Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Istna gra. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Istna gra. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 sierpnia 2016

Istna gra - Epilog


                                                                    3 miesiące później 

Moje szalone 18 urodziny o tak Dulce kończy dziś lat 18 i bawi się na całego ze swoimi przyjaciółmi i chłopakiem. Teraz zaczynam nowe lepsze życie, kończę szkołę, idę na studia, najważniejsze zaczynam zarabiać na siebie w przyszłości na swoją rodzinę. Fantastyczne uczucia gdy się ma przy sobie 5 na prawdę cudownych ludzi może mają coś z głową ale są najlepsi dzięki im nauczyłam się tego, czego nie pokazali mi w domu.
-Wyglądasz bosko na prawdę Dulce coś cudownego.
-Dziękuję. - Uśmiechnęłam się do blondynki zaraz będziemy na miejscu w naszym ulubionym klubie.
-Ucker Cię pożre.
-Mam taką nadzieje. - Zaczęłam się śmiać, jak dla mnie to normalne nie ma co ukrywać że bardzo nam zależy na sobie. Wysiadłyśmy i ruszyłyśmy do klubu, pozostali czekali już w wynajętej loży tylko dla nas.
-Już są, Dulce nie może być punktualna.
-Och Kolorowy dziękuje za życzenia na prawdę sprawiłeś mi tym wielką przyjemność, prezent też boski.
-Prezent to dostaniesz pewnie jutro nie przynosiłem tego tu głupi nie jestem. Jest zbyt duże po za tym jest od nas wszystkich.
-Mów za siebie - wtrącił się Pajac chyba nigdy nie przestanę go tak nazywać. - Dobry wieczór proszę Pani.
-Dobry wieczór proszę Pana, miło Pana widzieć Panie Uckermann.
-Nie no błagam nie zaczynajcie idziemy tańczyć. - Psują nam całą zabawę z Panią i Panem ahhh. Ucker złapał mnie za rękę i ruszyliśmy w wir zabawy, kocham z nim tańczyć w naszym tańcu jest zawsze nutka erotyzmu, podniecenie i chcę po prostu zjedzenia siebie. No tak po seks możemy uprawiać cały czas.
-Mam ci coś dziś do powiedzenia .- Zaczął przebijać się przez muzykę.
-To mów, przecież Ci nie każe milczeć Pajacu. - Obrócił mnie tak że przylegałam plecami do jego klatki piersiowej, pocałował moją szyję i zacząć mówić.
-Kocham Cię Dulce.
-Co - Odwrócił mnie w swoja stronę o Boże to wyznanie miłości.
-Dulce dziś mówię Ci że Cię cholernie kocham wariatko. - Przełknęłam głośno ślinę i patrzyliśmy sobie w oczy. - Kocham Cię. - Pocałowałam go, wziął mnie na ręce a nasze języki walczyły po chwili oderwałam  się.
-A ja kocham Ciebie Pajacu. - Ponownie się pocałowaliśmy.
-Nawet przy wyznawaniu miłości  Pani jest bardzo subtelna, a prezent będzie po powrocie do domu i śpię dziś u Ciebie. - Uśmiechnęłam się i pocałowałam chyba nigdy nie byłam tak szczęśliwa jak dziś mając pewność że ktoś mnie kocha.

                                                                    ***

niedziela, 14 sierpnia 2016

Istna gra - Rozdział 20 - OSTATNI



Piątek mój ukochany piątek dzień, który może trwać i trwać jest pięknie.
- Cześć piękna - On i te jego powitania co jak co ale trochę czasu mi daje.
- Cześć. - Rzuciłam.
- Mam do Ciebie sprawę.
- Słucham.
- Znaczy, co powiesz na jakby to ująć randkę ? - Gdyby mógł mnie ktoś uszczypnąć. - Oczywiście nie musi to być nic znaczy wiesz bez zobowiązań np: spotkanie przyjaciół.
- Zgadzam się na randkę - Oj chyba zabiłam faceta tymi słowami.
- Serio ?, znaczy cieszę się na prawdę. Bądź gotowa o 18 przyjadę po Ciebie a i strój wieczorowy obowiązuje.
- Domyślam się - Pocałował mnie w policzek. Zgodziłam się na randkę szok coś dziwnego.
- Wszystko słyszałyśmy, masz randkę Dulce tak się cieszę.
- Anahi możesz nie podsłuchiwać moich prywatnych rozmów.
- Czepiasz się.
- Nie prawda,  po prostu to jest moja randka ja nie wchodzę wam w drogę jeśli chodzi o wasze związki.
- Czyli jesteście już na etapie związku.
- Ann daj jej spokój, dajmy im czas.
- Oni tego czasu mają strasznie dużo, aż za dużo. Nie uważasz ślinią się na swój widok a nadal nic a przecież już spali ze sobą.
- Co ?
- Możecie przestań May nie wnikaj ona ma problemy z mózgiem sama przygotuje się do randki dajcie spokój serio a Tobie więcej nic nie powiem. - Co to wgl było ah...moim marzeniem jest dostać się do domu w co ja się ubiore Dul co z Toba uspokój się we wszystkim będziesz mu się podobała. Niech Twoja pewność siebie wróci. O 15 byłam już w domu, pierwsze co to kąpiel napuściłam wodę do wanny wlewając płyn do kąpiel o zapachu kwiatów, rozebrałam się gdy wanna był pewna weszłam i zaczęłam swój chwilowy relaks przed randka. W sumie to nie będzie nasza pierwsza randka jeszcze była ta na dachu oj dobra Dulce tam to było niespodziewane a teraz zaprosił Cię na randkę. Dobra biorę się w garść. Po jakiejś godzinie wyszłam z wanny założyłam na siebie szlafrok.
- Czy pomóc w czymś Panience ?.
- Byłaś kiedyś na randce ?
- Kiedy to było, ja mam dzieci moja droga.
- Och dobra nie ważne możesz wyjść i mi nie przeszkadzać a jak przyjdzie  Ucker to proś aby czekał na dole.
- Jak Panienka sobie życzy. - Okej, sukienka ta kremowa, do tego do tego szpilki. Jeszcze bielizna, która zabrałam do łazienki nałożyłam ją na siebie i zaczęłam nawilżać ciało kokosowym balsamem. Umyłam ręce i szuszę włosy loki czy proste Dulce proste. Wyprostowałam włosy, mocny makijaż idealnie teraz sukienka. Kremowa której góra jest idealnie dopasowana a dół rozkloszowany.
- Panienko Pan Christopher już jest.
- Minuta i schodzę. - Buty, płaszcz a i perfumy popsikałam się jeszcze gotowa a nie torebka okej Dulce teraz jest idealnie wrzuciłam jeszcze kosmetyki i telefon zeszłam na dół.
- Łał niesamowita, jesteś piękna.
- Dziękuję. - Uśmiechnęłam się - Tobie też w garniturze całkiem nieźle.
- Nic nie przebije Ciebie.
- Ucker proszę wiesz że ja nie lubię tak.
- Oczywiście, tylko jedna rzecz myślę że to będzie idealnie dopełniało twój dzisiejszy wygląd. - Założył mi na szyję mój wigilijny prezent. - Teraz perfekcyjnie.
- Stresuje się
- Ja też, chodź. - Złapał mnie za rękę wdech i wydech. Otworzył mi drzwi od samochodu wsiadłam.
- Ty masz wgl prawo jazdy ?
- Mam, mam ojciec załatwił wszystko dla mnie i chłopaków kasa robi swoje.
- No tak. Gdzie jedziemy ?.
- Do restauracji. - Po chwili znaleźliśmy się przy restauracji dość ekskluzywnej. Oczywiście najpierw wysiadł, później otworzył mi drzwi bawi się w dżentelmena rzecz jasna.  -Rezerwacja na nazwisko Uckermann,
-Zapraszam. - Jest pięknie, białe ściany i bardzo duże obrazy z różnymi krajobrazami. Zarezerwował stolik oddalony od wszystkich w kącie. - Proszę o to karty. 
-Na co masz ochotę ?. 
-Hmm - zaczęłam niezręcznie mruczeć - Poproszę polędwicę z dorsza i sok ze świeżych owoców.
-Dla mnie to samo. - Po założeniu zamówienia nastała niezręczna cisza. patrzymy się na siebie obserwując swoje ruchy. -Jestem szczęśliwy że zgodziłaś się przyjść tu ze mną. - Moje kąciki ust uniosły się w górę. - Wiele to dla mnie znaczy. 
-To że tu jestem, sama po sobie się tego nie spodziewałam.
-Dlatego jestem szczęśliwy. - Przyszło zamówienie, zaczęliśmy kosztować na prawdę było to pyszne chodź miałam tak ściśnięty żołądek jedynie żeby nie było mu przykro jadłam. 
-Pyszne. 
-Też tak myślę, wiedziałaś co wybrać. - Takie głupie słowa a się uśmiecham idiotka. - Jeśli nie będziesz zła to deser zjemy gdzie indziej.
-Raczej mi to nie przeszkadza.
-Nie pytasz gdzie...
-I tak powiesz mi że to niespodzianka.
-Masz racje. - Dokończyliśmy jedzenie, Pajac zapłacił dobra od dziś Pajac dżentelmen. Ruszyliśmy.
-Czy długo będziemy jechać ?.
-Nie, zaraz będziemy jest to na prawdę wyjątkowe miejsce.  - Dulce ogarnij się tak zawiezie Cię pewne przygotował jakiś deser czy coś będzie dobrze. Zatrzymaliśmy się przy jakiś małym domku bardzo skromny.
-Gdzie jesteśmy, czyj to dom ?.
-10 km za miastem do dom moich Świętej pamięci dziadków moja mama się tu wychowała.
-Ładnie. - To teraz umarłam zapowiada się tak super że porzygam się z nerwów za jakie grzechy.
-Zapraszam do ogrodu. - No to się postarał się bankowo musiał mu ktoś pomagać pełno świec.
-Jeśli chcesz mi wręczyć pierścionek zaręczynowy to moja odpowiedź brzmi nie - zaczął się śmiać
-Blisko ale to nie to kochanie, - szepnął a ja czuje przyjemny dreszcz, - Pora na deser.- Zabije go, na prawdę skrzywdzę.
-Kto Ci pomagał ?.
-Taka ładna blondynka od której ty dziś nie potrzebowałaś pomocy. Na deser mamy brownie. Usiądź - Wskazał na mały stolik gdzie były dwa krzesła i nasz deser, zaczęłam jeść. - Wina. - Kiwnęłam głową. - Chyba randki to nie nasz klimat co ?.
-Nawet nie wiesz jak bardzo, czuje się strasznie znaczy jest miło i wgl tylko po porostu nie umiem zachowywać się naturalnie.
-Obiecuje Ci że każda następna randka będzie bardziej szalona np wyjście do Clubu.
-No to super, będziemy razem tańczyć, podoba mi się to. - Zaczęłam się śmiać.
-Smakuje Ci ?.
-Tak.
-Chyba to jest odpowiednia pora aby zacząć rozmowę, którą stresuje się najbardziej.
-Nie rozumiem.
-Dulce może to dziwne znaczy, to nie jest dziwne ja po prostu pierwszy raz staram się o taką dziewczynę jak ty, nie jarasz się ze mną jak każda to jest nawet podniecające - Zaczęłam się delikatnie uśmiechać a miałam ochotę wybuchnąć śmiechem nie wypada te romantyczne klimaty.
-Chce żebyś była  ze mną, chce stworzyć z Tobą prawdziwy związek może jestem idiotą ale zależy mi na Tobie poznałam Cię chyba dość dobrze. Wstajesz wcześnie aby zacząć dzień od biegania, jakbyś mogła to najlepiej dogadałabyś się z winem gdyby butelka oczywiście umiała mówić. Potrzebujesz bliskości tak jak ja.
-Hmmm... z tym pytaniem odstawiłeś całą tą szopkę pod tytułem Pajac dżentelmen.
-Ładnie to nazwałaś.
-A dziękuje Ci bardzo. Wracając do tematu chce być Twoją dziewczyną bo czuje coś do Ciebie.
-Z pewnością to jest miłość.
-Hej, jeszcze nie zaczęłam z Tobą być a już chcesz się rozstać. -Zaczął się śmiać podszedł do mnie a nasze usta złączyły się w namiętnym pocałunku.
-Jesteś teraz moja, nikomu Cię nie oddam.
-Okej, ale tak dla zabawy czasem jakaś gierka Panie Uckermann.
-Cóż skoro Pani nalega myślę że nasza istna gra będzie podniecająca.

                                                                           ***

                                                                       KONIEC

niedziela, 7 sierpnia 2016

Istna gra - Rozdział 19




Nie jest idealnie ale jest lepiej, chodź nie warto aż tak bardzo cieszyć się szczęściem skoro się nie jest pewnym że się je ma. Oj Dulce sama tak na prawdę nie wiesz czego chcesz a Ucker się stara.
- Dulce promienjesz. 
- Ja ?, May coś Ci się pomyliło. 
- Nie kłam wiedzę to, masz taki błysk w oku. 
- Po prostu wszystko się układa. - Prawda nie prawda dobra w tym wypadku prawda. 
- Czyli chłopak jego imię to Christopher, nie będę o nic więcej pytała bo jestem pewna że i tak niczego się nie dowiem. 
- I tu masz rację tajemnica jedynie co to powiem Ci że zmieniliśmy i chcemy naprawiać nasze relacje. 
- To już jakiś plus, on na prawdę żałuję tego co zrobił w sylwestra. Po za tym od waszego pogodzenia nie widziałam Uckera aż tak szczęśliwego. 
- No widzisz. - Uśmiechnęłam się. 
- Dulce ty też się cieszysz. 
- May zmieńmy temat na prawdę nie warto go drążyć po prostu jest dobrze. 
- Chodźmy już bo zaraz kolejna lekcja, po za tym mam złą wiadomość.
- Jaką ?. 
- Carmen przenosi się do naszej klasy jest wściekła dowiedziała się że Ucker i ty macie dobry kontakt i teraz chce to zepsuć mówi nadal wszystkim że jest to jej chłopak. - W sumie to mnie nie interesuje po moim ostatnim spotkaniu z Uckerem raczej jesteśmy siebie pewni. Chodź May ma rację to pusta laska pojawiła się w naszej klasie i usiadła z Uckerem spojrzałam na mnie przepraszajacym wzrokiem, nie ma co dramatyzować. 
- Cześć 
- Ooo cześć Daniel dobrze pamiętam. 
- Nie zadzwoniłaś. 
- Przeprszam zapomniałam, co tu robisz ?. 
- Uczę się jestem rok wyżej, po za tym dopiero teraz złapałem Cię gdy jesteś sama. Nie chciałem podchodzić jak jesteś ze znajomymi. 
- Spokojnje oni nie gryzą - Zaczęłam się śmiać. - Nie wiedziałam że się tu uczysz. 
- Nie powiedziałem Ci lecz inaczej nie znalazł bym się na imprezie u Kolorowego. 
- No tak całą szkołą tam była. Ja nie pomyślałam że się tu uczysz tak to szukałabym  Cię. 
- Twój chłopak chyba się tu zbliża bo zabija mnie wzrokiem. - Odwróciłam się i zobaczyłam Uckera który podążał w naszą stronę. Zadąrzyłam tylko powiedzieć że to nie jest mój chłopak. 
- Daniel 
- Ucker
- Odczep się od niej - cóż za pewność siebie. 
- Wydaje mi się że Dulce ma język i umie mówić jak nie będzie chciała rozmawiać to sobie pójdę.- Ucker zrobił się cały czerwony ze złości. 
-Ucker, my rozmawiamy nie zachowuj sie jak dziecko. - Spojrzał na mnie smutnym wzrokiem wziął moja twarz w swoje dłonie i pocałował mnie w usta. Była w szoku on chyba nie wie co oznacza zwolnić.
- Będę wieczorem kochanie - I sobie poszedł. 
- Jesteś kolejną zdobyczą Uckermanna nie rób sobie nadziei przeleci Cię i zostawi. 
- Masz o nim bardzo złe zdanie ale uwierz mi ja go znam i nie mam zamiaru zmieniać podejścia do niego. 
- Po prostu uważaj to taka dobra rada. 
- Nie musisz się martwić dam sobie radę ale dziękuję. - To dość dziwne ale on nie będzie mi mówił jakiś jest Ucker bo ja wiem o tym doskonale przestaje go lubić. 
- Dulce, chodź do nas. 
- Przepraszam Ann mnie woła.
- Jasne leci do przyjaciół. - Podeszłam do niej.
- Widziałam Ucker Cię pocałował romantyk.
- Myślałam że jestem na mnie zła. 
- Bo jestem wyrzuciłaś mnie ze swojego domu to było bardzo nie sympatyczne zachowanie. 
- Nie miłe było to że wszyscy wchodzicie do niego jakbyście tam mieszkali. 
- Nie przesadzaj, jestes z Uckerem ?
- Słuchaj ode mnie żadnych plotek się nie dowiesz ale nie jestem. 
- A ten pocałunek ? 
- Księżniczko prosze nie gwiazdorz to nie było nic istotnego chłopak jakby to ująć oznacza swoje terytorium - Wybuchłam śmiechem. 
- Dul i tak wiem że mi powiesz dokładnie o co chodzi ale w swoim czasie tylko mam prośbę.
- No słucham 
- Wpadnij do mnie dziś, Candy wyjeżdża już jutro ona nie jest zła. Trochę przesadza jeśli chodzi o Uckera ale jest warta bardzo wiele ma trudne dzieciństwo.
- Wiesz że nie można użalać nad każdym, zastanowię się ale wątpię mam dziś inne plany. 
- Czy są one związane z bratem Candy. 
- Ann błagam są one związane ze mną. Spadam do domu zdzwoimy się później. - Zastanawia mnie fakt czy byłam w tej szkole chociaż raz na wszystkich lekcjach hmm nie byłam cóż i raczej nie będę. 
- Nie uciekaj mi. 
- Mamy się spotkać wieczorem. 
- Wiem ale może teraz jakiś spacer ? 
- Cóż nie mam ochoty na łapanie się za rączkę i takie tam. 
- Możemy iść obok siebie nie będę Cię za nic trzymał. 
- Jesteś głupi. 
- Nie podobało mi się to co zrobiłeś przy  Danielu.
- On porzerał Cię wzrokiem, byłem zazdrosny.
- Rozmawiam z nim tylko po za tym to do Ciebie klei się Carmen. 
- I kto tu jest zazdrosny - Zaczęliśmy się śmiać. 
- Opowiesz mi co o Twojej siostrze. 
- Po co ? 
- Bo Ann coś wspomniała że jest jej bardzo ciężko. 
- Ploteczki dobra opowiem. Więc Candy miała 10 lat gdy tato wysłał ja do Stanów zrobił to dlatego że zbyt dużo czasu spędzała ze mna i z moimi znajomymi. Jestem starszy o 2 lata ale byłem trochę cóż głupi z chłopakami robiliśmy głupie rzeczy wiesz już zaczął iść alkohol itp bo rodzice byli zajęci sobą a nie nami. Candy jeszcze nie rozumiała i powiedziała o wszystkim tacie mama mnie wybroniła a on uznał że największą karą dla mnie będzie jej wyjazd i tak już 5 lat siedzi w tym internacie. 
- To twoja wina. 
- Wiem ale nie ma mi tego za złe powiem Ci szczerze podoba się jej tam i ma chłopaka oczywiście karą dla mnie nadal jest tęsknota.
- No popatrz tatuś nauczył Cię tęsknoty. 
- Jesteś bezczelna.
- A dziękuję bardzo za komplement - pocałowałam go w policzek. 
- Miało być bez romantyzmu. 
- To był przyjacielski gest. - Zaczęłam się śmiać.
- Lubię Twój uśmiech.
- Ty też mam niezły.
- I twoje poczucie humoru też lubię. 
- Jej chyba mam więcej zalet niż wad. 
- Twoja największa zaleta jest fajny tyłek. 
- Pajcujesz 
- Wiem. - Wziął mnie na ręce.
- Puść.
- Nie chce, chce mieć Cię blisko przy sobie. 
- Pajac - krzyknęłam
Trochę się stresuje, dziwna sytuacja iść i czuć się nie za dobrze w towarzystwie. Pewnie będą pytały czy jesteśmy razem, dobra posiedze tam dwie godziny i znikam pewnie nie będzie jakoś super. Wpuściła mnie służąca a one już czekały jak stado hien przerażające.
- Pojawiłaś się,  tak się cieszę. - Cała Anahi, za to widzę wzrok Candy lepsze chyba samobojstwo niż jej wzrok. - Dobra zaczynamy. - Uff, uff nie jest aż tak źle kosmetyki, makijaż, ubrania, w sumie to mnie nie interesuje ale uśmiecham się, mówię te brednie.
- Dobra był już wstęp, Dulce co z moim braciszkiem ?.- Niezręczne pytanie numer jeden. Czuję wzrok May dodaje mi otuchy.
- Candy, nie łatwiej Ci zapytać o to Twojego brata. 
- Ojej ale lepiej od Ciebie bo później mu mówisz, że ma zbyt długi język. - Ooo proszę cóż za posłuszny chłopiec.
- Trochę spokojniej dziewczyny - Wtraciła się Ann - Nie musicie tak na siebie patrzeć. 
- Słuchaj nie wpieprzaj się w sprawy, które nie dotyczą Ciebie. Rozumiem że interesujesz się życiem swojego brata ale bądź pewną ja mu krzywdy nie zrobię aby Cię zadowolić to powiem Ci tak jesteśmy przyjaciółmi i powoli zmieniamy nasze relacje. - Wręcz warczałam na nią. 
- Uważam że mój brat potrzebuje stałego związku więc możesz się pospieszyć i z nim być. 
- Nie będziesz mi mówiła co mam robić. 
- Uspokójcie się, zaraz przyjadą chłopcy. - Wtrąciła się May.
- Ty może i jesteś ta jego wymarzoną ale grasz z nim, bawisz a on się w Tobie zakochał określ się dziewczyno. - Co za irytująca gówniara.
- To że jesteś ważna dla niego nie oznacza iż możesz mówić mi to co Ci się podoba. - Zaczęłam zbierać swoje rzeczy.
- Dul zostań - Słyszę Ann. 
- O cześć śliczna - I jeszcze on wyszłam słyszałam z oddali tylko słowa Uckera kierowana do Candy ...co jej zrobiłaś. Weszłam do domu wściekła ta dziewczyna doprowadza mnie do szału, rodzina jakbym miała taką siostrę dawno bym zrobiła jej krzywdę. 
- Pani wybuchowa trudno nadążyć za Panią.
- To ty mam powoli dość że wchodzisz tu sobie jak do siebie. 
- Hej, nie wyżywaj się na mnie to Candy ma złośliwy charakter - Złapał mnie w tali. - Chce przeprosin.
- Słucham ? 
- Dokładnie to poproszę buziaka za to że musiałem biec i że jesteś dla mnie nie miła kochanie - Jego poczucie humoru doskonałe oczywiście przeprosiłam go namiętnym pocałunkiem. - I to mi się podoba. - Stukneliśmy się czołami.
     

                                    ***

sobota, 30 lipca 2016

Istna gra - Rozdział 18




- Jesteśmy - Ze co kto jest to jest jakiś żart.
- Co tu robicie ?
- Dul mówiłam im ze nie chciałaś ale one się uparły.
- Nie mam czasu na rozmowy z wami. - A co robisz ? - Ann wtargnęła do mojego domu jakby była u siebie.
- Naleje sobie - Ta mała Candy otworzyła wino i zaczęła lać sobie do kieliszka.
- Twój brat nie był by zadowolony ze pijesz alkohol więc radzę Ci to zostawić.
- Sama nie jesteś dorosła.
- Nie interesuje mnie to. - Usiadłam na fotelu i one na kanapie w salonie. - Zacznijcie te swoje rozmowy jak już jesteście.
- Może ja zacznę musimy porozmawiać o twoim związku z moim bratem on strasznie cierpi nie będąc z tobą. - Otworzyłam szeroko oczy i nie wierzyłam.
Do Ucker:
MASZ 3 MINUTY ABY PRZYJŚĆ DO MNIE I ZABRAĆ Z MOJEGO DOMU TWOJA ZWARIOWANA SIOSTRĘ. 
- Musicie być razem tworzycie idealna parę na prawdę on przystojny no ty też ładna jesteś tylko te wasze charaktery po za tym moja mama Cię lubi tata to i tak nie interesuje się tym ale byli byście genialni tak jak Ann z Ponchem czy May i Chris. - Robię się całą czerwona czuje jak May patrzy się na mnie i wie że zaraz wybuchnę ale nie Dulce zadziwia się nie wybuchniesz poczekasz aż brat tej wariatki zabierze ją z Twojego domu. - Nie sądziłam że przebije kiedyś mojemu bratu piątkę jeśli chodzi o dziewczyny a ty spełniasz jego wszystkiego wymagania  on lubi zdobycze.
- Dul przepraszam za nią już jestem.
- Za dużo tych przeprosin w ostatnim czasie. - Warknęłam .
- Czemu go na mnie nasyłasz
-Bo jesteś wariatka,której mam dość zajmijcie się swoim życiem nie jesteście zaproszonymi goscimi więc możecie wyjść.
- Dulce ja przepraszam.
- Ann nie masz za co po prostu innym razem zrobimy te wasze rozmowy nie dziś.
- Zadzwonię Dulce wszystko mi powiesz. - Ann z May wyszły a oni.
- Długo wam się jeszcze zejdzie ?
- Dulce ja na prawdę nie wiedziałem.
- Fantastycznie, a i twoja siostra ma pociąg do alkoholu też się tym zajmij.
- Jesteś suka.
- Dziękuję za komplement.
- Dul na prawdę przepraszam za nią.
- Mówiłam Ci już nie przepraszaj mnie za nic bo i tak to w obecnej sytuacji nie daje tak naprawdę nic. Tym bardziej ze twoją siostrą mówi ze chce dobrze a pogarsza nasze relacje a nie przeprszam my nie mamy relacji. Idźcie już. - Zamknęłam drzwi i opadłam na podłogę. Płaczę dlaczego przecież sama tego chciałam. Tylko oni tak naciskają na wszystko to dla mnie zbyt szybko ja tak nie umiem.  Dałam mu przecież szansę zmarnował ją,  to dlaczego tak cierpię.
- Panienko wszystko dobrze ? - Spytała mnie służąca.
- Od kiedy Cię to interesuje.
- Proszę nie być nie miła. Niech Panienka weźmie się w garść.
- Wiem co mam robić.
- Dziecko - Ukucnęła przy mnie - może to dziwne ale ten chłopak jest warty starań jest tu codziennie, stoi pod domem, patrzy, obserwuję. Czasem zapuka i pyta czy przyjmujesz gości.
- Mogłabyś zrobić mi herbaty ?. - Spytałam grzecznie.
- Oczywiście zaraz przyniosę. - Otarłam swoje łzy, co nie zmienia tego że nadal one lecą. Wstałam i poszłam na kanapę. - Proszę tu kładę herbatę proszę się położyć raz przyniosę koc i przykryje Panienkę.
- Dziękuję. -  Wyszeptałam upiłam łyk herbaty po chwili odpłynęłam.
Obudził mnie, dzwonek nie mam zamiaru wstawać.
- Mogę wejść - Znam doskonale ten głos.
-Dulce śpi, nie wiem czy chciałaby Panicza widzieć. -Jej chyba muszę, jej dać podwyżkę, a najważniejsze poznać jej imię. 
-Tylko chwila, zobaczę ją i idę, chce zobaczyć czy wszystko jest dobrze. 
-No dobrze.
-Proszę aby Pani nas zostawiła samych ja krzywdy jej nie zrobię.- Zamknęłam oczy, ma być tylko chwilę więc poudaję.Słyszę kroki zbliża się do mnie, ukucnął kości mu strzeliły zaczął gładzić mój policzek. - Jesteś taka bezbronna gdy śpisz, wyjątkowa taka moja. Cholernie się boje o Ciebie kochanie i wiesz co jest najgorsze że nie umiem przestać o Tobie myśleć. Zakręciłaś mną niesamowicie nie wiem co zrobić. Wszyscy się wpieprzają się tam gdzie nie są potrzebni Ann, May, chłopcy nawet moja siostra, ona jest okropna.Nigdy Ci o niej nie opowiadałem w sumie nie ma o czym rodzice ją wysłali do szkoły z internatem wiesz ma być lepsza niż ja, lubi się wpieprzać w moje życie bo uważa że sam jestem ofermą. Bardzo mi na Tobie zależy, przepraszam za wszystko. - Czuje jego usta na moim policzku. 
-Ucker - zaczęłam szeptać. 
-Słyszałaś. 
-Mhmm
-To z Carmen, nie skrzywdził bym Cię nigdy. -Wzięłam głęboki wdech. 
-Ja i ty, za szybko się to wszystko stało. Nie jestem gotowa na tak szybki przebieg sytuacji. Wiesz doskonale że nie jestem taka jak każda, uczę się dopiero pokazywać to co kryję się we mnie. Dlatego dajmy sobie czas. 
-Dla Ciebie zrobię wszystko będziesz miała tyle czasu ile potrzebujesz obiecuje. - Jego usta ponownie pocałowały mój policzek. -Co powiesz na jakiś film i pizze ?. 
-Ja zamawiam a ty wybierasz film tylko coś normalnego.- Wzięłam telefon i wykręciłam numer do jednej z pobliskich pizzeri. 
-Może coś w telewizji leci. 
-Jej Ucker sam nie możesz zdecydować, zamawiam jedzenie. -Wrzasnęłam na niego wracając do rozmowy z bardzo sympatycznym Panem. 
-Już ?. 
-Tak, już. 
-Co zamówiłaś ?
-Dwie duże jedna z szynką a drugą wegetariańską. Co oglądamy ?. 
-Nie, wiem lecą jakieś filmy nic mnie nie urzekło. Mogę coś zrobić. 
-Rób co chcesz i tak w tym domu czujesz się zbyt dobrze. -Pocałował mnie nie proszę a co to za niespodzianka. 
-Słuchaj nie przeginaj, powiedziałam za szybko. Nie myśli też że to jakaś randka czy coś. Nawet jak bym była z Tobą nie będzie mnie jarało siedzenie wyznawanie miłości i pokazywanie wszystkim jak to się kochamy i nasza miłość jest wielka. Nie ze mną ta bajka. 
-Wiem Dulce dlatego mi na Tobie zależy, będziemy inni niż wszyscy oczywiście jak w bliskiej przyszłości zostaniesz moją dziewczyną.
-Nienawidzę Twojej pewności siebie Pajacu.
-Ja uwielbiam słuchać obelg na mój temat. 

                                                                         ***

sobota, 23 lipca 2016

Istna gra - Rozdział 17



Dwa dni, 48 godzin i takie brednie zaczynać każdy dzień od papierosa i od kawy szybko przyjdzie do mnie śmierć. Dobra Dulce ogarnij się, 56 nieodebranych połączeń od Uckera, dziewczyna napisałam o moim przeziębieniu po sylwestrze. Szkoda ze to choroba serca. Weź się w garść tylko po co.
- Błagam otwórz ten balkon.
- Znikaj miałeś zniknąć umiesz to robić gdy prosi Cię o to twoja dziewczyna a jak koleżanka to już nie no tak hierarchia.
- Jedna rozmowa.
- Nie ma rozmowy. - Krzyknęłam tylko i zasłoniłam rolety. Położyłam się na łóżku zaczynając oglądać Plotkarę na laptopie i pijąc wino bajka. Po dosłownie 15 minutach ktoś rzucił butelką w moje okno balkonowe i sobie wszedł do mojego pokoju tym idiota może być tylko Ucker. Zamknęłam oczy i udawałam ze śpię.
- Wiem że udajesz i nie śpisz ale prosta sprawa przynajmniej tak będziesz mnie słuchała. Carmen byłem z nią przez 2 tygodnie, 2 pieprzone  tygodnie zerwałem z nią u było wszystko okej odczekałem chwilę i postanowiłem przyjść do Ciebie w tą wigilię gdy czekałem po tym zerwaniu myślałem co zrobić abyś już była moja wpadł mi do głowy ten pomysł z tym dachem. Nie chciałem Ci tego mówić ale klucze to tego budynku miałem dzięki niej pomogła mi a ja obiecałem jej tego sylwestra a ten pocałunek alkohol zapominałem się. Jestem idiota May też to widziała ale ja na prawdę Dul kochanie proszę Cię. - Wzięłam głęboki wdech i wypościłam szybko powietrze.
- Nie jesteśmy w związku nie wiem po co ta cała afera, mi alkohol też nie służył tego dnia. Jeśli to już wszystko to pozwalam Ci opuścić mój dom.
- Przepraszam Cię, zależy mi.
- Jesteś dobrym przyjacielem Christopher dziękuję za szczerość i jakbyś mógł ogarnij kogoś kto naprawi mi tą szybę.
Szkoła jak dla mnie jest to miejsce dla idiotów, szczególnie w obecnej chwili.
- Dul dobrze Cię widzieć schudłaś od sylwestra.
- Choroba na mnie tak działała. - Jest i on patrzy na mnie smutnym czekoladowym wzrokiem dobrze ze szybę naprawił. - Idziemy bo zaraz hiszpański ?
- Jasne mam do Ciebie sprawę chcemy z Ann zrobić sobie taki babski wieczór co ty na to.
- Jeśli chcecie możecie go zrobić u mnie i tak nikogo nie ma.
- Serio Dulce, cudownie będziemy się we 4 świetnie bawić.
- Czekaj, czekaj jak to 4 ?
- Ja, ty, Anahi i Candy - Proszę nie ona nie siostra Uckera.
- May tak za bardzo nie chciałabym...
- Wiem, nie kończ Mała wraca zaraz do Stanów a bardzo chce się z Tobą spotkać.
- ale ja nie chce - Szepnęłam jej do ucha.
- Ona Ci pomoże uwierz mi.
- Rezygnuje -powiedziałam ostro dl May była tak w szoku ze jej oczy mało co nie wyszły z gałek. Podeszłam do Uckera - Niech twoja siostra nie próbuje mnie z Tobą sfatać zapomnij. - Odeszłam. Banda idiotów, nie wiem co oni sobie wyobrażają ale to już jest wielka przesada hiszpański, etyka, matematyka i teraz mój ukochany wf - Rozgrzewka 4 okrążenia a później koszykówka - Przynajmniej pobiegłam  pobiegam i ten ciota nauczyciel zmienił sport na koszykówkę jakiś plus. Czy ja wyglądam jak mięso że ten cholerny Ucker tak się ślinił na mój widok oddychaj Dulce nie zapominaj o oddychaniu.- No proszę mistrzyni biegania, dobrze Ci idzie coś czuje że mam idealny duet ty i Uckermann zawody możecie zacząć się powoli szykować. - Znowu na mnie patrzy ah to nowość pajac. - Dlatego idź wybieracie drużyny - Serio ?, ja błagam o litość.- Dulce zaczynaj - Okej, jak zrobić mu na złość czuły punkt.
- Christian zapraszam - Czułam jego wściekłość nikt nigdy nie zabiera mu jego przyjaciela. Czas zacząć walkę. Wiedziałam że jego duma zostanie urażona taka głupota ktoś zagraża jego pozycji. Cały czas mnie kryl i uderzał pajac. Przynajmniej chodź trochę zrobiło mi się lepiej to głupie i dziecinne ale mówi się trudno mam zabawę. Po męczących 45 minutach koniec wygrałam.
- Krolowo moja z Tobą mogę wygrać życie. - Zaczął Chris. Wybuchłam śmiechem mistrzowie. Lubię wygrywać a przynajmniej w sporcie jestem lepsza od niego no może nie w piłce nożnej ale koszykowa jest okej i jestem lepsza.
- Gratuluję kochanie - Szepnął do mojego ucha. - Nie mam nic wspólnego z Candy nie moja wina że dziewczyny są jej koleżankami.
- Dziękuję za gratulacje a nie będę wypowiadała się na temat Twojej siostry a teraz zanieczyszczasz mi powietrze.
- Myślę że raczej nie możesz złapać oddechu przy mnie.
- Na mnie nie działasz bo jesteś nikim w moim życiu.
- Mnie nie okłamiesz znam Cię.
- To znaj w dupie to mam. - Poszłam się przebrać, znudziło mi się siedzenie tu więc wychodzę. Włożyłam słuchawki, wyszłam. Park piękne miejsce,  usiadłam na ławce znowu sama ha Dulce sama się łapiesz na swojej głupocie co. Moje myśli przegrywają same ze sobą. Będę ze sobą szczera, bądź jesteś sama a on dałby Ci wszystko ale wystarczy już udawania.
- Pogadamy.
- Candy ja na prawdę nie mam ochoty na rozmowy teraz się relaksuje.
- Christopher też lubi tu przychodzić wiesz pomyśleć.
- Jak mnie znalazłaś.
- Przypadek .- W tej rodzinie nie wierzę w przypadki.
- Co chcesz ?, tylko się streszczaj.
- Chce Cię przeprosić Ucker mi wszystko powiedział chodzi o ta sytuację z sylwestra nie chce być nachalna .
- To nie bądź.
- Ale muszę,  to jest mój bart.
- Candy...
- Słuchaj może nie znamy się zbyt dobrze ale lubię Cię nawet bardzo wiem że jesteś odpowiednią osobą dla Uckera. Pogubił się trochę,  dziewczyny go wykorzystują.
- Super tylko to on wykorzystał mnie.
- Miał rację jesteś strasznie uparta.
- Nadal słuchaj sobie o tym jaka jestem, i tak dalej. Możesz mnie zostawić samą ?.
- Jesteś uparta zacznij używać serca on to już zrobił a i wiesz szkoda że oddałaś mu prezent może dla Ciebie to głupie ale bardzo się denerwował podczas wybierania. - Odeszła myśl sercem przecież zaczęłam myśleć i czuć nie pomogło więc co ja mam zrobić ani rozum, ani serce nic nie działa. Wydaje mi się ze to nie z nimi jest coś nie tak tylko po prostu ze mną ja nie umiem żyć tak jak oni. Nie uczono mnie okazywania uczuć a gdy próbuje okazuje się właśnie co się okazuje że nie warto.
- O proszę Dulce dobrze pamiętam.
- Czekaj ja muszę sobie  przypomnieć Daniel.
- Idealny strzał, czemu tak sama siedzisz ?
- Myślę. - Odpowiedziałam krótko.
- To nie będę przeszkadzał podaj mi tylko swój numer i jesteś wolna. - Zrobiłam to o co mnie poprosił i poszedł z uśmiechem na twarzy. Jest taki miły i się nie narzuca. Co nie zmienia faktu że jestem po prostu sama nie wiem gdzie nauczę się okazywać uczucia ale nie będę ich okazywać jemu to jest pewne.
                                     Carmen byłem z nią przez dwa pieprzone tygodnie.
                                                        Wytłumaczę ci wszystko
                                     Widziałem jak tańczyłaś z tam tym chłopakiem
                                                            To całuj ... całuję
                                               Myślę w każdy wieczór o Tobie ...
- Ja też myślę w każdy wieczór o Tobie Ucker - Otarłam moje łzy i wróciłam do domu.

                                                                                ***

niedziela, 17 lipca 2016

Istna gra - Rozdział 16


Sylwester magiczna nic, która daje szansę na Nowy lepszy rok. Gotowa w czerwonej dość krótkiej sukience i wysokich czarnych szpilkach ruszam na podbój. Pablo przywiózł mnie do Christiana dobra zawsze jestem  spóźniona dziś też ale już przed furtką słyszę głośna muzykę 
- Jest i moja królowa bawię się dziś z Tobą - Christian zaczął mną wirować kręci mi się w głowie a jeszcze nic nie wypiłam. - Dobra chodź  do reszt, napijemy się - No pięknie,  było tu tyle osób chyba cała nasza szkoła. Cała 4 a nie cała 5 siedziała na kanapie jeszcze para Ucker  Carmen a myślałam że się rozstali. Wdech i wydech wciskaj  sobie do głowy nic was nie łączy. - Dulce kochanie czerwone wino - Przytaknęłam.
- Dul dziękuję Ci bardzo.
- Za co May dopiero przyszłam.
- Christian uwielbia z Tobą się bawić cieszy się jak głupi.
- Ja też to lubię chodź myślę ze bardziej by się cieszył gdybyś ty z nim tańczyła.
- Wiem ale no nie ważne.
- Zatańcz z nim dziś jeden taniec dla mnie.
- Dulce królowi wino.
- Dziękuję - Wypiłam na raz cały kieliszek po czym czułam jak Kolorowy łapie mnie za rękę i rzuciliśmy się w wir tańczenia. Chodź czuje na sobie wzrok pajaca mówi się trudno ja się bawię on siedzi ze swoją była obecna dziewczyna jest super.
- Przyszła Candy - Uśmiechnęłam się delikatnie ale i tak nie przestawałam tańczyć. Było tu tylu fajnych chłopaków ale nie głupia Dulce musiała iść na jakiś układ aaa. Christian zniknął wyrywa panienki dobra bawimy się Dulce to że nie możesz z nikim Cię całować nie oznacza że nie możesz tańczyć.
- Dulce chodź do nas - Nawet na imprezach robią sobie posiadówy super przecież ja tak to uwielbiam.
- Co jest ?,-  wzięłam kieliszek z winem i zaczęłam moczyć w nim usta. - Chciałam Ci prosić o pomoc z tym tańcem bo widzisz Candy wymyśliła że bym się nie przyjmowała bo ja mam takie trochę dwie lewe nogi i wolę się nie kompromitować.
- Zrobimy tak Candy znajdzie w tłumie Kolorowego ja pójdę zmienić muzykę A ty z pewność do tego co wybiorę się nie skompromitujesz. - Zaczęłam patrzeć co puszczają gdy znalazłam jeden wolny kawałek spojrzałam tylko czy para już jest obok siebie włączam i tak tańczą razem dzieciaczki. Usiadłam na blacie kuchennym idealnie idealnie ich widzę zakochani, szczęśliwi a to szczęście dzięki mnie. Mój wzrok skręcił delikatnie a Ucker tańczył z tą lafirynda jego zdrowie.
- Pogadamy ?
- My ?
- Wiem że mój brat.
- Wybacz Candy ale nie będę rozmawiała z Tobą o twoim bracie mam ciekawsze rzeczy do roboty chce iść się bawić.
- Może i jestem mała ale wiem co czuje mój brat znam go najlepiej. - Wybuchłam śmiechem.
- Wiesz ile osób go zna najlepiej Ann, May, wszyscy z naszej grupy.
- Ale ja jestem jego siostra.
- Słyszałam przyjęłam to do swojej świadomości chyba tyle. - Odeszłam od niej, może dobrze może źle ważne że jestem sobą. Najważniejsze jest aby udawać.
- Jeszcze z Panią nie tańczyłem.
- Spierdalaj - Zostawiłam go mam dość gadania jego siostry jeszcze on znika. Pije tyle w tym temacie alkohol ma mnie uspokoić i tyle. To on zachowuje się jak kretyn. Wiem ze nie chce związku jednak ustaliśmy coś innego.
- Jesteś piękna zatańczysz ?.
- Jasne. - Nie wiem kto to ale wole tańczyć z tym chłopakiem niż z Uckerm i tak bawi się ze SWOJA DZIEWCZYNA. Dulce znowu wyszłaś na puszczalska zmieniłaś się jeśli chodzi o uczucia wobec drugiego człowieka a on to wykorzystał okazałaś mu uczucia było dobrze przez kilka dni a teraz co bawcie się on dobrze a ja źle. Obrót obrót dobrze tańczy.
- Dziękuję za taniec, jestem Daniel.
- Ja też dziękuję a ja Dulce. - Uśmiechnęłam się i odeszłam. Kieliszek i idę na dwór zapalić. Usiadłam sobie na schodach i odpaliłam papierosa co to ma być.
- Wiesz co Ucker to po co była ta nadzieję?
- Carmen zerwałem z Tobą przed świętami.
- Obiecałeś mi tego sylwestra spełnij swoją obietnicę.
- Przecież spełniam.
- To całuj.
- Całuje. - Dopiero pod czas pocałunku odwrócił wzrok w moją stronę. No tak mamy być tylko dla siebie lecz mi nic nie obiecywał. Odwrociłam się i ruszyłam w stronę ogrodu. W sumie sama wszystko spieprzyłam zaczynać ta zabawę.
- May co się stało ?
- Widziałam jak Ucker mówił że z nią nie jest nie chciałam aby robił Ci nadzieję patrzyłaś na nich.
- Nie przejmuj się uświadomił mi tylko jakim jest pajacem. - Przytuliłam ja. - Idź się baw.
- Zaraz północ i tak wszyscy tu przyjadą.
- Dobrze że masz pełny kieliszek, wypijmy za Nowy - moje znienawidzone słowo - Rok.  - stuknęłyśmy się kieliszkami i zabrzmiał dźwięk odpalanych fajerwerk.
- Szaleństwo -  Krzyknął Christian uwielbiam go jest najlepszym chłopakiem jakiego spotkałam. Szampan się lal i była zabawa ja czułam się nie zbyt zręcznie Ucker cały cały czas patrzył się na mnie smutnym wzrokiem trzeba było myśleć co się robi. Jednak to mnie nie interesuje znowu nie potrzebnie dałam mu się zmanipulować jest mistrzem manipulacji. Nie dam mu wygrać nie tym razem.
Nie mogę się upić jest 3 a tu nic to przed pajaca dobra wracam do domu.
- Ann, May pora już na mnie.
- Zostań jeszcze.
- Alkohol nie działa tak trzeba, jestem zmęczona.
- Dulce wiem że ten wieczór nie miał tak wyglądać.
- Daj spokój jeszcze raz szczęśliwego nowego roku. - Dałam im buziaki i udałam się do wyjścia.
- Gdzie idziesz ?
- Do domu.
- Odprowadzę Cię.
- Sama dam sobie radę.
- Przepraszam.
- Nie masz za co uświadomiłam tylko ze jestem puszczalska tylko nie tak bardzo jak twoje koleżanki i powiedz siostrze aby nie wchodziła ze mną w większe dyskusje. - Odeszłam nie ma sensu wchodzić z nim w dyskusje gdy nie mam ochoty udawać przyjaciółki kochanki czy kogo on tam sobie chce. Nie warto być dla kogoś miłym skoro ta osoba tak mnie poznała ze wykorzystuje moje słabości.
- Proszę porozmawiajmy
- Nie śledź mnie
- Dul proszę Cię ja Ci wszystko wytłumaczę.
- Nie chce rozumiesz otworzyłam się przed Tobą chciałam stworzyć coś dobrego wszyscy mówią Ucker jest inny taki delikatny przestał być taki jak wcześniej dla Ciebie po co ?. Udajesz kogoś kim nie jesteś mówisz mi brednie pokazałam Ci prawdziwą siebie zdjęłam maskę, która założyłam w dniu moich 8 urodzin gdy nikt się nie pojawił. Otworzyłam się przed Tobą czy ty wiesz co to dla mnie znaczy ?.
- Wiem ja jestem inny ale obiecałem jej. 
- Cieszę się ze dotrzymałeś obietnicy, teraz zrób coś o co ja Cię proszę spierdalaj i bądź taki jaki byłeś,  ja też zostanę taka jaka byłam zapomnij o mnie i o tym co było a co najważniejsze weź to - Zdjęłam prezent od niego i podałam.- Nie chce już Ciebie w moim życie znikaj raz na zawsze.
- Wytłumaczę Ci wszystko.
- Nie chce Twoich tłumaczeń zrozum to nie potrzebuje tego. Uwierz mi byłam zdolna do większych uczuć wobec Ciebie teraz nie jestem zdolna do niczego.
- Widziałem jak tańczyłaś z tam tym chłopakiem.
- Ja widziałam jak się całowałeś z dziewczyną tylko nie to bolało bo nie pierwszy raz to robiliśmy tylko pierwszy raz PIERWSZY RAZ  byłam szczera wobec jakiegoś chłopaka żałuję nigdy więcej tego nie zrobię przekreślam Cię w moim życiu. - Zaczęłam biec w tych cholernych butach. Głupia idiotka nigdy więcej. 

                                                                     ***

niedziela, 10 lipca 2016

Istna gra - Rozdział 15


- Piękny na prawdę. - Od dwóch godzin siedzę i słucham o zaręczynach ja ludzie mogą się zaręczać mając 17 lat masakra. No dobra 18 zaraz będzie ale to i tak zbyt wcześnie. - To był taki piękny moment na prawdę siedzimy razem z rodzicami, a on wyszedł wtedy z tym wszystkim czerwone róże pierścionek to była najlepsza Wigilia w moim życiu. - Oj Ann na pewno nie lepsza od mojej, aż na samo wspomnienie tego wieczoru drze coś cudownego. - Coś niesamowitego na pewno  też kiedyś tak będziecie miały. May a jak u Ciebie ?
- Całkiem dobrze wgl Dulce mojej mamie strasznie spodobała się ta bransoletka.
- Daj spokój to drobiazg nie wiedziałam co wam kupić.
- Dula a co ty masz na szyi ?. Nie widziałam tego wcześniej u Ciebie - No tak zapomniałam ze ona jest Panią doskonała od mody.
- Taki prosty łańcuszek.
- Piękny i gustowny - Fakt jest śliczny prawie wgl go nie zdejmuje. Muszę zmienić temat bo zaraz będą chciały go otwierać.
- Co dostałyście od chłopaków znaczy May ty od Christiana bo Ann już powiedziała - Zaczęłam się śmiać.
- Przepraszam czy podać coś jeszcze Panią ?. - Przystojny kelner.
- Dla mnie jeszcze raz duża kawa. - Cóż jak one nic nie chcą to trudno ja potrzebuje kofeiny od świąt wgl nie sypiam bo przed oczami mam tego pajaca.
- A odpowiadając na Twoje pytanie Chirstian nie jest zbyt dobry jeśli chodzi o prezenty ostatnio dostałam od niego strój klauna z którego skorzystał na sylwestra ale w tym roku jestem dumna z niego musiał być na zakupach z chłopakami.
- No to mów - Ponagla  ja Ann
- Zestaw biżuterii i genialna książkę. - Są szczęśliwe ja też mogę powiedzieć że jestem szczęśliwa może nie w zwiazku ale szczęśliwa w układzie ja i on tylko dla siebie.
- Słuchajcie co z sylwestrem ?
- Myślę ze raczej u Christiana jego dom idealnie się do tego nadaje po za tym rodzice już się przyzwyczaili do tego. - Mi to i tak bez różnicy.
- O Boże zobaczcie to Ucker z Candy- Kim jest ta pusta lalka o nie Dulce ty zazdrosna nie jesteś bądź po prostu sobą.
- Jak ja jej dawno nie widziałam. - Ann zaczęła krzyczeć Ucker, Ucker a ja udawała ze mi nie zależy Dulce nie udawałaś tobie w tym momencie przestało zależeć łyk kawy.
- Ann y May - krzyknęła blondynka, zaczęły się tulić jakby się znały od zawsze. Dziwne nie widziałam Uckera jeszcze z takim dzieckiem ona ma 14, 15 lat to trochę zaniża jego próg wiekowy.
- Wy się nie znacie - Zaczęła Ann, po chwili poczułam usta Uckera na moim policzku i cichy szept.
- To moja młodsza siostra kochanie- Kurwa czyli widział ze się zagotowałam dobra Dulce od Nowego roku zapisujesz się na lekcje aktorstwa.
- Dulce poznaj Candy, Candy poznaj Dulce - Uśmiechnęłam się delikatnie.
- Słyszałam o Tobie trochę jeśli jesteś ta Dulce. - Skarciłam Uckera wzrokiem opowiadał o nas komuś miło być inaczej. - Cieszę się ze mogę Cię poznać Ucker ma rację jest dość wyjątkowa. - Zapadnę się pod ziemię spotkanie rodzinne znam mamę tatę a teraz jeszcze jego siostrę.
- Dobra dość tego mała idziemy, bo nie kupisz sobie tej kiecki. - Uratowana przez wybawiciela.
- Proszę Cię tak dawno nie widziałam się z dziewczynami, kelner duża kawę proszę.
- Keler zmiana planów dla tej pani sok pomarańczowy.
- Ucker chce kawę.
- Masz 15 lat i pijesz sok - Usiadł obok nie wkurzony niesamowicie auc pilnuje jej. Chyba jego siostra wie zbyt dużo jak dla mnie muszą być ze sobą bardzo blisko. Poczułam wibracje w telefonie wyciągnęłam go i zaczęłam czytać
Tata :
Wróć do domu mamy do pogadania
Tego się nie spodziewałam tata spojrzałam jeszcze raz czy to na pewno on co robi w Meksyku nie widziałam go dobre pół roku.
- Przepraszam was ale muszę już iść. - Wstałam szybko Ucker złapał mnie za rękę.
- Wszystko okej Dulce ?
- Tak muszę wróci do domu, przepraszam spieszę się - Wyrwałam i sprintem zaczęłam biec do domu. Ostatni zakręt jestem załapałam wdech wydech wchodzę.
- Cześć - Rzuciłam oschle.
- Cieszę się ze Cię widzę pięknie wyglądasz. - komplementy.
- Do rzeczy.
- Uwielbiam Cię taka córeczko, wiesz doskonale że ja i Twoja mama ostatnio żyjemy oddzielnie widujemy się tylko przelotnie gdy akurat pojawiamy się w tym samym kraju.
- Prosiłam do rzeczy.
- Nastał ten czas aby wziąć rozwód - Dawno się tego spodziewałam i tak nic to nie zmienia i tak mieszkam sama. - Postanowiłem, bardziej uznałem że jesteś już tak dorosła osoba ze możesz sama decydować o sobie.
- Robię to od dawna ojcze.
- Wiem i jestem z Ciebie dumny mimo iż z matka nie poświęcaliśmy Ci zbyt dużo czasu. Lecz tak jak prosiłaś do rzeczy ten dom jest dla Ciebie oczywiście będą wpływały pieniądze na twoje konto. Tak na prawdę zaraz będziesz pełnoletnia.
- Skończmy te bzdury mam rozumieć ze nic się nie zmieni.
- Problem robi się gdy mama dostanie Ciebie pod opiekę, będę musiał jej płacić ogromne sumy pieniędzy bo wiesz moje firmy.
- Dobra mam pomysł jak Ci zależy na tej kasie poczekaj do moich 18 urodziny będzie po sprawie i tak będziesz wpłacał pieniądze na moje konto.
- Dulce chodzi o to że będę miał nowe dziecko. - Teraz jestem w szoku. 
- Moja kobieta Val jest w ciąży chce stworzyć dla tego dziecka rodzinę.
- Jasne rozumiem. Taka rodzinę jak mi - Rzuciłam sarkastycznie.
- Val nie pozwoli na to wie o twoim istnieniu bardzo chce Cię poznać jest cudowna.
- Pozdrów ja.
Czy ze mną do cholery jest co nie tak chce stworzyć rodzinę dla swojego dziecka a ja kim jestem odludkiem to dziecko będzie miało mamę i tatę, ja tego nie miałam ani mamy ani taty. Czyja to jest wina cierpię bo nawet w dzisiejszym dniu nie okazał mi uczuć, cieszy się z kogoś nowego czy do cholery cieszył się ze mnie. Nowe dziecko będę miała rodzeństwo.
- Dulce do cholery otwórz mi balkon wiem że jesteś w pokoju,  wszystkie okna zamknęłaś drzwi nawet te od garażu Dulce. - Po co on tu przyszedł chce być sama, specjalnie wszystko zamknęłam nie chce go tu.
- Proszę Cię otwórz mi ten balkon będę stał dopóki mi nie otworzysz - No tak kurczę ah wstałam z łóżka wyglądam jak pokraka z rozmazanym makijażem jeśli mu zależy to musi mnie taka zaakceptować.  - Kochanie co się stało - aż tak źle wyglądam super. - Płakałaś co się dzieje bez powodu nie płaczesz. - Wtuliłam się mocno w jego silne ramiona - Wiedziałem że coś jest nie tak gdy wybiegałaś. Nie mogłem wcześniej musiałem zająć małą wybacz ale już jestem. Proszę powiedz co się stało
- Przytulać tylko tul mnie. - Już się nie odezwał wziął mnie na ręce i położył na łóżku. Tylko tulił, odpłynęłam.
Gdy otworzyłam oczu czułam ze śpię na czymś co oddycha przestraszyłam się lecz poczułam perfumy Uckera jest ze mną. Patrzę na zegarek 3:30 niech śpi. Ja nie mogę użalać się na sobą. Zeszłam do kuchni, w domu panowała cisza, służba śpi w swoim pomieszczeniu a ja jestem sama znaczy już nie sama jestem z nim. Mam jego. Nalałam sobie do wody szklanki.
- Nie ładnie tak swojego mężczyznę zostawiać samego w łóżku.
- Przestraszyłeś mnie Ucker.
- Przepraszam nie chciałem czy ja też mogę prosić o szklankę wody. - Podałam mu swoją a sama nalałam sobie do nowej szklanki. - Teraz powiesz mi co się stało.
- A musimy rozmawiać.
- Nie ale musimy nauczyć się rozmawiać więc słucham - Usiadłam blacie a on stanął między moimi nogami.
- Będę miała rodzeństwo.
- Rozumiem mama w ciąży.
- Nie mama Nowa kochanka taty z która chce założyć rodzinę dla tego maluszka chce z tym dzieckiem być cały czas i się nim zajmować. Chce być dla niego 100% tatusiem jakim nie był nigdy dla mnie - Wypowiedziałam to jak najszybciej umiałam.
- Skarbie masz mnie, a twój tato najwyraźniej po 40 zrozumiał co oznacza bycie tatą.
- Dlaczego nikt się mną nigdy nie opiekował.
- Teraz masz mnie ja się Tobą opiekuje, chce to robić.
- Teraz już nie potrzebuje opiekunki.
- Może i nie potrzebujesz ale ja posiadasz opieka cały czas Pan Uckermann w gotowości dla swojego skarba.
- Mhmm... trochę przeginasz w tych słodkościach.
- Czyli mam być ostry i chcesz tego.
- Dziś chce delikatności, czułości, Ciebie.
- O proszę jesteś bardzo zmienną kobietą.
- Wiem to ale mnie lubisz i Co zależy na mnie. - Uwielbiam go na prawdę jest taki kochany.

niedziela, 3 lipca 2016

Istna gra - Rozdział 14





Dni mijają zbyt szybko, Mikołajki  dobrze że zapomnieli o mnie i zajęli się sobą mogłam w spokoju we własnym domu upić się. Wigilia tak tego dnia nienawidzę najbardziej w Wielkanoc jakoś lepiej sobie radzę, no nawet, w Walentynki się dobrze czuje jednak, w Wigilię odczuwam ta samotność. Wczoraj widziałam się z dziewczynami dałam im bransoletki Ann kupiła mi ładna sukienkę a May buty, które mają pasować do kreacji od Ann. Jednak dziś jestem sama kolacja wigilijna choinka i inne pierdoły a ja jestem sama. Dałam wolne wszystkim ten dzień spędza się z rodziną, której ja nie posiadam. Przecież to nie pierwsza moja  samotna Wigilia a co najważniejsze nie ostatnia.  Nauczyłam już się żyć w samotności jednak ta nauka jest nic nie warta bo takie dni spędza się z rodziną nie mogę mieć pretensji do nikogo tylko do siebie że tak mi się życie ułożyło. Gdy kiedyś będę miała swoje  dzieci nie zostawię ich nigdy będą moje. Dulce jesteś w takiej dupie.
- Mogę ? - Moje oczy powiększyły się a kieliszek wypadł mi z ręki na mój biały dywan.
- Ja co jak ty kurwa wchodzisz do mojego domu ?.
- Mam swoje sposoby.
- Wynos się śmieciu
- Czyli nadal toczymy wojnę  a chciałem się pogodzić dziś taki dzień. 
- Znikaj mówie.
- Dulce już dość bólu sobie zadałaś, przepraszam Cię za słowa, nie jesteś puszczalska ani, nie jesteś dziwka. Przykro mi że w Wigilię jesteś sama, chce abyś miała mnie.
- Znikaj powiedziałam.
- Zależy mi na Tobie u mnie już po kolacji dlatego chciałbym kolejne godziny tego wieczoru spędzić z moją przyjaciółką. - zaczęłam się śmiać alkohol wpłynął chyba za bardzo na mnie bo przestałam panować nad słowami.
- Przyjaciółka tak ?, wiesz co przyjaciółki nie traktuje się jak szmaty, jak się ma przyjaciółkę to się nią interesuje a ty przez 3 tygodnie od momentu mojego poznania z twoją dziewczyną nie odezwałeś się do mnie więc nie pieprz że jestem twoja przyjaciółka.
- Chciałem Ci dać czas.
- W dupie mam ten czas.
- Przestań do cholery pić, jestem tu z tobą nie jesteś sama królewno jestem przy Tobie. Nie jestem idealny ale zależy mi cholernie na Tobie wiem że czujesz to samo co ja.
- Może i coś czuje tylko nie chce być z Tobą chce być z kimś kto mnie będzie szanował. - Złapał mnie za rękę przyciągnął do siebie i zaczął miażdżyca moje usta, po chwili rozchyliłam je poczułam jego język tak dawno się nie całowaliśmy brakowało mi tego. Czuję jak penetrujemy siebie na wzajem w buzi jednak Dulce stop przecież nie jesteś puszczalska cała siłę jaką miałam w sobie poczułam w sobie odepchnęłam go i uderzyła.
- Przepraszam Dulce
- Nie mogę, Ucker nie mogę na prawdę, nie mogę.
- Dul ja nie wiem co powiedzieć zmieniałaś mnie.
- Ty mnie też - powiedziałam tak cicho liczyłam że nie usłyszy.
- Czyli czujesz coś do mnie
- Nic nie czuje, nie chce czuć Ucker proszę Cię ...
- Bądź ze mną szczera raz proszę Cię.
- Nie chce być szczera rozumiesz nie chce.
- Chce Cię gdzieś zabrać pozwolisz mi ?.- Co ja robić Dulce wytrzeźwiej proszę. Patrzę na niego mam pustkę
- W dzisiejszym dniu chce być Twoja rodzina.
- Ja nie mam rodziny.
- Masz mnie kochanie - Kochanie czy ja proszę o tak wiele chce tylko spokoju. - Jest Ann, May jesteśmy przyjaciółmi Christian, Alfonso tworzymy zgraną grupę dlatego proszę Cię żebyś zgodziła się abym zabrał Cię w wyjątkowe miejsce dla Ciebie jak i dla mnie. 
- Twoja dziewczyna nie będzie zła ?
- To był krótki romans, pieprząc ja myślałem o tobie.
- Myślisz że tym tekstem podbijasz moje serce.
- Znając Ciebie to tak. - Ma rację. - Dlatego wyskakuj z tych dresów masz się ubrać ładnie i ciepło. - Podeszłam do niego i pocałowałam w policzek. Jest pierwsza osoba, która znam a zainteresowała się mną w Wigilię. Weszłam do łazienki w co ja mam się ubrać dobra najpierw się odświeżę,  szybki prysznic teraz makijaż. Założyłam szlafrok ruszyłam do mojego pokoju aby wybrać strój Ucker stał na balkonie palił stresuje się czymś. Tak aby mnie nie zauważył wzięłam krótką czarną sukienkę, rajstopy i długie czarne kozaki. Szybko zebrałam się dobra Dulce chyba trochę przesadziłaś to jest zbyt seksowne trudno.
- I jak ? - Przełknął głośno śline.
- Fantastycznie - Wydukał. Poszukałam jeszcze krótkiego czarnego płaszcza.
- Jeśli mogłabym się dowiedzieć gdzie idziemy ?
- Niespodzianka. - Ahh niespodzianka szlag wsiadłam do jego auta i ruszyliśmy, po 15 minutach byliśmy w centrum zatrzymaliśmy się pod jakiś wielkim biurowcem. W tym momencie moje oczy zostały związane jakaś czarną szmata. - Nic Ci nie będzie kochanie zaufaj mi. - Złapał mnie za rękę i ruszyliśmy, czułam że wsiadamy do windy jechaliśmy dłuższa chwilę. Wziął mnie na ręce i zaczął iść po schodach. Gdy dotarliśmy chyba do tej niespodzianki poczułam delikatne zimno, zdjął to coś co miałam na oczach a ja mało co nie umarłam. Jesteśmy na dachu jakiegoś biurowca jest kolacja świecie on zwariował. - Jak Ci się podoba ?
- Ja nie wiem co powiedzieć, ja nie spodziewałam się czego takiego dach i to wszystko.
- No właśnie Dulce to jest piękne miejsce z idealnym widokiem na miasto a jak chce spełnić jedno z twoich marzeń.
- Jakie  ? - spytałam dość zdziwiona.
- Pieprzenie się na dachu pamiętasz ten film.
- Żartujesz prawda ?
- Jak myślisz czy moje oczy mogą żartować jeśli chodzi o seks i to z Tobą. - Uśmiechnęłam się nasze relacje się po prostu dziwne. Idealny związek z Panem Uckermannem aż śmiać mi się chce - Zjemy napijemy się ? - Kiwnęłan głową.
- Mam pytanie jedno.
- Słucham, to jest randka ?.
- A chcesz żeby była to randka
- Nie znaczy, nie wiem bo ja nigdy nie byłam.
- To randka słońce. - Boże co się że mną dzieje kurwa jejku... Ann miała ze wszystkim rację ale ja nie umiem okazywać uczuć drugiemu człowiekowi.
- Ostrygi na wigilię tego jeszcze nie było ?.
- To nie jest wigilia to jest randka.
- Pajac.
- Jak mam być szczery uwielbiam jak tak do mnie mówisz wszystko co mówisz jest istnym komplementem bo płynie z twoich ust. - Czy ja się czerwienie umarłam. Po zjedzeniu kolacji usiedliśmy z nogami wyciągniętymi w dół hmm jedno popchniecie a Ucker był by martwy kuszące. - Nie myśl aby upozorować moje samobójstwo będę Cię straszył w nocy jak to zrobisz. - Zaczęłam się śmiać on mi czyta w myślach.
- Dziękuję. - Wyszeptałam do jego ucha.
- Za co ?
- Za to że dziś pokazałeś mi innego siebie, tego delikatnego o którym wszyscy mówią i za to że pomyślałeś o mnie w ten wieczór.
- Myślę w każdy wieczór o Tobie - szepnął do mojego ucha po czym objął mnie ramieniem. - I dziękuję Ci za to ze ty pokazałaś mi prawdziwą siebie, nauczę Cię być taka każdego dnia chce abyś u mego boku była szczęśliwa.
- Ee Ucker ja nie mogę być twoja dziewczyna.
- Ja tego nie chce znaczy chce tylko wtedy kiedy ty będziesz gotowa teraz będę Ci wierny i będę wzmacniał to uczucie, które jest między nami.
- Nie ma uczucia.
- kochanie seks to też jakieś uczucie pokazywanie tego co się czuje.
- Czyli chcesz mi powiedzieć ze z każdą dziewczyną, która spałeś to coś czułeś
- Nie, nie zależy z kim to się robi zmieniając temat jest on dla mnie nie zręczny - Zaczęłam się śmiać.- Mam coś dla Ciebie.
- Dla mnie - Ja nawet o nim nie pomyślałam.
- Proszę. - Podał mi czerwone pudełko jestem pewna że to biżuteria oczywiście po opakowaniu to stwierdzam.
- Nie wiem czy Ci się spodoba ale mam  nadzieję że tak to trochę głupie jednak no -  Otworzyłam pudełko A tam znajdował się srebrny łańcuszek z dużym wisiorkiem w kształcie serca. 
- Dziękuję ja nie mam nic dla Ciebie.
- Wystarczy że jesteś. Otwórz, możesz włożyć tu zdjęcie osoby która jest dla Ciebie wyjątkowa.
- Dziwne że nie wsadziłeś swojego zdjęcia.
- cóż mam je akurat przy sobie.
- Pajac z Ciebie ale jeszcze raz dziękuję Ci bardzo. - Musnęłam jego policzek. A on skierował moja twarz wprost do siebie i pocałować moje usta tak inaczej delikatnie z uczuciem, wyjątkowo.
- To są prawdziwe podziękowania. Nie jest Ci zimno ?
- Nie jest idealnie. - Ponownie zaliczyliśmy nasze usta w pocałunku czuje jak rozpina mój płaszczyk o Boże to znaczy że Dulce chcesz tego i to na dachu chcesz jest romantycznie. Jestem pierwsze raz w takiej sytuacji ze nie wiem co mam robić. Rzucił mój płaszcz poczułam delikatne zimno,  zdjął swoją kurtkę miał idealnie dopasowany garnitur. Czuję jak moja sukienka spada w dół postanawiam się ogarnąć zaczęłam rozpinać jego biała koszule, jest cały gorący czuje jak jego mięśnie napinają się gdy ich dotykam. Położył mnie na kocu na którym wcześniej siedzieliśmy. Uśmiecha się całował moja szyję, zjeżdżając językiem do moich piersi. Zatrzymał się patrząc mi się w oczy i zdejmował moje buty cóż jednak mogłam nie zakładać tych rajstop chłopak ma utrudnione wszystko ale było by mi pewnie troszkę zimno chodź sprawnie z nim sobie poradził. Zostałam w koronkowej czarnej bieliźnie rozpiął swoje spodnie i je zdjął tak jak buty. Ma idealne bokserki, które uwydatniają jego nabrzmiałego już członka. Przełknęłam głośno silne, zaczął obdarowywać pocałunkami całe moje ciało a ja dotykam jego członka delikatnie go masując przez bokserki, pocałować mnie i czuje jak zrywa moje stringi czy ten chłopak nie potrafi ich normalnie zdjąć. Włożył dwa palce i poruszał się nimi we mnie całując moja szyję zaczęłam drapiąc jego plecy co jest wyrażał mojego podniecenie razem z cichym jękami. Grzebie w swoich ubraniach które leżą obok nas i wyciągną prezerwatywę otwiera ja ustami po czym pozwala mi zdjąć swoje bokserki, zdejmuje je ustami delikatnie całując jego członka po chwili zakłada ja i wchodzi we mnie. Porusza się dość delikatnie nie tak jak wcześniej bierze mnie w swoje ramiona pozwalając skakać po nim a on kulturalnie rozpiął mój stanik i patrzy nie, nie patrzy wgryza się w mój biust co daje mi większego kopa do szybszych ruchów. Ponowna zmiana jest nad mną i we mnie całuje moje usta i dochodzi razem ze mną. Pierwszy raz dałam się tak podać mężczyźnie. Zostaje we mnie nadal całując mnie i moje ciało lubię gdy jest we mnie jesteśmy jednością. - To było coś - Zaczął po skończonym stosunku.
- Niesamowitego - Dokończyłam. - Pierwszy raz poddałam się tak komuś.
- I nie ostatni kochanie. - Pocałował mnie wziął swoją koszulę i zaczął mnie w nią ubierać spojrzałam się dość dziwnie - Nie chce abyś była chora skarbie. Usadził mnie na skraju dachu, po chwili przyszedł z kieliszkami. - Wypijmy za nas.
- Prowadzisz.
- Zrobię Ci spacer do domu.
- Będę Ci za to wigilię wdzięczna chyba zawsze.
- Nie masz za co tak jak dla Ciebie to dla mnie to też była pierwsza prawdziwa wigilia kochanie.
- Dlaczego pierwsza.
- Cóż spotkanie biznesowe, to jest moja wigilia ciągle telefony ojca a mama cóż jak to mama Stara się aby było idealnie jak każda matka. - W tym momencie posmutniałam. - Przepraszam nie chciałem tego powiedzieć znaczy wiesz Dulce.
- Nic nie mów po prostu mnie przytul kochanie - Ostatnie słowo zaakcentowałam uśmiechnął się.

                                  ***
I taka niespodzianka dla was :), liczę na dużą ilość komentarzy xoxo

poniedziałek, 27 czerwca 2016

Istna gra - Rozdział 13



- Co się dzieje ?, dzwoniłaś.
- Różowa czy czarną ? 
- Ty chyba żartujesz,  dzwonisz do mnie o 4:40 i zadajesz pytanie różowa czy czarna ... 
- To był tylko preteks od kilku dni się do nas nie odzywasz unikasz w szkole. Okna masz wszystkie zamknięte, służba mówi do nas nie otwierając drzwi wejściowych co się dzieje ? - To jest jakaś wariatka. 
- Korzystam z tego że mojej mamy nie ma, delktuje się samotnością. 
- Dobra to która różowa czy czarna?.
- Serio ?. 
- Może jestem trochę głupia ale powiedz mi co zaszło między Tobą a Uckerem- Zabrakło mi słów była bardzo poważna.- Powiesz mi prawdę ? - Może to pora aby komuś zaufać przestać trzymać wszystko w sobie. Wzięłam głęboki wdech.
- Spałam z Uckerem. - Jej oczy zrobiły się takie wielkie tego się nie spodziewała. 
- Wiesz tego się nie spodziewałam. Kontynuuj.
- To było kilka dni po rozpoczęciu roku przyszedł do mnie z winem i tak wyszło wtedy pojawi się plan że jeśli ja ani on nie będziemy mieli kogo zaliczyć to po prostu będziemy ze sobą sypiać. Zabawa zaczęła być fajna gdy obydwoje na złość psuliśmy sobie podryw. W tedy nad jeziorem mogłam zrobić mu awanturę w środku nocy że Nicol śpi w namiocie ale uznałam że skoro to jego stara miłość oddale się tak też zrobiłam. No i dalej się to toczyło pomógł mi z Javierem gdy on próbował się do mnie dobierac a ja nie miałam na to ochoty. No i gdy moja mama wyjchała, przyszedł wiesz chciałbym romantyczny wyszliśmy na spacer a on wzywał mnie od puszczalskich. To chyba tyle.
- Zakochałaś się. 
- No co ty zwariowałaś zabolało bo traktowałam go jak przyjaciela, zaufałam mu a ja rzadko kiedy okazuje jakieś uczucia. 
- Widzisz Ucker się w Tobie zakochał, wie że ty nie odzwazejmniasz jego uczuć dlatego tak się zachowuje. On się zakochał w Tobie bo spodobało mu się to że masz nad nim władze i grasz z nim jak on gra z dziewczynami. 
- Ja go nie kocham.
- Myslalas kiedyś sercem ? 
- Ja raczej używam rozumu - uśmiechęłam się delikatnie. 
-Zadam Ci kilka pytań a ty odpowiedź mi na niej - kiwnęłam twierdząco głową. - Był taki moment że spojrzałaś na niego a twój mózg przestał funkcjonować ?. 
- Tak, biegalismy, Ucker zaczął mnie łaskotać po chwili spojrzeliśmy sobie w oczy ta chwila trwała dość długo później był pocałunek. 
- Plakalaś kiedyś przy jakimś facecie ? 
- Dwa razy i to przy Uckerze. 
- Okej, gdy się z nim przespałaś co chciałaś zrobić po waszym seksie 
- Zasnąć w jego obijeciach.
- Co było rano po stosunku ? - Zamknęłam oczy przypomnając sobie ten moment, gdy wróciłam z biegania. On nadal spał, wzięłam bieliznę i poszłam do łazienki rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Po chwili poczułam jak ktoś otwiera kabinę to był on nagi. Stał tyłem do mnie zaczął całować moja szyję, szybko się odwrociłam nasze usta i języki zaczęła się walka trwała. Wziął mnie na ręce przyparł do ściany odkrecił kurek z lodowatą woda i po prostu wszedł we mnie to uczucie było perfekcyjne. Trzymał mnie za pośladki ja skałam po jego członku jak oszała. Jeki, krzyki gdy doszliśmy, zmienił wodę na trochę cieplejsza i wzięliśmy wspólny prysznic jakbyśmy właśnie jakbyśmy byli parą. Następnie wyszedł tak jak wszedł do domu. - Dul zadałam Ci pytanie - Wyrwała mnie z moich myśli. 
- Ja go lubię on mnie.
- Jesteś nieobecna powiem Ci jedno po prostu daj mu szansę. Moze spodoba Ci sie bycie w zwiazku. 
- Nie ma takiej opcji. 
Wróciłam do domu łał jest 12 cudownie, cały poranek z Ann. Dała mi dużo do myślenia. Tak na prawdę nigdy nie kochałam, nie byłam zakochana nie nauczono mnie okazywać miłość. Nie umiem tego, teraz żyje w innym świecie, zmieniłam się przez to że posiadam przyjaciół, to jest dziwne. Nigdy z nikim nie byłam tak blisko jak z tą 5 osób. Z żadnym facetem nie byłam tak blisko jak z Uckerem zawsze zapominalam o chłopakach z ktrórymi spałam moje związki były tygodniowe a teraz jest inaczej. Chyba trafiłam w dobre ręce dziewczyn i szalonych chłopaków. Jak zmienić się aby poczuć coś do Uckera skoro właśnie czy ja umiem czuć coś oprócz nienawiści do mojej rodzicielki ?,  do ojca nie czuje takiego wstrętu jak do niej można tak... 
Poniedziałek nie znoszę tego dnia chyba jak każdy, co najgorsze końcówka listopada, zaraz święta, nowy rok zapowiada sie super. Postanowiłam iść do szkoly na piechote potrzebuje ciszy i spokoju gadanie Pabla już mnie nudzi. 
- Cześć - rzuciłam do wszystkich, może to dziwne ale mimo wszystko wole się oddalić od nich klimat idealnych świąt, które już są za 3 tygodnie mnie przytłacza. Usiadłam na ławce jednocześnie wkładając słuchawki jestem jakiś odlutkiem to jest żałosne cała szkoła ma jakiś Przyjaciół a ja od swoich się oddalam. Najgorsze jest to że sie tak zmieniłam. Kiedyś ostra bez uczuć dziewczyna a teraz myślę o tym co się  stało głupota.
- Pójdziesz z nami ? - Z moich głębokich przemyśleń wyrwała mnie Ann 
-Gdzie ?- Spytałam lekko rozkojarzona 
- No wiesz chcemy kupić prezenty pod choinkę co raz mniej czasu. Zaraz, święta. - No tak święta. 
- Po za tym jeszcze Mikołajki muszę coś kupić Christianowi a Ann Poncho. 
- Mhm - Iść czy nie o to jest pytanie a co mi szkodzi. - Pójdę. -  Co mi szkodzi i tak nie mam zamiaru kupować komuś prezentu no chyba że dziewczynom jednak nie wiem. Nikt nie jest mi na tyle bliski aby zasłużyć na prezent. 
- Wiedziałam że się zgodzisz. 
- Dobrze że jesteście - jeszcze jego mi tu brakowało. - Nie wiem czy pamiętacie ale ostatnio poznałem pewną dziewczynę - poczułam wzrok wszystkich na sobie. - poznajcie to jest Carmen moja nowa dziewczyna - Pojawiła się wysoka no na pewno wyższa ode mnie blond dziewczyna ma czekoladowe oczy, duży biust i nie zbyt sympatyczny wyraz twarzy. 
- Tego bym się nie spodziewał
- Nie rozumiem Poncho o co Ci chodzi ? 
- Dość proste jeszcze wczoraj przy piwie mówiłeś jak ci zależy na Dulce - czułam ze się rumienie- a dziś przyprowadzasz Caremen i mówisz że jest twoja dziewczyna - Moje oczy zrobiły się wielkie, nie wiedziałam co powiedzieć stanelam za plecami Alfonsa, za to Ann zaczęła prawić mu moralny do jego ucha. Chciałam w tym momencie znikać zapaść się pod ziemię. Ratunku czuje się tak niezręcznie, nawet słowo niezręcznie nie wyraża tego jak chciałabym zniknąć. 
- Dobra dość nie róbmy przedstawienia w szkole. 
- Dlaczego może Dulce coś nam powie ? - Ann chyba przestanie być moja przyjaciółka jeszcze się nie zdecydowałam. 
- Szczęścia Ucker - Wystawiłam moje białe żeby aby pokazać mój uśmiech. - To co z tymi zakupami ? - Wiedziałam że oni będę w szoku po prostu trzeba pokazywać że on nie był nie jest i nigdy nie będzie dla mnie ważny mimo ze lubię go ale pewne słowa są niewybaczalne. Nasze relacje nie zmieniła sie z dnia na dzień, no i nie dlatego że Pan Pajac znalazł sobie dziewczynę.
Zakupy uwielbiam je na prawdę ale nie z nimi 4 godzina a żadna nie ma prezentu dla swojego chłopaka. Rozumiem wszystko jednak ja kupiłam prezenty nich może to słabe ale jestem kiepska jeśli chodzi o prezenty takie same bransoletki myślę że to spoko pomysł. Usiadłam na ławce będę szczera zmęczyłam się trochę, jednak buty na koturnie nie to nie jest to gdy jest się w centrum handlowym z dwiema wariatkami. Może jednak kiepski prezent im kupiłam mówi się trudno, liczy się gest to najważniejsze, nie będę bawiła się w inne szaleństwa. 
- Co chcecie do picia ? 
- Dla mnie duża kawa - Powiedziałam, hmm bardzo często ich nie słucham,  po prostu nie chce lepiej żyć w swoim świecie czarnym bo nawet nie jest czarno biały. 
- Dulce wszystko dobrze ? - Spytała Ann gdy May poszła zamówić.
- Chodzi o Uckera i jego dziewczynę. - Spojrzałam na nią wzrokiem zabójcy.
- Ktoś taki jak Ucker co raz bardziej przestaje dla mnie istniej. 


                                ***
Jeśli są jakieś błędy to przepraszam ;). Miłego czytania liczę na komentarze :) 

poniedziałek, 20 czerwca 2016

Istna gra - Rozdział 12




Jestem z siebie dumna, gdy przypomniałam sobie wczorajszą akcję wyszła perfekcyjnie. Nie pozwolę na to aby on mnie nie szanował. Mój telefon zaczął wydawać dźwięk pewnie ktoś z moich "przyjaciół" dzwoni. Ja się nie mylę to Ann, muszę się ogarnąć bo zaraz wpadnie do mnie. Po 30 minutach słyszę dzwonek.
- Hej, cieszę się że jesteś bo chce porozmawiać.
- Też Cię miło widzieć chcesz się czegoś napić ?.
- Wody. - Nalałam jej wody do szklanki i usiadłyśmy w salonie.
- Co się dzieje ?
- Chodzi o Uckera - Gorszego tematu nie mogła sobie wybrać. - Dulce nie patrz się tak na mnie znamy się trochę chce żebyś była ze mną szczera.
- Nie rozumiem. - Odpowiedziałam całkowicie szczerze.
- Możesz mi powiedzieć co jest między wami ja czuje to napięcie.
- Anahi przepraszam ale między mną a nim nic nie ma. - Jej wzrok był bardzo zdziwiony.
- Musi coś być on się o Ciebie martwi, staje w Twojej obronie, cały czas o tobie mówi. - Nie wiem co jej odpowiedzieć. - Zależy Ci na nim ?
- Relacja między nami jest skomplikowana nic nie jest proste. Lubimy się a możliwe że trochę za dużo sobie wyobraził i pokazał mi swoją prawdziwą twarz.
- To źle ?
- Wolałbym żeby był taki jak wcześniej gdy go poznałam arogancki, myślący o sobie.
- On taki nie jest.
- Wiem dlatego nasza relacja jest najprościej mówiąc po prostu skąplikowana.
- Taki jaki on jest teraz był dawno dokładnie przed wyjazdem Nicol gdy zostawiła go najlepsza przyjaciółka to zmienił się stał się taki arogancki
- Widzisz, Nicol wróciła więc stał się taki sam.
- Nie on się zmienił dzięki Tobie i ja to wiem.
- Jeśli przyszłaś mówić tu tylko o nim to nie mamy o czym rozmawiać.
- Tak na prawdę to był wstęp do rozmowy na temat zachowania Alfonsa bo wiem że byłaś z nimi wczoraj - No i oczywiście wiedziałam że nie przyszła tu tylko w interesie swojego przyjaciele.
- Co chcesz wiedzieć
- Nie odbiera telefonu, nie odzywa się, nie wiem co się dzieje.
- Ann gdy ja byłam z nim to bawiłam się z Christianem tanczyliśmy, później przyszedł Ucker to Alfonso z nim rozmawiał a Ucker tylko panienki przeprowadzał do stołu. Ja poszłam najwcześniej więc ciężko mi powiedzieć co było dalej. Gdy wychodziłam oni dalej pili.
- Nigdy tak się nie zachowywał.
- Może po prostu za dużo wypił i teraz odsyspia zadzwoń do Chrisa albo Uckera.
- Nie mogę. - Powiedziała już bardzo smutna.
- Rozumie zaufanie to podstawa związku. Ann on Cię kiedyś skrzywdził ?
- Zdradził mnie raz. - Tego nawet się nie spodziewałam. Zrobiłam wielkie oczy i zaczęłam słuchać. - Alfonso znaczy wszyscy mówili że jesteśmy dla siebie stworzeni idealna para. Znamy się od dziecka i tak na prawdę jesteśmy ze sobą chyba od zawsze już nie ma czegoś takiego jak rocznica nasz związek wyszedł samoistne przytulanie całowanie każdy się do tego przyzwyczaił. Tylko nadszedł czas moich 15 urodzin, czekałam na wielką niespodziankę wiesz jak to jest te 15 urodziny myślałam że będzie to najszczesliwy dzień w moim życiu i po części był taki. Maite i Ucker przygotowali mi wspaniałą imprezę całą na różowo czułam się jak księżniczka, nawet miałam różowy tron. Za to Christian i Alfonso po prostu się tak upili że wgl nie kontaktowali. Do tej pory Alfi mówi że pomylił mnie z jakąś dziewczyną to było tylko całowanie ładna blondynka ale rozumiesz to były moje urodziny. Laluś nas pogodził dlatego teraz boję się że gdy wychodzi z samymi chłopakami może coś się stać. - Idalny związek nie jest taki idealny.
- Nie wiem co powiedzieć ale myślę że nic głupiego nie zrobił. - Jak ktoś zdradził raz, zdradza cały czas.
- Każdy był w szoku może to nie była wielka zdradza ale jednak coś zaczął robić z tą laska. Zawsze myślałam że Christian zrobi jakąś głupotę ma tak wolna rękę a on nic nie zrobił w żaden sposób nie skrzywdził May a idealny Alfonso zrobił to.
- Liczy się to że wasza miłość przetrwała to. Chyba o to chodzi w miłości.
- Chyba tak, Dul dziękuję Ci że mnie wysluchałaś a i wiesz ty razem Ucker jesteście do siebie podobni.
- Mam nadzieję że to komplement nie był. - Zaczęłam się śmiać.
- Widzisz idealnie byście do siebie pasowali. - Ach oni sypia takimi żartami.  - Nie patrz się tak na mnie, nie tylko ja tak uważam.
- Jesteś zabawna lecz uwierz mi ja i on to dwa różne światy.
- Kochana Dulce dwa różne światy ale w tej samej bajce, np tak jak świat pięknej i besti oni na poacztku też za sobą nie przypadali, sherek i Fiona.
- Nie oglądaj bajek, bo to ci szkodzi.
- Będę jeszcze świadkowa na waszym ślubie.
- Żyj w swoim świecie a ja będę żyła w swoim chyba tak będzie lepiej. - Pogadalysym jeszcze trochę i Ann wyszła zostałam sama ze swoją ulubioną samotnością. 
- Panienko ma gościa - Spojrzałam na nią pytajacym wzrokiem, chciałam zacząć oglądać mój ulubiony serial.
- Nie ma mnie, jestem zajęta.
- Rozumiem tylko ja powiedziałam temu Paniczowi że Panienka jesteś.
- Kretynka spytaj kto to
- Christopher - Jeszcze jego tu brakowało.
- Może wejść. - Nie miałam ochoty na jego towarzystwo tu jest właśnie mój problem mam teraz tych swoich przyjaciół ale nie mogę spokojnie nawet obejrzeć swojego serialu. Podszedł do mnie i pocałować w policzek.
- Co oglądasz ? - Usiadł na kanapie.
- Wiesz chyba za bardzo się rozgościłeś.
- Chciałem pogadać Dulce.
- O czym ?, bo jak widzisz chce obejrzeć serial.
- No proszę Plotkra ty jeszcze to oglądasz Ann kiedyś szalała na punkcie tego serialu
- Mam nagrane wszystkie części i lubię powtórki do rzeczy co ty chcesz.
- Przeprosić za tą puszczalską
- Mhm...
- Bo nie o to mi chodziło, po prostu ani Anahi czy Maite nie są takie jak ty.
- Jak Ja ?, czyli puszczalskie super przeprosiny.
- Nie, nie
- Łatwe, dające byle komu.
- Czyli ty nazywasz mi byle kim.
- Wiesz lepiej jest być byle kim niż dziwka prawda ?
- Nie po prostu, myślałem że jesteś jak każda przelece raz, dwa no maks 3 razy. Ty zrobiłaś ze mną to co ja z dziewczynami zaczełaś się bawić rozdawać karty.
- Do rzeczy Ucker
- Rezygnuje z układu.
- To rezygnuj.
- Czyli nie działa to na Ciebie ?
- Jak będę chciała się z Toba przespać to to zrobię. - skupiłam się na serialu on przestał się odzywać okej wygląd dziś bosko, czarne spodnie i biała bluzkę dodatkowo skóra na to ale muszę opanować swoje dziwkarskie popędy.
- Dulce
- Co ? - Powiedziałam wściekła,  moja ulubiona scena czyli Chuck Bass w lizmuzynie z Blair
- Będę już szedł.
- No no spoko, pozdrów Vico. - Czułam jego wściekły wzrok na sobie widział że za bardzo się nie przejmuje tym co robi.
Kocham takie dni, cisza spokój maraton z ulubionym serialem teraz tylko kąpiel.  Pusciłam wodę, zaczęłam otwierać wino aby móc się dobrze zrelaksować.
- Pomoc Ci ?
- Ja pierdole, co ty tu robisz.
- Pomogę. - Zwarjuje z tym pajacem na prawdę zostane wariatka.
- Jak się dostałeś do mojego domu ?.
- Idziesz się wykąpać, to fajnie - Zaczął zdejmować koszulkę.
- Nie wkurwiaj mnie i idź. - Zaczął całować moja szyję.
- Mam na Ciebie ochotę
- Słuchaj jeśli żadna z Twoich panienek nie ma dziś ochoty to przykro mi ja też nie mam. - Odsunał się.
- Chce spędzić miło czas w twoim towarzystwie.
- Ja nie chce Cię widzieć.
- Dulce przecież ja chce Cię mieć teraz tu chce się z tobą kochać
- A ja chce żebyś wypieprzał. - Wziął koszulkę, która zdjął wcześniej i wyszedł. Co z nim jest nie tak zmienia zdanie gorzej niż ja podczas okresu. Jak nigdy łzy zaczęły spływać po moich policzkach jeszcze przez takiego dupka, który mimo wszystko jest dobrym kumplem układ i to wszystko lecz rezygnuje i wraca ma mnie po prostu za jakąś pierwszą lepszą. To jest żałosne.

sobota, 11 czerwca 2016

Istna gra - Rozdział 11



- Tak się cieszę że jesteście. - Moja mama to chora kobieta uznała że Ucker jest idealnym facetem dla mnie    zostanie po prostu moim mężem komedia. Wspólna rodzinna kolacja, romantycznie dobrze że nie ma jeszcze mojego tatusia. - Poznajcie moją córkę, Dulce. - Podałam rękę ojcu Uckera on uśmiechnął się już wiem po kim mój niby chłopak ma uśmiech, uroda po mamie piękna kobieta. Więc Pan Federcio razem z Panią Victorią chyba są szczęśliwym małżeństwem a tego jeszcze nie widziałam.
- Ucker nam nie mówił zbyt dużo o tobie, ostatnia dziewczyna, która przeprowadził jak jej było ...
- Nicol - Uśmiechęłam się na co mój CHŁOPAK  zabił mnie wzrokiem.
- Dokładnie tak, tak.
- Kochanie, Ucker mi mówił że oni nie są razem. Mają wspólnych znajomych.
- Jeszcze nie są - wtrącila się moja mama.
- Estefanio ale masz rację idealnie do sobie pasują. - To jest jakiś żart widzę że moja mama i mój przyszły tatuś idealnie się dogadają. Za to Pani Victoria jest bardzo spokojna i chyba ma doskonały kontakt z Uckerem teraz już wiem o co chodziło Ann z tą delikatnością tak. Ucker jest delikatny jak jego mama ale udaje pajaca jak tatuś zabawa po prostu zabawa.
- Jeśli mogłabym coś powiedzieć
- Kochanie, rozmawiają dorośli.
- Kochana mamo, jeśli bym mogła to wyprostuje wam delikatnie światopogląd. Nie jestem dziewczyna o to tu siedzącego Christophera, nie interesuje mnie wasza szopka pod tytułem idealnie do siebie pasują. Bez urazy proszę Pana ale moja mama nie będzie mi wybierała z kim się zwiąrzę, czy moich znajomych. Łaskawie proszę żeby mnie nie traktować jak powietrze skoro już zostałam zmuszona bo nie jestem tu z własnej woli dla uświadomienia państwa moja ukochana mateczka powiedziała ze wyjedzie od razu po kolacji. Tyle w tym temacie. - Zaczęłam spożywać posiłek. Atmosfera się trochę zepsuła rodzice Uckera byli dość zdziwieni moim zachowaniem ale mówi się trudno. Nie będę udawała kogoś kim nie jestem. Chodź mama Lalusia umiechała się do mnie cały czas co oznacza że mój występ się jej podobał punkt dla Dulce, punkt dla Uckera bo jego tatą zabija mnie  wzrokiem jak on życie.
- Moja córka jest troszkę zbuntowana, czasem nie potrafi się zachować, trudny wiek.
- Znam to, nie jest łatwo wychowywać nastolatka. - Kretyni przestałam się odzywać mając nadzieję że ta imprezka skończy się bardzo szybko marzenia... chodź to śmieszne.
Nareszcie sama moja mamusia postarał się i sobie pojechała bingo Dulce.23:00 piątek Dulce sama w domu żyć nie umierać cieszę się jak dziecko, jakbym została pierwszy raz sama w domu.
Od Ucker :
Otwórz balkon
- Skąd ty tu już się dziś widzieliśmy.
- Obiło mi się o uszy, że zostaje Panienka sama w domu, uznałem ze wpadnę.
- A jeśli szykuje się na imprezę ?.
- Jeszcze Ci mało, po tej akcji nad jeziorem ?.
- Mało, bardzo mało - Zaczęłam się śmiać.
- Nie uczysz się na błędach
- Uczę się, spokojnie więc co Cię do mnie sprowadza ?.
- Świetny  film, dobre wino a co najważniejsze miłe towarzystwo.
- Liczysz na seks ?
- To może przy okazji - Zaczęłam się śmiać.
- Zabawny jesteś jednak dziś nie skorzystam wiesz mam w planie wyspać się odpocząć i takie tam.
- Nie chce być nachalny.
- To nie bądź i wyjdź.
- Dobra zmieniam zdanie chce być nachalny. Zostaje po za tym nasz układ.
- Czyli tak jak myślałam ma Pan ochotę na seks.
- Widzi Pani nie chciałem, tego od razu, ale skoro Pani nalega.
- Proszę Pana ja na nic nie nalegam. - Zaczyna mi się podobać ta zabawa, robi się ciekawie aż żal nie wykorzystać wolnego domu.
- Skoro już mnie Pani zaprosiła do siebie to mam do wyboru 3 filmy.
- Umieram z ciekawości proszę Pana.
- Numer jeden coś wyjątkowego co może wzbudzić strach czyli Milczenie owiec, strach jest przy tym wskazany, numer dwa coś co może poprawić humor i wróci do czasu dzieciństwa, nie będę Cię trzymał dłużej w niepewności Shrek - Zaczęłam się śmiać cóż bajka marzyciel - Na sam koniec film, który ma wzbudzić popęd seksualny, jest erotyzm, uczucie i niepewność 50 twarzy Greya
- Ja mam wybrać tak ?, szczerze to żadna z tych opcji mnie nie kusi.
- Czyli co robimy ?
- Nie miałeś opcji B ?
- Mam ale liczyłem ze przejdziemy do niej trochę później. - Szepnął do mojego ucha. Odchylił moja głowę i zaczął całować moja szyję.
- Mmmm opcja B jest najlepsza. - Zaczęłam jęczec mu do ucha.
- I tak przejdziemy do niej później, wolę aby ta noc trwała troszkę dłużej. Zapraszam Cię na spacer. - Ahh romantyk pech lecz skoro obudził już moje podniecenie warto skorzystać.
- Przebiore się okej ?.
- Tylko załóż na siebie coś seksownego to rozkaz. - 100% Pajac, weszłam do łazienki założyłam czarne leginsy, bluzkę na ramiaczka z dekoltem miało być seksi i na to czarny długi ciepły sweter wieczory się zimne. Poprawiłam makijaż i wyszłam.
- I jak ?
- Ujdzie, wyglądasz lepiej na imprezach.
- Grunt to dobra krytyka - Zaczęłam się śmiać, mam dziś na prawdę dobry humor tylko i wyłącznie dlatego że mojej mamusi nie ma. Zeszlismy na dół założyłam buty i ruszyliśmy w stronę parku. Szliśmy obok siebie nie odzywając sie do siebie cóż erotyzm odleciał.
- Moja mama Cię polubiła
- Ta dość sympatyczna kobieta.
- Dlaczego taka jesteś ?
- Jaka ? - Nie zrozumiałam.
- Dulce, ja też udaje może rozkochuje w sobie dziewczyny i je zostawiam ale znam siebie i wiem co mi wolno a czego nie. Jestem odważny
- Jesteś też bardzo delikatny.
- Skąd to wiesz ?.
- Jestem dobra obserwatorka. Jesteśmy nawet do siebie podobni tylko ty miałeś mamę i tatę a ja kupę nianek. Ciebie nauczono okazywać komuś uczucia a mnie nie.
- To pozwól że Cię nauczę
- Oooo nie, nie. Nie chce.
- Dlaczego ?
- Bo wole być taka jaka jestem silna.
- Okazywanie uczuć nie pokazuje tego że się jest słabym.
- Ty okazujesz uczucia rodzicom i przyjaciołom żadnej dziewczynie, nigdy ich nie okazałeś więc nie rozumiem czego ty chcesz mnie uczuć ? - Ta rozmowa staje się dla mnie nie zreczna.
- Jeśli mi na kimś zależy, staram się o ta osobę.
- Starasz się tak ?, ja się o nic nie staram żyje tak jak chce i z kim chce.
- Wolisz się puszczać z kim popadnie niż dać szansę mi ?
- Puszczać ?, czyli jestem dziwka... Wiesz co masz rację wole się puszczać niż dawać ci jakąś głupią szansę. - Spojrzał na mnie groźnie a ja zaczęłam biec słyszałam tylko jak mnie woła.
-Duże piwo.
- Z sokiem ?
- Może być. - Pozostało mi się tylko upic. Nie wiem co on ze mną robi ale w jakiś sposób zabolało mnie to. Wiem ze jestem łatwa, nie wstydzę się tego. Dziewictwo straciłam w wieku 14 lat z chłopakiem, który był ode mnie starszy chyba z 5 ale co z tego lubię uprawiać seks i się bawić. Gorzej tylko słuchać że jest się łatwym od przyjaciele. Tak pierwszy raz mogę nazwać kogoś przyjacielem i ta osoba jest Ucker, kretyn który mi się nie spodobał na początku a teraz co raz o nie nie zakochałam się e nim.
- Kogo moje piękne oczy widzą
- Co ty tu robisz ?
- Pije, Ann nie chciała ze mną wyjść więc postanowiłem sam iść w trans picia . - No tak jego przyszłość to alkoholizm.
- To zdrowie.
- Zaraz będzie Christian więc będziemy się bawić.
- Super - Może to i lepiej ze nie będę sama tylko z nimi.
- Witam król imprezy wbija dziś do tego miejsca pora się bawić - No tak jego muszą wszyscy widzieć. - No proszę Dulce cukiereczku zastepujesz dziś Uckera
- Wolałbym nie - Alkohl już działa więc zczaęłam się śmiać.
- Dzwoniles ?
- Tak dosłownie jakieś 3 minuty temu jest z Vico.
- Czyli łatwe ruchanie.
- Dokładnie - Aha czyli to jest jego wyrażanie uczuć wiedziałam chodź dla mnie to i tak lepiej zero zobowiązań. Świetnie się bawię z chłopakami pijemy i taczymy dziwię się trochę bo Alfonso jest bardzo rozrywkowy a nie pokazuje tego gdy jest przy nim blondynka. Siedzimy przy stoliku a wódka się po prostu lepiej Christian opowiada żarty nie mogę przestań się śmiać. - Podbijam do tej Panny i mówię daj mi swój numer a ona my się znamy a ja na to tak ty i ja Las Vegas dziewczyna patrzy się na mnie jak na kreatyna a ja wybucham śmiechem mówie dobra przelece Cię dziś zobaczysz co to seks.
- I co ? Poszła z tobą - spytałam
- Co ty dostałem po mordzie od niej i od May bo uznała ze to jednak było dość ordynarne ale raz się żyje może kiedyś wyrwe jakąś na tekst ty i ja równa się moje łóżko.
- Kogo moje oczy widzą, mało Cię nie być.
- Wiem ale zaliczyłem Vico i przyszedłem. - patrzył się na mnie i co myślał że jestem zazdrosna to się kolega grubo myli oj nawet nie wie jak bardzo.
- Dulce kochanie co powiesz na taniec ze mną ? - Christian jest już tak pijany zresztą ja też ruszyliśmy tańczyć. Coś niesamowitego uwielbiam z nim bawić obraca mnie i pokazuje te swoje swoje śmieszne ruchy. Płacze ze śmiechu.  Gdy wróciliśmy do stolika zwróciłam uwagę na to że Ucker ma już nowa panienke to dobrze.  Przynajmniej ja mogę się spokojnie bawić. Może nie czuje się zbyt dobrze w ich towarzystwie tylko i wyłącznie dlatego że nie ma Ann i May, Christian zachowuje sie normalnie ale Alfonso nie jest jakiś dziwny i patrzy się na inne dziewczynę za co Anahi by go chyba zabiła ale nie wtrącam się.
- Coś jeszcze dla was ?. - Spytał Christian.
- Ja chce jeszcze małe piwo z sokiem i spadam. - Rzuciłam, na co Chris był zły chyba za to że chcę iść. Mówi się trudno chce się wyspać po za tym czuje że mój stan nie jest dobry wręcz fatalny alkohol działa.
- Psujesz mi zabawę - Powiedział kolorowy gdy wrócił z alkoholem.
- Jak dziecko jest 3:00 pije i spadam. - Tak jak powiedziałam, tak zrobiłam pożegnałam się z nimi wszystkimi i ruszylam do domu. Ten pab nie jest daleko od mojego miejsca zamieszkania zawsze tam można się wypić i trochę potańczyć lubię takie klimaty. Szłam sobie spokojnie no może nie do końca lekko się bujam prawa i lewa, lewa i prawa. Jestem już przy furtce gdy ktoś mnie łapie za rękę czuje po perfumach że to Pajac.
- Dokończym to co wcześniej zaczęliśmy ?
- Spierdalaj Ucker.
- Dulce co z Toba ?
- Nie jestem dziwka, nie mam ochoty na Ciebie - Dostał po twarzy moimi włosami i ruszyłam do mojego domu aby zasnąć w spokoju.

                           ***
Już jesteśmy w połowie opowiadania :). Niedługo koniec ale jeszcze rozdziały są.
Komentujcie xoxo 

niedziela, 5 czerwca 2016

Istna gra - Rozdział 10



- Ucker uspikoj się. - Javier dostał jeszcze kilka razy po czym Christian z Alfonsem złapali tego pajaca.
-Nic ci nie jest ? 
- Jest okej będę miał tylko śliwe pod okiem. 
- Krew Ci leci z nosa. 
- Daj spokój, kolega mnie odpowadzi, Dulce trzymaj się i nie martw będzie wszystko dobrze. 
- Javier - Jego kolega go zabrał, a ja wściekła udałam się do tego pajaca. - Jesteś jakims popierdoleńcem, lecz się. 
- Dulce, nic mu nie zrobiłem - Odeszlam poszłam do namiotu mam ochotę po prostu wrócić do domu. Nie wiem jak to jest możliwe ale szkoda mi Javiera a Christopher zachowuje się jak kretyn, który ratuje mnie kiedy ja ratunku nie potrzebuje po prostu z nim rozmawiałam . Z całych tych nerwów zasnęłam. 
Obudziłam się a ten pajac przytulal się do mnie umieram po prostu kretyn. Wstalam wściekła to mało powiedziane, szybko uwolniłam się od tego dupka. 
- Jak się czujesz Dulce  ? - Zapytała mnie May
- Cudownie idę pobiegać. - Ten dystans z dnia ma dzień wydaje mi się co raz krótszy a ja chce być jak najdalej od nich.  Po 30 minutach dołączył do mnie Ucker 
- Stój. 
-Spierdalaj. - Odpowiedziałam bardzo groźnie. 
- Chce pogadać.
- Pieperze rozmowę z Toba. 
- Dulce. 
- Nie rozumiesz, wypierdalaj pajacu - Krzyknelam i bieglam dalej. Człowiek doprowadza mnie do szału nic nie mogę zrobić. Wyjadz był by najlepszy tylko ja nie uciekam od swoich problemów. Nie chce słuchać go, jest to kretyn, który zamiast mózgiem myśli swoim małym penisiem może nie małym ale nim myśli 
- Dulce wszystko okej ? - Kocham mieć ludzi obok siebie zawsze się pytają czy wszystko jest dobrze nie wiem kiedy ich zabije.
- Jest idealnie. 
- Wczorajsza akcja 
- Anahi nie wiem o czym mówisz, wszystko jest dobrze.  
-Dulce nie ukrywaj swoich uczuć. 
- Ja niczego nie ukrywam po prostu mówię Ci że wszystko jest idealnie, nie ma o czym rozmawiać. - Nie lubię gdy ktoś aż tak bardzo interesuje się tym co ja robię czy mój humor po prostu zatrzymam swoje wkurwenie dla siebie niech ich to nie interesuje. 
- Przeprszam Cię, nie chce być nachalna wiesz Alfonso powiedział że jak skończymy liceum zamieszkamy razem. 
-Cieszę się. - Mało mnie to interesuje jednak wolę aby mówiła o tym niż miałaby wypytywac się o pajaca.
- Chce mieć ze mną rodzinę, cudowne dzieci.
- Ann całe życie przed Tobą, zobaczysz co wydarzy się w przyszłości. 
- Masz rację, tylko nawet nie wiesz jak cieszę się że go mam. 
- Dziwi mnie fakt że nie powiedzialaś mi o nim gdy się poznałyśmy.
- Może dlatego że ty nie należysz to miłych ludzi.
- Ooo to prawda. - Zaczęłysmy się śmiać. 
- Nie chciałaś ich poznawać, uznałam że lepiej będzie po prostu jakoś później nie wiem Dulce. 
- Dajmy sobie z tym spokój, jeśli mogłabym mieć prośbę do Ciebie wiem że wracamy jutro i czy mogłabym jechać z wami ?. 
-Dulce, przepraszam Cię ale nie, załatw swoje sprawy z Lalusiem chodzi mi o to że nie chce wchodzić między was. 
-No tak jest Twoim przyjacielem to mój błąd. Nie było pytania. - Biorę wszystko na bary zaczynam po prostu jeszcze zwiększyć moją nienawiść do Uckera. 
- Cześć Dulce.
- Javier, hej. - Byłam dość zdziwiona gdy go zobaczyłam nie wyglądał najlepiej Ucker mu wczoraj przywalił. 
- Aż tak źle nie wyglądam, zabieram Cię na spacer - Podał mi swoją nie złamana rękę. Wstałam i poszłam czułam na sobie wzrok Uckera i dobrze. 
- Chciałem Cię przeprosić rozumiem że masz chłopaka, nie chciałem Ci robić problemów. 
- Javier ten chłopak to nie mój chłopak,  po prostu kurczę kolega, który za dużo wypił i to ja Cię przepraszam za to jak teraz wyglądasz nie jest to zbyt miły widok pewnie dla Ciebie w lustrze. - Zaczął się śmiać. 
- Zapraszam Cię dziś do baru, na piwo kończę pracę o 21 będziesz ?. 
- Będę 
- Ja spadam do pracy mam popołudniowa zmianę - pocałował mnie w policzek i odszedł. 
- Kochaś, co? Tylko nie tak przystojny jak ja. 
- Nie odzywaj się do mnie, nie chce Cię słuchać, nie istniejesz dla mnie. 
- Serio ?, Dulce byłem pijany. 
- Wiesz co jest najgorsze że ja Cię lubię na prawdę jesteś spoko gościem i nasz układ był okej. Tylko wiesz jaka jest różnica między Tobą a mną że kiedy ty postanowiłeś zaprosić sobie Nicol na noc nie chciałam wam przeszkadzać a ty nie wiem o co ci chodź ale, ty nawet nie pozwalasz mi rozmawiać z kolegą nie wiem zakochałeś się ? 
- A jeśli tak to co z tym zrobisz ?, co zrobisz z tym że mi się spodobałaś ?. 
- Jedna prosta rzecz, nic już nigdy między nami nie będzie bo nie pozwolę Ci się we mnie zakochać. 
- Widzisz ty nie możesz mi niczego zabronić. 
- Pieprz się - Wstałam wkurzona i odeszłam. Co to za człowiek najpierw się umawiamy na zabawę a później mówi o zakochaniu brednie. 
Wieczorem postanowiłam iść na spotkanie z Javierem nie będę się przyjmowała tym co myśli ten pajac mam go cholernie dość. 
- Gdzie idziesz ? 
- Umówiłam się. 
- Ciemno już jest. 
- Jestem duża dziewczynka poradzę sobie. - Odeszłam, droga do baru zajęła mi trochę czasu jakoś jak szliśmy tu wcześniej wydawało mi się że jest krótsza może dlatego że były dziewczyny nie wiem. 
- Jesteś, czekałem na Ciebie co zamawiasz ? 
- Piwo - uśmiechnęłam się. 
- Może coś innego ? 
- Hmm no dobrze więc duże piwo - Zaczął się śmiać. Ogólnie jest strasznie sympatyczny i śmieszny. 
- Mówię Ci tu jest inaczej, może do miasta daleko ale chodzi o klimat takie wyciszenie. 
- Ja jakoś się tu nie wyciszyłam. 
- Mogę pomóc Ci się wyciszyć
- Jak ? - Spytałam dość kusząco, chodź w sumie nie miałam na niego ochoty, fajnie się z nim rozmawia.  Jednak szału nie robi po prostu sympatyczny. 
- Spacer?. - Wstaliśmy  tak romantyk, spacer chyba tych spacerów będę miała dość na jakieś 10 lat.  Po chwili czuje jak stajemy przy jakiś drzewie a on zaczyna mnie całować oddaje te pocałunki jednak to dla niego za mało. Czuję jego zrodwą rękę pod moją koszulka.
- Co ty robisz ? - Staram się go odepchnąć. 
- To na co mamy ochotę i musisz zapłacić za moje podbite oko. - Zrywa moją koszulkę, krzyczę jak oszalała nie mogę się powstrzymać, łzy ciekną z moich oczu. Nagle moje ciało jest całe sparaliżowana a on robi ze mną co chce. Zaciskam oczy aby nie patrzeć na to co wyprawia. Miałam ochotę zwymiotować w tej chwili jednak Bóg się zlitował czuje że ktoś go  odciąga boję się otworzyć oczy jednak już po sekundzie słyszę jego głos. - Chcesz mieć złamaną drugą rączkę - To Ucker - Hej wszystko dobrze ?, otwórz oczy. -Zemdlałam.
Gdy otworzyłam oczy jestem w namiocie przestraszyłam się nie pamiętam co się działo oprócz momentu gdy Javier próbował mnie zgwałci. - Wstałaś już, to dobrze dziewczyny już się spakowały, teraz ty musisz i jedziemy. Jeśli chcesz możesz pojechać z nimi i nie będziesz zmuszona być w moim towarzystwie. 
- Dziękuję - rzuciłam mu się na szyję i pocałowałam w policzek. 
- Czyli jedziesz ze mną to dobrze. Już nie myśl o tym co się wydarzyło pogadamy później . Teraz ogarniaj się i wracamy do stolicy. 
- Ucker czy to ...
- Zostaje to między nami kolejna tajemnica - Puścił mi oczko,  a ja delikatnie się uśmiechnęłam. Nigdy nie miałam podobnej sytuacji żaden mężczyzna nigdy nie chciał mnie skrzywdzić.
Jedziemy w ciszy, obydwoje raczej nie mamy ochotę na rozmowę ja nawet nie wiem jak ja zacząć. Jestem mu wdzięczna za pomoc, zachował się jak prawdziwy przyjaciel. Boję się że czuje do mnie coś więcej niż zwykła sympatię, a to jest najgorsze. Na początku było fajnie a teraz jak żyć z myślą że ktoś mógłby się zakochać we mnie co jest rzeczą niemożliwą we mnie nikt się nie zakochuje a co najważniejsze ja się nie zakochuje.
- Dulce śpisz ? 
- Nie, a co się dzieje ?. 
-Słuchaj tak jak obiecałem zostaje to między nami. Chodź uważam że powinnaś porozmawiać na ten temat z jakąś kobietą. 
- Robi się ciekawie z kim ? 
- Może z mamą ? - Zaczął się mój nie kontrolowany śmiech. 
- Mama, jeśli mówisz o tej Pani to poznałeś w żadnym stopniu ona nie ma nic wspólnego ze słowem mama. Mama to osoba, która Cię kocha wychowuje i pragnie Twojego szczęścia,tłumaczy Ci wiele rzeczy, jest przy tobie gdy się pierwszy raz zakochasz, nawet gdy dostaniesz pierwszą jedynkę. A kobieta do której mówię mamo tylko mnie urodziła, nie widziała moich pierwszych kroków, nie było jej gdy szłam do przedszkole czy w dniu matki ona nawet nie zasłużyła na to aby mówiła do niej mamo. Prędzej poszłabym do psychologa pogadać sobie niż z nią. 
- Przepraszam nie wiedziałem. 
- Nie masz za co przepraszać. 
- Nie sądziłem że aż tak bardzo Cię skrzywdziła.
- Nie użalaj się nad moją osobą nie warto a co najważniejsze nie po to Ci powiedziałam. - Spojrzał na mnie Boże czy on musi patrzeć ze współczuciem. 
- Nie patrz na mnie ze współczuciem proszę Cię. 
- Dulce ja też nie miałem kolorowo ale mama zawsze była gdy jej potrzebowałem. 
-Miałeś szczęście jak widać ja go nie miałam. - Uśmiechnęłam się i zamknęłam oczy, zrozumiał że już nie chce o tym rozmawiać. Ma plusa za nie wpieprzanie się tak gdzie go nie chcą.

                                                                    ***