Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wieki temu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wieki temu. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 kwietnia 2016

Wieki temu - Epilog




Świat się zmienił, ostatni raz widziałam mojego tatę gdy mnie uderzył, później cisza jego zawał i pożegnanie... Anahi urodziła córeczkę, miała cudowną karierę, nigdy nie dowiedziałam się kim tak na prawdę  jest ojciec Grety po śmierci Ucker odcieła się ode mnie bardzo. Alfonso ahh jego życie idealne żona, dzieci szczęśliwy tylko że żył tak jak mu kazali.
Dziś stoję tu wiem ile czasu minęło i nikt mi ich nie zwróci. Matka, która straciła dziecko cierpi niesamowicie i kobieta, która straciła mężczyznę, którego kocha nadal. Nadal kocha ich obydwu. Byli tacy cudowni ten uśmiech tak jego uśmiech i te oczy zakochałam  się w cholernym narcyzie, z którym miała najprzystojniejszego syna na świecie. Jeszcze jest Victoria córka jego wymarzona zawsze marzyła mu się córeczka. Jednak do rzeczy, ten straszny wypadek zniszczył psychikę całej mojej rodziny. Enrique zostawił dwójkę dzieci i żonę jednak młoda Gloria gdy dzieci trochę podrosły znalazła sobie nowego mężczyznę a ja nie mam jej tego za złe była taka młodziutka. Jednocześnie nigdy nie pozwolę zapomnieć Javierowi i Melisie o ojcu i dziadku nie ważne jakie były ich relacje, ważne że powinni pamiętać że ktoś taki w ich życiu był. Victoria miała 16 lat gdy straciła brata i ojca cierpiała bardzo mocno, kochała ich nadal o nich pamięta ma cudowne wspomnienia z nimi. Teraz jest mamą, żoną nie chce aby w jej rodzinnym życiu była jakakolwiek tragedia już wystarczająco obydwie cierpiałyśmy całe nasze życie zostało zniszczone. Na końcu zostałam ja wdowa, samotna nie ułożyłam sobie życia już z żadnym mężczyzną za bardzo go kochałam, był moim ideałem, narcyzem ideałem.
Dziś mając lat 70 nadal jestem sama i stoję nad  ich grobem, kolejna rocznica tego wypadku, tragedia, moja tragedia. Pozwolił mi żyć tak długo bez siebie, nadal chce abym żyła na tym świecie nie chce mnie zabrać.
- Już zrobiłam wszystko co mogłam, wychowałam i opiekowałam się Victorią i wnukami. Zabierz mnie już do siebie kochanie. - Zamknęłam oczy a łzy same spływały mi po moich policzkach.

                                                                              ***

środa, 6 kwietnia 2016

Wieki temu - Rozdział 20






-Masz być grzeczna i słuchać się mamy, nie może być żadnych problemów z Tobą przez te dwa dni, Twoja matka i tak ma zbyt dużo nerwów.
-Jesteś taki zabawny tatusiu, ja nigdy nie zrobiłam nic złego, nigdy.
-Nigdy, to że masz oczy swojej mamy to nie oznacza że wszystko Ci będzie szło tak łatwo jak mamie.
-Dlaczego Tobie nie sprawia przyjemności kłótnia ze mną.
-Młoda bo nie jesteś tak upierdliwa jak ja.
-Enrique prosiłam Cie, bez kłótni jedziecie sami jak się nie pozabijacie to będzie cud. - Byłam załamana na prawdę wolałabym jechać z nimi.
-Twoja córka nie odziedziczyła po Tobie tej upierdliwości jak ja. Nie patrz tak na mnie mamo to już ostatni tekst, który jest dość nie sympatyczny.
-Dziękuje Ci synu za komplementy chyba zapiszę sobie w swoim kalendarzu że dziś tak pięknie mnie komplementujesz.
-Proszę was, możecie chodź raz w życiu zrobić coś dla mnie i nie chce słyszeć jak wrócicie co powiedziałeś ty i ty chce słuchać że przez te dwa dni bawiliście się ze sobą cudownie.
-Chodź księżniczko na chwile. -Zabrał mnie jeszcze do sypialni.
-Zostajesz sama, masz uważać.
-Nie jestem małym dzieckiem.
-Wiem ale za mało rzeczy doświadczyłaś.
-Proszę Cię Christopher nie dziś dla Ciebie nadal żyj w złotej klatce.
-Teraz ja mam do tej klatki klucz  - Pocałował mnie. - Kocham Cię - Uwielbiam jak mówi mi te słowa co zdarza się bardzo rzadko.
-Robisz to na specjalnie.
-Liczyłem na ja Ciebie też albo samo kocham ale masz rację robię to na specjalnie.
-Nie znoszę Cię tak bardzo.
-Och i te komplementy w moją stronę macie dziś doskonały dzień z Enrique.
-Jedź już dobrze.
-Mam nadzieje że będziesz bardzo grzeczna gdy mnie nie będzie. - Uśmiechnął się i wyszedł jak tu go nie kochać ideał. Ruszyli a ja boje się niesamowicie oni są identyczni a Christopher prowadzi jeszcze ten samochód niby jest dobrym kierową dobrze nie będę zapeszać.


-Nie chciałaś zapeszać tak coś Ci nie wyszło babciu. - Łzy pojawiły się w mich oczach.
-Ja po prostu czułam że coś wydarzy a ten wypadek zdarzył się 15 km za miastem ledwo co wyjechali z miasta a już się rozbili.
-Mama mówi że bardzo Cierpiałyście.
-To prawda, płakałam nie mogłam pogodzić się z ich stratą wiedziałam że ten wyjazd jest fatalnym pomysłem ja to po prostu czułam, doskonale czułam że coś nie wyjdzie a oni po prostu wjechali sobie w drzewo a nich jeszcze kilka samochodów nie przeżyli, nawet jeden. Zniknęli obydwoje moi chłopcy, po prostu zniknęli a ja nigdy ich już nie zobaczyłam. Christopher i Enrique moi chłopcy a to Christopher kazał mi uważać a sam nie uważał. Na pewno w dzisiejszych czasach wyjaśnili by dokładnie jak to się stało czy może tak jak myślę pokłócili się. Czy ta kłótnia była o mnie ?. Nie wiem, nie obwiniam żadnego z nich bo jestem pewna że obaj mieli coś wspólnego i razem spowodowali ten wypadek nie widzę innej opcji. Wiem po prostu że już ich nie ma...

                                                                                                        ***

piątek, 1 kwietnia 2016

Wieki temu - Rozdział 19




-Jak się spało, księżniczko ?. - No tak jak można zadać mi pytanie po takiej nocy.
-Dobrze, ale krótko.
-Domyślam się, dziś jadę z Enrique mam nadzieje że nie będzie żadnej kłótni.
-Kochanie, jesteś nie możliwy.
-Po co tam jedziecie ?.
-Interesy, interesy.
-Nie lubię Twoich interesów.
-Wiem. -Wstałam z łóżka, nie da się ukryć ale Christopher nadal jest po prostu ideałem. - Wiem też że  Twoja główka myśli jakim ja jestem ideałem.
-Twoja pewność siebie mnie irytuje.
-Dlatego, wiem też dlaczego jesteś taka nerwowa chodź tego nie rozumiem przy mnie masz tak spokojne życie
-No po prostu jakbym mieszkała z aniołem.
-Dokładnie myślę tak samo.
-Nie wiem dlaczego ale im jesteś starszy tym Twoja pewność siebie wzrasta.
-Za to ty strasznie upierdliwa.
-Jeszcze masz wobec mnie jakieś wyrzuty ?.
-Tonę, jest jeden plus nie robisz już z siebie aż tak wielkiej, gwiazdy kochanie.
-Za to ty nie zmieniłeś się wcale.
-Widzisz bo ja miałem co do Ciebie parę ale... za to ty uważałaś mnie za ideała, którym po prostu jestem. - Jestem z narcyzem.
-A ja się zastanawiałam czemu mój syn nie jest oazą spokoju, nie wiem po co skoro mój życiowy partner to istny narcyz, pewny siebie dupek.
-Twój syn i moja córka mają jedną rzecz, która ich łączy Twoje oczy. - Gdy to mówi zawsze się rumienie.
-No tak bo przecież my nie mamy wspólnych dzieci.
-Mówiłem że chce trzecie ty nie chciałaś twierdząc że trzeci prób po prostu by Cię wykończył.
-Ja mam dwójkę dzieci ty możesz mieć jedno.
-Dulce, przestań.
-Nie chce się z Tobą kłócić o niego, to jest nasze dziecko, z którego kiedyś się bardzo cieszyłeś.
-Nadal się ciesze mamy wspaniałe wnuki chodź uważam że to trochę za wcześnie.
-Spakowałeś się ?.
-Zmieniasz temat.
-Nie chce się kłócić przed Twoim wyjazdem więc proszę Cię nie dziś. - Boli mnie to jak on traktuje naszego syna ale nic na to nie poradzę.
-Rozmawiałaś ostatnio z Anahi ?.
-Tak idziemy dziś na kawę, wróciła ostatnio z trasy.
-Może Ci powie kto jest ojcem jej dziecka.
-Omiń ten temat dobrze szykuj się na wyjazd i weź wyciszającą kąpiel abyś nie kłócił się z Enrique w drodze.
-Zabawna i urocza jak zawsze.


-Te momenty są interesujące ale najbardziej smutne.
-Ta chwila do tej pory jest wspomnieniem, które mam w głowie ostatnie chwile.
-Mimo że dziadek był taki kłótliwy to bardzo chciałabym go poznać.
-Powiem Ci coś w sekrecie, poznasz go, kiedyś na pewno i powiem Ci jeszcze że byłby z Ciebie bardzo dumny, z każdego był dumny nawet z Enrique.
-Czemu wujek wziął ślub tak szybko.
-Widzisz to dość zabawne od zawsze wydawało mi się że dzięki temu że wziął ten ślub mógł dogryzać dziadkowi że on nie ma go ze mną.
-Na prawdę ?.
-Tak mi się wydaje. To była walka, który jest lepszy. Nigdy nie mogło być remisu to dawało im satysfakcje przyjemność powód do domu nie mogło być dwóch pierwszych miejsc tylko jedno.
                                                                                ***

wtorek, 29 marca 2016

Wieki temu - Rozdział 18

       
                                     



                                                        21 lat później rok 1986


-Zabawny jesteś na prawdę. - Rodzinny obiad coś wspaniałego
-Przecież powiedziałem Ci że Ciesze się.
-Błagam Cię mam 21 lat do tego żonę, której ty do tej pory nie masz.
-Młody człowieku...
-Młody człowieku, słuchaj jestem dojrzalszy niż ty. Jestem wręcz tego pewny. -Głowa zaczyna mnie boleć od tego wszystkiego.
-Enrique niszczysz wszystko i wszystkich, to że Gloria zgodziła się zostać Twoją żoną to cud bo wpadliście.
-Odezwał się Pan, który nie wpadł może byłeś trochę starszy ale głupszy bo do tej pory mama nie jest Twoją żoną co z tego że zmieniła nazwisko i te inne brednie nie interesuje mnie to uwierz mi prawnie nie ma z Tobą nic wspólnego.
-Dość do cholery mam was obydwu dość, wszystkich nie rozumiem tego jak to jest możliwe że tak się zachowujecie a ja nawet nie podałam zupy do deseru myślę że się pozabijacie.
-Widzisz kochanie niestety zabić go nie mogę jest jednak moim synem.
-Christopher proszę Cię nie dziś, na prawdę, nie dziś wystarczy wam już po prostu się nie odzywajcie do siebie bo ja nie wytrzymam psychicznie niedługo z wam. Wstałam i wyszłam do kuchni, za mną Victoria i Gloria, bliźniaki które mają 5 miesięcy zostały pod opieką Enrique w jadalni.
-To jest potworne mamo ja mam ich dość.
-Córciu, nic z nimi nie zrobisz jeśli oni się nie pozabijają to ja popełni samobójstwo. - Zaczęłam się śmiać.
-Mamo - szepnęła cicho Gloria jeszcze ciężko jej do mnie tak mówić nie przyzwyczaiła się dziewczyna. - Obawiam się że niedługo Javier i Enrique będą tak na siebie reagować - Zaczęłam się śmiać.
-Spokojnie, nie pozwolę na to już nauczyłam się postępować z nimi pomogę Ci. - Zaczęłyśmy podawać.
-Mamo uwielbiam Twoją kuchnie.
-Wiem, kochanie dla mnie przyjemnością jest gotowanie dla Ciebie. - Widzę że Christopher wziął moje słowa do siebie bo przestał się odzywać. Widzę że jest wściekły ale nie mogę dać mu satysfakcji.
- To może powiecie mi jak zamierzacie się utrzymać - kolejny temat do kłótni.
-Na razie pracuje u Ciebie więc nie wiem o czym mówisz.
-Ja jestem szefem restauracji, której od czasu do czasu śpiewam dla przyjemności a ty mój drogi jak na razie byłeś tam raz podpisać umowę i Cię więcej nie widziałem.
-Christopher przestań. - powiedziałem stanowczo.
-Dlatego że moja mama na razie uczy mnie wszystkich dań abym nie dał plamy na kuchni więc nie obwiniaj mnie o to.
-Oczywiście Ciebie nie wolno o nic obwiniać przecież jesteś ideałem.
-Ty masz jakieś niespełnione ambicje ja rozumiem że Twój tato nie był ideałem ale to nie oznacza że ty masz prawo być dla mnie takim katem jak on dla Ciebie.
-Enrique dość. - krzyknęłam wściekła, wyszłam zostawiając ich wszystkich samych.
-Nie przesadzasz trochę ?. To zwykła wymiana zdań.
-Dla Ciebie to zwykła wymiana zdań a dla mnie kolejne nerwy, kłótnie które doprowadzają mnie do szału na prawdę ja mam was obydwu dość.
-Jak mogę Cię przeprosić ?.
-Nie możesz daj mi spokój.
-Wiesz doskonal że nie dam Ci spokoju, nie denerwuj mnie.
-Ja denerwuje Ciebie no tak Pan idealny.
-O co Ci chodzi ?.
-Już o nic kompletnie. - Chodź tu do mnie, przyciągnął mnie do siebie mocno i przytulił. To mnie uspakaja, zawsze.
-Wiem że jestem z nim tak bardzo podobny ale, wiem też że obydwu kochasz nas tak samo mocno.
-Nigdy mi takich mądrych słów nie powiedziałeś.
-Ukrywam tą moją inteligentną stronę. - Szepnął mi do ucha.
-Nie znoszę Cię.
-Uczciwie.



-Tak było codziennie ?.
-Były ciche dni razem z Twoją mamą i Glorią cieszyłyśmy się chwilą.
-Zabawne.
-Javier na prawdę ma coś z Twojego dziadka, nie ma się z kim kłóci.
-To już wiem dlaczego Javier nienawidzi tego palanta.
-Uspokój się, to jest nowy mąż Glorii, cieszę się że wgl utrzymuje z nami kontakt.
-Ale to kretyn i jeszcze te ich dzieci okropne, akceptuje Javiera i Melisę bo są moją rowdziną ale tam tego wypłosza nie lubię.
-Daj spokój, liczy się dla mnie tylko to że mogę się z wami widywać jeszcze.
-Bo ty babciu jesteś kochana opowiadasz różne historię, mi najbardziej podoba się moment waszego poznania i tak na prawdę to jak to się wszystko skończyło. Napisze jeszcze kiedyś o tym książkę.
-Och mała pisarka mi rośnie.
-Już nie taka mała.
-Tylko dziwi mnie że podejście dziadka tak bardzo zmieniło się do wujka. 
- Twój dziadek wiedział że popełnia błędy, zaczął robić się podobny do swojego ojca a tego nie chciał. Czasem wydaje mi się że te kłótnie były tylko robione na pokaz aby Enrique uświadomił sobie że nie chce być taki jak Ucker. Co prowadziło do kłótni i złych emocji,  jednak ja uważam że dziadek nie umiał okazać dumy, podziwu dla Enrique wydawało mu się że przez kłótnie i tą nienawiść mój syn to zrozumie. Tylko że nie na tym polega okazywanie uczuć.

                                                                            ***

sobota, 26 marca 2016

Wieki temu - Rozdział 17




-Uspokoiłaś się trochę ?. - Już rozumiem dlaczego irytują go moje pytania na prawdę to jest wkurzające jak ktoś zdaje Ci ciągle pytania.
-Odpoczywam.
-Złośnica.
-Mógłbyś być trochę milszy noszę Twoje dziecko pod sercem.
-Chcesz żebym był miły tak ?. - Spojrzał na mnie tak cudownym wzrokiem, który wyrażał uczucia wobec mnie. Zaczął się do mnie zbliżać co było dość dziwne. Po chwili poczułam jego usta na moich, pocałował mnie z własnej nie przymuszonej woli. Robił to tak cudownie że myślałam iż rozpłynę się zaraz jego usta są tak bardzo delikatne. - Co raz lepiej idzie Ci całowanie. - Znowu doprowadza mnie do furii.
-Kretyn.
-Za to jaki uroczy kretyn.
-Lecisz na mnie.
-Christopher daj mi już dziś spokój, myślisz że jak mnie pocałujesz cała moja złość na Ciebie minie a tak to nie działa.
-Owszem działa. - Ma racje ale nie mogę mu jej przyznać. - Masz na mnie ochotę.
-Nie prawda. - Dobra mam ale to nie znaczy że on może mnie od tak wykorzystywać.
-Masz widzę to w Twoich oczach, jednak ja jestem dość silnym mężczyzną i umiem powstrzymywać swoje zachcianki.
-Nie znoszę Cię na prawdę, doprowadzasz mnie do szału.
-Uwielbiam to robić. - Ponownie mnie pocałował, czuje się niesamowicie tym bardziej że robimy to bardzo rzadko, nie jest on wylewny jeśli chodzi o uczucia, nie okazuje mi ich często co ja mówię prawię wgl tego nie robi więc mam z czego się cieszyć. Odsunęłam się od niego. -Coś nie tak ?.
-Właśnie jeśli jesteś już tak bardzo miły, to porozmawiajmy o naszej przyszłości.
-Spokojnie mam już plany i jesteś brana w nich pod uwagę.
-Jesteś zabawny, gdy urodzi się Enrique będziemy mieli tu mało miejsca.
-Kto się urodzi ?.
-Enrique nasz syn, kochanie.
-Myślałam że jak będę miał syna to nazwę go Christopher ale cóż Enrique ujdzie.
-Jesteś za bardzo zakochany w sobie.
-Córka będzie miała na imię, Victoria
-Czemu tak ?.
-Bo to znaczy zwycięstwo, będzie królową.
-Jesteś zabawny, ja jestem przekonana że to będzie chłopak. - Uśmiechnęłam się.
-Jak będzie chłopak to trudno, postaram się o drugie i będzie Victoria jak nie uda się za pierwszym razem to za drugim jak nie za drugim to za trzecim do trzech razy sztuka. -Wybuchnęłam nie kontrolowanym śmiechem.


                                                                 Kilka miesięcy później 

- Ładnie tu.
-Mama mi pomogła. - Enrique jest już na świecie a Christopher jest w nim zakochany, bardzo chciał mieć córkę ale niestety nie udało mu się. Jesteśmy na prawdę szczęśliwi. Właśnie wprowadzamy się do nowego domu. Christopher sprzedał swój dom na przedmieściach i kupił mały domek z 3 pokojami. Jest tu ślicznie robi wszytko co chce i spełnia moje wszystkie zachcianki jest idealny.
-Cieszę się że Cie mam. -Szepnęłam mu do ucha, uśmiechnął się. Wiem że zmieniłam jego świat a on zmienił mój, żałuje że przez tak długi czas nie wypowiedział jeszcze tych dwóch słów Kocham Cię, mówił coś typu ja Ciebie też ale z jego ust nie wypłynęły dwa słowa o których, tak bardzo marzę. Podoba mi się tu wszystko jest takie skromne a Christopher zarabia na mnie i na małego.
-To dla Ciebie i mojego pierworodnego syna, co raz więcej robi się tych Uckermannów co nie mały. Będzie dobrze tak, ojciec Cię wszystkiego nauczy, będziesz tak zdolny jak ja i silny stworzymy swój gang.
-Gang przygłupów.



-I ich relacje się aż tak bardzo zmieniły ?.
-Bardzo, skarbie, nie da się ukryć później po prostu się nienawidzili. Wszystko każdy błąd, który popełnili musieli sobie powiedzieć, nawet jak talerz został nie sprzątnięty przez Enrique to dziadek mówił : Twoja mama nie jest tu od sprzątania, więc zrób to i wkładaj w tej chwili do zlewu. Za to jak dziadek zostawił coś na stole to Enrique mówił : Twoja żona, a nie ona nie jest Twoją żoną bo ty nie masz uczuć więc powiem tak, Twoja kobieta a moja mama nie jest tu od sprzątania więc posprzątaj po sobie.
-Trochę śmieszne.
-Na początku było to zabawne ale z czasem stało się po prostu męczące razem z Twoja mamą byłyśmy zmęczone psychicznie byli nie do zniesienia razem a osobno byli jeszcze gorsi niż razem.

                                                                                 ***

Wesołego jajka ☆

poniedziałek, 21 marca 2016

Wieki temu - Rozdział 16





Stres to mało powiedziane co prawda jestem tu z Ann ale nerwy mnie tak zjadają ze zaraz zemdleje. W głowie miałam ułożone  co powiedzieć ale wszystko wyleciała mi z głowy. Jeszcze Christopher i to jego gadanie zmusiłam go aby został w domu ma się ten dar przekonywania.
- Dzień dobry, raczej myślałem ze będziesz sama.
- Witaj jakoś tak wyszło ze spotkałam koleżankę. Poznajcie się to Alfonso a to Ann.
- Interesujących masz znajomych o czym chcesz rozmawiać ? - Wdech i wydech zaczynam.
- Chce Cię przeprosić nie tak powinno to wszystko wyglądać, źle się wobec Ciebie zachowałam. Zasłużyłeś na wszystko co najlepsze a ja niestety nie mogę Ci tego dać
- Dulce po prostu to nie była miłość raczej czyste przyzwyczajenie. Układaj sobie życie z kim chcesz i jak . Słyszałem co się stało między Tobą a twoim tatą moi rodzice bardzo go popierają jednak jesteśmy dorośli i żyj jak chcesz.
- Przyjaciele ? - palnęłam jak głupia.
- Uznajmy ze znajomi, powodzenia wybacz jednak nie mam czasu na rozmowy z tobą i pytanie co tam i jak tam spieszę Cię. A no i oczywiście miło mi było poznać Panią Ann - Albo mi się wydawało albo Anahi się zarumieniła
- Dziękuję ze przyszedłeś. - Uśmiechnęłam się on w sumie też tylko czy ja wiem, on nie był szczery znam go zbyt dobrze to pewnie przez Ann. Jednak dobre stosunki pozostały i wszystko idzie do przodu. Christopher Cię martwi, ja i moja ciąża mam nadzieję ze nadal będzie dobrze nie chce zapeszać co i jak ale jest dobrze.
- Jak się czujesz ?.
-Dobrze.
- Jak spotkanie ?
- Dobrze
- Mogłabyś bardziej rozwinąć swoją wypowiedź ?
- Nie, nie mogłabym spotkań się udało. Nie zadawaj tylu pytań sam nie lubisz gdy ja to robię to po co ty robisz.
- Ta ciąża wpływa na Ciebie okropnie...
- Może ty tak na mnie wpływasz, ja gdy ty nie chcesz o czymś rozmawiać to po prostu się nie odzywam a ty ciągniesz temat nawet jeśli ja po prostu nie chce. Pytania jak się czujesz bleble jakbym się źle czuła powiedziałabym ci a ja czuje się dobrze tylko ty mnie denerwujesz swoją osobą rozumiesz ?. Tysiąc razy dziennie razem ze swoją przyjaciółką pytacie mnie jak się czujesz, jesteś głodna, może coś do picia... a spać ci się nie chcę ?. Powtarzam Ci po raz ostatni czuje się doskonale, jak będę głodna to coś zjem, jak będzie chciało mi się pić to napije się A gdy będę chciała iść spać położę się do łóżka zamknę oczy i zasnę zrozumieliśmy się ? - Chyba trochę przesadziłam patrzył na mnie jak na nienormalna tylko ze irytuje mnie ta jego opieka czasem wolę aby po prostu odpuścił.
-Hmmm- Zaczął rozmyślać ciekawe co mi powie - Jak myślisz to będzie Chłopice czy dziewczynka ?- No tak zmiana tematu przyjął do wiadomości co powiedziałam ale nie przejął się tym
- Bez różnicy... wystarczy ze się urodzi.
- Będziesz doskonała mama - powiedział sarkastycznie.
- No tak teraz jeszcze uważaj mnie za nie odpowiedzialna bo nie myślę czy to Chłopice czy dziewczynka gdybyś miał chodź trochę rozumu to nie zrobiłbyś dziecka.
- Drażliwa jesteś strasznie.
- Ja ?, spójrz na siebie później będziemy rozmawiać. - Weszłam do kuchni z chęcią zrobienia sobie herbaty. Jestem szczęśliwa cieszę się ze Christopher jest mój taki na własność tylko obchodzą się ze mną jak z jajkiem razem z tą przyjaciółeczka jego jest to straszne... Mam wrażenie ze jestem trochę tu obca ale może tak nie jest są ze mną i opiekują się powinnam być wdzięczna za wszystko gdyby nie oni już byłabym sama na tym świecie.


-Byłaś nie dobra dla dziadka. 
-To prawda, ale wytrzymał takie moje zachowania dwa razy. 
-Jak to ?. 
-Ciąża podczas niej byłam niesamowicie drażliwa, denerwował mnie niesamowicie, nie miałam żadnych hamulców mówiłam wszystko co mi ślina przyniesie nie myślałam o tym co będzie później. Byłam bardzo samolubna jednak Christopher miał do mnie anielski spokój wiedział że to przez dziecko po za tym, nie łatwo mi było miałam 20 lat, tak na prawdę niczego nie wiedziałam nie nauczyli mnie w domu wielu rzeczy, byłam strasznie zagubiona a on uczył mnie tego że nie jest wszystko takie kolorowe. 
-A co z Alfonso ?. 
-Najpiękniejsze jest to że jako jedyny zrozumiał mnie, czuł że dusiłam się przy nim kiedyś powiedział mi że mimo że nie mam nic wyglądam na szczęśliwą. 
-Mądrze. 
-To prawda skarbie mądrze. 

                                                                                                        *** 
Jeśli mam być szczera to postanowiłam dodać rozdział dziś ponieważ już mam dla was coś wyjątkowego dokładnie NOWĄ HISTORIE. Chce jak najszybciej skończyć to opowiadanie ponieważ mam już je skończone a nowe opowiadanie przypadło mi do gustu i mam nadzieję ze wam też się spodoba, strasznie łatwo mi się je pisze i już jest 5 rozdziałów napisanych . Rzadko kiedy pisze jakieś notki jakos kiepsko mi to wychodzi. Liczę że nowość, która szykuje zachwyci was tak jak mnie. Więc rozdział pojawią się dziś a aby was zachwycić czymś nowym w środę pojawi się prolog + bohaterowie nowego opowiadania. Więc liczę na pozytywną reakcję i komentarze kochani xoxo. 

piątek, 18 marca 2016

Wieki temu - Rozdział 15





 Zrozumiałeś ?, już co powiedziałam - Miał dziwna minę, bardzo dziwna.
- Dziecko, tak czekaj ja będę ojcem, czyli będę miał swoje dziecko co jest trochę nie normalne bo ja nie mogę mieć dzieci.
- Możesz bo mi je zrobiłeś.
- Zrobiłem Ci dziecko tak ?, coś dziwnego ze ja będę tatą. Dulce jesteś pewna, nie wiem czy jestem odpowiednim kandydatem na ojca Twojego dziecka.
- Jesteś zabawny już za późno na odwrót.
- Czekaj Dulce, czyli ty jesteś w ciąży ze mną to oznacza ze ja będę ojcem. Zapowiada się ciekawie jednak zostawię potomka na tym świecie, ale ślubu nie będzie zapomnij. - Tego bym się nie spodziewała.
- Że co przepraszam ?
- Będziemy żyć, od tak tylko z dzieckiem wiesz będzie mówił do mnie tato, oby tylko nie był podobny za bardzo do mnie może i jestem przystojny tylko wiesz mój blask plus twoje bycie księżniczka może źle wypłynąć na tego dzieciaka.
- Jesteś jakiś chory, mam Cię dość.
- Rozumiem, hormony. - Wyleciałam z domu jak torpeda, denerwuje mnie strasznie. Po chwili uzmysłowiłam  sobie ze jest środek nocy a ja jestem w piżamie bajka ale nie wrócę niech się martwi. Jedyne miejsce jakie przyszło mi do głowy to cmentarz mama mi pomoże.
- Cześć, wiem trochę nabroiłam pewnie nie chciałabyś żebym taka była ale ja nie umiem inaczej. Wiem że dobrze zrobiłam a tata okazał się być straszny dla mnie bo nie robię tego co on chce czy ty zaakceptowała byś mnie taka jaką jestem ?. Mam nadzieję ze tak, pewnie już wiesz zostaniesz babcia, wiem ze kocham Christophera czuje ze on mnie też tylko jest bardzo trudnym chłopakiem, innym ale to mi się podoba. Teraz się zdenerwowałam na niego i nie chce z nim rozmawiać bo traktuje wszystko tak jakby nic się nie stało a dziecko to zbyt poważna sprawa jak dla mnie, co będzie z moją przyszłością, gdzie zamieszkamy czy będę dobra mama ? Chciałabym to wiedzieć. Czuję ze mnie wspierasz i mi pomożesz.
- Dobrze ze to czujesz bo z dzieckiem Cię nie zostawię samej.
- Co ty tu robisz ?
- Chodź księżniczki jest zimno, a nie pozwolę aby dziecko jakieś chore było czy coś. Pogadamy sobie.
- Chciałam być sama
- To nie będziemy rozmawiać, będę szedł obok Ciebie ale udawaj ze mnie nie ma. - Złapał mnie za rękę i pociągnął do siebie, ma rację jest strasznie zimno a ja jestem w piżamie. Objął mnie mocno, poszliśmy do domu nie odzywając się do siebie.
- Dulce, gdzie ty byłaś w tej piżamie zwariowałaś ?, w twoim stanie.
- Daj jej spokój, musi się położyć. Jest wyczerpana.
- Nie dziwię się. - Nie odzywałam się bo nie chciałam.  Z nim nawet samotności nie można mieć, bardzo się zdziwiłam gdy położył mnie w swojej sypialnie od kiedy się z nim przespałam nawet tu nie wychodziłam. Ann zrobiła herbatę, wiedziałam ze chcą porozmawiać a ja im tylko przeszkadzam.
- Co teraz zrobisz ?
- Nie wiem, mieliśmy się przeprowadzić do innego mieszkania a teraz nie wiem będzie dziecko nawet to mieszkanie będzie zbyt małe.
- Dom na przedmieściach ?
- Nie mam pojęcia,  Dulce tam nie będzie chciała mieszkać, to jest mały dom bez wygód nie mam kasy na to aby go wyremontować postawić górę cokolwiek. Brak kasy, zero byłem teraz nic nie wpadło.
-Kasa Ci nie przyjdzie grając w pokera.
- Teraz nie mam za co, a tak serio to muszę znaleźć pracę,  utrzymać ja i dziecko.
- Zależy Ci na niej?
- Nie będę ukrywał zależy mi... - Dalej nie słuchałam, tyle mi wystarczyło zasnęłam w spokoju.
- Dzień dobry księżniczko.
- Cześć, nie mam siły.
- Domyślam się, dziś mamy przeprowadzkę, nowe mieszkanie na nas czeka.
- Domyślam się - Ta ciąża mnie wy kończy prędzej czy później. Po śniadaniu, zebraliśmy rzeczy i ruszyliśmy do nowego lokum. Jak dla mnie nic specjalnego, wiem ze dla nich to coś fajnego wygląda to inaczej lepiej niż wcześniejsze. Nie jest idealnie, przetrwam wszystko.
- Jak ci się podoba ?
- Jest fajnie,  gdzieś będę spała ?
- Ze mną - Uśmiechnął się, było to miłe. Ann ma swój pokój wszystko jest inaczej, na prawdę ciut lepiej.
- Gotowi, czas wszystko rozpakować. - Zajęło nam to sporo rzeczy ja nie mam zbyt dużo rzeczy, nie wzięłam wszystkiego ale Ann to niesamowite, wcześniej nie widziałam ze aż tyle tego ma. Cieszy mnie fakt że będę żyła z Christopherem jak para.
- Jak się czujesz ?
- Dobrze, a do czego zmierza to pytanie ?
- No właśnie widzę ze coś Cię gryzie i chciałbym wiedzieć co ? - No proszę jaki specjalista może zamiast muzykiem to będzie psychologiem albo wiem psychiatra.
- Możliwe ze coś leży mi na sercu ale chyba mogę mieć swoje tajemnice ?
- Nie do końca mów co się dzieje? - Wzięłam głęboki wdech.
- Jutro jestem umówiona z Alfonsem.
- Ty chyba żartujesz nic mi o tym nie mówiłaś a nie pójdziesz tam sama.
- Wiem dlatego idę tam z Ann
- No proszę i ona też nic mi nie mówiła co to ma wgl być.
- Daj spokój


- Dziadek był zł ?
- Zły ?. Och kochanie on był wściekły, tym bardziej ze dowiedział się o tym ze spodziewam się jego dziecka co oznaczało ze jestem jego już na własności. Nie lubił tego gdy ktoś jest jego a jest mu nie posłuszny a ja jego była dokładnie jego własnością .
- To oznacza ze Cię bardzo kochał prawda ?
- W dzisiejszych czasach raczej było by to ze ten związek jest jakiś chory ale dla mnie on mnie kochał aż za bardzo czasami. Uciekał od tego uczucia jednak ja walczyłam o niego.

                                                                        ***

piątek, 11 marca 2016

Wieki temu - Rozdział 14




- Zbieraj się idziemy do lekarza.
- Christopher jeszcze nie wrócił ?- Nie było go cala noc niby spałam ale wiem ze nie ma go czuje to.
- Nie martw się pewnie ma coś ważnego do załatwienia czasem tak znika ostatnio rzadko ale nie ma się czym przejmować. - Łatwo jej mówić  on z nią nie spał a ze mną tak.
- Chodź do tego lekarza dziś wyglądasz jeszcze gorzej niż wcześniej. - To prawda nie czuje się dobrze, ale nie chce iść do lekarza robię tylko im problemy. Christopher nie darowałby mi jakbym nie poszła, czuje na sobie wzrok ludzi patrzą na mnie z taką pogarda to wszystko przez to co piszą w prasie. Przecież ja tylko chce żyć tak jak chce nikt nie może mi tego zabronić.
- Dzień dobry, co się dzieje ?
- Może ja powiem bo koleżanka jest trochę zamknięta w sobie i z pewnością  nie powie Panu wszystkiego a więc od kilku dni jest blada, prawie nic nie je, a jak zje mało co się nie zwymiotuje. Chcemy wiedzieć co się z nią dzieje, zatrucie jakaś choroba.? 
- Ciąża po prostu.
- Słucham?, czy ja się przesłyszałam ?
- Zrobimy badania i sprawdzimy wszystko. Kiedy Pani miała ostatni stosunek ?
-Koło 3 tygodni temu  - Ciąża, ciąża nie możliwe spałam z nim raz jeden raz. A on już mi zrobił dziecko, czy to jest jakiś dzieciorób cholerny...
- Spałaś z Uckerem tak ?
- Tak
- Dulce, to jest dziwny facet, może i mu zależy na Tobie ale nie wiem co powie na dziecko, zawsze mi mówił ze nie chce go mieć aby nie być taki jak jego ojciec.
- Co ja mam zrobić poronić ?
- Jeśli Cię kocha, zaakceptuje to ziarenko, które nosisz w sobie tego jestem pewna, może Ci nie mówić słów kocham Cię, nie okazywać tego ale jeśli zaakceptuje to dziecko znaczy ze Cię kocha. - To jest straszne uciekłam z domu, będę panną z dzieckiem bez ślubu, a co najgorsze brak pewność czy ojciec dziecka je zaakceptuje a do taty nie wrócę. - Chodź wracamy do domu musisz się przespać i pomyślimy jak powiedzieć to Uckerowi.
- Nie umiem go okłamywać.
- Nie każe ci tego robić, po prostu wiesz głowa do góry i będzie dobrze, nawet jak nie zaakceptuje dziecka to nie zostawimy Cię samej. - Super co za pocieszenie. Gdy wróciłyśmy do domu położyłam się, nie spałam ale nie chciałam rozmawiać z Anahi drążyć tematu tego dziecka, którego po prostu nie chce.   Jak powiedzieć o tym Christopherowi, nie znamy się zbyt długo ani zbyt dobrze, mówi ze jestem jego kobieta ale czy tak mówi do każdej ?, może zrobił to na specjalnie aby nie czuła się jak pierwsza lepsze przecież nie odpowie mi na te pytania. - Dulce otwórz oczy, wiem ze nie śpisz, idę do pracy zamknij za mną. - Z wielką niechęcią wstałam aby zamknąć drzwi za nią. Znowu się położyłam, jego nie ma milion myśli wyszedł wczoraj nie wrócił na noc... dziś też nie zamierza wrócić. Zasnęłam
- Cześć skarbie, byłaś u lekarza - wzbudził mnie z mojego snu taki miłym szeptem.
- Śpię nie widzisz. - Byłam oschła, nie było go prawie dwa dni a on od tak pyta się o lekarza.
- Nie, bądź zła miałem sprawy do załatwienia.
- Jakie ? - Zerwałam się z łóżka. - Jesteś taki pobijany co Ci się stało.
- Nic strasznego, nie ważne.
- Nie ważne, dla Ciebie to nie ważne jak możesz być tak nie odpowiedzialny, nie możesz się, tak zachowywać, nie wraca  na noc na prawie dwie noce bo jest 01:30. Nie dość ze wracasz tak późno to jeszcze cały obity gdzie byłeś ?
- Co się z Tobą dzieje, ?, nie możesz tak się zachowywać to ze między nami coś było nie oznacza ze możesz ingerować w moje życie.
- No tak oczywiście bo co ja mogę, jestem tylko matka Twojego dziecka. - Dulce jakiego dziecka, czy ty masz coś z głową
- Nie mam, mogę być co ja mówię ja jestem z Tobą w ciąży, będziesz tatusiem Christopherze.
- Że ja będę ojciec tak, dobre żarty, na dziecko się nie dam złapać, spaliśmy ze sobą raz jeden raz. Po za tym kiedy to było za dwa tygodnie temu.
- Jeden raz wystarczył aby mnie zaplodnic.
- Do tej pory pamiętam jego wzrok, nie wiedział co go czeka, jak się zachować teraz to on miał mnóstwo pytań a nie ja. 




- Tak tylko mama mówi  dziadek i wujek Enrique nigdy nie mieli super kontaktu.
- Mieli jak był małym chłopcem zanim Enrique zacząć mieć własne zdanie, później byli tacy sami.
- No ale mama mówi ze nie pamięta.
- Między mamą a wujkiem było 5 lat różnicy kochanie, to całkiem dużo.
- Ja rozumiem tylko zastanawia mnie ten fakt.
- Zadawaj pytania, będę odpowiadać po prostu Christopher traktował wszystkich tak samo, mamę, wujka, mnie. Nie dawał swojej całej miłości jednej sobie tylko dzieli wszystko po równo. A Enrique robił to samo co dziadkowi bardzo się nie podobał. Czasem, gdy dwie osoby mają takie same charaktery, nie dogadują się a oni byli identyczni tylko Enrique miał moje oczy. 
-Takie niewinne jak mama ?. 
-Dokładnie, dlatego też czasem mu uchodziło wszystko na sucho wiesz dziadek miał słabość do moich oczu do każdych, które były tak niewinne jak moje. 
-Czyli nosiłaś pod sercem wujka ?. 
-Dokładnie a 5 lat później twoją mamę. Żyliśmy sobie jak zwykła rodzina a jednak straciłam bardzo ważne dwie osoby dla mnie i nigdy ich już nie odzyskam. - Łza kręciła się w moich oczach, czasem wydaje mi się że to wszystko moja wina przez to że zostawiłam mojego tatę samego karma wróciła przez stratę dwóch ważnych osób dla mnie. 
-Dlaczego z nikim się nie związałaś ?. 
-Bo kocha się raz przynajmniej ja tak uważam kochałam raz i nadal kocham wiem że kiedyś się spotkamy. 
                                                                               ***

sobota, 5 marca 2016

Wieki temu - Rozdział 13

- Dulce nie obrażaj się, powiedziałem że jesteś teraz jakby moja kobieta.
- No tak, ale jeśli znajdziesz sobie inną to zapomnisz o mnie tak ?
- Chodź tu maleństwo, jesteś kimś dla mnie ważna, ciężko stwierdzić jak się potoczy nasze życie, tylko ja jestem i będę przy Tobie.
- A co jeśli znikniesz ?
- Nie zniknę, obiecuję. - Pocałował mnie w czoło, dziwnie się czuje przeżyłam swój pierwszy raz z mężczyzną, który nawet nie jest moim mężem przecież ja miałam pójść do łóżka dopiero po ślubie. Moje pragnienia wygrały z rozsądkiem. Nie poznaje samej siebie lecz czy to miłość,  ja Dulce będę kiedyś z Christopherem teraz tak jakby z nim jestem. Właśnie co teraz będzie jak powiedzieć o tym Anahi na pewno się obrazi na niego w końcu traktuje go jak brata a mnie nie zaakceptowała. - Nad czym tak myślisz ? - Podał mi herbatę.
- Pic mi się nie chcę, po za tym nie prosiłam Cię.
- Wiem że nie należysz do dziewczyn z którymi ja byłem, jesteś inna a ja doceniam to uwierz mi. Nie jestem zbyt wylewny nie obiecuję ci gwiazdy z niebie bo tego nie mogę dać. Jeśli chodzi o miłość ciężko to stwierdzić bo kocham mamę i siebie nigdy nie kochałem kogoś obcego.
- A Ann ? - upiłam łyk herbaty, wiedział co mi jest potrzebne nawet jeśli nie proszę.
-Anahi jest moja siostra tyle w tym temacie maluchu. Idę na papierosa a ty możesz zrobić coś do jedzenia.
- Nie umiem.
- Domyślam się ale kombinuj, pewnie zaraz wróci blondyna z występu więc będzie głodna. - Czy jego słowa były wyznaniem miłości, jeśli tak zrobił to w dość specyficzny sposób ale cieszę się bo okazuje się ze on ma jakieś uczucia i mu na mnie zależy. Nie myślę o tacie, krzywdzie jaką mi zrobił, muszę tylko przeprosić Alfonsa nie wiem jak i kiedy jednak na pewno muszę to zrobić. - Ej księżniczko co z tą kolacją, jestem głodny.
- Christopher, powiedz mi jak to teraz będzie.
- Dulce, kolacje zrobię sobie sam a ty przestań zadawać mi tyle pytań jakoś będzie nie przejmuj się przeszłością i przyszłością żyjmy teraźniejszością.
- Dla Ciebie to wszystko jest takie proste, nie umiem tak jak ty.
-To po jaką cholerę wchodziłaś w to bagno moje bagno jak teraz zdajesz tyle pytań, żyj teraźniejszością ze mną nie można być pewnym jutra. Więcej tych pytań nie chce słuchać na żadne nie dostaniesz odpowiedzi. - Jestem w punkcie wyjście, nie możesz być pewna niczego przecież tak się nie da żyć.
-Jej a Wy co takie grobowe miny hm, coś się stało ?
- Nie no co ty, wszystko dobrze.
- Cieszę się ze wyszedłeś od siebie, mam coś, załapałam całą fuchę .
- Jak to  ?.
- Będę codziennie śpiewała w jeden z restauracji,  za całkiem dobra stawkę.
- Ann tak się cieszę, coś pozytywnego jak dla Ciebie. - Niby miły a jednak nie do końca.
- Dulce a ty co o tym myślisz nie jesteś jakoś bardzo zadowolona
-Cieszę się Anahi, przepraszam jednak nie najlepiej się czuje. - Co się ze mną stało nie wiem, cieszę się z ich szczęścia niesamowicie tylko dlaczego wszystko nie jest takie jak sobie wyobrażałam.
- Co jest mała ?, znów twoja główka chce odpowiedzi na trudne pytania.
- Mogę Ci coś powiedzieć ?.
- Nie ważne co powiesz, nie obrazę się.
- Kocham Cię. - Pocałowałam go miałam na to straszna ochotę, a tego nie mógł mi zabronić. Pewnie za wcześnie na takie wyzwania ale nie mogłam się powstrzymać.
- Przestań Dulce, lubię Cię uznaje za moją kobietę na więcej sobie nie mogę sobie pozwolić chodź bardzo bym chciał, powiedzieć to co ty ale tak się nie da.
- Wiem jak teraz będzie wszystko wyglądało?, to moje ostatnie pytanie.
- Hmmm... może tak teraz Anahi znalazła stała pracę to oznacza ze będzie chciała się usamodzielnić nawet to mi się to podoba bo już jest duża dziewczynka, ja zarabiam jak umiem obecnie jestem jakby Twoim narzeczonym więc będziesz cały czas przy mnie.
- Czy ty masz syndrom jakiegoś opiekuna?
- Miało być ostatnie pytanie, znając moją słabość do Ciebie to powiem Ci ze mam syndrom opiekuna więc teraz idź się połóż a ja muszę załatwić parę spraw na mieście.
- Jest już późno, nie wychodź
- Muszę - pocałował mnie w czoło i poszedł sobie. Będę mu ufać chyba o to chodzi.


Kilka dni później :
- Jesteście pewni tej przeprowadzki ?.
- Wydaje mi się to odpowiedni moment, nie mieszkamy już we dwójkę tylko trójkę. Każdy chce mieć trochę prywatności.
- Mi jest tu dobrze - powiedziałam bardzo stanowczo.
- Wydaje mi się ze to będzie lepsze, jesteśmy jak rodzina, my z Uckerem mamy sporo oszczędności więc nie musisz się martwić.
- Właśnie księżniczko, czy to takie trudne do zrozumienia pora na zmiany. - Pora na zmiany, coś innego z nimi życie jest szalone,  nowe miejsce na przyszłość.
- Będę robiła wszystko co chcecie w końcu nie zarabiam, jestem jakby na waszym utrzymaniu.
- Powiem Ci tyle, na razie nie znajdziesz pracy wszystko jest zablokowane, Twój ojciec postarał się o to abyś nigdzie nie dostała pracy. Nie martw się poradzimy sobie - Tego się nie spodziewałam. - Idę na fajka a wy zacznijcie pakowanie dzieciaki.
- Coś dziwnego się z nim dzieje nie uważasz Ann ?
- Jest w Tobie zakochany nie przyzna się do tego ale zależy mu na Tobie chce abyś była przy nim, przy Tobie dostaje kopa. Teraz nie gadajmy o tym tylko do roboty. - Zaczęliśmy pakowanie Christopher widziałam jak zaczął palić już drugiego papierosa strasznie dużo pali. Nie będę mu mówiła co ma robić bo wiem ze nie mogę on jest wolnym duchem, gdy zaczęłyśmy przenosić cięższe rzeczy coś było nie tak.
- Anahi postawmy to nie dam rady.
- Co się dzieje zbladłaś ?. - Po tych słowach nie wiem co się ze mną stało, gdy otworzyłam oczy widziałam przed sobą Christophera i Anahi.
- Może się czymś zatruła, czyjej otwiera oczy.
- Wszystko dobrze księżniczko ?.
- Tak po prostu słabo mi, przepraszam was.
-Dobra nie ma co jutro idziemy do lekarza. - Jest kochana, czy przekonuje się do mnie a może udaje. Dziwna dziewczyna ale widziałam oczy Christophera były smutne jego syndrom opiekuna cały czas działa. Zależy mu na mnie.



-Gdy teraz o tym myślę to był najlepszy czas w moim życiu.
-Chciałabym kiedyś zamieszkać w takim miejscu jak ty babciu.
-Tak się nie da, my przeszliśmy wiele, dużo się działo przeprowadzka była czymś magicznym bo zaczęliśmy nowy rozdział w naszym życiu inny, byliśmy rodziną. Nadal jesteśmy.
-Właśnie teraz masz mnie mamę, ciocie Glorię.
-Wiem kogo mam, wiem też kogo nie mam strata dziadka i Enrique była czym okropnym pociesza mnie fakt że zostali w mojej pamięci już na zawsze.

                                                                         ***

piątek, 26 lutego 2016

Wieki temu - Rozdział 12

-Mogę ?.
-Wyjdź, nie chce rozmawiać z Tobą.
-Dlaczego ?.
-Zniszczyłaś to co miałem najpiękniejsze czyli spokój w moim życiu czy to tak ciężko zrozumieć. Obróciłaś wszystko do góry nogami na tym nie polega życie.
-Ty zrobiłeś to z moim życiem a ja chce z Twoim. -Byłam stanowcza i pewna siebie, on mnie pociąga swoim bohaterskim czynem mi to uświadomił.
-Ja się z Ciebie wyśmiewałem, rozumiesz chciałem się zabawić a nie niszczyć tego Twojego pałacyku.
-Zostawiłam dla Ciebie wszystko nie zależy Ci na mnie.
-Dulce ile ty masz lat ?, jestem facetem chciałem Cię zaciągnąć do łóżka, nie udało się zakochałaś się okej, teraz znikaj nie będę nastawiał głowy. - Co on sobie wyobraża, to są jakieś żarty, wiem że kłamie widzę to w jego oczach.


                                                                       +18 

Usiadła na nim okrakiem, był zdezorientowany. przecież nigdy się tak nie zachowywała, to co ciągnie ją do niego jest czymś dziwnym sama siebie nie poznawała. 

-Co ty do cholery robisz. 
-Zamknij się i całuj. - Wbiła się zachłannie w jego usta, miażdżąc go totalnie. Nie wiedział co ma robić, w końcu jest facetem a gdy kobieta sama pacha mu się do łóżka nie może się oprzeć, tym bardziej że jest wyjątkowa a wyjątkowym kobietą się nie odmawia . Objął ją zmieniając pozycje, ona leżała na łóżku a on był na niej. Jej ręce przytrzymywał, całował jej usta, sam fakt że jest tak blisko trochę go paraliżował, przeszedł na szyję, chciał jeszcze niżej jednak uświadomił sobie że dziewczyna jest w ubranie a co to znaczy trzeba je z niej ciągnąć. Miała na sobie sukienkę dość długą po za tym jeszcze ten gorset, ale nic nie jest niemożliwe dla Uckermanna. Ponownie ją przekręcił, teraz on leżał a ona była na górze co ułatwiało mu rozwiązywanie gorsetu jednocześnie całując Dulce. Byli jak w amoku ich pocałunki były soczyste, pełne namiętności. czułości. Gdy Dulce pozostała w bardzo skromnej bieliźnie, która nie zasłaniała zbyt wiele spodobała mu się jeszcze bardziej. Widział ją już w różnych sytuacjach nocami śnił aby być z nią ale nie mógł  tego okazać czekał na jej krok i wreszcie go zrobiła. 
-Nie mogę Christopher ja nie mogę. 
-Dulce ty chyba zwariowałaś, rozpaliłaś mnie dziewczyno jesteś prawie naga a ja mam na sobie tylko spodnie od spania. O co chodzi ?. - Był wściekły bo tchórzy ?, co to, to nie po prostu marzył aby być z nią a jeśli się wycofa nigdy więcej nic takiego mogłoby się nie wydarzyć 
-Bo..bo...b-ooo
-Bo ty co do cholery ?. 
-Jestem dziewicą. - Gdy usłyszał te słowa, trochę się przeraził, był niespokojny jednak warto zaryzykować, warto jest mieć swoją "dziewice".Domyślał się że nią jest ale gorzej to usłyszeć chwile przed planowanym stosunkiem, jego podniecenie, pragnienie wygrało ze wszystkim nawet jej dziewictwem.  Wrócił do całowania jej i dotykanie, ona nie wiedziała jak się teraz ma zachować odwzajemniała każdy jego gest, najmniejszy dotyk. Poznawał jej całe ciało, była czymś w rodzaju muzą przynajmniej w tej chwili. Jej szyja ponętna, gryzł ją. - To mnie rozśmiesza. - Żadne jej słowo nie miało znaczenia,był w amoku  pożądanie wygrywa ze wszystkim, zdjął z siebie i z niej nie potrzebne rzeczy, byli nago. Ona miała idealna figurę, płaski brzuch, piękny biust, okrągłą pupę idealna. Całował każdą część jej ciała, zaczynając od czoła kocą na stopach może to dość dziwne ale chciał znać ja doskonale, wygrzał się we wszystko co mógł, szyje, biust, brzuch.Ona odwzajemniała każdy jego gest zwrócony w jej stronę.  Jego męskość była nabrzmiała jednak trzymał się tak mocno aby ją zaspokoić, bawił się jej skarbnicą liżąc ją, jego usta były mokre od jej osku nic mu nie przeszkadzało. Gdy już nie mógł wytrzymać wszedł w nią bardzo delikatnie, wygięła się, poczuła ukucie, ból, jednak nie dała po sobie tego poznać, chciała pokazać swoją "siłę" lecz przy niem traciła zmysły, była bezbronna.
-Wiem że bolało, ale jeszcze troszkę. - Poruszali się idealnie, on całował jej części ciała między czasie, gdy czuli że zaraz będę u  szczytu ona głośno dyszała. Spełnili się oboje. 
                                                                                    ***
-No ale jak przekonałaś dziadka ?. 
-Kochanie, długą rozmową, bardzo intrygującą, pełną pasji, która zabrała nam dużo energii . 
-Jak to ?.
-Nie będę Cię to zagłębiać jednak każda kobieta ma pewien dar przekonywania, który może wykorzystać aby udobruchać swojego mężczyznę. 
-No ale dziadek nie był Twoim chłopakiem. 
-W sumie, jeszcze nie był chodź ciężko to określić, po prostu jakby powiedzieć to w Twoim języku troszkę inny kontakt. 
-Dobra, czyli się z nim przespałaś opowiadaj co dalej. 
-Oj kochanie, nie wolno tak mówić, nie jesteś jeszcze pełnoletnia. 
-Świat się zmienia babciu, mów co dalej.

- I jak było księżniczko ?
-Christopher - nie umiałam nic więcej powiedzieć, czułam się taka zawstydzona stosunek dopiero po ślubie.  

-Daj spokój, pocałował mnie w nos, było dobrze masz niesamowite ciało Dulce, nie przejmuj się to będzie taka nasza mała tajemnica. 
-Teraz tylko ślub - powiedziałam żartem. 
-Ślub ja i ślub oj księżniczko nie ta bajka ale było fantastycznie, kiedyś to powtórzymy.
-Słucham ?.
-Żartowałem, uznajmy że jesteś teraz jakby moją kobietą, tylko nie przyzwyczajaj się mogę poznać ładniejsza. 
-Jesteś taki zabawny nie po prostu ty jesteś kretynem. - owinęłam się w prześcieradło i postanowiłam daj na razie spokój z nim bo mnie wkurza. Przecież nie jestem pierwszą lepszą odwróciłam się a on leżał zadowolony.
- Było fajnie - usłyszała to i uśmiechnęła się, sprawiłam mu radość może cos z tego będzie 


                                                                           ***

-Było fajnie

poniedziałek, 22 lutego 2016

Wieki temu - Rozdział 11

                                                         Kilka dni później 
                                          

                               pewna gazeta : 

      
Coś niesamowitego, ostatnio nasze miasto doniosły słuchy że zaginęłam córka jednego z ważniejszych biznesmenów w naszym kraju. My znamy prawdę, na zdjęciu wyżej widzimy ją z Christopherem Uckermannem czy to nie dziwne ?, chłopak uciekł z rodzinnego domu w wieku 15 lat, nie utrzymuje kontaktu z rodziną. Czy to nie dziwne że 25 letni Christopher spotyka się z 20 letnią Dulce, czy to on pomógł jej uciec?, czy są parą ?. Tego nie wiem jednak doskonale razem się bawią, jak zareagują rodzinny na to co zrobi narzeczony Dulce?. Przecież doskonale wiemy że w przyszłym roku ma odbyć się jej ślub, czy narzeczony tej młodej wie że został na lodzie ?, jeśli nie to nasz dziennik go informuje. Co zrobią rodziny Dulce i Christophera gdy dowiedzą się prawdy przecież za sobą nie przepadają. Będziemy prosić o komentarz obydwie.
                                                                                                                                     K.J

-Christopher zobacz to ?. - Byłam przerażona co tata zrobi jak to zobaczy.
-Cholera wiedziałem że tak będzie, zapomniałem że Tobą się prasa interesuje co teraz zrobimy.
-Co się dzieje ?-Mam problem i to duży, wiem o tym doskonale, mogę zniszczyć wszystko co Ann i  Christopher tworzyli dla siebie. Stworzyli swoją własną rodzinę a przez ten nieprzyzwoity wpis w gazecie ja mogę zniszczyć ich sukces, a mimo wszystko co ja pocznę bez nich, no dobrze bez niego?.
-Same problemy, spójrz, nie wiem co robić Ann, nie dość że zaczyna być o mnie znowu głośno to jeszcze mogę mieć problemy z rodziną tej sierotki.
-Nie chce mówić, a nie mówiłam, ale Ci to powiem a nie mówiłam Ucker mamy przez nią same problemy, dziewczyna nie zna świata, nie wie co to życie. Sprowadziłeś tu jakąś paniusie z dobrego domu, nie rozumiem nawet po co ?, brakuje Ci tego co miałeś ?. Nie wiem potrzebujesz życia w luksusach. Wiedziałam że ona przyniesie nam same problemy. Jesteś dla mnie jak brat ale nie mogę przestać myśleć że ktoś mi Cię odbierze a ona przez swoje zachowanie właśnie to robi... Jesteśmy rodzinną mamy tylko siebie a spójrz tylko ja jestem pewna że zaraz wpadnie tu jej cała rodzinna z pretensjami, będzie kazała jej wrócić do domu a ty co powiesz ?. Nie będziesz mógł się wtrącić bo jeśli była wstanie uciec z domu, będzie też wstanie wytłumaczyć wszystko swojemu tacie.
-Wiem Ann, ale musimy jej pomóc, może nie przeżyła tyle co my jednak wiesz doskonale że ja nie zostawię potrzebującego w potrzebie nie ważne z jakiej rodziny pochodzi. Tobie też pomogłem więc teraz pomóżmy jej. - Siedziałam i słuchałam oni zazwyczaj rozmawiali o mnie tak jakby mnie tu nie było, może to dość dziwne jednak traktowali mnie przedmiotowo czasem miałam ochotę krzyknąć że przecież ja ich słyszę.
-To co robimy?.
-Proste, jak przyjdzie jej rodzina, Dulce wszystko tłumaczy ojcu, decyduje czy zostaje, czy wraca.
-Jeśli wrócę ?.
-To będziesz musiała zapomnieć o nas my zdrajców nie przyjmujemy - powiedziała to takim strasznym tonem głosu mam dreszcze gdy jest taka oschła.
-Witam, witam cóż  tak jak Ci mówiłem, to jest ta speluna w której mój syn ukrywa Twoją córkę co myślisz ?.
-Dulce jak mogłaś coś takiego zrobić. -Dostałam w twarz mój tato mnie uderzył, upadłam na kolana nie wiedząc co się dzieje.
-Wydaje mi się że nie powinien Pan tak taktować swojej jedynej córki.
-Słuchaj chłopcze, nie interesuje mnie Twoje zdanie, ona jest MOJĄ córką, ma się mnie słuchać więc znikaj a ja zabieram ją do domu.
-Nie pozwolimy panu jej zabrać.
-A ty przepraszam kim jesteś prostytutką ?. Nie odzywaj się do mnie.
-Tato ja nigdzie nie wrócę zostaje z nimi. - Powiedziałam cicho jednak usłyszał to, po tych słowach ktoś mnie szarpną i ponownie dostałam z pewnością to był mój tato. Widziałam tylko zamazane obrazy w moich oczach było pełno łez.
-Nie pozwolę na to aby Pan ją bił, jest Pan w moim domu więc kulturalnie mówię wypierdalaj razem z tym kim przyszedłeś.
-Twój dom synu, zabawny jesteś.
-Nie chce nigdy więcej jej widzieć w moim domu i życiu, powtarzaj jej to za każdym razem gdy pomyśli  o mnie, a Dulce Twoja matka była by tak rozczarowana Tobą tak bardzo.- Gdy tylko usłyszałam trzask starałam się otworzyć oczy. Strach paraliżował mi wszystko. Zobaczyłam to wszystko w oku Ann, w której oczach widziałam smutek z powodu mojego ojca,  a Christopher zniknął.
- Jednak masz trochę odwagi księżniczko. 
-Daj spokój źle się czuje Ann 
-Połóż się, zrobię Ci herbaty, muszę Cię doprowadzić do stanu normalności. -Dziękuję - Położyłam się na łóżku, nie myślę o ojcu, który pokazał mi się z takiej strony strasznej strony. Moja głowa ma tylko Christophera w głowie gdzie on jest, zostawił mnie, zostałam z blondynką, która była trochę smutna z tego powodu tej całej sytuacji. a jego nie było. Pewnie nie jestem dla niego zbyt ważna skoro go nie ma, zniszczyłam wszystko, łudziłam się że robię dobrze a to kłamstwo, mój tato mnie uderzył i wyrzucił z domu same problemy wszystko z mojej winy jestem beznadziejna. 

-Jak się wtedy czułaś ?.
-To uczucie jest nie do opisania, sens straciło dla mnie w tedy wszystko, brakowało mi dziadka niesamowicie po tej całej sytuacji wyszedł.
-Gdzie był, z tego co pamiętam poszedł do swojego domu rodzinnego, opowiadał o tym Ann, wiesz, nigdy nie powiedział mi co się tam wydarzyło nie chciał mówić. Tylko że ja doskonale pamiętam tego dnia wrócił późno, cały w siniakach, miał podbite oko i rozwaloną wargę, wiedziałam że pobił się z ojcem, nie musiał mi tego mówi pokazał swoją męskość względem swojej mamy i mnie. Jednak po tych wydarzeniach nie wychodził od siebie jakiś tydzień, unikał mnie, nie chciał rozmawiać.
-Jak to zmieniłaś ?
-Oj kochanie zrobiłam to w dość dziwny sposób,po tej sytuacji już nie mógł się mnie pozbyć.

                                                                              ***

niedziela, 14 lutego 2016

Wieki temu - Rozdział 10

Moje zachowanie jest złe, wiem o tym doskonale, Anastazja jest dla mnie jak matka, której zawsze mi brakowało jednak teraz wiem że powinnam odejść stąd. Nic dobrego mnie nie czeka przy tacie a tym bardziej przy Alfonsie, który zniszczy mnie i moje życie. Czas zaryzykować aby żyć tak jak chcę. Wzięłam szybką kąpiel, spięłam włosy w kucyk, ubrałam się i spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy. Jestem dorosła i odpowiadam sama za siebie pora pokazać światu swoją odwagę.  Starałam się jak mogłam wyjść przez okno nawet nieźle mi wyszło jak na pierwszy raz. Gdy wychodziłam z posiadłości pierwszą osobą o której pomyślałam był Christopher pewnie jest w parku i pomoże mi uwolnić się, zacznę żyć z nim. Mądra Dulce się pomyliła, nie ma go już zniknął z tą swoją dziewczynką co ja teraz zrobię jestem sama dlaczego go tu nie ma, czy muszę mieć takiego pecha, jak sobie poradzę sama. No tak Dulce jednak jesteś księżniczką. Moje myśli mnie przerażają i mają rację najlepszym wyjściem był cmentarz.
-Tak wiem znowu tu jestem, zaryzykowałam masz mi za złe mamo ?, nie wiem co dalej jednak warto chyba zaryzykować, mam nadzieje że mi się uda. - Nie chciałam tu jednak zostać myśl spędzenia nocy na cmentarzu delikatnie mnie przerażała.
-Myślałem że już tu nie przyjdziesz. - Wyrzucił papierosa, uśmiechnął się.
-Skąd wiedziałeś że ja tu będę ?.
-Taki instynkt, chciałem pogadać masz czas ?.
-Mam, jasne porozmawiajmy.
-To może nie tu. - Złapał mnie za rękę i poszliśmy na spacer, na szczęście ściemniało się więc nikt nie mógł nas zauważyć.
-Chciałem Cię przeprosić, nie powinienem tak reagować, trochę mnie poniosło.
-Nie przepraszaj, to ja zrozumiałam że nie powinnam prosić o pomoc Twojej mamy i narażać jej na jakieś złe zachowania twojego taty.
-Widzisz jestem z Tobą szczery bo Cię polubiłem dlatego chce Ci powiedzieć że moja mama nie wychodzi od tamtego wieczoru z domu ponieważ gdy wróciła dać mi informacje od Ciebie, ojciec ją pobił.- Nie mogłam w to uwierzyć, coś okropnego czy jego tata na prawdę jest takim despotą, łzy zaczęły wpływać mi do oczu.- Wiedziałem co ją czeka dlatego tak zareagowałem, chce Cie przeprosić bo Cię lubię i dlatego że nie chce być wobec kobiet taki jak mój ojciec.
-Wiem że to dziwne jak to powiem ale wybaczę Ci pod jednym warunkiem - Spojrzał na mnie dość dziwnie - Uciekłam z domu pomoże mi ?.
-Żartujesz, księżniczko wracaj do swojego królestwa, nie ma takiej opcji.
-Ale proszę Cie, Christopher pomóż mi zabierz mnie do siebie...
-Żartujesz prawda ?.
-Nie potrzebuje pomocy znajdę jakąś normalną pracę zacznę żyć jak normalny człowiek.
-Dobra niech stracę, chodź - Złapał mnie za rękę, szliśmy bardzo dobrze, nie spodziewałam się czegoś takiego.
-Cześć, Ucker co to za lalunia ?. - Jaki obleśny facet o Boże czy ja popełniłam błąd.
-Znikaj bo ci tak mordę obije, że własna mamusia Cię nie pozna zrozumiałeś ?.
-Już się nie odzywam, czyli widzę ona tak jak Ann nie do ruszenia.
-Znikaj, kurwa bo trzeci raz nie będę powtarzał. - Weszliśmy do małego mieszkanka,  salon z kuchnią, z daleka widziałam jeszcze jeden pokój. -Łazienka jest na zewnątrz, najlepiej będzie jak na początku będziesz chodziła do niej z Ann, wiesz muszę Cię poznać jeśli zrozumieją że należysz do naszej ekipy będziesz nietykalna. Rozumiesz ?. - Kiwnęłam głową.
-Cześć, braciszku długo Cię nie było, kto to ?. - Jest śliczna, wydaje się być taka miła.
-Ann to Dulce, Dulce to Ann, siostra ona będzie spała z Tobą w salonie wprowadź ją w ten świat chodź i tak wydaje mi się że długo tu nie wytrzyma.
-Mogę Cię prosić na słówko ?.
-Jasne chodź. - Zostałam sama a oni weszli d sypialni Christophera, ma dziewczyna donośny głos.
-Zwariowałeś do cholery kto to jest ?.
-Słuchaj dziewczyna uciekła z domu, pomagam jej.
-Nie ma tu miejsca dla nas obu.
-Jest, pomogłem Tobie, pomogę też jej okej ?.
-Okej, ale mam nadzieje że szybciej z tą ucieknie niż jak uciekła z domu.
-Ja też. - Słyszałam wszystko ale udawałam oni mnie tu nie chcą a ja biedna co mam robić, nie poddam się nie będzie tak jak Christopherowi się wydaje ja jestem taka jak Ann silna.


-Nie bałaś się ?.
-Bałam się cholernie, zostawiłam tatę, bez słowa wyjaśnienia, zostawiłam wszystkich nie mówiąc gdzie jestem. Cały świat widziałam w Christopherze cały. Gdyby żył, znaczy ja nadal widzę cały świat w nim był moją wielką miłością.
-Strach Cię nie paraliżował ?.
-Widzisz, na początku obydwoje mnie nie akceptowali dziadek uważał mnie za głupią panienkę z bogatego domu, która postanowiła sobie uciec od tak. Myślał że poddam się bardzo szybko. Jednak ja mimo wszystkich przeszkód, nie przespanych nocy, walczyłam. Anahi mnie nie akceptowała, nawet nie wiem czy nasza późniejsza przyjaźń była prawdziwa, ciężko mi to stwierdzić.
-Zawsze mówisz że dziadek to ideał a jednak nie był taki ranił Cię na początku...
-To prawa, ranił jednak ja nie mogłam mu dać wygrać można powiedzieć że to co było między nami to była gra, gra miłości nigdy nie umieliśmy podchodzić do sprawy spokojnie. Kłóciliśmy się nawet o to kto posprząta zawsze jedno przegrywało a drugie miało satysfakcje. To dość dziecinne jednak w taki sposób dziadek okazywał miłość codzienną walką z samym sobą.

                         
                                                                           ***


                                                    WALENTYNKI 


wtorek, 9 lutego 2016

Wieki temu - Rozdział 9

-Chcesz abym dostała zawału ?
-Daj spokój chciałem pogadać. - Był taki dziwny i inny.
-Nie chce z Tobą rozmawiać Christopherze, jak widzisz jestem teraz zajęta rozmawiam z mamą, dlatego proszę Cię idź.
-Co zrobisz jeśli nie będę chciał ?.
-Nic, po prostu będę się modliła w spokoju, chodź wolałabym pobyć z nią sam na sam nie mamy zbyt wiele chwil gdzie możemy być same, zawsze ktoś tu ze mną jest więc jakby mógł mnie tu zostawić samą byłabym Ci wdzięczna. - Powiedziałam dość poważnym tonem jednocześnie byłam szczera.
-Danna piękne imię miała Twoja mama, to jest ostatnie co mówię, pogadamy kiedy będziesz miała ochotę, nie będę ci się narzucał w tej sytuacji wiesz gdzie mnie szukać. - Już był w połowie drogi gdy się odwrócił .- Jak będziesz wracała będę czekał bo chce Ci coś powiedzieć. - Czekałam tylko aż zostawi mnie samą, nareszcie.
-Widziałaś go prawda, dziwny facet trochę tajemniczy ale całkiem sympatyczny. Wiesz zastanawia mnie fakt jakbyś na niego zareagowała, trochę szalony i nie odpowiedzialny inny, nie wiem co mam robić. Powiem Ci w sekrecie lubię go jest taki dziwny ale lubię go na prawdę. Czy ty byś miała mi za złe to że on jest inny i, że nie chce Alfonsa ?. Bo ja nie chce go, nie wiem czemu jest nie odpowiedni dla mnie najgorsze jest to mamo że tylko ja tak uważam tata chce  dla mnie Alfonsa, nie wiem co mam zrobić, nie umiem sobie z tym poradzić pomóż mi proszę Cię. - Z moich oczu wyleciało kilka łez, które szybko otarłam, nie lubię gdy ktoś widzi jak płacze, jak widać że jestem słaba. Położyłam wcześniej kupioną róże i wyszłam. Gdy tylko zbliżyłam się do parku moje wszystkie obawy zniknęły, widzę  że mimo swojej gry spogląda na mnie, nie pozwolę sobie na razie na żaden ruch wobec niego. Nie mogę być taka łatwa, prosta, szybko, nie chcę tego może wszystko się zmieni a on zrozumie że w jakiś sposób mnie pociąga jednak co mnie pociąga?, sama nie wiem muszę to jakoś sobie poukładać. Nie wiem kiedy trafiłam do domu jednak cały czas czekają mnie niespodzianki.
- Chyba musimy porozmawiać.
-Proszę Cię nianiu nie dziś, nie mam ochoty. - Złapała mnie za rękę, prowadząc do mojej sypialni. Gdy tylko usiadłyśmy zaczęło się.
-Co się z Tobą dzieje opowiadaj widzę że coś jest nie tak.
-Nie chce, nie chce tu mieszkać, nie chce tu żyć, nie chce być z Alfonsem.
-Dziecko co ty mówisz wytłumacz mi wszystko Dulce...
-Mam dość, życia w tej klatce, dlaczego nie mogę być normalną dziewczynie, której tato nie wybiera  na jakie studia pójdzie, chłopaka też nie wybiera pozwala żyć jak chce czy ja tak wiele potrzebuje ?.
-Księżniczko
-Właśnie, księżniczko, nie chce nią być, chce być normalna spełniać swoje pragnienia, marzenia a teraz chciałabym być z tym szalonym chłopakiem, którego niedawno poznałam. Nie patrz się tak na mnie, ja chce spróbować czegoś nowego na prawdę innego.
-Dulce nie możesz, wiesz ile Twój ojciec dla Ciebie poświęcił kochanie to tylko Twoja wyobraźnia głupia nadzieje że ten chłopak był by z Tobą.
-Oooo nie, ja z nim nawet nie muszę być ja po prostu chce się uwolnić z tej klatki, tego miejsca dlaczego nikt mnie nie rozumie.
-Rozumiem Cię, nie jesteś taką dziewczyną, kochanie jesteś porządna masz wszystko
-Nie chce tego wszystkiego, nie chce, pomóż mi uwolnić mi się od tego poukładanego życia, proszę Cię daj mi jakoś siłę, na coś lepszego.
-Dulce nie pomogę Ci, nie myślisz trzeźwo, bądź odpowiedzialna za to co Cię czeka, masz wszystko nie trać tego. Nie możesz niszczyć sobie życia bez wyobrażenie, coś co nie istnieje. - Przecież ja wiem że on istnieje i jest mimo wszystko bardzo wartościowy, dziś wdziałam w jego oczach skruchę, chciał mnie przeprosić, ja nie pozwoliłam mu na to. Dlatego porozmawiam z nim już niedługo szczerze, wiem wierze w to że będzie dobrze wręcz idealnie.
-Wyjdź, chce zostać sama nie potrzebuję Cię już.
-Dulce nigdy się w taki sposób nie odnosiłaś.
-Tam są drzwi, ty powinnaś się mnie słuchać więc żegnam.
-Mogłaś wysłuchać dziadka na cmentarzu.
-To nie była odpowiednia pora, gdy tam jestem uwielbiam rozmawiać z moją mamą i dziadkiem też oczywiście. Tylko widzisz kochanie ja swojej mamy nie znałam i  ta więź która jest między nami my tylko i wyłącznie łączymy się gdy tam jestem. Oczywiście gdy odwiedzamy dziadka od razu czuję się lepiej, kocham z nim rozmawiać. Tylko widzisz więź matki z córką jest bardzo silna. Każda córka ma takie niewidzialne nici, które łączą nas z naszymi mami, gdy ich potrzebujemy. Mama zawsze wie kiedy potrzebujesz pomocy, moja też wiedziała mimo iż jej nie było blisko, to była jest i będzie w moim serduszku.
                              ***
Jest jeden dzień wcześniej,  mam nadzieję ze miło się będzie czytało kolejny prawdopodobnie sobota/piątek  xoxo

środa, 3 lutego 2016

Wieki temu - Rozdział 8

Miałam długą, ciężka noc. Gdy tylko wstałam przeraziłam się samej siebie oczy podpuchnięte, coś czego najbardziej nie lubię. Poszłam wykonać poranne czynności w toalecie, po wczorajszej  rozmowie z Christopherem nie chciałam nic robić nawet iść do tego cholernego parku był wczoraj taki nie miły. Chodź może i ma rację nie powinnam nic mówić jego mamie pewnie miała jakieś straszne kłopoty, tak na prawdę nie wiem do czego zdolny jest jego tata. Popełniłam błąd jednak nie zmienia to faktu że Chris powinien mnie szanować mimo wszystko. Zeszłam na dół
- Dzień dobry księżniczko jak się spało ?
- Bywało lepiej - mówiłam chyba sama do siebie
- Widzę coś mojej ukochanej córce humor nie dopisuję a szkoda, wielka szkoda  jest niedzielę chciałem zabrać Cię na spacer.
- Przepraszam tato, nie mam dziś ochoty. Jutro mam ważne zajęcia chce wypocząć i uczyć się ojcze.
- Dulce tak rzadko mam czas wolny, nie daj się długo namawiać.
- Nie tato nie chce iść do parku, potrzebuje samotności rozumiesz ? samotności... - krzyknęłam, chciałam wbiec do swojego pokoju jednak nie pozwolił mi.
- Wiem kochanie, co czujesz niedługo kolejna rocznica śmierci mamy, już zaczynasz przeżywać. Spokojnie damy sobie radę, to nie będzie pierwszy ani ostatni nasz raz księżniczko.
-Tato to nie chodzi o to, czy moglibyśmy porozmawiać szczerze?
-Oczywiście ze tak mów co ci leży na sercu. - Tata był dla mnie najważniejsza osobą, nie mogłam go okłamywać pora dorosnąć i wziąć sprawy w swoje ręce.
-Poznałam kogoś - Gdy tylko to powiedziałam spojrzał na mnie wzrokiem, którego nigdy nie widziałam, coś czego się nie spodziewałam, nagle przestał wydawać mi się moim ukochanym tatą cudownym człowiekiem, którego kocham.
-Co powiedziałaś ?, czy ty sobie żartujesz ma 20 lat studiujesz, masz narzeczonego i idealnie ułożone życie za niecały rok ślub a ty mówisz mi o tym że kogoś poznałaś.
-To tylko przyjaciel, chciałam abyś o tym wiedział nie mam zamiaru zrywać z Alfonso tylko po prostu chciałabym się z nim zaprzyjaźnić co o tym myślisz ?. - Jednak prawda nie jest mi pisane, nie będę mówiła mu prawdy, nie chce zmieniłam zdanie mimo wszystko widzę że nie jest zadowolony.
-Jak ma na imię ten mężczyzna ?.
-Romano, bardzo sympatyczny wiesz jego tata pracuje w handlu.
-Fascynujące, cóż nie sądzę aby była to odpowiednia partia dla Ciebie dlatego ogranicz kontakty z tym swoim przyjacielem córeczko. Pamiętaj o Alfonsie to jest ideał młody fantastyczny mężczyzna z perspektywami na przyszłości. - Objął mnie - Będziecie mieli wspaniałe dzieci, połączymy firmy będzie prowadzić jedną wielką, ty idealna żona życie o którym zawsze marzyła Twoja mama dla Ciebie,była by zachwycona gdyby mogła zobaczyć kim teraz jesteś i jak daleko zaszłaś skarbeńku. Najpiękniejsze jest to że nikt nie zniszczy Twojego idealnego życie jesteś zbyt perfekcyjna. - Perfekcyjna przecież nie jestem, Christopher ma racje ja żyje w świecie, którego tak na prawdę nie ma ktoś sobie go dla mnie wymyślił a ja, ja w to wszystko uwierzyłam. Weszłam do swojego pokoju zastanawiając się co robić, postanowiłam iść do mamy dawno mnie tam nie było. Najgorsze jest to że muszę przejść przez ten cholerny park, będę udawała że go nie widzę mądra wspaniała Dulce głowa do góry.
Widzę go gra na gitarze jest z nim Ann, dziewczyna ma cudowny głos, ale okej Dulce nie widzisz go idziesz na cmentarz. Pamiętaj o oddychaniu, szybciej idź szybciej o nie idź wolnej przecież ty nie biegasz. Gdy tylko przeszłam park zaczęłam normalnie oddychać nie mogłam doczekać się wizyty na cmentarzu, znalazłam się tam tak szybko że aż sama w to nie wierzyłam.
-Cześć mamo, pewnie doskonale wiesz co u mnie, wczoraj nie był dla mnie dzień łaskawy, popełniłam kilka błędów, jednak chyba ważne żeby je naprawiać prawda ?, mam taki zamiar. Nie chce też mieć konfliktów z tatą dlatego nie będę go wtajemniczała we wszystko wystarczy ze zna część chyba tak mogę, sama nie wiem ciężko to wszystko określi. Jednak jeśli byś mogła mi jakoś pomóc zesłać mi wsparcie z nieba abym czuła obecność Ciebie i abym nie była sama na tym świecie.
-Nie jesteś sama przecież masz mnie - Szybko się odwróciłam.


-Babciu dlaczego Twój tato nie lubił dziadka ?.
-Widzisz wszystko ci mogę tłumaczyć tym że dziadek był wyjątkowy, na prawdę był. Dlatego ludzie za nim nie przepadali bo przerażała ich jego inność, wyjątkowość, bycie buntownikiem i to że nie umiała okazywać uczuć co to go trochę gubiło.
-Tobie potrafił je okazywać ?.
-Nie do końca, ja wiedziałam że on zakochał się we mnie od razu on się do tego nie przyznawał zawsze mówił że miłość nie istnieje, nie ma jej ja i tak w to nie wierzyłam, wiedziałam że mnie kocha.
-Nie rozumiem to dlaczego nie umiał okazywać uczuć.
-Umiał je okazywać swojej mamie, mnie też jednak tego  musiał się nauczyć okazywać uczucie mi ponieważ nigdy nikt nie pokazał mu jak na prawdę kochać i szanować osobę na której Ci zależy. Jego mama starała się i odwdzięczyć się za tą miłość ale ja byłam dla niego jak kosmitka bo pozwoliłam sama sobie aby się w nim zakochać i zaczęłam zmieniać jego świat.

                                                                                ***

piątek, 29 stycznia 2016

Wieki temu - Rozdział 7

Od naszej podróży minął już tydzień a Christopher się nie odzywa w sumie nie dziwnie mu, się przecież powiedziałam że nasz kontakt powinien się urwać. Wiem było to kilka całusów dość niewinnych ale nic więcej. Mam narzeczonego i to się dla mnie liczy. Chodzi marzę aby poczuć jeszcze przez chwilę smak jego ust, on jest taki rozkoszny ahh jednak nie jest on dla mniemam . Potrzebuje mężczyzny z klasą a nie jakiegoś bezczelnego. Dulce co tu robić co robić hmm... sama nie wiesz co robić, nie potrzebnie słuchałam Anastazji...
- Córeczko, czemu jesteś taka milcząca zaraz wiem że nie podoba ci się to że tam jedziemy ale taka jest moja praca.
- Bardziej ty wydajesz się być niezadowolony tato.
- To prawda, nagrodę dostaje Uckrmann a nie ja, jestem dość rożalony nie docenili mojej firmy. Chodź powiem ci szczerze że dziwię się, nie powinni mu dawać takiej nagrody źle wychował syna chłopak uciekł z domu, wstydził się niesamowicie a teraz słyszałem że traktuje go tak jakby nie żył. Podobno chłopak korzysta z życia młody i przystojny tylko nie wytrzymał z ojcem despota.
- Smutna historia tato - Może na aktorkę powinnam iść znam ta historyjek lepiej niż mój Tata, przecież opowiadał mi ja sam zainteresowany a teraz nawet nie mam z nim kontaktu co ja mam zrobić. Gdy dojechaliśmy na miejsca od razu obok mnie pojawił się Alfonso, żyć nie umiera a może umierać przy nim chyba tylko z nudów. Postanowiłam że wykorzystam spotkanie z rodzicami Christophera przynajmniej z jego mama.
- Tato uważam ze powinieneś pogratulować nagrody zwycięzcy mimo wszystko.
- Och Dulce wiem, czekam tylko aż jego małżonka będzie przy nim urocza kobieta. - Po chwili mama Christophera pojawiła się.
- Chodź tato już jest, Alfonso idziesz ?
- Nie ja mimo wszystko nie lubię ich. - To co byś zrobił jakbyś dowiedział się ze całowałam  się z ich synem ups... okej idziemy Tata podał rękę i pocałować w dłoń mamę Uckera.
- Gratuluję- podałam rękę jego ojcu, który ja ucałowałam . - Oczywiście Pani też ma Pani prawdziwego mężczyznę w domu. - Pocałowałam  ja w policzek i szepnęłam cicho. - proszę powiedzieć Christopherowi  żeby się do mnie odezwał błagam Dulce. - Gdy tylko się oddaliłam czułam jej wzrok na sobie nie wiedziałam co myśleć. Czułam na sobie wzrok tej kobiety no ale co z tego liczy się aby przekazała moją informacje chce się z nim zobaczyć moja marzenia, pragnienia wszystko.
Wróciłam bardzo późno z tej gali,byłam padnięta. Zaczęłam zdejmować moją kreacje, gdy zostałam w samej bieliźnie myślałam że dostane zawału.
-Jak ty tu, skąd ja się pytam zwariowałeś, mój ojciec może tu w każdej chwili wejść.
-Słuchaj ja tylko w jednej sprawie, nie życzę sobie abyś wykorzystywała moją mamę do przekazywania mi informacji. Jestem codziennie w parku jeśli chcesz mi coś powiedzieć możesz tam przyjść. - Szarpnął mnie i ostatni raz powiedział.- Nigdy więcej nie rozmawiaj z moją mamą, nigdy więcej.- Tak jak szybko wszedł tak samo wyszedł strach zaczął mnie paraliżować przecież Christopher tak się nie zachowuje, nie wobec mnie. Znamy się krótko jednak zazwyczaj był miły a nie jakiś ordynarny, z bezsilności zaczęłam płakać.


-Dlaczego, dlaczego on się tak zachował. to dość nieprzyzwoite.
-Bardzo prosta sprawa, Chris nie mógł znieś cierpienia swojej mamy, więc gdy ja przekazałam jej wiadomość ona musiała jakoś kombinować aby jak najszybciej mu ją przekazać a widzisz kochanie nie było w tedy takiego łatwego dostępu to tej waszej sieci. Co oznaczało że Pani Uckermann była skazana na to że po przekazaniu mu tej informacji w domu miała kłopoty.
-Jak to co mógł jej zrobić mąż.
-Coś, na co nie pozwoliłabym aby Twój tato robił mamie, czy Twój przyszły chłopak Tobie kochanie.

                                                                      ***

piątek, 1 stycznia 2016

Wieki temu - Rozdział 6

- Oj oj księżniczko nie tak ostro, uspokój się.
- Chce wrócić do domu.
- Chyba się przesłyszałam.
- Zawieź mnie do domu. - Byłam bardzo poważna.
- Chyba żartujesz, teraz pora na twoją historię życia. - Powiedział mi to śmiejąc się prosto w twarz.
-Nie, chce wrócić do domu. - Wstałam i zaczęłam się kierować w stronę domku.
-Stój - krzyknął i szarpnął mnie. - Chce poznać Twoją historię. - Trochę się przestraszyłam ale cóż w końcu była umowa. Dobra Dulce pora być szczerą z nim on był ze mną szczery ja muszę być z nim. Wzięłam głęboki oddech i zaczęłam.
-Miałam 5 lat, moja mama zmarła na raka - Był w szoku a ja po tym jednym zdaniu miałam ochotę się rozpłakać. - Nie pamiętam jej dobrze, tata zawsze mówił że kochała mnie najbardziej na świecie, ciężko jest mi o tym mówić więc wolałabym ominąć to.
-Nie, mów mi wszystko chce wiedzieć, nawet jeśli miałabyś płakać. - Jego głos był oschły, ale oczy wyrażały jakieś współczucie, znów wdech, wydech i mówię. 
-Z tego co wiem, zachorowała gdy miałam 3 lata nie wiem czemu nie wiem jak ciężko jest mi o tym mówić ale widzę dla Ciebie to obojętne, mniejsza. Jak już mówiłam miałam 5 lat a ona zniknęła, pożegnała się z tym światem kiepsko ją pamiętam jednak tata zawsze mówi : "Była idealna, pod każdym względem, perfekcyjna aż bardzo, kochałem ją bardzo, nadal ją kocham żadna kobieta nigdy nie będzie taka jak ona";. Dlatego ja staram się być taka jak ona wręcz jestem chce być taka aby mój tato mówił to samo o mnie i cieszył się z tego że jestem do niej tak bardzo podobna idealna. Mimo że nie poświęcał mi za dużo czasu miałam wiele niań, nauczycielek wszystkiego aż ponad. Dopiero gdy Anastazja się pojawiła miałam 10 lat dała mi ciepło, którego brakowało mi od ojca bo przecież mamy nie mam. Do tej pory wspiera mnie czasem daje lekcje mojemu tacie że za mało czasu w domu jest, że mój narzeczony t kretyn jak ich mało - w tedy Ucker zaczął się śmiać. - Może ma trochę racji,jednak Alfonso to mój najlepszy przyjaciel. Zapoznał nas mój tata gdy miałam 15 lat oczywiście on jest starszy ode mnie i odpowiedzialny taka kopia mojego ojca, jednak od początku zaczęliśmy mieć ze sobą dobry kontakt wspieraliśmy się. Co prawda jego mama podchodzi do mnie dość sceptycznie mów że jestem źle wychowana i wulgarna tylko wyłącznie, że nie mam mamy. Przyzwyczaiłam się do jej zachowania, powiem Ci w tajemnicy ona tylko udaje taką jędzę chodź mam żal że ubiera mnie jak zakonnice. Nie wiem co mam Ci jeszcze powiedzieć jestem bardzo ułożona, skromna, w przeciwieństwie do Ciebie słucham się mojego taty, jest ona dla mnie autorytetem.
-Wiesz śmieszy mnie trochę to Twoje perfekcyjne życie, nie chcesz czasem czegoś więcej ?, odrobiny szaleństwa, jakieś przygody ?.
-Dla Ciebie przygodna jest granie do kotleta, a dla mnie wybór sukni ślubnej. 
-To znaczy ty serio chcesz wziąć z tym nudziarzem ślub ?. - Powiedział to takim dziwnym tonem, taki oschły, nie wyrażający uczuć, nie było tej czułości podniecenia.
-Tak, biorę z nim ślub, będę żoną, matką a co najważniejsze wspaniałą kochanką.
-Nie rozśmieszaj mnie taki typ jak ten Twój Alfonso nie zaspokoi Cię zero to nudziarz spójrz na mnie, może nie jestem bogaty ale ta twarz, te mięśnie. - Napiął się jakby miał zaraz wybuchnąć.
-Czekaj spojrzę na to tak mam do wyboru przystojnego Alfonsa z dobrej rodziny, który zapewni mi stabilizację czy Christopher bezgranicznie zakochany w sobie muzyk grający do kotleta. Powiem Ci jedno trudny wybór oj strasznie.
-Nie doceniasz mnie.
-Nie dziw mi się zabrałeś mnie na jakieś bezludzie, brak tu wody, jedzenia.
-Przecież zjadłaś kiełbaskę nie masz na co narzekać. - Nie mogłam powstrzymać się od śmiechu, zresztą on też zaczął się śmiać. 


-Babciu ale dziadek był zazdrosny o Ciebie prawda ?. 
-Nie wiem, nigdy nie przyznał się do zazdrości, nawet jej nie okazywał, był tajemniczy jeśli mam być szczera, nigdy więcej nie przeprowadziliśmy aż tak szczerej rozmowy. Życie pisze różnie scenariusze, a jednak mimo tego że rozmawialiśmy bardzo dużo on omijał temat swojego taty a ja omijałam temat mamy, były one zbyt trudne dla nas. 
-No ale w końcu poznałaś jego mamę.
-Poznałam, była to piękna i urocza kobieta. Miała ogromną klasę, nienaganny styl a co najważniejsze było od niej dobrem, szczerością. Tak jak od twojego dziadka. 

                                                                          ***



Jest i nowy rodził  NOWY ROK NOWY ROZDZIAŁ :D. Wiem że trochę mnie nie było ale jak mam być szczera trochę trudno pisało mi się ten rozdział jednak uznałam że w Nowy rok musi się pojawić trzeba jakoś dobrze zacząć 2016. Życzę wam dużo uśmiechu w 2016 i aby wasze wszystkie marzenia się spełniły :) 
https://www.youtube.com/watch?v=w1kQ8EmDA4s      - może to nie RBD ale jak dla mnie maga pozytywna piosenka :) 

niedziela, 20 grudnia 2015

Wieki temu - Rozdział 5

- Ubrudziłaś się. - zaczął się śmiać
- Gdzie ? .- podszedł do mnie zmalał swoją delikatną ręką z mojego policzka brud.
- Jesteś jak takie mała dziecko. - Złączyliśmy się w dość namiętnym pocałunki za każdym razem gdy mnie całuje czuje ze to coś magicznego i wyjątkowego nie wiem jak to nazwać ale uczucie, to jest mi nie znane. Nigdy nie całowałam się aż tak z żadnym mężczyzną tak na prawdę nigdy też nie całowałam się z Alfonsem,  były tylko całusy w policzek bądź usta. Wiem że on czeka ze wszystkim do ślubu a ja go w jakiś sposób zdradzam. Nie umiem się opanować jest dość dziwnie. Nie wiem  co czuje do Christophera ale to chyba coś poważnego. -Jesteś śliczna - Czuje że się czerwienie to dość dziwnego wstydzę się go.
-Wiesz bo pierwszy raz spotkałam takiego chłopaka jak ty.
-Hmmm w sumie już nigdy nie spotkasz ja jestem jedyny w swoim rodzaju. - Zaczął się śmiać a ja walnęłam go w głowę.- To boli kochanie.
-Śmiejesz się ze mnie a ja nie lubię tego, znaczy nie jestem przyzwyczajona.
-Trzeba mieć dystans do wszystkiego.
-Mogę się o coś Ciebie zapytać. - powiedziałam bardzo niepewnie.
-Słucham...
-Wtedy w parku powiedziałeś mi że nie utrzymujesz kontaktu z rodzicami dlaczego jak to ?, kiedyś poznałam Twojego ojca znaczy on z moim tatą się nie lubi jednak był dla mnie bardzo miły.
-Widzisz skarbie tu jest problem miałem 15 lat gdy uciekłem z domu, wiesz byłem można powiedzieć taki jak ten Twój Alfonso, idealny syn, który przejmie firmę po ojcu perfekcyjny Pan świetna opina, kochająca dziewczyna wszystko co najlepsze to byłem ja wiesz miałem przyszłość zaplanowaną wręcz bosko. Jednak nie chciałem tego męczyłem się tym życiem. - Jej to było takie urocze, Christopher co raz bardziej mnie zaskakuje. 
-Jesteś bardzo odważny, Chciałabym poznać Twoją historie mogę ?.
-Tylko jeśli ty opowiesz mi później swoją ?. - Kiwnęłam głową na zgodne. No dobrze od czego by tu zacząć, a więc w moje 15 urodziny mój tato przedstawił mi moją przyszłą żonę ślub miał się odbyć w dniu moich 18 urodzin. Dziewczyna był starsza dwa lata, owszem ładna wysoka blondynka o niebieskich oczach tylko nie mój typ. W ten dzień postanowiłem uciec, wziąłem plecak, zapakowałem najpotrzebniejsze rzeczy a co najważniejsze gitarę, uciekłem przez okno i zamieszkałem właśnie tu. Dostałem ten domek na 10 urodziny mój ojciec o nim zapomniał więc mogłem się tu schronić, niedaleko jest pub w którym zacząłem grać do kotleta. Nie żyłem tak samo jak wcześniej brakowało mi kasy na samym początku jednak to nie było dla mnie jakoś tak ważne. No ale mniejsza zacząłem żyć sam zarabiając na siebie.
-A Twoi rodzice ?.
-Do tej pory spotykam się z mamą doskonale mnie rozumie, sama chciałaby uwolnić się od tego psychopaty, mniejsza tata mnie szukał ale gdy spotkałem się rok po ucieczce powiedziałem mu prosto w oczy żegnaj mam własne życie od tej pory nie wiem co u niego nie pytam się nawet mamy, wiesz mamy takie swoje miejsce gdzie się spotykamy raz w miesiącu. Jednak najważniejszą rzeczą jest to jak spotkałam Ann, słodka mała dziewczynka miała 10 lat zaopiekowałem się nią nauczyła się wszystkiego ode mnie. Pewności siebie, gry na instrumentach po prostu urocza mała gwiazdka. Dzięki mnie wyrosła na wspaniałą kobietę a co najważniejsze na gwiazdę.
-Jest dla Ciebie kimś ważnym ?. - Spytałam nie pewnie.
-Hmm... nie mogę powiedzieć że nie jest, bo jest dla mnie jak młodsza siostra, której nigdy nie miałem wiesz spędziłem z nią 10 lat mieszkamy razem, wysłałem do szkoły zaopiekowałem się. Czekaj a ty nie jesteś zazdrosna ?.
-Nie no co ty ja?. - Uśmiechnęłam się, dobra jestem zazdrosna widziałam tą dziewczynę jest śliczna wygląda jak anioł.
-Słuchaj wytłumaczmy sobie coś ja nie szukam miłości, Ann to moja siostra, jeśli mam być szczery to ty jesteś intrygująca pewna siebie tylko nie znasz życia.
-Rozumiem że Pan wspaniały Christopher chce mi pokazać jak żyć ?. Jesteś taki wspaniałomyślny wiesz myślę że wole żyć w mojej krainie piękna, bez problemów niż martwić się tym co ty uważasz.
-Ojoj widzę ślicznotka się zdenerwowałaś, jakbym Ci się nie podobał to byś nie przyjechała ze mną.
-Stop, stop kolego powiem ci jedną rzecz ja mam narzeczonego a przyjechałam tu tylko i wyłącznie aby zaryzykować i zobaczyć coś nowego i wiesz co zobaczyłam i gdybym mogła po 5 minutach w tym miejscu wróciłabym do domu. - Nie chce tego jednak on ze mną pogrywa a ja na to sobie nie pozwolę jestem Dulce a nie jakąś Ann, która była biedną mała dziewczynką potrzebującą pomocy. - Jestem kobietą, która twardo stąpa po zmieni nic tego nie zmieni nawet wyjazd z Tobą mam nadzieje że się zrozumieliśmy.



-Wydaje mi się że zbyt ostro zareagowałam w tedy dziadek zawsze śmiał się ze mnie z tej mojej pewności siebie.
-No w sumie oglądając Twoje zdjęcia z młodości nie wydawałaś się być taka ostra babciu.
-Bo nie byłam, tak na prawdę byłam bardzo skromna i cicha jednak Christopher obudził we mnie to czego najbardziej chciałam a co ukrywałam. Co prawda byłam wyniosła jednak w takim domu jakim się wychowałam wyniosłość była czymś normalnym, jednak typ buntowniczki to dzieło Christophera.
-Chciałabym mieć takiego męża.
-Uwierz mi kochanie znajdziesz takiego jakiego będziesz chciała.


                                                                         ***