanie.
-No właśnie nie nic nie jest dobrze.
-Tato o czym ty mówisz.
***
-Leon...
-Tak tato to ja...
-Jak to możliwe synu bo takim czasie.
-Tato wszystko wytłumaczę wam później teraz muszę...
-Czekaj czekaj chłopczyku ty jesteś Leon ten Leon ty mały podstępny gówniarzu.
-May o co ci chodzi?.
-Chcesz wiedzieć, ten chłopiec wydał Facu na policji tak dokładnie pamiętam Cie.
-Facu ... Co..
-Marianna nie wtrącaj się....
-A ty jesteś tą dziwką co z nim się pieprzyła gdy policja wtargnęła.
-Leon czekaj tu ja wyprowadzę waszą ciocie.
-Tato pójdę zobaczyć co u mamy...
-Oj twój synek wrócił czyli nie jestem już Ci potrzebna.
-Dokładnie, znikaj do swoich ćpunów.
-Ej ej zapłać moje rachunki, i pożycz mi troszkę kasy.
-Ostatnio ci dawałem.
-Oj kiedy to było.
-Wczoraj.
-Nie możliwe przynajmniej miesiąc.
-Tyle Ci starczy ?.
-Tak, pamiętaj moja siostrzyczka już o mnie wie, więc liczę na to że będę tu miłym gościem.
-Znikaj już.
-Tak łatwo się mnie nie pozbędziesz kochanie.
-Słuchaj jeśli chodź raz powiesz coś co mogłoby mi zaszkodzić.
-Oj szwagierku groźby z twojej strony nie ładnie, bardzo nie ładnie. Wiem że opiekujesz się mną tylko dlatego aby mój język nie stał się zbyt długi ale jak na razie nie masz się o co martwić.
-Znikaj.
-I tak się Ciebie nie boje.
-Nie boisz się, czekaj aż przekonam twojego ojca aby wywiózł Cię do USA do jakiejś specjalistycznej kliniki a i wiesz co będzie najlepsze że z miłą chęcią za to zapłacę.
-Jesteś arogancki pożałujesz tych słów.
-Zobaczymy kto wygra tą walkę.
Obudziłam się w głowie miałam mętlik, siedział przy mnie lekarz jednak w głowie miałam tylko to że moja ukochana siostra się znalazła jednak nie wiedziałam co się się dzieje. Lekarz coś do mnie mówił jednak ja przez natłok moich myśli nie mogłam się skupić na jego słowach pamiętam tylko coś o braku nerw i odżywianiu. Rozglądałam się po pokoju zwróciłam uwagę drzwi które były uchylone chyba mam omamy albo widzę uśmiech mojego Losia.
-Leon-szepnęłam miałam nadzieje że to nie tylko moje majaczenie.
-Słyszy mnie Pani ?.
-Panie doktorze, kto stoi za tymi drzwiami?.- spytałam nie pewnie.
-Z pewnością Pani mąż.
-Nie to nie mój mąż może Pan po prosić tą osobę aby tu weszła.
-Oczywiście Pani de la Rosa - lekarz wstał i podszedł drzwi się otworzyły a ja zobaczyłam mojego cudownego synka.
-Leoś-szepnęłam.
-Panie doktorze mógłby Pan zostawić mnie z mamą sam na sam, na dol czeka mój tata z pewnością chce z porozmawiać.
-Leoś co ty tu robisz jak synku...
-Mamo spokojnie wszystko Ci wytłumaczę ale tylko nie denerwuj się dobrze.
-Jestem taka szczęśliwa. - ledwo co wydukałam cała byłam zalana łzami nie mogłam się powstrzymać.
-Mamo nawet nie wiesz jak się za Tobą stęskniłem.
-Synku co się z Tobą działo.
-Mamo byłem cały czas blisko już Ci wszystko mówię.
Historia Leona
Gdy wyszedłem z chłopakami byliśmy świadkami zabójstwa osoba którą tego dokonała to był Facu. Oglądaliśmy z chłopakami całe to wydarzenie, jednak oni uciekli ja gdy zobaczyłem że Facu i jego koledzy zniknęli ja podszedłem do tego chłopaka sprawdzałem czy żyje jednak nie nagle znowu pojawił się Facu zaczął mnie bić z ledwością uciekłem. Przez 3 miesiące ukrywałem się po piwnicach. Facu mnie znalazł i zabrał do swojej rudery byłem jego jakby ''służącym''. Spałem na podłodze w jego burdelu, pewnej nocy zobaczyłem go z May wciągali koks pili alkohol a później się z nią przespał to był straszny widok. Tej nocy uciekłem do niego i wydałem go policji. Chodziłem po mieście szukając jakiegoś noclegu jednak niczego nie znalazłem. Pojechałem do babci Mirandy tam z okna zobaczyłem tatę, babcie i właśnie May postanowiłem jak najszybciej zniknąć. Otrzymałem pomoc od jednej dziewczyny Amandy bardzo mi pomogło zamieszkałem z nią doprowadziła mnie to stanu normalności. Ten chłopak którego ostatnio znaleźli na dachu to brat Facu gdy dowiedziałem się o jego śmierci postanowiłem wrócić wiedziałem że już mi nic nie grozi....
-Ciąża jest zagrożona...
-Nie możliwe...
-Ona musi cały czas leżeć Diego dbaj o to aby zdrowo sie odżywiał.
-Zaopiekuje się nią.
-Masz tu recepty musi brać te witaminy, ona jest wycieńczona psychicznie i fizycznie.
-Wiem, wszystko się zmieni.
-Powinienem zabrać ja do szpitala.
-Nie, nie ona się nie zgodzi.
-Wiem dlatego opiekuj się nią.
-Będę.
-Jak będzie się coś działo poważnego dzwoń.
-Zawsze dzwonie.
- Mamo przepraszam.
-Cieszę że już wróciłeś.
-Mamo proszę Cię dość już tych łez wróciłem wszystko ze mną w porządku.
-Nawet nie wiesz jak strasznie tęskniłam za Tobą synku.
-Mamo ja też ale musiałam zniknąć.
-Gdybyś chociaż dał znak że żyjesz.
-Przepraszam mamo nie chciałem Cię tak bardzo zranić.- Moj syn przytulił mnie od dawna tego potrzebowałam moje serce poczuło ciepło na które czekało od pół roku.
Od tej chwili stałam się najszczęśliwszą kobieta na świecie.
-Kochanie jak się czujesz?.
-Cudownie.
-Cieszę się.
-Diego coś nie tak ?.
-Nie tylko musimy porozmawiać na temat twojej ciąży.
-Ale już wszystko dobrze kochanie.
-No właśnie nie nic nie jest dobrze.
-Tato o czym ty mówisz.
***
wtorek, 9 grudnia 2014
Rozdział 11 -Złamane serce
*Dzień dobry*
-Za ile przyjedzie lekarz ?.
-Za 15 minut będzie Mirando.
-Nie da się szybciej ?.
-Nie da.
-Tato co z mamą ?.
-Nie dotykaj jej.
-Nie krzycz na nią.
-To niech się odsunie od mojego dziecka.
-Mirando idź już.
-Nie zostawię jej.
-Jedź do May ja się zajmę Alexą.
-Zostaje tu.
-Marianną jedź pod ten adres...
-Po co ?.
-Przywieź tu ciocie May.
-Diego nie zgadam się...
-W tym momencie nie interesuje mnie twoje zdanie MAMO teraz liczy się moja żona i dziecko pora żeby dla Ciebie że zaczęła się bardziej liczyć Alexa niż May czas żebyś zrozumiała że nie masz jednego dziecka tylko dwoje dość już tych wszystkich kłamstw już wystarczająco poświęciłem się dla Ciebie, straciłem syna żony i kolejnego dziecka nie mam zamiaru stracić.
-Tato...
-Jedź i nie odzywaj się przywieź ją jebaną ćpunkę.
-Nie mów tak o niej.
-Wyjdź z mojego domu Mirando w tej chwili chyba nie chcesz żebym Cię wyrzucił.
-Pojadę z Marianną.
-Rób co chcesz.
Skarbie wiesz, przepraszam Cię za wszystko jesteś moim największym skarbem potrzebuje Cię mimo tego jaki jestem. Wiem nigdy nie poświęcałam Ci wystarczająco dużo czasu nie ma na to wytłumaczenia nawet jakbym chciał Ci mówić dlaczego to po co skoro nic nie wytłumaczy mojego zachowania.
-Już jestem Panie de la Rosa.
-Tak moja żona zemdlała staraliśmy się ją ocucić ale nic nie dało.
-Proszę dać mi chwilę, zostawić mnie z pańską żoną sam na sam.
-Oczywiście doktorze.
-A więc to domek mojej siostry, no proszę jednak dobrze się ustawiła.
-Marianno idź na górę czekaj aż lekarz wyjdzie od mamy.
-Oj oj Dieguś bez nerwów nie stresuj tak mojej siostrzenicy nie ładnie z twojej strony jesteś taki nie miły wiesz że nie lubie Cię takiego.
-Dość tego May czas poważnie porozmawiać.
-Oj zaczynam się Ciebie bać poczęstowałbyś mnie może jakąś wódeczką ?.
-Nie, słuchaj uważnie, przyszedł czas abyś odwdzięczyła mi się za pomoc.
-Co masz na myśli.
-Nie to co myślisz, pomóż mi odnaleźć Leona.
-Jakiego Leona kto to ?.
-Dziecko moje i twojej siostry nie pamiętasz ? .
-Czekaj, czekaj to ten mały gówniarz co urodził się w dzień mojego niby zniknięcia.
-Zachowuj się jak przystało na dziewczynę z dobrego domu.
-Oj a pamiętasz chłopczyku z dobrego domu noc przed twoim ślubem ?.
-Zamknij się ćpunko jeszcze ktoś Cię usłyszy
-Oj chłopiec z dobrego domu się czegoś boi
-Niczego się nie boje,
- No to chodź powtórzmy to.
-Wiesz przy swojej mamusi zachowujesz się jak aniołek chcesz przestać ćpać a tak na prawdę jesteś zwykłą dziwką.
-Nic nie zmieni tego że spałeś ze mną.
-Byłem w tedy kompletnie pijany.
-Oj ja byłam naćpana ale było cudownie kochanie...
-Tato dlaczego ciocia mówi co Ciebie kochanie.?.
-No właśnie tato?.
-Leon ....
***
Przepraszam że taki krótki ale miał być szybko :) Oby się podobał.
-Za ile przyjedzie lekarz ?.
-Za 15 minut będzie Mirando.
-Nie da się szybciej ?.
-Nie da.
-Tato co z mamą ?.
-Nie dotykaj jej.
-Nie krzycz na nią.
-To niech się odsunie od mojego dziecka.
-Mirando idź już.
-Nie zostawię jej.
-Jedź do May ja się zajmę Alexą.
-Zostaje tu.
-Marianną jedź pod ten adres...
-Po co ?.
-Przywieź tu ciocie May.
-Diego nie zgadam się...
-W tym momencie nie interesuje mnie twoje zdanie MAMO teraz liczy się moja żona i dziecko pora żeby dla Ciebie że zaczęła się bardziej liczyć Alexa niż May czas żebyś zrozumiała że nie masz jednego dziecka tylko dwoje dość już tych wszystkich kłamstw już wystarczająco poświęciłem się dla Ciebie, straciłem syna żony i kolejnego dziecka nie mam zamiaru stracić.
-Tato...
-Jedź i nie odzywaj się przywieź ją jebaną ćpunkę.
-Nie mów tak o niej.
-Wyjdź z mojego domu Mirando w tej chwili chyba nie chcesz żebym Cię wyrzucił.
-Pojadę z Marianną.
-Rób co chcesz.
Skarbie wiesz, przepraszam Cię za wszystko jesteś moim największym skarbem potrzebuje Cię mimo tego jaki jestem. Wiem nigdy nie poświęcałam Ci wystarczająco dużo czasu nie ma na to wytłumaczenia nawet jakbym chciał Ci mówić dlaczego to po co skoro nic nie wytłumaczy mojego zachowania.
-Już jestem Panie de la Rosa.
-Tak moja żona zemdlała staraliśmy się ją ocucić ale nic nie dało.
-Proszę dać mi chwilę, zostawić mnie z pańską żoną sam na sam.
-Oczywiście doktorze.
-A więc to domek mojej siostry, no proszę jednak dobrze się ustawiła.
-Marianno idź na górę czekaj aż lekarz wyjdzie od mamy.
-Oj oj Dieguś bez nerwów nie stresuj tak mojej siostrzenicy nie ładnie z twojej strony jesteś taki nie miły wiesz że nie lubie Cię takiego.
-Dość tego May czas poważnie porozmawiać.
-Oj zaczynam się Ciebie bać poczęstowałbyś mnie może jakąś wódeczką ?.
-Nie, słuchaj uważnie, przyszedł czas abyś odwdzięczyła mi się za pomoc.
-Co masz na myśli.
-Nie to co myślisz, pomóż mi odnaleźć Leona.
-Jakiego Leona kto to ?.
-Dziecko moje i twojej siostry nie pamiętasz ? .
-Czekaj, czekaj to ten mały gówniarz co urodził się w dzień mojego niby zniknięcia.
-Zachowuj się jak przystało na dziewczynę z dobrego domu.
-Oj a pamiętasz chłopczyku z dobrego domu noc przed twoim ślubem ?.
-Zamknij się ćpunko jeszcze ktoś Cię usłyszy
-Oj chłopiec z dobrego domu się czegoś boi
-Niczego się nie boje,
- No to chodź powtórzmy to.
-Wiesz przy swojej mamusi zachowujesz się jak aniołek chcesz przestać ćpać a tak na prawdę jesteś zwykłą dziwką.
-Nic nie zmieni tego że spałeś ze mną.
-Byłem w tedy kompletnie pijany.
-Oj ja byłam naćpana ale było cudownie kochanie...
-Tato dlaczego ciocia mówi co Ciebie kochanie.?.
-No właśnie tato?.
-Leon ....
***
Przepraszam że taki krótki ale miał być szybko :) Oby się podobał.
niedziela, 7 grudnia 2014
Rozdział 10 - Złamane serce
*Szczęśliwi czasu nie liczą*
Minęło 6 miesiący, nie było żadnych wieści na temat Leona, Alexa jest wrakiem człowieka jednak jest jedna dobra wiadomość jest w 5 miesiącu ciąży to tylko trzyma ja przy życiu, Marianna dużo jej pomaga zakończyła już swoją edukacje zdała maturę na bardzo wysokim poziomie. Marianna zaczęła studia co dziwne prawnicze oraz znalazła sobie nowego chłopaka po tym jak Leon zniknął zmieniła się o 180 stopi, nocami płaczę za swoim bratem, mimo tego że nie byli blisko wiedziała że brakuje jej go nawet gdyby mieli cały czas się kłócić. Diego zniknął w pracy, nie potrafi wspierać Alexy, trudno jest mu z cała sytuacją mimo tego że Leon nie był jego ukochanym dzieckiem.
-Jak to, nie możliwe jest to że 15 latek zaginął i nie ma po nim śladu.
-Rozumiemy to ale Panie de la Rosa, nic na to nie poradzimy.
-To mój syn, od ponad pół roku nie mamy z nim kontaktu żona niedługo całkowicie zwariuje a pan śmie mówić mi że nic na to nie poradzi...
-Staramy się robić wszystko dobrze.
-Staracie się... Nie widzę nawet starań.
-Przepraszam chciałbym na chwile przeszkodzić..
-Gery streszczaj się, rozmawiam teraz z panem tu.
-A więc znaleziono na dachu w centrum ciało młodego człowieka.
-Jakieś dokumenty są ?.
-Kartka pływacka ale z niej da się wyczytać tylko imię.
-Dobre i to.
-Przepraszam panie Gry, jak ten chłopiec ma na imie.
-Nie jaki Leon.
-Komisarzu możliwe że to mój sny muszę tam jechać.
-No dobrze, jedźmy.
-Mamo, przyniosłam ci śniadanie.
-Odstaw nie chce chce jeść, jak tata wróci niech przyjdzie.
-Tata będzie późno.
-Zadzwoń do niego i powiedz że chce aby przyszedł teraz.
-Mamo ale babcia już jest, ona do Ciebie przyjdzie zaraz.
-Nie chce babci...
-Musi pan poczekać tutaj.
rozmowa policjantów
-Ile tu leży ?.
-Wydaje nam się że około 2 miesięcy...
-Nikt go wcześniej nie zauważył ?.
-Nie znaleźliśmy przy nim kartę pływacką i list do mamy.
-Samobójstwo czy ktoś go zamordował.
-Słuchaj nie wygląda na narkomana ale przez najbliższe 3 miesiące ktoś pakował w niego amfetaminę,mamy ślady pobicia oraz najprawdopodobniej mógł zostać wykorzystany seksualnie.
-Mam tutaj człowieka który poszukuje syna mógłby sprawdzić czy to nie jego dziecko ?.
-Jasne tylko żeby się nie przestraszył.
-Panie Diego proszę to pana dziecko ?.
-Nie, to nie mój syn.
-Dobrze proszę już jechać...
Jestem w piątym miesiącu ciąży prawda że fantastycznie, tylko że ja nie cieszę się z tego dziecka podobno to ma być dziewczynka, nie wyszłam z domu od pół roku, dziecko tak na prawdę jest podtrzymywane przez lekarzy gdybym mogła nie chciałaby tej istoty, Po co mi dziecko skoro straciłam mojego małego Leosia. Z Diego prawie nie rozmawiam zdarzają się tylko chwile w których mnie przytula albo pocałuje. Nie wiem czy cieszy się że będzie kolejne dziecko w tym domu ale ja wiem jedno nikt nie zastąpi mojego Leona. Najgorsze było to że cały czas ktoś się koło mnie kręcił jak nie mama to Nina Diego myślał że chyba coś sobie zrobię.
-Jak mama ?.
-Tato, mama chce żebyś przyjechał
-Nie mogę.
-Tato proszę Cię, ona Cię potrzebuje.
-Nie mogę mam do załatwienia kilka spraw.
-Byłeś na komisariacie ?.
-Tak, nic nowego nie wiedzą jadę jeszcze do detektywa.
-Przyjadę jak najwcześniej będę mógł.
-Tato proszę Cię.
-Marianno na prawdę teraz nie mogę.
-I dowiedział się Pan czegoś nowego.
-Owszem dowiedziałem się że Leon był widziany jakieś 2 dni temu koło pańskiej posiadłości.
-Jak to ?. Jest Pan tego pewien...
-Owszem to są jego aktualne zdjęcia...
-On wygląda jakby...
-Tak najprawdopodobniej jest narkomanem, ciężko mi go znaleźć nie mam swoich ludzi w takich miejscach jednak wysłałem tak kilku swoich ludzi.
-Co ja powiem żonie.
-Wiem w jakim stanie psychicznym jest pańska żona proszę jej powiedzieć że jesteśmy na dobrej drodze.
-No cóż załatwię to troszkę inaczej, dziękuję za pomoc.
Diego pod wieczór wrócił do domu jednak nie przyszedł do mnie, zaczął rozmawiać z mamą nie wiedziałam dlaczego co znowu mnie omija chce znać prawdę nawet najgorszą. Zeszłam po cichu po schodach zaczęłam podsłuchiwać...
-Diego chyba zwariowałeś...
-Mamo słuchaj jeżeli ona nam nie pomoże nie dowiem się gdzie jest mój syn.
-Rozumiem to, ale nie zgodzę się aby ona znowu to przeżywała.
-Mirando pomagam Ci od ponad 5 lat, ukrywać przed Alexą że May żyje myślisz że jest mi łatwo okłamywać własną żonę. Dzieci uznały mnie za zdrajce bo wracam późno do domu a ja pomagam ci opiekować się tą ćpunką której nie da się już uratować. Wynająłem jej mieszkanie, oddaliśmy ją na leczenie ale to nic nie pomaga więc skoro już ćpa to mogłaby mi do cholery pomóc odnaleźć syna Alexa jest w 5 miesiącu ciąży powiedz mi jak będzie wychowywała dziecko skoro Leona straciła. Wiesz może ja nie jestem idealnym ojcem i mężem jednak wiem że nowe dziecko nie zastąpi jej Leona Mariany gdyby zniknęła. Jesteś matką...
-Diego nie pomogę Ci
-I wiesz powiem Ci że jakby Alexa była przy May to miałaby większe szanse na to aby wyjść z nałogu...- Zapadłam się pod ziemię słysząc rozmowę mamy z Diego myślą że jestem głupia strasznie się zdenerwowałam serce zaczęło mi mocniej bić
-Alexa co tu robisz....
-Czemu, mnie okłamaliście dlaczego nie powiedzieliście że moja siostra żyje.. Co ja wam takie zrobiłam.
Zemdlała
***
Kolejny dziś nie mogłam się powstrzymać aby nie dodać rozdziału
Minęło 6 miesiący, nie było żadnych wieści na temat Leona, Alexa jest wrakiem człowieka jednak jest jedna dobra wiadomość jest w 5 miesiącu ciąży to tylko trzyma ja przy życiu, Marianna dużo jej pomaga zakończyła już swoją edukacje zdała maturę na bardzo wysokim poziomie. Marianna zaczęła studia co dziwne prawnicze oraz znalazła sobie nowego chłopaka po tym jak Leon zniknął zmieniła się o 180 stopi, nocami płaczę za swoim bratem, mimo tego że nie byli blisko wiedziała że brakuje jej go nawet gdyby mieli cały czas się kłócić. Diego zniknął w pracy, nie potrafi wspierać Alexy, trudno jest mu z cała sytuacją mimo tego że Leon nie był jego ukochanym dzieckiem.
-Jak to, nie możliwe jest to że 15 latek zaginął i nie ma po nim śladu.
-Rozumiemy to ale Panie de la Rosa, nic na to nie poradzimy.
-To mój syn, od ponad pół roku nie mamy z nim kontaktu żona niedługo całkowicie zwariuje a pan śmie mówić mi że nic na to nie poradzi...
-Staramy się robić wszystko dobrze.
-Staracie się... Nie widzę nawet starań.
-Przepraszam chciałbym na chwile przeszkodzić..
-Gery streszczaj się, rozmawiam teraz z panem tu.
-A więc znaleziono na dachu w centrum ciało młodego człowieka.
-Jakieś dokumenty są ?.
-Kartka pływacka ale z niej da się wyczytać tylko imię.
-Dobre i to.
-Przepraszam panie Gry, jak ten chłopiec ma na imie.
-Nie jaki Leon.
-Komisarzu możliwe że to mój sny muszę tam jechać.
-No dobrze, jedźmy.
-Mamo, przyniosłam ci śniadanie.
-Odstaw nie chce chce jeść, jak tata wróci niech przyjdzie.
-Tata będzie późno.
-Zadzwoń do niego i powiedz że chce aby przyszedł teraz.
-Mamo ale babcia już jest, ona do Ciebie przyjdzie zaraz.
-Nie chce babci...
-Musi pan poczekać tutaj.
rozmowa policjantów
-Ile tu leży ?.
-Wydaje nam się że około 2 miesięcy...
-Nikt go wcześniej nie zauważył ?.
-Nie znaleźliśmy przy nim kartę pływacką i list do mamy.
-Samobójstwo czy ktoś go zamordował.
-Słuchaj nie wygląda na narkomana ale przez najbliższe 3 miesiące ktoś pakował w niego amfetaminę,mamy ślady pobicia oraz najprawdopodobniej mógł zostać wykorzystany seksualnie.
-Mam tutaj człowieka który poszukuje syna mógłby sprawdzić czy to nie jego dziecko ?.
-Jasne tylko żeby się nie przestraszył.
-Panie Diego proszę to pana dziecko ?.
-Nie, to nie mój syn.
-Dobrze proszę już jechać...
Jestem w piątym miesiącu ciąży prawda że fantastycznie, tylko że ja nie cieszę się z tego dziecka podobno to ma być dziewczynka, nie wyszłam z domu od pół roku, dziecko tak na prawdę jest podtrzymywane przez lekarzy gdybym mogła nie chciałaby tej istoty, Po co mi dziecko skoro straciłam mojego małego Leosia. Z Diego prawie nie rozmawiam zdarzają się tylko chwile w których mnie przytula albo pocałuje. Nie wiem czy cieszy się że będzie kolejne dziecko w tym domu ale ja wiem jedno nikt nie zastąpi mojego Leona. Najgorsze było to że cały czas ktoś się koło mnie kręcił jak nie mama to Nina Diego myślał że chyba coś sobie zrobię.
-Jak mama ?.
-Tato, mama chce żebyś przyjechał
-Nie mogę.
-Tato proszę Cię, ona Cię potrzebuje.
-Nie mogę mam do załatwienia kilka spraw.
-Byłeś na komisariacie ?.
-Tak, nic nowego nie wiedzą jadę jeszcze do detektywa.
-Przyjadę jak najwcześniej będę mógł.
-Tato proszę Cię.
-Marianno na prawdę teraz nie mogę.
-I dowiedział się Pan czegoś nowego.
-Owszem dowiedziałem się że Leon był widziany jakieś 2 dni temu koło pańskiej posiadłości.
-Jak to ?. Jest Pan tego pewien...
-Owszem to są jego aktualne zdjęcia...
-On wygląda jakby...
-Tak najprawdopodobniej jest narkomanem, ciężko mi go znaleźć nie mam swoich ludzi w takich miejscach jednak wysłałem tak kilku swoich ludzi.
-Co ja powiem żonie.
-Wiem w jakim stanie psychicznym jest pańska żona proszę jej powiedzieć że jesteśmy na dobrej drodze.
-No cóż załatwię to troszkę inaczej, dziękuję za pomoc.
Diego pod wieczór wrócił do domu jednak nie przyszedł do mnie, zaczął rozmawiać z mamą nie wiedziałam dlaczego co znowu mnie omija chce znać prawdę nawet najgorszą. Zeszłam po cichu po schodach zaczęłam podsłuchiwać...
-Diego chyba zwariowałeś...
-Mamo słuchaj jeżeli ona nam nie pomoże nie dowiem się gdzie jest mój syn.
-Rozumiem to, ale nie zgodzę się aby ona znowu to przeżywała.
-Mirando pomagam Ci od ponad 5 lat, ukrywać przed Alexą że May żyje myślisz że jest mi łatwo okłamywać własną żonę. Dzieci uznały mnie za zdrajce bo wracam późno do domu a ja pomagam ci opiekować się tą ćpunką której nie da się już uratować. Wynająłem jej mieszkanie, oddaliśmy ją na leczenie ale to nic nie pomaga więc skoro już ćpa to mogłaby mi do cholery pomóc odnaleźć syna Alexa jest w 5 miesiącu ciąży powiedz mi jak będzie wychowywała dziecko skoro Leona straciła. Wiesz może ja nie jestem idealnym ojcem i mężem jednak wiem że nowe dziecko nie zastąpi jej Leona Mariany gdyby zniknęła. Jesteś matką...
-Diego nie pomogę Ci
-I wiesz powiem Ci że jakby Alexa była przy May to miałaby większe szanse na to aby wyjść z nałogu...- Zapadłam się pod ziemię słysząc rozmowę mamy z Diego myślą że jestem głupia strasznie się zdenerwowałam serce zaczęło mi mocniej bić
-Alexa co tu robisz....
-Czemu, mnie okłamaliście dlaczego nie powiedzieliście że moja siostra żyje.. Co ja wam takie zrobiłam.
Zemdlała
***
Kolejny dziś nie mogłam się powstrzymać aby nie dodać rozdziału
Rozdział 9 - Złamane serce
*W ciągłej niepewności*
-Przepraszam jestem ojcem Leona co się dzieje...
-No cóż ciężko nam przekazać tą informacje lecz znaleźliśmy w parku chłopaka zamordowanego przy sobie miał właśnie dokumenty, które doprowadziły nas tu.
-Diego czy ty to słyszysz...
-Kochanie spokojnie.
-Jesteście pewni że to jest mój syn ?.
-Jego twarz jest zmasakrowana dlatego przyjechaliśmy aby ktoś z rodziny potwierdził tożsamość.
-Dobrze to ja pojadę, mój syn ma na ciele znamię więc to nie będzie trudne.
-Dobrze to proszę jechać za nami.
- Nino, zadzwoń po moich rodziców i daj jej jakieś leki na uspokojenie albo coś na sen.
-Diego, zadzwoń jak się czegoś dowiesz.-Stoję bok nich i płaczę ani Nina a co dopiero mój mąż nie zwrócili na mnie uwagi. Stałam jak wryta.
-Diego chce jechać z Tobą.- krzyczałam przez łzy.
-Nigdzie nie jedziesz rozumiesz....
-Chce jechać z Tobą- krzyknęłam jeszcze głośniej.
-Alexa nie zachowuj się jak małe dziecko proszę Cię to do niczego nie prowadzi, jestem pewny że to nie Leon dobrze, skarbie naszemu synowi się nic nie stało zostań w domu. - Po czym mnie przytulił wziął na ręce, zaniósł na kanapę i pocałował w czoło powiedział - Wszystko będzie dobrze.
-Diego jedź już ja się nią zajmę.
-A nie mówcie nic Mariannie.
-O czym mamcie mi nie mówić tato....
-Dobra to ja jadę.
-Mamo co się dzieje?.
-Marianno daj spokój mamie.
-Nie mów mi co mam robić nie jesteś w swoim domu ciociu.
-Marianno zaraz przyjedzie babcia Miranda zajmij się nią ja idę do siebie.
-Ale mamo...
-Nie ma żadnego ale... - Wbiegłam o swojej sypiali zalałam się jeszcze większą ilością leże czekałam na telefon od Diego ale nic milczał. Położyłam się na łóżku i płakałam, płakałam ze smutku, czułam że Leon jest w niebezpieczeństwie a ja nie mogę mu pomóc zawsze mu pomagałam a teraz mój malutki synek zniknął nie ma go.... Słyszałam na dole multum głosów chyba wrócili moi rodzice i przyjechali Diego rodzice nie miałam ochoty się spotkać z Fernandom na pewno jeszcze bardziej by mnie dobiła ona nie ma za grosz współczucia.
-Nie możliwe twoja córka jest strasznie nie odpowiedzialną matką.
-Fernando, nie teraz i nie tutaj, nie mam zamiaru się z Tobą kłócić to nie jest odpowiedni moment.
-A kiedy będzie?. Kiedy dowiemy się że Leon nie żyje.
-Babciu Leon żyje nie mów że on..
-Dość tego Fernando nasz syn nie wezwał się tu po to abyś ty mówiła swoje zdanie chciał żebyśmy tu byli i wspierali ich w trudnych chwilach. Nie powinnaś nikogo obwiniać zrozumiałaś.
-Ale ja tylko wyrażam swoje zdanie.
-Zatkaj sie tym ciastem i herbatą zrozumiałaś.
-Nie odzywaj się tak do mnie.
-To przestań gadać głupoty.
-Nie chciałabym przeszkadzać ale Diego przyjechał, Marianno poszłabyś po Alexę.
-A ty nie możesz iść ?, nie jesteś w swoim domu żeby mi rozkazywać.
-Ja pójdę po córkę, Marianno kochanie powiedz tacie żeby poczekał z informacjami na mamę dobrze ?.
-Oczywiście babciu.
Leżałam i płakałam patrząc na zdjęcie mojego maleństwa tą chwile przerwała mi mama, która powiedziała że Diego wrócił. Wybiegłam z pokoju jak najszybciej się dało...
-I co..
-Twarz była cała zmasakrowana lecz sprawdzałem czy ma bliznę pamiętasz po operacji od razu po jego narodzinach ją miał.
-Ale to on czy nie on...
- No właśnie, ten chłopiec nie miał tej blizny a to oznacza że to nie Leon.
-Jesteś pewien może ja pojadę i to sprawdzę.
-Jestem pewny.
-A co policja mówi...
-Maja dwie wersje, jedna że to Leon pobił tego chłopaka i wypadły mu dokumenty.
-Nie to nie możliwe Leon by czegoś takiego nie zrobił.
-My to wiemy druga że Leon musiał być na miejscu zdarzenia mogło coś mu się stać i zgubić dokumenty jest pełno niewiadomych.
-Diego jak to niewiadomych, chce wiedzieć co z moim dzieckiem możesz to do cholery zrozumieć.
-Kochanie spokojnie, uwierz mi to jest dobra wiadomość. - On sobie ze mnie żartuje dobra wiadomość w mojej słowie są same niedopowiedzenia.
-Synku, uspokoiłeś mnie trochę.
-Czy ty kobieto myślisz, Ciebie to uspakaja ?. Wynoś się nie chce Cię więcej widzieć w moim domu.
-Nie moja wina że twój syn zaginął ty jesteś za to odpowiedzialna.
-Wynoś się.- Byłam wściekła.
-Skarbie uspokój się, mamo pora już na Ciebie, Mirando jakbyś mogła zaprowadź Alexę na górę...
-Wyrzucasz mnie.
-Nie mamo po prostu chce aby moja żona miała chwila spokoju.
Dni mijają a o Leonie nie ma żadnych wieści Alexa jest załamana cały czas u niej jest Nina na zmianę z Mirandą. Marianna zerwała z Facu po tym co od niego usłyszała :
- Twój brat zasłużył sobie na to, mógł pójść ze mną na układ miałby ochronę załatwioną. Jak widać nie chciał, dlatego też ty jeśli ze mną skończysz też już przestaniesz mieć ochronę moją skarbie.
Policja nie ma nowych informacji na temat Leon - zaginiony w gazetach, telewizji wszędzie są zdjęcia chłopaka.
-Diego i co są jakieś nowe wiadomości ?.
-Nie skarbie nic nie ma.
-Już dłużej nie wytrzymam.
-Spokojnie pojadę dziś do detektywa.
-Mogę jechać z Tobą ?.
-Zostań w domu, musi ktoś zawsze być.
-Diego boje sie.
-Ja też skarbie ja też ....
***
-Przepraszam jestem ojcem Leona co się dzieje...
-No cóż ciężko nam przekazać tą informacje lecz znaleźliśmy w parku chłopaka zamordowanego przy sobie miał właśnie dokumenty, które doprowadziły nas tu.
-Diego czy ty to słyszysz...
-Kochanie spokojnie.
-Jesteście pewni że to jest mój syn ?.
-Jego twarz jest zmasakrowana dlatego przyjechaliśmy aby ktoś z rodziny potwierdził tożsamość.
-Dobrze to ja pojadę, mój syn ma na ciele znamię więc to nie będzie trudne.
-Dobrze to proszę jechać za nami.
- Nino, zadzwoń po moich rodziców i daj jej jakieś leki na uspokojenie albo coś na sen.
-Diego, zadzwoń jak się czegoś dowiesz.-Stoję bok nich i płaczę ani Nina a co dopiero mój mąż nie zwrócili na mnie uwagi. Stałam jak wryta.
-Diego chce jechać z Tobą.- krzyczałam przez łzy.
-Nigdzie nie jedziesz rozumiesz....
-Chce jechać z Tobą- krzyknęłam jeszcze głośniej.
-Alexa nie zachowuj się jak małe dziecko proszę Cię to do niczego nie prowadzi, jestem pewny że to nie Leon dobrze, skarbie naszemu synowi się nic nie stało zostań w domu. - Po czym mnie przytulił wziął na ręce, zaniósł na kanapę i pocałował w czoło powiedział - Wszystko będzie dobrze.
-Diego jedź już ja się nią zajmę.
-A nie mówcie nic Mariannie.
-O czym mamcie mi nie mówić tato....
-Dobra to ja jadę.
-Mamo co się dzieje?.
-Marianno daj spokój mamie.
-Nie mów mi co mam robić nie jesteś w swoim domu ciociu.
-Marianno zaraz przyjedzie babcia Miranda zajmij się nią ja idę do siebie.
-Ale mamo...
-Nie ma żadnego ale... - Wbiegłam o swojej sypiali zalałam się jeszcze większą ilością leże czekałam na telefon od Diego ale nic milczał. Położyłam się na łóżku i płakałam, płakałam ze smutku, czułam że Leon jest w niebezpieczeństwie a ja nie mogę mu pomóc zawsze mu pomagałam a teraz mój malutki synek zniknął nie ma go.... Słyszałam na dole multum głosów chyba wrócili moi rodzice i przyjechali Diego rodzice nie miałam ochoty się spotkać z Fernandom na pewno jeszcze bardziej by mnie dobiła ona nie ma za grosz współczucia.
-Nie możliwe twoja córka jest strasznie nie odpowiedzialną matką.
-Fernando, nie teraz i nie tutaj, nie mam zamiaru się z Tobą kłócić to nie jest odpowiedni moment.
-A kiedy będzie?. Kiedy dowiemy się że Leon nie żyje.
-Babciu Leon żyje nie mów że on..
-Dość tego Fernando nasz syn nie wezwał się tu po to abyś ty mówiła swoje zdanie chciał żebyśmy tu byli i wspierali ich w trudnych chwilach. Nie powinnaś nikogo obwiniać zrozumiałaś.
-Ale ja tylko wyrażam swoje zdanie.
-Zatkaj sie tym ciastem i herbatą zrozumiałaś.
-Nie odzywaj się tak do mnie.
-To przestań gadać głupoty.
-Nie chciałabym przeszkadzać ale Diego przyjechał, Marianno poszłabyś po Alexę.
-A ty nie możesz iść ?, nie jesteś w swoim domu żeby mi rozkazywać.
-Ja pójdę po córkę, Marianno kochanie powiedz tacie żeby poczekał z informacjami na mamę dobrze ?.
-Oczywiście babciu.
Leżałam i płakałam patrząc na zdjęcie mojego maleństwa tą chwile przerwała mi mama, która powiedziała że Diego wrócił. Wybiegłam z pokoju jak najszybciej się dało...
-I co..
-Twarz była cała zmasakrowana lecz sprawdzałem czy ma bliznę pamiętasz po operacji od razu po jego narodzinach ją miał.
-Ale to on czy nie on...
- No właśnie, ten chłopiec nie miał tej blizny a to oznacza że to nie Leon.
-Jesteś pewien może ja pojadę i to sprawdzę.
-Jestem pewny.
-A co policja mówi...
-Maja dwie wersje, jedna że to Leon pobił tego chłopaka i wypadły mu dokumenty.
-Nie to nie możliwe Leon by czegoś takiego nie zrobił.
-My to wiemy druga że Leon musiał być na miejscu zdarzenia mogło coś mu się stać i zgubić dokumenty jest pełno niewiadomych.
-Diego jak to niewiadomych, chce wiedzieć co z moim dzieckiem możesz to do cholery zrozumieć.
-Kochanie spokojnie, uwierz mi to jest dobra wiadomość. - On sobie ze mnie żartuje dobra wiadomość w mojej słowie są same niedopowiedzenia.
-Synku, uspokoiłeś mnie trochę.
-Czy ty kobieto myślisz, Ciebie to uspakaja ?. Wynoś się nie chce Cię więcej widzieć w moim domu.
-Nie moja wina że twój syn zaginął ty jesteś za to odpowiedzialna.
-Wynoś się.- Byłam wściekła.
-Skarbie uspokój się, mamo pora już na Ciebie, Mirando jakbyś mogła zaprowadź Alexę na górę...
-Wyrzucasz mnie.
-Nie mamo po prostu chce aby moja żona miała chwila spokoju.
Dni mijają a o Leonie nie ma żadnych wieści Alexa jest załamana cały czas u niej jest Nina na zmianę z Mirandą. Marianna zerwała z Facu po tym co od niego usłyszała :
- Twój brat zasłużył sobie na to, mógł pójść ze mną na układ miałby ochronę załatwioną. Jak widać nie chciał, dlatego też ty jeśli ze mną skończysz też już przestaniesz mieć ochronę moją skarbie.
Policja nie ma nowych informacji na temat Leon - zaginiony w gazetach, telewizji wszędzie są zdjęcia chłopaka.
-Diego i co są jakieś nowe wiadomości ?.
-Nie skarbie nic nie ma.
-Już dłużej nie wytrzymam.
-Spokojnie pojadę dziś do detektywa.
-Mogę jechać z Tobą ?.
-Zostań w domu, musi ktoś zawsze być.
-Diego boje sie.
-Ja też skarbie ja też ....
***
sobota, 6 grudnia 2014
Rozdział 8 - Złamane serce
*Zmartwienia*
Leon nie wrócił na noc, gdy zobaczyłam że nie ma go w łóżku szybko pobiegłam do Diego.
-Obudź obudź się...
-Co się dzieje ?.
-Leon nie wrócił na noc- mówiłam z przerażeniem.
-Alexa, jeszcze raz spokojnie proszę Cię...
-Diego nie ma Leona w pokoju rozumiesz, wyszedł wczoraj z kolegami i do tej pory go nie ma.
-Nie dramatyzuj, pewnie mu się przedłużyło to jest zwykły nastolatek.
-On się tak nie zachowuje...
-Nie zachowuje przestań Alexa wróciłem późno jestem zmęczony.
-Nie znasz swojego syna, mógłbyś chociaż raz przejąć się nim a nie udajesz że nic Cię nie interesuje Cię to wgl on zniknął- byłam przerażona zdenerwowana obojętnością Diego.
-Proszę Cie możesz przestać dramatyzować.
-To że Ciebie nie obchodzi gdzie jest nasz syn nie oznacza że ja mam się nim nie interesować durniu.
-Mamo co się dzieje czemu z rana takie krzyki.
-Leon nie wrócił na noc do domu.
-I co z tego...
-Nie was to nic nie obchodzi, nie interesuje was że twój chłopak córeczko zastraszał Leona i ona nagle nie wraca do domu na noc.
-Uspokój się kobieto zaraz się tym zajmę daj mi 5 minut snu....
W tym domu nikogo nie obchodzi co się dzieje z moim Leosiem nie nie mogę się uspokoić zadzwoniłam do mamy i do Niny niedługo mają tu być.
-Tato a jeśli mama nie dramatyzuje.
-Ty też zaczynasz?. Nic mu nie jest.
-Może ja zadzwonię do Facu.
-Rób co chcesz, dajcie mi odpocząć, nie można spokojnie się wyspać.
Marianna zeszła do mnie na dół, zrobiła mi jakąś herbatę ziołową nic nie pomogło czekałam na mame i Nine pierwsza pojawiła się moja najlepsza przyjaciółka.
-Jak to go nie ma, próbowałaś się do niego dodzwonić...
-Dzwoniłam z tysiąc zawaliłam mu skrzynkę głosową co ja mam robić,
-Marianno mogłabyś zostawić mnie i mamę samom ?
-Tak ciociu już sobie idę.
-Zgłosiłaś to na policje?.
-Dzwoniłam powiedzieli że mam czekać że to nastolatek każdemu zdarza się nie wrócić na noc w jego wieku.
-A Diego...
-Diego, jego to nie interesuje śpi sobie nie przejął się.
-Uspokój się nerwy nic nie pomogą, pomogę Ci w tej sprawie,
-Wiem ale jak mam się uspokoić możesz mi powiedzieć ...
- Zaraz zadzwonię na policję spokojnie...
Jak ja mam być spokojna czy może mi ktoś to wytłumaczyć moje dziecko zniknęło.
-Już jestem córeczko, jak to on nie wrócił.
-Mamo nie wiem rozumiesz.
-O Nino zajmij się Alexa ja z mężem pojadę przejechać się po okolicy.
- Oczywiście, Mirando dzwoniłam na policje nie mogą jeszcze przyjąć zgłoszenia nie upłynęła odpowiednia ilość czasu.
-A co z Diego?.
-Mirando, Diego śpi nie zainteresowało to go więc nie wspominaj o nim na razie.
-To my już jedziemy...- Wszyscy myślą że jestem głucha jak sobie po szepczą to nic nie będę słyszała lecz ja mam dobry słuch nie mam problemów martwię się o dziecko jak każda normalna matka. Czy nikt mnie nie rozumie... Diego jakby niby nic się nie stało poszedł sobie do pracy Marianna nie wychodziła z pokoju a ja siedziałam załamana w salonie razem z Niną rodzice długo nie wracali nie wiem co mam robić jestem taka zagubiona.
-Alexa, napij się...
-Nie będę piła alkoholu.
-Rozluźni Cię to trochę
-Nina proszę Cię nie chce pić.
-Chciałam tylko Cię troszkę uspokoić.
-Uspokoję się jak wróci Leoś do domu.
-Wiem, ale skarbie ale jestem pewna że on wróci do domu wiesz że Leon jest odpowiedzialnym chłopcem.
-Wiem ale nie mogę przestać się denerwować.
-Rozumiem Cię...
-Wiem przepraszam Nina pamiętam co przeżyłaś.
-Nie przejmuj się mną to było tyle lat temu.- Przytuliłam Ninę bardzo mocno sama straciła dziecko i męża jednocześnie dlatego jako jedyna może rozumieć moją sytuacje... Zadzwonił do drzwi szybko pobiegłam z myślą że to Leon.
-Dobry wieczór Pani jest mamą Leona de la Rosa ?.
-Tak, a o co chodzi ?.
-Jesteśmy z policji, jeśli moglibyśmy wejść do środka ?.
-Tak oczywiście, co z moim dzieckiem ?.
-A więc mamy dla Pani złe informacje...
-Mógłby Pan nie ociągać, chcemy wiedzieć co z Leonem...- Nina też już zdenerwowała się całą sytuacja. Do domu właśnie wszedł Diego.
-Chcielibyśmy poinformować że Pani syn....
***
Leon nie wrócił na noc, gdy zobaczyłam że nie ma go w łóżku szybko pobiegłam do Diego.
-Obudź obudź się...
-Co się dzieje ?.
-Leon nie wrócił na noc- mówiłam z przerażeniem.
-Alexa, jeszcze raz spokojnie proszę Cię...
-Diego nie ma Leona w pokoju rozumiesz, wyszedł wczoraj z kolegami i do tej pory go nie ma.
-Nie dramatyzuj, pewnie mu się przedłużyło to jest zwykły nastolatek.
-On się tak nie zachowuje...
-Nie zachowuje przestań Alexa wróciłem późno jestem zmęczony.
-Nie znasz swojego syna, mógłbyś chociaż raz przejąć się nim a nie udajesz że nic Cię nie interesuje Cię to wgl on zniknął- byłam przerażona zdenerwowana obojętnością Diego.
-Proszę Cie możesz przestać dramatyzować.
-To że Ciebie nie obchodzi gdzie jest nasz syn nie oznacza że ja mam się nim nie interesować durniu.
-Mamo co się dzieje czemu z rana takie krzyki.
-Leon nie wrócił na noc do domu.
-I co z tego...
-Nie was to nic nie obchodzi, nie interesuje was że twój chłopak córeczko zastraszał Leona i ona nagle nie wraca do domu na noc.
-Uspokój się kobieto zaraz się tym zajmę daj mi 5 minut snu....
W tym domu nikogo nie obchodzi co się dzieje z moim Leosiem nie nie mogę się uspokoić zadzwoniłam do mamy i do Niny niedługo mają tu być.
-Tato a jeśli mama nie dramatyzuje.
-Ty też zaczynasz?. Nic mu nie jest.
-Może ja zadzwonię do Facu.
-Rób co chcesz, dajcie mi odpocząć, nie można spokojnie się wyspać.
Marianna zeszła do mnie na dół, zrobiła mi jakąś herbatę ziołową nic nie pomogło czekałam na mame i Nine pierwsza pojawiła się moja najlepsza przyjaciółka.
-Jak to go nie ma, próbowałaś się do niego dodzwonić...
-Dzwoniłam z tysiąc zawaliłam mu skrzynkę głosową co ja mam robić,
-Marianno mogłabyś zostawić mnie i mamę samom ?
-Tak ciociu już sobie idę.
-Zgłosiłaś to na policje?.
-Dzwoniłam powiedzieli że mam czekać że to nastolatek każdemu zdarza się nie wrócić na noc w jego wieku.
-A Diego...
-Diego, jego to nie interesuje śpi sobie nie przejął się.
-Uspokój się nerwy nic nie pomogą, pomogę Ci w tej sprawie,
-Wiem ale jak mam się uspokoić możesz mi powiedzieć ...
- Zaraz zadzwonię na policję spokojnie...
Jak ja mam być spokojna czy może mi ktoś to wytłumaczyć moje dziecko zniknęło.
-Już jestem córeczko, jak to on nie wrócił.
-Mamo nie wiem rozumiesz.
-O Nino zajmij się Alexa ja z mężem pojadę przejechać się po okolicy.
- Oczywiście, Mirando dzwoniłam na policje nie mogą jeszcze przyjąć zgłoszenia nie upłynęła odpowiednia ilość czasu.
-A co z Diego?.
-Mirando, Diego śpi nie zainteresowało to go więc nie wspominaj o nim na razie.
-To my już jedziemy...- Wszyscy myślą że jestem głucha jak sobie po szepczą to nic nie będę słyszała lecz ja mam dobry słuch nie mam problemów martwię się o dziecko jak każda normalna matka. Czy nikt mnie nie rozumie... Diego jakby niby nic się nie stało poszedł sobie do pracy Marianna nie wychodziła z pokoju a ja siedziałam załamana w salonie razem z Niną rodzice długo nie wracali nie wiem co mam robić jestem taka zagubiona.
-Alexa, napij się...
-Nie będę piła alkoholu.
-Rozluźni Cię to trochę
-Nina proszę Cię nie chce pić.
-Chciałam tylko Cię troszkę uspokoić.
-Uspokoję się jak wróci Leoś do domu.
-Wiem, ale skarbie ale jestem pewna że on wróci do domu wiesz że Leon jest odpowiedzialnym chłopcem.
-Wiem ale nie mogę przestać się denerwować.
-Rozumiem Cię...
-Wiem przepraszam Nina pamiętam co przeżyłaś.
-Nie przejmuj się mną to było tyle lat temu.- Przytuliłam Ninę bardzo mocno sama straciła dziecko i męża jednocześnie dlatego jako jedyna może rozumieć moją sytuacje... Zadzwonił do drzwi szybko pobiegłam z myślą że to Leon.
-Dobry wieczór Pani jest mamą Leona de la Rosa ?.
-Tak, a o co chodzi ?.
-Jesteśmy z policji, jeśli moglibyśmy wejść do środka ?.
-Tak oczywiście, co z moim dzieckiem ?.
-A więc mamy dla Pani złe informacje...
-Mógłby Pan nie ociągać, chcemy wiedzieć co z Leonem...- Nina też już zdenerwowała się całą sytuacja. Do domu właśnie wszedł Diego.
-Chcielibyśmy poinformować że Pani syn....
***
piątek, 5 grudnia 2014
Rozdział 7 - Złamane serce
*Kłamstwo ma krótkie nogi*
- Jak córeczko ?.
-Tato, nie chce z Tobą rozmawiać, wyjdź.
-Oddaliśmy się o siebie, kiedyś mówiłaś mi wszystko.
-Teraz nie mam ochoty.
-Kiedy tak się zmieniłaś ...
-Tato ja dorosłam wiesz, nie jestem już małą dziewczynką która czeka na prezent od taty gdy, wróci z podróży. Dorosłam mam 18 lat i nie chce żebyś ty był w moim życiu jako tatuś od prezentów.
-Marianna, wiesz że starałam się być najlepszym ojcem jakim mogłem być.
-Tylko że mnie nie znasz nienawidzę mamy za to że jest zbyt idealna, Leon bo to ona był tym aniołem dla mamy ponieważ był wcześniakiem i że nie miał tyle siły alby być taki jak ja i musiałam sobie dawać radę, a ty jeszcze rok temu byłeś moim ideałem tato, autorytetem wiesz ale od roku wiem że masz kochankę, tak tato wiem o tym dlaczego, dlaczego zdradziłeś mama, uważałam was za cudowne małżeństwo ty spełniałeś się w pracy mimo tego że nie bywałeś w domu było czuci od Ciebie do mamy miłość.
- Nie zdradzam twojej matki.
-Jak nie codziennie jeździsz do jakiegoś mieszkania w centrum i pieprzysz się z jakąś czarnowłosą dziwką.
-To nie jest moja kochanka...
-Nie a kto ?.
-Nie mogę ci powiedzieć.
-Czyli kochanka, teraz już wiem wszystko, powiem ci tyle mimo mojej niechęci do mamy przebyłam z nią dziś szczerą rozmowę, mówiła mi o miłości do Ciebie, a jeśli będziesz chciał powiedzieć o tym mamie to zrób to delikatnie, wyjdź już.
-Marianno to nie jest tak.
-Tato to jest tak nie kłam wyjdź z tego powodu.
-Przestań dobrze, nie możesz mnie oskarżać bo nic nie wiesz.
-Wiem wszystko babcia mi potwierdziła moje śledztwo.
-Jaka babcia ?.
-Fernanda.
-Co, Marianno nie wierz w to co mówi babcia.
-Nie kłam, wyjdź tato...
Diego bardzo długo rozmawiał z Marianno byłam ciekawa co wynikło z ich rozmowy lecz Diego wrócił do pokoju bardzo wzburzony, niezadowolony.
-Coś się stało kochanie ?. - spytałam, lecz nie wiedziałam czy dobrze robię.
-Nic się nie stało, dzwoniła Samanta muszę jechać do pracy nici z naszego wieczoru.
-Ale Diego
-Nie mam czasu, pa.- Nie mam czasu pa.... Co to było zabolało mnie to strasznie pogubiłam się w relacjach z własnym mężem. Czy Diego mnie kocha ?. Nie Alexa on Cię kocha, znasz go bardzo dobrze gdyby Cię nie kochał nie był by już z Tobą. Tak dokładnie jestem tego pewna Diego mnie kocha jak nikogo innego. Moje wątpliwości, były dużo lecz wierzyłam w miłość Diego do mnie.
-Mamo możemy porozmawiać- Leon wyrwał mnie z moich przemyśleń.
-Oczywiście, co się dzieje?.
-Mamo, myślisz że Marianna zrozumie że Facu nie jest dla niej odpowiednim chłopakiem dla niej.
-Skarbie, jestem pewna że ona ma swój rozum i wie co dla niej najlepsze.
-Bo wiesz ja jak wracałem do domu to widziałem go.
-No i co w tym dziwnego.
-Bo on mi zagroził...
-Leon nie rozumiem.
-Powiedział że jeśli nie zacznę sprzedawać narkotyków u mnie w szkole to w tedy Marianna zacznie ćpać i że prześpi się z nią a później zostawi.
-Leon ja z nim porozmawiam i z Marianną też okej ?.
-Dobrze mamo.
-Nie masz się czym przejmować, pomogę jej.
-Tata wyszedł?.
-Tak musiał jechać do pracy.
-Ja idę spotkać się z kolegami.
-Dobrze skarbie, nie wróć późno.
-Musisz mi pomóc...
-Jak to Diego, musisz powiedzieć jej prawdę.
-Nie mogę, nie wiesz jak ona to przeżyje.
-Ukrywasz to od 5 lat, dziwisz się że dzieci uznały że masz kochankę ?.
-Samanto, lepiej żeby myślały że mam kochankę niż znały prawdę Alexa powinna dowiedzieć się o tym pierwsza.
-To jej to powiedz, myślisz że mi nie jest ciężko, Alexa nigdy mnie nie lubiła myśląc że mogę mieć z Tobą romans ale bez urazy ty mnie nawet nie pociągasz jak na razie.
-Jakaś ty zabawna, musimy pojechać tam, i też do mojej matki aby przestałą paplać tyle.
-Dobrze ale obiecaj że przygotujesz swoją żonę na poznanie prawdy.
-Niech ci będzie.
-Nie ma tak, bądź facetem.
-Przecież jestem.
-Nie widać.
Mój cudowny wieczór z mężem przerodził się na wieczór z książką z winem. Po przeczytaniu kilku rozdziałów zadzwoniłam jeszcze do mojej mamy, lecz nie było jej w domu dziwne o tak późnej porze było koło 22 a ona po za domem, tata powiedział że umówiła się z koleżankami uznajmy że uwierzyłam mu w to ale było to dość dziwne, jutro wyciągnę wszystko od mamy. Wzięłam jeszcze szybką kąpiel i położyłam się do łóżka, drzemałam i czekałam na Diego który bardzo długo nie wracał.
-Jak mogłaś powiedzieć dzieciom że mam kochankę zwariowałaś ?.
-Nie ale co miałam powiedzieć...
-Fernando nie dość że na obrażałaś ostatnio moją córkę to dzieciom jeszcze takie głupoty wkładasz.
-Może przestaniecie okłamywać Alexe, czas powiedzieć jej prawdę na pewno wszystko zrozumie.
-Co ma zrozumieć.
-Ona nie może się o niczym dowiedzieć nie może rozumiesz mamo ona załamie się.
-Ja uważam że to by była dla niej wielka radość.
-Radość chyba nie wiesz co mówisz, nie rozumiesz jakie ból, jak cierpiała Alexa nie zrozumiesz tego nigdy i tak nagle miałaby dowiedzieć się prawdy nigdy w życiu.
-Dzięki mojemu synowi ty poznałaś prawdę.
-Ale Alexa jest zbyt delikatna ja przetrwała chwile najgorsze.
-Wy nie myślicie o Alexie ona by sobie z tym poradzicie, mimo tego że jej nie znoszę znacie moje zdanie na jej temat. To ona by sobie z tym poradziła bardzo dobrze, to wy boicie się o tam tą dziwkę.
-Mamo możesz do cholery przestać.
-Nie mogę, co do Ciebie Mirando powinnaś się wstydzić swojego zachowania bo tak nie zachowuje się dobra matka.
-Ty chcesz mi mówić że ja nie zachowuje się jak dobra matka, nie kpij proszę Cię.
-Spójrz tylko na mojego Diego nie stoczył się.
-Dość Fernando, Mirando Diego a i Samanto idźcie już.
-Właśnie bo ja, jeśli mogę Pani Fernando niech przestanie mówić wnukom że mam romans z Diego będę wdzięczna.
Diego wrócił strasznie późno, gdy wrócił już drzemałam. Wydawało mi się że jest czymś strasznie zdenerwowany, brał bardzo długą kąpiel jak spojrzałam na zegarek była 3:00. Nie odzywałam się wiedziałam że i tak mi nic nie powie co jak co ale wiem że mój mąż jest skrytą osobą nie lubi mówić o swoich problemach. Rano wstałam bardzo wcześnie poszłam do pokoju Marianny spała, lecz gdy poszłam do pokoju Leona doznałam szoku...
***
- Jak córeczko ?.
-Tato, nie chce z Tobą rozmawiać, wyjdź.
-Oddaliśmy się o siebie, kiedyś mówiłaś mi wszystko.
-Teraz nie mam ochoty.
-Kiedy tak się zmieniłaś ...
-Tato ja dorosłam wiesz, nie jestem już małą dziewczynką która czeka na prezent od taty gdy, wróci z podróży. Dorosłam mam 18 lat i nie chce żebyś ty był w moim życiu jako tatuś od prezentów.
-Marianna, wiesz że starałam się być najlepszym ojcem jakim mogłem być.
-Tylko że mnie nie znasz nienawidzę mamy za to że jest zbyt idealna, Leon bo to ona był tym aniołem dla mamy ponieważ był wcześniakiem i że nie miał tyle siły alby być taki jak ja i musiałam sobie dawać radę, a ty jeszcze rok temu byłeś moim ideałem tato, autorytetem wiesz ale od roku wiem że masz kochankę, tak tato wiem o tym dlaczego, dlaczego zdradziłeś mama, uważałam was za cudowne małżeństwo ty spełniałeś się w pracy mimo tego że nie bywałeś w domu było czuci od Ciebie do mamy miłość.
- Nie zdradzam twojej matki.
-Jak nie codziennie jeździsz do jakiegoś mieszkania w centrum i pieprzysz się z jakąś czarnowłosą dziwką.
-To nie jest moja kochanka...
-Nie a kto ?.
-Nie mogę ci powiedzieć.
-Czyli kochanka, teraz już wiem wszystko, powiem ci tyle mimo mojej niechęci do mamy przebyłam z nią dziś szczerą rozmowę, mówiła mi o miłości do Ciebie, a jeśli będziesz chciał powiedzieć o tym mamie to zrób to delikatnie, wyjdź już.
-Marianno to nie jest tak.
-Tato to jest tak nie kłam wyjdź z tego powodu.
-Przestań dobrze, nie możesz mnie oskarżać bo nic nie wiesz.
-Wiem wszystko babcia mi potwierdziła moje śledztwo.
-Jaka babcia ?.
-Fernanda.
-Co, Marianno nie wierz w to co mówi babcia.
-Nie kłam, wyjdź tato...
Diego bardzo długo rozmawiał z Marianno byłam ciekawa co wynikło z ich rozmowy lecz Diego wrócił do pokoju bardzo wzburzony, niezadowolony.
-Coś się stało kochanie ?. - spytałam, lecz nie wiedziałam czy dobrze robię.
-Nic się nie stało, dzwoniła Samanta muszę jechać do pracy nici z naszego wieczoru.
-Ale Diego
-Nie mam czasu, pa.- Nie mam czasu pa.... Co to było zabolało mnie to strasznie pogubiłam się w relacjach z własnym mężem. Czy Diego mnie kocha ?. Nie Alexa on Cię kocha, znasz go bardzo dobrze gdyby Cię nie kochał nie był by już z Tobą. Tak dokładnie jestem tego pewna Diego mnie kocha jak nikogo innego. Moje wątpliwości, były dużo lecz wierzyłam w miłość Diego do mnie.
-Mamo możemy porozmawiać- Leon wyrwał mnie z moich przemyśleń.
-Oczywiście, co się dzieje?.
-Mamo, myślisz że Marianna zrozumie że Facu nie jest dla niej odpowiednim chłopakiem dla niej.
-Skarbie, jestem pewna że ona ma swój rozum i wie co dla niej najlepsze.
-Bo wiesz ja jak wracałem do domu to widziałem go.
-No i co w tym dziwnego.
-Bo on mi zagroził...
-Leon nie rozumiem.
-Powiedział że jeśli nie zacznę sprzedawać narkotyków u mnie w szkole to w tedy Marianna zacznie ćpać i że prześpi się z nią a później zostawi.
-Leon ja z nim porozmawiam i z Marianną też okej ?.
-Dobrze mamo.
-Nie masz się czym przejmować, pomogę jej.
-Tata wyszedł?.
-Tak musiał jechać do pracy.
-Ja idę spotkać się z kolegami.
-Dobrze skarbie, nie wróć późno.
-Musisz mi pomóc...
-Jak to Diego, musisz powiedzieć jej prawdę.
-Nie mogę, nie wiesz jak ona to przeżyje.
-Ukrywasz to od 5 lat, dziwisz się że dzieci uznały że masz kochankę ?.
-Samanto, lepiej żeby myślały że mam kochankę niż znały prawdę Alexa powinna dowiedzieć się o tym pierwsza.
-To jej to powiedz, myślisz że mi nie jest ciężko, Alexa nigdy mnie nie lubiła myśląc że mogę mieć z Tobą romans ale bez urazy ty mnie nawet nie pociągasz jak na razie.
-Jakaś ty zabawna, musimy pojechać tam, i też do mojej matki aby przestałą paplać tyle.
-Dobrze ale obiecaj że przygotujesz swoją żonę na poznanie prawdy.
-Niech ci będzie.
-Nie ma tak, bądź facetem.
-Przecież jestem.
-Nie widać.
Mój cudowny wieczór z mężem przerodził się na wieczór z książką z winem. Po przeczytaniu kilku rozdziałów zadzwoniłam jeszcze do mojej mamy, lecz nie było jej w domu dziwne o tak późnej porze było koło 22 a ona po za domem, tata powiedział że umówiła się z koleżankami uznajmy że uwierzyłam mu w to ale było to dość dziwne, jutro wyciągnę wszystko od mamy. Wzięłam jeszcze szybką kąpiel i położyłam się do łóżka, drzemałam i czekałam na Diego który bardzo długo nie wracał.
-Jak mogłaś powiedzieć dzieciom że mam kochankę zwariowałaś ?.
-Nie ale co miałam powiedzieć...
-Fernando nie dość że na obrażałaś ostatnio moją córkę to dzieciom jeszcze takie głupoty wkładasz.
-Może przestaniecie okłamywać Alexe, czas powiedzieć jej prawdę na pewno wszystko zrozumie.
-Co ma zrozumieć.
-Ona nie może się o niczym dowiedzieć nie może rozumiesz mamo ona załamie się.
-Ja uważam że to by była dla niej wielka radość.
-Radość chyba nie wiesz co mówisz, nie rozumiesz jakie ból, jak cierpiała Alexa nie zrozumiesz tego nigdy i tak nagle miałaby dowiedzieć się prawdy nigdy w życiu.
-Dzięki mojemu synowi ty poznałaś prawdę.
-Ale Alexa jest zbyt delikatna ja przetrwała chwile najgorsze.
-Wy nie myślicie o Alexie ona by sobie z tym poradzicie, mimo tego że jej nie znoszę znacie moje zdanie na jej temat. To ona by sobie z tym poradziła bardzo dobrze, to wy boicie się o tam tą dziwkę.
-Mamo możesz do cholery przestać.
-Nie mogę, co do Ciebie Mirando powinnaś się wstydzić swojego zachowania bo tak nie zachowuje się dobra matka.
-Ty chcesz mi mówić że ja nie zachowuje się jak dobra matka, nie kpij proszę Cię.
-Spójrz tylko na mojego Diego nie stoczył się.
-Dość Fernando, Mirando Diego a i Samanto idźcie już.
-Właśnie bo ja, jeśli mogę Pani Fernando niech przestanie mówić wnukom że mam romans z Diego będę wdzięczna.
Diego wrócił strasznie późno, gdy wrócił już drzemałam. Wydawało mi się że jest czymś strasznie zdenerwowany, brał bardzo długą kąpiel jak spojrzałam na zegarek była 3:00. Nie odzywałam się wiedziałam że i tak mi nic nie powie co jak co ale wiem że mój mąż jest skrytą osobą nie lubi mówić o swoich problemach. Rano wstałam bardzo wcześnie poszłam do pokoju Marianny spała, lecz gdy poszłam do pokoju Leona doznałam szoku...
***
Subskrybuj:
Posty (Atom)






.jpg)





